• DartsPL

Bull&Bust #7: Sebastian Białecki i Michael Smith mają za sobą fantastyczny weekend


W miniony weekend darterskie emocje towarzyszyły nam na wielu frontach. Oczy były zwrócone przede wszystkim na Stany Zjednoczone, gdzie rozegrano US Darts Masters, a także Mistrzostwa Ameryki Północnej. W Polsce emocjonowano się także serią Development Tour, gdzie po raz kolejny błysnął Sebastian Białecki. W naszym zestawieniu po raz kolejny przedstawimy najlepszego gracza tygodnia (bull) oraz tego, który najbardziej rozczarował (bust).


Nominacje do Bulla


Leonard Gates – Amerykanin był jedynym graczem zza Atlantyku, który wygrał jakikolwiek mecz w US Darts Masters. Miał przy tym największe szczęście w losowaniu, bowiem jego przeciwniczką była Fallon Sherrock. Queen of the Palace na pewno nie może się nazwać Queen of the Madison Square Garden. W USA rozczarowała po całości. Gates w kolejnej rundzie nie dał rady Peterowi Wrightowi, ale wszystko odbił sobie w Mistrzostwach Ameryki Północnej. Triumfator, rozgrywanego także w ten weekend eventu, zdobył kwalifikację na Mistrzostwa Świata PDC. Tego zaszczytu dostąpił właśnie Leonard. 11 w rankingu światowym WDF Amerykanin pokonał Julesa van Dongena oraz Davida Camerona. W emocjonującym finałowym meczu okazał się lepszy od Danny’ego Baggisha, który ze względu na posiadanie karty PDC, był faworytem tego starcia. Gates spisywał się gorzej na dystansie, ale skrupulatnie wykorzystywał pomyłki Baggisha na podwójnych i miał w Nowym Jorku swój moment chwały.

Leonard Gates to solidny gracz za oceanem w turniejach WDF. Dzięki zwycięstwu w North American Championship zagra w Mistrzostwach Świata PDC 2023.


Michael Smith – BullyBoy ma za sobą bardzo udany weekend. W pierwszym turnieju World Series of Darts w tym roku zaprezentował się po prostu najrówniej. Był bardzo zmotywowany, by osiągnąć sukces, czego nie można powiedzieć o wszystkich Europejczykach, którzy pojawili się w Nowym Jorku. W legendarnym Medison Square Garden panowała raczej radosna atmosfera. Widoczne było stęsknienie u amerykańskich fanów darta, którzy nie mieli w swoim kraju eventu PDC od wybuchu pandemii. Świat obiegło zdjęcie jednego z kibiców, który bilet na ten turniej dostał od swojej żony trzy lata temu, ale dopiero teraz miał okazję z niego skorzystać. Smith swój marsz po tytuł zaczął od pokonania 6:3 Douga Boehma, następnie nie dał większych szans Gary’emu Andersonowi (8:3). W półfinale stoczył zacięty bój z Peterem Wrightem, ale wygrana w czterech z ostatnich pięciu legów dała zwycięstwo 8:6. W finale Anglik przy tarczy spotkał się z Michaelem van Gerwenem. Ze strony Holendra nie mógł liczyć na taryfę ulgową, bo jak powszechnie wiadomo, MvG zawsze gra o pełną pulę. Mimo wszystko Smith wytrzymał presję i po raz kolejny był zdecydowanie lepszy w drugiej fazie spotkania. Van Gerwen prowadził już 3:1 i 4:3, żeby nie wygrać żadnej z pięciu ostatnich partii. Michael dalej na swoim koncie nie ma żadnego prestiżowego triumfu, ale małymi krokami buduje pewność siebie, która może okazać się decydująca w turniejach rangi majors.

Michael Smith ma powody do radości. Do Shanghai Darts Masters dołożył drugi triumf w turnieju z serii World Series. Czy druga cześć 2022 będzie dla BullyBoy'a przełomowa?


BULL


Sebastian Białecki – Od piątku do niedzieli rozegrano pięć turniejów Development Tour. W dwóch z nich triumfował Keane Barry. Młody Irlandczyk ma za sobą świetny weekend w Hieldesheim, dzięki któremu lideruje w rankingu DT. „Dynamite” ma na swoim koncie 8100 funtów, a drugiego Rafferty’ego wyprzedza o 600 „oczek”. Nathan triumfował w 11. turnieju. Trzeci w klasyfikacji plasuje się Geert Nentjes. Młody Holender także zaznał w ostatnich dniach smaku zwycięstwa – w13. turnieju. A komu przypadł piąty triumf? Ano naszemu reprezentantowi! Seba Białecki nie zaznał porażki w DT14 i powalającym stylu zwyciężył. W tym roku Development wrócił do starej formuły i występują w nim gracze z Europy kontynentalnej oraz Wysp Brytyjskich. W efekcie liczba uczestników każdego turnieju wzrosła, a to spowodowało, że gra się od wcześniejszych rund niż poprzednio. Białecki wygrał aż siedem starć, by dostać się do finału, gdzie wytrzymał presję i rozprawił się z największą gwiazdą tegorocznego Touru, ale wszystko po kolei. Polak aż pięciokrotnie na osiem starć przekroczył średnią 90, co jest kapitalnym rezultatem. Co więcej ani razu nie potrzebował nawet decidera, by wygrać! Zaczęło się od 4:1 z Holendrem Brandenburgiem, potem pokonał 4:1 Niemca Mengera, 4:2 Niemca Aplowskiego, 4:0 Czecha Zarubę i 4:0 Holendra Ballasta. Im dalej w las, tym lepiej prezentował się nasz reprezentant. W ćwierćfinale 5:2 uporał się z Jarredem Colem, następnie rozbił 5:0 Bradley’a Brooksa. W finale znalazł sposób na Keane’a Barrye’go. Irlandczyk przegrał pierwsze trzy legi i w ten sposób zbudowana przewaga zapewniła Łodzianinowi zwycięstwo 5:3. W pozostałych turniejach Seba wykręcił last16 (DT 11,12,15) i last128 w DT13. Można polemizować czy Keane Barry nie był lepszy w miniony weekend niż Białecki i czy nie zasłużył na nagrodę Bulla. Ja jednak wybieram Białeckiego, ponieważ wykręcił wynik ponad stan, a w jego występach dostrzegalny jest progres.

