• DartsPL

Bull & Bust #5: Scutt poza Mistrzostwami Świata WDF!

Czas na kolejne wybory bulla i busta! Tym razem rozliczymy zawodników z turniejów Development Touru, Players Champiosnhip i początku Mistrzostw Świata WDF!

Za nami niezwykle intensywny weekend. Kibice darta mogli mieć problemy z wyborem darterkich wydarzeń, które chcą śledzić. Challenge Tour, Players Championship i początek Mistrzostw Świata WDF – i to wszystko na przestrzeni zaledwie trzech dni! Po tym darterskim maratonie wybraliśmy wygranych (bull) i przegranych (bust) minionego tygodnia. Nominacje do Bulla Danny Jansen – Dla Holendra miniony weekend był kapitalny i prawdopodobnie sam Jansen zapamięta go na długie lata. W piątkowym turnieju PC9 w Barnsley Jansen sięgnął po swoje pierwsze trofeum w PDC! Danny przed startem obecnego sezonu po raz pierwszy w karierze wywalczył przepustkę do grona najlepszych zawodników na świecie. Piąte miejsce w klasyfikacji generalnej Q Schoola dało mu dwuletnią kartę. Do tej porty jego najlepszym wynikiem w turniejach Pro Touru była 4 runda, ale teraz to osiągnięcie znacznie przebił. W piątek Holender szedł przez drabinkę jak burza, a wszystko co dobre zaczęło się dla niego od starcia z… Radkiem Szagańskim. W kolejnych meczach Jansenowi udało się ograć chociażby Petera Wrighta, Dave’a Chisnalla czy… Krzysztofa Ratajskiego! Kolejne triumfy zaprowadziły go aż do finału, w którym niespodziewanie zmierzył się z Andrew Gildingiem., dla którego był to drugi finał turnieju PC w karierze. Danny do samego końca wytrzymał nerwy i wygrał finałowe starcie 8-6. Przez cały turniej Jansen był w stanie utrzymywać bardzo dobry poziom – nie zanotował żadnego meczu poniżej średniej 90, ale z drugiej strony, ani razu nie zdarzyło mu się wejść na poziom powyżej 100. Jednym słowem solidność. Holender mógłby w naszym zestawieniu wylądować nawet wyżej i zgarnąć tytuł bulla. Popsuł to jednak swoimi wynikami w dwóch kolejnych turniejach, w których nie wygrał żądnego spotkania i dwukrotnie odpadał w pierwszej rundzie.

Danny Jansen ze świetnej strony pokazał się w piątek w Barnsley. Holender może pochwalić się nie tylko fantastycznymi wynikami, ale także charakterystyczną fryzurą.

Nathan Aspinall – trochę na zachętę, Aspinall ląduje w tym tygodniu w gronie nominowanych. Powiedzmy sobie to szczerze – minione miesiące były dla Aspa koszmarne. Z zawodnika, który miał walczyć o czołowe lokaty w Order of Merit, przeistoczył się w średniaka, którego rzadko mamy okazję chwalić. W tym tygodniu Nathan miał jendak okazje do radości. Pierwszego dnia rozgrywek w Barnsley Aspinall pożegnał się z grą już po pierwszej rundzie i przegranej z Raymondem van Barneveldem. Anglik pomimo przegranej zaprezentował się z niezłej strony – zagrał w tym meczu na średniej 100,20 i zaznaczył, że stać go będzie na niezłe wyniki. Potwierdził to w dwóch kolejnych turniejach. Najpierw doszedł do ćwierćfinału, w którym powstrzymał go Peter Wright, a w niedzielę poległ dopiero w finale! Na uznanie zasługują nie tylko wyniki, ale przede wszystkim poziom jego gry. W aż sześciu meczach Asp popisywał się średnimi powyżej 100, a niektóre jego osiągnięcia były naprawdę imponujące. Przykłady? 106,93 w starciu z Wrightem, 108,68 z Mattem Campbellem, i rekordowe dla Aspinalla w ten weekend 109,73 w starciu z Ryanem Joycem. Takich średnich nie osiąga się regularnie z przypadku. Być może to zapowiedź powrotu Nathana do jego optymalnej formy. BULL – Jim McEwan Szkota wyróżniamy przede wszystkim za to, jak wyraźnie wyróżnił się na tle innych zawodników grających w pierwszej rundzie Mistrzostw Świata WDF. Szkot jako jeden z nielicznych był w stanie zagrać w Lakeside na bardzo dobrym poziomie i jako jedyny przekroczył średnią 100! Dotychczasowe spotkania, delikatnie rzecz ujmując, nie stoją na najwyższym poziomie. Stąd kapitalny występ McEwana robi tak ogromne wrażenie. Szkot nie gra, co prawda, na stałe w PDC, ale możecie kojarzyć go z występów w Challenge Tourze i okazjonalnych pojawień w turnieju UK Open. Właśnie w starciu z McEwanem, w ubiegłym roku historię napisał Sebastian Białecki i rzucił w nim dziewiątą lotkę. Tym razem chwalić możemy samego Jima, który rozgromił Landona Gardinera i z przytupem zameldował się w drugiej rundzie, stając się z marszu jednym z faworytów do wygrania całego turnieju. Spotkanie zakończyło się w dwóch setach, a jego rywal był w stanie ugrać zaledwie jednego lega. W dodatku aż dwukrotnie zostawiał swojego rywala daleko w tyle, z wynikiem powyżej dwustupunktowym. Jesteśmy ciekawi, jak potoczą się dalsze losy Szkota w Lakeside!

