• DartsPL

Bull & Bust #7 – Aspinall z dwoma finałami z rzędu!

Po takiej serii turniejów podłogowych aż prosi się o wybory najlepszych i najgorszych zawodników ostatniego tygodnia. Sprawdźmy, kto miał powody do radości, a kto rozczarował słabszymi wynikami.

Nominacje do Bulla Keegan Brown – Nasze zestawienie rozpoczynamy od Keegana Browna, który w minionych dniach pokazał się z bardzo dobrej strony. Zdarzały mu się słabsze występy, ale ogólny bilans ostatnich turniejów jest dla Anglika bardzo korzystny. Wszystko zaczęło się we wtorek od dwóch turniejów kwalifikacyjnych do rozgrywek European Touru. Needle był bardzo bliski awansu na oba! Przed wywalczeniem sobie prawa do gry w belgijskim Wieze, w finałowej rundzie powstrzymał go Martin Schindler, ale chwilę później Brown dopiął już swego i po zwycięstwach nad Brettem Claydonem i Andrew Gildingiem zapewnił sobie wyjazd do Gibraltaru. Największy sukces 29-latka z Durham miał jednak dopiero nadejść! W czwartek Keegan okazał się najlepszy w stawce uczestników turnieju Players Championship 23. Anglikowi udało się tego dnia ograć Jose de Sousę, Chrisa Dobeya i Petera Wrighta, a triumf nad Nathanem Aspinallem w finale był wisienką na torcie. Dla Browna był to drugi taki tytuł w karierze. Pierwszy padł jego łupem aż 7 lat temu! Needle wybrał sobie idealny moment na błyśnięcie formą. Jego pozycja w rankingu Order of Merit wciąż jest bardzo niejasna i Brown musi walczyć o utrzymanie się w czołowej 64. 12 tysięcy funtów nagrody za wygraną w turnieju PC i awans na turniej ET to idealna wręcz odpowiedź na problemy Anglika.

Po 7-letniej przerwie Keegan Brown znów mógł cieszyć się z wygranej w turnieju Players Championship. Triumf zagwarantował mu bezcenne 12 tysięcy funtów!

Chris Dobey – Nie tak dawno narzekaliśmy na postawę Dobeya w World Matchplay, w którym na własne życzenie zmarnował ogromną przewagę w meczu z Robem Crossem i pożegnał się z turniejem po pierwszej rundzie. Tym razem możemy Anglika chwalić za niezwykle równą formę na przestrzeni 5 turniejów, które zagrał w ostatnich dniach. Hollywood nie osiągnął być może wielkich sukcesów ale zanotował niezwykle solidny czas i perfekcyjnie wywiązał się ze swoich podłogowych obowiązków. Najpierw, we wtorek, Dobey zapewnił sobie wyjazd na dwa ostatnie turnieje ET w Wieze i Gibraltarze. Chris zachował tego dnia 100% skuteczność i wygrał wszystkie 4 spotkania. Do tego dołożył niezwykle efektowny występ w starciu ze Stevem Lennonem – nie dość, że nie pozwolił rywalowi na ugranie choćby jednego lega, to jeszcze zakończył mecz ze średnią 103,66. W trzech kolejnych dniach Dobey był w stanie dołożyć do tego serię udanych występów w turniejach Players Championship. Najlepiej poszło mu w piątek, gdy udało mu się dotrzeć aż do półfinału, ale do tego dołożył ćwierćfinał i trzecią rundę. Do dobrych wyników Chris dołożył równą grą – tylko 4 razy zdarzyło mu się zagrać na średniej poniżej 90. W tym tygodniu doceniamy solidność występów Dobeya i umieszczamy go w gronie nominowanych do Bulla! BULL – NATHAN ASPINALL Czas na króla minionego tygodnia, którym mianujemy Nathana Aspinalla. Asp nie miał aż tak pracowitego tygodnia – nie musiał występować w kwalifikacjach do turniejów European Touru. Całą swoją energię Nathan skumulował na turnieje Players Championship, w których błyszczał najjaśniej – szczególnie w dwóch pierwszych dniach rozgrywek. Aspinall rozpoczął zmagania w środę od wygranej z Ianem Whitem i kontynuował swoją serię wygranych w aż 13 kolejnych spotkaniach! Anglik kroczył od wygranej do wygranej, wygrał pierwszy turniej, po ograniu w finale Krzysztofa Ratajskiego, a jego triumfalny pochód zatrzymał dopiero Keegan Brown w finale turnieju czwartkowego. Aspinall imponował efektownymi zwycięstwami z Rustym-Jakiem Rodriguezem i Andrew Gildingiem, w których grał na średnich powyżej 103 i świetną skutecznością na podwójnych, którą dobitnie pokazał w starciu z Krzysztofem. Nathan imponował też silną psychiką – aż trzykrotnie udawało mu się wygrywać mecze w decydującym legu. Stuprocentowej skuteczności w deciderach pozbawił go dopiero Keegan Brown. Asp już podczas Matchplaya udowodnił, że wraca do swojej optymalnej formy. Udane występy w Blackpool zostały właśnie potwierdzone dobrą formą w turniejach podłogowych. Być może już niedługo Aspinall znów będzie wymieniany w gronie światowej czołówki i będzie dla każdego rywala stanowił zabójcze zagrożenie.

Aspinall był podczas minionych turniejów PC momentami nie do zatrzymanie. Imponująca seria 13 zwycięstwa z rzędu i dwa finały dzień po dniu robią wrażenie!