Ten chłopak nie przestaje dawać nam powodów do radości. Zwycięstwo w turnieju Development Tour i bardzo trudna drabinka cieszy podwójnie. Tak trzymaj, Seba!


Nominacje do Busta


Josh Rock – Irlandczyk Północny ma za sobą bardzo dobry start w tegorocznym Development Tourze. Dołożył do tego niezłe występy w Players Championship. Gdy wydawało się, że objawiła nam się przyszła gwiazda darta (moim zdaniem i tak nią będzie), to oczekiwania względem niego zaczęły wprost proporcjonalnie rosnąć. W miniony weekend nie poradził sobie z ani jednym graczem z czołówki DT, a w pięciu turniejach najlepszym wynikiem pozostał ćwierćfinał. Patrząc na same średnie Rocka nie wyglądało to źle, lecz ilekroć podejmował Lewy’ego Williamsa, Nathana Rafferty’ego, Geerta Nentjesa czy Kevina Doetsa to odchodził od tarczy pokonany. Oczywiście nie jest to powód, by bić na alarm. Josh wciąż utrzymuje wysokie czwarte miejsce w DT Order of Merit (Białecki jest 9.). Ma za sobą po prostu rozczarowujący weekend.


Matt Campbell – Matthew w ostatnim czasie kilkukrotnie zachwycił europejskich kibiców. W 2020 zaprowadził Kanadę do ćwierćfinału World Cup of Darts, potem stoczył pamiętny bój ze Scottem Waitesem w Alexandra Palace. Zwyciężył w ubiegłorocznym Challenge Tour, dzięki czemu wywalczył kartę zawodniczą, a nawet udało mu się dojść do finału Players Championship 13 w kwietniu tego roku. Te wydarzenia sprawiły, że obok Baggisha wiązano z nim największe nadzieje w nowojorskich turniejach. Problem polega na tym, że stosunkowo niezła gra nie miała odzwierciedlenia w wynikach. Ani w US Darts Masters, ani w North American Championship nie wygrał spotkania i tym samym poważnie zredukował swoje szanse, by w grudniu wystąpić na Mistrzostwach Świata PDC.


BUST


Fallon Sherrock – Angielka w ostatnim czasie charakteryzuje się tym, że dobre występy przeplata z bardzo słabymi. Ćwierćfinał Grand Slam of Darts 2021 był kolejnym momentem chwały w karierze 27-latki, ale ewidentnie brakuje jej stabilizacji w grze. W Women’s Series Order of Merit wyraźne ustępuje miejsca Lisie Ashton. Oczywiście cały czas polaryzuje fanów i ma na całym świecie wielu zwolenników, którzy, nazywają ją pionierką darta wśród kobiet. Nie chce w żadnym momencie odbierać jej zasług czy podważać umiejętności, jakie posiada. Zaproszenie reprezentantki płci pięknej na turniej rangi World Series również jest dobrą decyzją. Problem polega na tym, że Queen of the Palace potrafi pokazać się z bardzo niekorzystnej strony. Taki obraz Angielki mieliśmy właśnie w Medison Square Garden. Średnia 71.44 przeciwko Gatesowi i dwa zdobyte legi rozczarowało zgromadzonych w NY fanów oraz uśpiło tych z Europy (w tym mnie). Być może lepszym rozwiązaniem na dłuższą metę będzie przedstawienie szerszej publiczności także innych zawodniczek. Ashton jest większą gwarancją pewnego poziomu. Narzeka się, że Mikuru Suzuki ma wielki potencjał, ale nie ma okazji na regularną grę z najlepszymi. Dlaczego, więc nie dać im szansy? Nie samą Sherrock kobiecy dart stoi. Oczywiście, znając życie, Fallon zachwyci w zaczynającym się w piątek, 10 czerwca Nordic Darts Masters, a ja mój tekst będę mógł wyrzucić do kosza.

Sherrock gra po prostu w kratkę. W US Darts Masters rozczarowała po całości, ale to może być zapowiedzią udanego Nordic Darts Masters, które ruszy już 10 czerwca.


Autor: Tomasz Brodko


Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.