Jim McEwan dzielnie bronił honoru pierwszej rundy Mistrzostw Świata WDF. Jako jedyny wzniósł się na poziom powyżej średniej 100. W jego meczu, choć na chwilę mogliśmy poczuć namiastkę poziomu, jaki obserwujemy ma co dzień w PDC.

Nominacje do Busta Roman Benecky – utalentowanego Czecha większość z Was powinna kojarzyć. Głównie z sensacyjnego występu w ostatnich Mistrzostwach Świata. Benecky zaskoczył wtedy w turnieju kwalifikacyjnym dla Europy Wschodniej i w finale ograł faworyzowanego Karela Sedlacka, zapewniając sobie bilet do Ally Pally. W tym sezonie regularnie widujemy go w turniejach Challenge Touru i Development Touru. W ten weekend Roman wziął udział w 5 turniejach tej pierwszej serii, ale jego wyniki nie oszałamiają. Aż trzykrotnie Czech żegnał się z grą już w pierwszej rundzie, a do tego dołożył drugą i czwartą rundę. Nie porywała również sama gra Benecky’ego, który najczęściej kończył swoje spotkania ze średnimi poniżej 80. Poza pojedynczymi wyskokami utalentowany Roman nie był w stanie odznaczyć się w Niemczech niczym ciekawym. Słabsza forma Benecky’ego przekłada się też na jego niską pozycję w klasyfikacji generalnej Challenge Touru – jak dotąd udało mu się zebrać 450 funtów i zajmuje odległe 58 miejsce. Nie lepiej idzie mu zresztą w gronie swoich rówieśników – w Development Tourze sklasyfikowany jest jak na razie na 39 lokacie. Czech musi jak najszybciej poprawić swoją formę i udowodnić, że zeszłoroczny sukces nie był jedynie pojedynczym wyskokiem. Simon Whitlock – zdajemy sobie sprawę z tego, że od Australijczyka trudno obecnie wymagać tak dużo, jak jeszcze kilka lat temu. Sęk w tym, że Whitlock pokazywał w tym sezonie odrobinę starej magii i rozbudził delikatnie nasze nadzieje. Mam tutaj, przede wszystkim, na myśli Mastersa, w którym Wizzard ograł Dirka van Duijvenbode i Petera Wrighta i doszedł do ćwierćfinału rozgrywek. W ślad za dobrym początkiem sezonu nie poszły jednak kolejne dobre wyniki i przejawy wysokiej formy. Wyjazd do Barnsley okazał się dla Australijczyka kompletną klapą. Trzy turnieje i trzy przegrane w pierwszej rundzie. Pogromcy? Mike de Decker, Vincent van der Voort i Berry van Peer. Nikt ze światowej czołówki! Martwiące dla fanów Whitlocka mogą być też średnie, które osiągał Australijczyk. Dwukrotnie nie przekroczył bariery 90 punktów – ta sztuka udała mu się jedynie w starciu z van Peerem, z którym zagrał na poziomie 94,15. To był maks, na który stać było Simona w Barnsley. Jeśli dyspozycja charakterystycznego Australijczyka w Tourze nie ulegnie poprawie, to za kilka lat będzie on musiał drzeć o utrzymanie karty!

Oj Simon, Simon... Australijczyk w ten weekend znów zawiódł i zakończył weekend bez nawet jednego zwycięstwa. Jeśli tak dalej pójdzie, to niedługo Wizzard i jego charakterystyczne groty opuszczą PDC.

BUST – Connor Scutt Dzisiaj w naszym zestawieniu główną rolę odgrywają uczestnicy Mistrzostw Świata WDF, ale kiedy jak nie teraz, skupić na nich większą uwagę? Scutt był jednym z cichych faworytów do namieszania w turniejowej drabince, a zdaniem niektórych, nawet do powalczenia o końcowe zwycięstwo. Wysokim oczekiwaniom trudno się dziwić – Connor to w końcu jeden z nielicznych uczestników imprezy w Lakeside, który przed startem obecnego sezonu wywalczył kartę zawodniczą w PDC! Mało tego – Scutt przykuł na siebie uwagę ekspertów i kibiców kilkoma udanymi występami w tym sezonie. Młody Anglik zanotował już swój pierwszy półfinał turnieju podłogowego, a do tego bardzo dobrze zagrał podczas UK Open. W Lakeside Scutt kompletnie nie wytrzymał jednak presji bycia faworytem i w słabiutkim stylu pożegnał się z imprezą mistrzowską. Jego rywalem w pierwszej rundzie był Kanadyjczyk Shawn Burt. Mało kto spodziewał się niespodzianki – na dowód wystarczy zerknąć na kursy bukmacherskie, które stawiały Anglika w roli zdecydowanego faworyta (kurs 1,11!). Rzeczywistość okazał się jednak odmienna i Scutt po kiepściutkim spotkaniu na średniej 79,41 przegrał mecz w dwóch setach. Prawdziwą bolączka Connora w drugim secie okazały się podwójne, które pudłował na potęgę. W WDFie sukcesu odnieść się nie uda, ale przed Sniperem kolejne wyzwania w federacji PDC. Scutt to wciąż zawodnik młody i niedoświadczony – presja oczekiwań i wielka scena są jak na razie dla niego środowiskiem obcym. Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.