• DartsPL

Bull&Bust #3: Dominacja de Sousy i rozczarowujący Stevenson

Wracamy z serią Bull&Bust! Tym razem wybieramy najlepszego i najbardziej rozczarowującego zawodnika całej pierwszej fazy rozgrywek PDC Home Tour. Bullem został tym razem Jose de Sousa. Na tytuł busta naszym zdaniem zasłużył Simon Stevenson. BULL – Jose de Sousa Przez ostatnie 4 tygodnie, dzień w dzień emocjonowaliśmy się rozgrywkami PDC Home Tour. Na przestrzeni miesiąca wielu zawodników pokazało się z dobrej strony i naprawdę niezwykle ciężko było zdecydować o tym, kogo wyróżnić. Ostatecznie wybór padł jednak na Jose de Sousę. Portugalczyk rywalizował w grupie 25 i wprost zdemolował konkurencję. Powiedzieć, że wygrał turniej, to powiedzieć za mało. The Special One w 3 rozegranych meczach stracił zaledwie 1 lega! Na przestrzeni wszystkich meczów rzucił w sumie 8 maksów, a jego średnie stały na niezwykle wysokim poziomie. Tylko w jednym meczu nie przekroczył 100! Przez długi czas był liderem pod względem średniej wszystkich 3 meczów, z fantastycznym wynikiem 104,8. Nie można też powiedzieć, żeby jego rywale ułatwiali mu życie. Wystarczy powiedzieć, że Reece Robinson (jedyny, który zdołał ugrać z Portugalczykiem chociaż lega) również plasuje się w ścisłej czołówce statystyk dotyczących średnich i prawdopodobnie z taką grą wygrałby większość innych grup. W drugiej fazie rozgrywek de Sousa trafił do grupy razem z Nathanem Aspinallem. Jeżeli Portugalczyk utrzyma swoją wysoką formę to czeka nas niebywale ciekawe starcie obu panów. Nominowani Joe Cullen – Rockstar zaimponował wszystkim pod koniec pierwszej fazy rozgrywek PDC Home Tour, wygrywając jedną z grup „drugiej szansy” (dla zawodników, którzy wcześniej zajęli 2 miejsce). Tego dnia Cullen był w kosmicznej formie i nie dał rywalom właściwie żadnych szans. Należy pamiętać, że wśród jego przeciwników był między innymi Gerwyn Price! Iceman nie stanowił jednak tego dnia dla Cullena żadnej przeszkody. Anglik we wszystkich 3 spotkaniach przekroczył średnią 100 i rzucał jak maszyna. Rzutem na taśmę wyprzedził Jose de Sousę w klasyfikacji najlepszej średniej wziętej ze wszystkich 3 spotkań, wykręcając kapitalny wynik – 106,65. Powodem, dla którego to nie Cullen został wybrany bullem jest jego postawa podczas pierwszego występu w Home Tourze. Rockstar rywalizował w grupie 20 i jego forma daleka była od tej, którą zaprezentował podczas drugiego występu. W kolejnej fazie rozgrywek Cullen będzie rywalizował z Chrisem Dobeyem, Martijnem Kleermakerem i Jeffem Smithem. Jeżeli Rockstar zagra na poziomie zbliżonym do tego z rywalizacji z Pricem to nic nie stoi na przeszkodzi, aby awansował do półfinału rozgrywek. Luke Woodhouse – cofnijmy się teraz do drugiego dnia rozgrywek, aby przypomnieć sobie fantastyczny występ Luke’a Woodhouse’a. Woody w kapitalnym stylu wygrał grupę i jako jeden z pierwszych zapewnił sobie awans do kolejnej rundy rozgrywek. Zwycięstwa z Tedem Evettsem i Johnem Rowbym Rodriguezem być może nie zrobią na nikim wrażenia. Co powiecie jednak na wygraną do 0 (!) z Gerwynem Pricem? Mecz z Icemanem był popisem Woodhouse’a. Luke osiągnął w nim średnią 113,86 co do tej pory jest najlepszą średnią w pojedynczym meczu. Mało? Woody przeszedł do historii Home Touru rzucając w meczu z Pricem 9-dartera! Wszystkie te osiągnięcia sprawiają, że nie możemy się już doczekać powrotu Luke’a. W drugiej fazie rozgrywek zagra w trudnej grupie, a za rywali będzie miał Roba Crossa, Ryana Searla i Daniela Larssona. Jeżeli pomimo długiej przerwy utrzyma swoją świetną formę to może stać się jednym z czarnych koni turnieju! BUST – Simon Stevenson Simon Stevenson nie należy być może do ścisłej darterskiej czołówki i ciężko było od niego wymagać wygrania swojej grupy, szczególnie, że rywalizował chociażby z Nathanem Aspinallem. The Mirror Man zaprezentował się jednak na tyle mizernie, że musiał zostać wybrany jako bust pierwszej fazy rozgrywek PDC Home Tour. Poza wspomnianym już Aspinallem, rywalami Stevensona w 10 grupie byli Ryan Joyce i Steve Brown. Wydawało się, że Stevenson z powodzeniem może powalczyć o 2 miejsce na koniec rywalizacji. Simon przegrał jednak wszystkie spotkania i to z kretesem. We wszystkich meczach ugrał łącznie zaledwie 4 legi co jest najgorszym wynikiem spośród całej stawki rywalizującej w Home Tourze. Stevenson zanotował jeszcze jeden niechlubny wynik. Legitymuje się najgorszą średnią z 3 spotkań (73,88) spośród 127 zawodników, którzy zagrali w rozgrywkach. Ani razu nie udało mu się przebić średniej 85, a w starciu z Aspinallem zanotował wstydliwy wynik na poziomie zaledwie 65. Od zawodnika, który obecnie plasuje się na nomen omen 65 miejscu rankingu PDC trzeba wymagać dużo więcej! Nominowani James Wade – James Wade należy do grupy zawodników z czołówki, która podczas Home Touru kompletnie zawiodła. Machine rywalizował w grupie 6 i początkowo nic nie zapowiadało porażki. Wade rozpoczął turniej od pewnej wygranej nad Adrianem Grayem. Potem nastąpiły jednak przegrana z Ryanem Searlem, którą można usprawiedliwiać faktem, że rywal tego dnia był naprawdę dobrze dysponowany. Trudno jednak wytłumaczyć porażkę do 0 (!) z Andym Boultonem, która przekreśliła szansę Jamesa na zajęcie drugiego miejsca w grupie i możliwość zagrania w jednej z grup „drugiej szansy”. Machine w żadnym z 3 meczów nie zaprezentował poziomu, do którego przyzwyczaił swoich kibiców i w słabym stylu pożegnał się z rozgrywkami. Simon Whitlock – dla Simona Whitlocka rozgrywki PDC Home Tour również nie należały do najbardziej udanych. The Wizard rywalizował w grupie 11, a za rywali miał Alana Taberna, Mike’a van Duivenbode i Kirka Shepherda. Najlepszy Australijski darter przystępował do rywalizacji jako zdecydowany faworyt całego turnieju. Rzeczywistość okazała się kompletnie inna i Whitlock, z zaledwie jednym zwycięstwem na koncie, rozgrywki zakończył na … ostatnim miejscu. To czyni go najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem, który skończył na samym dnie tabeli swojej grupy. Whitlockowi udało się wygrać jedynie z Kirkiem Shepherdem i jego postawa stanowiła spore rozczarowanie.