• DartsPL

Ćwierćfinały czas zacząć!

Dwa dni darterskich Mistrzostw Europy za nami! Poznaliśmy już rozstrzygnięcia dwóch pierwszych rund turnieju i wiemy, kto weźmie udział w ćwierćfinałach tegorocznej edycji rozgrywek. Z turniejem pożegnało się wielu faworytów, w tym niestety Krzysztof Ratajski. Mistrzostwa Europy rozpoczęły się w czwartek 29.10 w niemieckim Oberhausen. Do Niemiec zjechała czołowa 32 zawodników tegorocznego cyklu European Tour. Dwa pierwsze dni rozgrywek przyniosły rozstrzygnięcia pierwszych rund turnieju i poznaliśmy już pełen skład ćwierćfinalistów tegorocznej edycji turnieju. W dwóch pierwszych rundach nie zabrakło świetnym meczów i dość niespodziewanych rozstrzygnięć. Z turniejem pożegnali się już Michael van Gerwen, Gerwyn Price czy Nathan Aspinall. Na tym nie kończy się jednak dość długa lista zawodników, która przegrała w meczach, w których była faworytem. Wśród darterów, którzy przedwcześnie opuścili Oberhausen znalazł się niestety Krzysztof Ratajski. Polak nie dał rady Steve’owi Westowi i już 3 raz z rzędu pożegnał się z Mistrzostwami Europy po przegranej w pierwszym spotkaniu. Bez przełamań Pierwszego dnia turnieju rozegrano 16 spotkań pierwszej rundy. Spotkania rozpoczęły się o godzinie 16, a ostatnie starcie zakończyło się już po północy. Mecze rozgrywane były do 6 wygranych legów. Zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem czwartku dla polskich kibiców był mecz Krzysztofa Ratajskiego, który podejmował Steve’a Westa. Polak podchodził do spotkania jako faworyt, ale niestety nie był w stanie ograć rywala. W meczu nie zobaczyliśmy ani jednego przełamania i Anglik, który w decydującym legu rzucał jako pierwszy odniósł minimalne zwycięstwo. Po takich spotkaniach należy zastanowić się, czy o prawie rozpoczęcia ostatniego lega nie powinien decydować rzut do środka tarczy. Prawdopodobnie taka zasada byłaby bardziej sprawiedliwa, ale nie zmienia to faktu, że Ratajski miał w meczu mnóstwo okazji do tego, aby przełamać rywala i zakończyć spotkanie wcześniej. Szczególnie bolesny był 5 leg, w którym Polak dość szybko zagwarantował sobie możliwość skończenia partii, ale kolejne pudła na podwójnych sprawiły, że West go dogonił i nie dał się przełamać. Problemy z trafianiem ważnych doubli po raz kolejny przeszkodziły Krzyśkowi w wygraniu spotkania, w którym w niczym rywalowi nie ustępował. Podobnie było przecież w niedawnym turnieju European Tour w Riesie. W meczu z Mensurem Suljoviciem Polak zmarnował 5 lotek meczowych. Niewątpliwie porażka z Westem to spore rozczarowanie. Ratajski to już zawodnik o uznanej renomie i w takich spotkaniach wymagamy od niego wygranych. Słowa uznania należą się oczywiście Anglikowi, który za wyjątkiem małych wpadek w całym meczu rzucał bardzo dobrze. Szybkie pożegnania Już w pierwszej rundzie nie zabrakło niespodziewanych rezultatów. Po raz kolejny przypomniał o sobie Dirk van Duijvenbode. Zwycięstwo finalisty World Grand Prix nad Dannym Noppertem nie jest być może największą sensacją turnieju, ale fakt, że Dirk rozbił rywala 6-0 musiało zdziwić niejednego fana darta. Na pierwszej rundzie występ z turniejem zakończył również obrońca tytułu – Rob Cross. Anglik