Nominowani do Busta Raymond van Barneveld – Płynnie przechodzimy do antybohaterów minionych dni. Jako pierwszy na naszej niechlubnej liście ląduje Raymond van Barneveld, który w 6 turniejach zanotował zaledwie jedną wygraną i 6 przegranych. Nie trzeba być orłem, aby po tej statystyce zrozumieć, że Barney nie opuszczał Barnsley szczęśliwy. Wszystko rozpoczęło się od kwalifikacji do Europea Touru, w których Barney zanotował swój jedyny triumf. Problem w tym, że wygrana z Mikem de Deckerem na nic mu się nie zdała, bo chwilę później Holender przegrał w decydującej rundzie z Darylem Gurneyem. We wcześniejszym turniejem legendarny darter zdołał ugrać zaledwie jednego lega z Cameronem Menzisem. Nie lepiej było w kolejnych dniach. Przegrane z Jermainem Wattimeną, Maxem Hoppem i Shaunem Wilkinsonem oznaczały dla Raymonda brak jakichkolwiek turniejowych zarobków. Cały tydzień van Barneveld podsumował kolejną przegraną w pierwszym meczu w kwalifikacjach do turnieju World Series of Darts Finals, a jego pogromcą okazał się Lewy Williams. Do kiepskich wyników trzeba też dorzucić przeciętną grę Holendra, który tylko dwukrotnie był w stanie porządnie przekroczyć średnią 90. Barney po swoim powrocie zdążył już udowodnić, że decyzja o wznowieniu kariery nie była bezsensowna. Tym razem jego pobyt w Barnsley nie można jednak zaliczyć do udanych. Ian White – Powoli przyzwyczajamy się do wypadnięcia Iana White’a z darterskiej czołówki, ale wobec utytułowanego Anglika wciąż mamy pewne oczekiwania, których sam zainteresowany w minionym tygodniu nie spełnił. Podobnie jak jego pozostali koledzy „wyróżnieni” w kategorii bust nie udało mu się ani przebrnąć przez żadne kwalifikacje, ani dorzucić do swojego rankingowego dorobku pokaźniejszych zarobków w turniejach podłogowych. W kwalifikacjach do ET drogę na wyjazd na turnieje w Wieze i Gibraltarze zagrodzili mu odpowiednio Lewy Williams i Ryan Joyce. W trzech kolejnych dniach udało mu się dołożyć zaledwie jeden wygrany mecz w turniejach PC. Zwycięstwo Anglikowi udało się zanotować w czwartek w starciu z Rustym-Jakiem Rodriguezem. Pozostałe batalie White’a z Aspinallem, Kingiem i Geertem de Vosem kończyły się dla niego niekorzystnymi wynikami. W sobotę Ian stanął przed szansą powrotu na większe sceny i przypomnienia o sobie kibicom na całym świecie podczas World Series of Darts Finals. Biorąc pod uwagę wycofanie się wielu czołowych zawodników, szanse White’a wydawały się całkiem realne. Nadzieje na sukces Anglika zostały jednak pogrzebane już przy okazji pierwszego meczu, w którym nie udało mu się pokonać Nathana Rafferty’ego. Diamond dopisał na swoje konto zaledwie 750 funtów, a widmo wypadnięcia z czołowej 32 Order of Merit coraz wyraźniej zagląda mu w oczy.

Czy Ian White będzie jeszcze w stanie wrócić do swojego grania sprzed kilku seznów? Niegdyś niezwykle solidny zawodnik, obecnie poszukuje swojej optymalnej gromy.

BUST – BRENDAN DOLAN Obecny sezon z pewnością nie jest spełnieniem marzeń Brendana Dolana. Rzadko mamy go w tym sezonie okazję chwalić, a miniony tydzień był kolejnym potwierdzeniem dołka w jakim Dolan się znalazł. We wtorkowych kwalifikacjach do European Touru Dolan był rozstawiony z 3, ale na niewiele się to zdało. History Maker dwukrotnie przegrywał już w pierwszej rundzie, nie dając rady Nielsowi Zonneveldowi i Ianowi White’owi. Przegrane są dla Dolana o tyle istotne, że oznaczają dla niego koniec przygody z tegorocznym European Tourem i przekreślenie marzeń o awansie do Mistrzostw Europy. Irlandczyk z Północy słabą passę kontynuował także w turniejach Players Championship. Za przegraną w drugiej rundzie turnieju środowego z Joshem Rockiem, Dolana rozgrzeszamy – jego rodak zagrał na wprost kosmicznym poziomie i zakończył mecz na średniej 121,88, ocierając się o pobicie światowego rekordu. Dużo gorzej wypadł jednak jego występ w czwartek – po bardzo przeciętnej grze (średnia 87,02) Dolan musiał uznać wyższość Kevina Doetsa już w pierwszej rundzie turnieju. W ostatniej z podłogówek Brendana stać było na przebłysk lepszej gry, ale starczyło go na zaledwie dwa wygrane spotkania – w trzeciej rundzie History Maker znów wyraźnie zjechał poniżej poziomu średniej 90 i przegrał z Madarsem Razmą. Podobnie było na sam koniec zmagań, w sobotnich kwalifikacjach do World Series of Darts Finals. Po dwóch wygranych przyszedł czas na słabiutkie spotkanie z Dannym Baggishem w finałowej rundzie. Średnia 81,24 wystarczyła mu na ugranie zaledwie jednego lega w starciu z niewiele lepiej radzącym sobie Amerykaninem. Ogólny bilans Dolana z ostatnich dni nie wygląda ciekawie. Nie udało mu się zakwalifikować na żaden z turniejów, a w turniejach PC ugrał zaledwie 2 tysiące funtów. Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.