nie może zaliczyć obecnego sezonu do udanych i po raz drugi w tym roku zakończył obronę tytułu na porażce w pierwszym meczu. Tym razem jego pogromcą został młody (jak na warunki darta) Holender – Martijn Kleermaker. Porażkę w pierwszej rundzie zaliczył także Joe Cullen, który w turnieju rozstawiony był z jedynką. Anglik przegrał jednak 3-6 z Williamem O’Connorem. Co ciekawe Irlandczyka w ogóle w Oberhausen być nie powinno. O’Connor w rankingu European Touru zajął 33 miejsce, ale skorzystał na wycofaniu się z turnieju Glena Durranta, który przebywa obecnie na kwarantannie. Irlandczyk w świetnym stylu wykorzystał swoją szansę i odesłał do domu będącego w świetnej formie Cullena. Nie zawiedli inni faworyci – Michael van Gerwen i Gerwyn Price stracili po jednym legu w meczach z Dariusem Labanausaksem i Kimem Huybrechtsem. Nathan Aspinall pewnie ograł Maika Kuivenhovena, a Peter Wright po fantastycznym meczu, w którym rzucał ze średnią ponad 104 wygrał 6-3 z Gabrielem Clemensem. Na słowa uznania zasługuje również dwójka zawodników, na których uwagę zwróciło poro kibiców. Mowa o Devonie Petersenie i Jose de Sousie. Obaj przeżywają w obecnym sezonie rozkwit formy i śmiało można ich uznać za dwie największe rewelacje rozgrywek. Portugalczyk w wygranym 6-3 spotkaniu z Jeffreyem de Zwaanem popisał się swoim pierwszy w karierze 9-darterem w turnieju telewizyjnym! Reprezentant RPA z kolei bardzo pewnie ograł doświadczonego Andy’ego Hamiltona. Wyniki 1 rundy Jamie Hughes (94,22) 6-5 Dave Chisnall (92,66) Steve West (95,19) 6-5 Krzysztof Ratajski (99,76) Ian White (91,83) 6-2 Mervyn King (86,66) Jose de Sousa (95,32) 6-3 Jeffrey de Zwaan (87,65) James Wade (92,42) 6-5 Steve Lennon (93,02) Devon Petersen (95,29) 6-1 Andy Hamilton (97,69) Michael Smith (89,29) 6-5 Ross Smith (91,34) Dirk van Duijvenbode (98,02) 6-0 Danny Noppert (92,93 Nathan Aspinall (86,68) 6-3 Maik Kuivenhoven (82,21) William O'Connor (88,17) 6-3 Joe Cullen (86,05) Martijn Kleermaker (91,15) 6-3 Cross (95,18) Jonny Clayton (98,88) 6-5 Max Hopp (97,59) Michael van Gerwen (103,13) 6-1 Darius Labanauskas (100,06) Gerwyn Pirce (103,68) 6-1 Kim Huybrechts (87,00) Peter Wright (104,73) 6-3 Gabriel Clemens (100,36) Mensur Suljović (90,96) 6-2 Daryl Gurney (84,52) Druga runda jak finał! W piątek rozegrano 8 meczów drugiej rundy. Od tego momentu spotkania rozgrywane były do 10 legów, a więc nie było mowy o przypadkowych wynikach. Niewątpliwym wydarzeniem dnia było starcie Gerwyna Price’a z Peterem Wrightem. Mecz godny finału Mistrzostw Świata już w drugiej rundzie Mistrzostw Europy! Wszystko za sprawą kiepskiej pozycji Wrighta w rankingu cyklu European Tour. Niska, bo dopiero 15 lokata sprawiła, że Szkot już w drugiej rundzie trafił na rywala z czołowej półki. Mecz dwóch wyśmienitych darterów od początku rozgrywany był na najwyższym poziomie. W trakcie 5 lega obaj zawodnicy legitymowali się średnimi powyżej 100! Potem jednak w grę Price’a wkradło się rozkojarzenie – Walijczyk nie rzucał już tak często wysokich zdobyczy punktowych, ale przede wszystkim nie trafiał regularnie w podwójne. Wright wykorzystał słabszy moment rywala i zaczął zdobywać seryjnie kolejne legi. Snakebite prowadził już 9-3 i wydawało się, że mecz za chwilę się zakończy. Priece’a stać jednak było na jeszcze jeden zryw – dwa efektowne i wysokie zejścia ze 127 i 148 pozwoliły mu na zmniejszenie strat do 3 legów. Wright wytrzymał jednak presję i zamknął spotkanie w 16 legu. Wysoka forma Wrighta cieszy – w ostatnich tygodniach nie miał najlepszego czasu i najczęściej rozczarowywał przegranymi w meczach z dużo niżej notowanymi rywalami. W takiej dyspozycji Szkot niewątpliwie wyrasta na jednego z głównych kandydatów do wygrania całego turnieju. Gerwen poza turniejem Największą sensacją piątkowych gier była porażka Michaela van Gerwena. Porażka przez duże „P”! Mighty Mike w rywalizacji z Ianem Whitem zdołał ugrać zaledwie 4 legi! Diamond zagrał wprost rewelacyjnie – średnia przekraczająca 103, 7 maksów mówią same za siebie. Dla Holendra to kolejna porażka w dużym turnieju. Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto przypuszczałby, że zatęsknimy za widokiem Gerwena w meczach finałowych. Ponownie zaskoczył także Steve West. Anglik w drugiej rundzie sprawił sporego psikusa Mensurowi Suljoviciowi. Mecz miał dość szalony przebieg – najpierw West wyszedł na zdecydowanie prowadzenie 7-3, ale w końcówce meczu Suljović zdołał odrobić stratę. Spotkanie miało rozstrzygnąć się w decydującym legu, w którym to Austriak rzucał jako pierwszy. Gdy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą Mensura, West popisał się wspaniałym checkoutem 106, który zapewnił mu triumf w całym meczu. Kolejną niespodzianką był triumf Dirka van Duijvenbode z Michaelem Smithem. Holender od czasu World Grand Prix nie przestaje zaskakiwać świetnymi wynikami i być może kwestią czasu jest zadomowienie się Holendra w czołówce rankingu PDC. Rozczarował Jose de Sousa, który po wspaniałym występie w pierwszej rundzie rozbudził apetyt jego kibiców. W drugiej rundzie Portugalczyk nie dał jednak rady Jonny’emu Claytonowi i pożegnał się z Oberhausen przed etapem ćwierćfinałów. Wyniki drugiej rundy William O'Connor (95,26) 10-3 Jamie Hughes (83,63) Devon Petersen (101,09) 10-8 Martijn Kleermaker (91,40) Jonny Clayton (98,49) 10-6 Jose de Sousa (98,75) James Wade (96,75) 10-8 Nathan Aspinall (96,23) Dirk van Duijvenbode (92,44) 10-8 Michael Smith (92,63) Peter Wright (102,70) 10-6 Gerwyn Price (100,76) Ian White (103,64) 10-4 Michael van Gerwen (101,95) Steve West (97,19) 10-9 Mensur Suljović (95,01) Walka o półfinały W sobotę (31.10) rozegrane zostaną 4 mecze ćwierćfinałowe. Niezwykle ciekawie zapowiada się starcie Devona Petersena z Ianem Whitem. Dwóch zawodników, którzy udowodnili już w Oberhausen swoją wysoką formę zmierzy się w bezpośrednim starciu o półfinał imprezy. Ciekawie zapowiada się również mecz Williama O’Connor z Jamesem Wadem. Irlandczyk nie przestaje zaskakiwać, ale na jego drodze stanie Wade, który w starciu z Aspinallem pokazał kapitalną grę. W niedzielę zapadną ostateczne rozstrzygnięcie i wieczorem poznamy nowego Mistrza Europy. Plan gier – niedziele 31.10 20:10 – William O’Connor – James Wade 21:00 – Jonny Clayton – Dirk van Duijvenbode 21:50 – Peter Wright – Steve West 22:40 – Devon Petersen – Ian White Autor - Arkadiusz Salomon