• DartsPL

Clayton najlepszy w Liverpoolu i nowym liderem Premier League

Jonny Clayton zwyciężył drugiej nocy Premier League 2022. Joe Cullen był jego sensacyjnym rywalem w finale. W Liverpoolu przede wszystkim wielkie widowiska oglądaliśmy w obu półfinałach.


Wokół nowego formatu Premier League było mnóstwo wątpliwości. Jednak po dwóch kolejkach pomysł PDC należy ocenić bardzo pozytywnie. Noce faktycznie dostarczają większych emocji niż wcześniej, a także na poziom meczów nie możemy narzekać. Oczywiście to nie jest czas na wystawienie końcowej oceny. Być może po 17 tygodniach gry będziemy odczuwać pewnie zmęczenie wynikające z oglądania tych samych pojedynków, lecz pierwsze odczucia są bardzo dobre.


Zapunktowali wszyscy oprócz Smitha

W zapowiedzi tegorocznej Premier League pisałem, że możemy być pewni jednego – bardzo wyrównanego poziomu. Gdy w stawce pojawia się (prawdopodobnie) najlepsza ósemka darterów na świecie to wyniku żadnego starcia nie możemy być pewni w stu procentach. Już w drugiej kolejce ta teza się potwierdziła. Price, van Gerwen, Cullen i Smith odpadli w ćwierćfinałach w Cardiff, a większość z nich w Liverpoolu zaprezentowała się dużo lepiej. Mowa tu przede wszystkim o MvG i Rockstarze. Holender absolutnie zdominował Petera Wrighta, którego rozbił 6:1. Być może początek starcia nie zwiastował tak jednostronnego pojedynku, ponieważ obaj zawodnicy na scenie praktycznie spali. W początkowych legach oglądaliśmy masę podejść bez potrójnych wartości, a średnie obu oscylowały w okolicy 80pkt. Z biegiem meczu van Gerwen wrzucił wyższy bieg, a Snakebite we wspomnianym marazmie pozostał. MightyMike popisał się 75% skutecznością na podwójnych i końcową średnią powyżej 100. Wright jedynie koszulką nawiązującą do zbliżających się walentynek oraz innym kompletem lotek niż tydzień temu. Progres zanotował także Joe Cullen. Anglik, którego obecność w PL budziła sporo wątpliwości, w czwartek pokazał się z bardzo dobrej strony. W last8 wyeliminował Jamesa Wade’a. Rockstar poprawił najsłabszy element z Cardiff, czyli skuteczność na podwójnych. Tylko pierwsze legi meczu z The Machine można nazwać wyrównanymi, bo druga część spotkania to ewidentnie lepsza gra Cullena. Pierwszy punkt na swoim koncie zapisał także Gerwyn Price. Lider światowego rankingu pokonał 6:3 Gary’ego Andersona. Co ciekawe Walijczyk przegrywał już 0:2, a trafienie w double’a sprawiało mu spore kłopoty. Icemanowi zdarzyło się zawędrować nawet na D1! Co nie jest częstym widokiem. Momentem zwrotnym spotkania był siódmy leg, w którym Price ustrzelił checkout 156, a on pozwolił mu wrócić mu do optymalnej gry. Wysokie zejścia w przypadku Gerwyna nie są niczym wyjątkowym, lecz tym razem na uznanie zasługuje moment, w którym tego dokonał. Wielu z nas rozgrywało w swoim życiu mecze, kiedy to nasza gra wołała o pomstę do nieba. Wtedy nie trafiamy nic i denerwujemy się na wszystko dookoła, ale jak nie idzie, to nie idzie. Iceman w starciu z Andersonem udowodnił, że można odmienić swoją grę w trakcie meczu i właśnie za to należą mu się brawa. Z drugiej strony może to właśnie dlatego on jest na pierwszym miejscu w PDC, a nie ktoś z redakcji lub czytelników DartsPL :-). Jak się okazało jedynym graczem bez zwycięstwa po dwóch nocach jest Michael Smith. Inna sprawa, że jak dotąd w pierwszych rundach mierzył się z Peterem Wrightem i Jonnym Claytonem. Ta dwójka jest obecnie w najlepszej dyspozycji na świecie, więc wydaje się, że pretensji do Smitha mieć nie powinniśmy. Starcie z Claytonem obfitowało przede wszystkim w wysokie finisze: 142 (Clayton) i 136 (Smith), ale obrazkiem meczu chyba zostanie i tak sfurowanie 128 przez BullyBoya. Na przestrzeni dziewięciu rozegranych legów Jonny był po prostu równiejszy i zasłużenie wygrał.

Van Gerwen w Liverpoolu grał kapitalnie i miał wiele powodów do radości. Jednak wszystko spełzło na niczym, bo nie awansował chociażby do finału


Niezapomniane półfinały

W pierwszym półfinale oglądaliśmy mecz z gatunku kosmicznych. Van Gerwen i Clayton zaserwowali nam prawdziwe widowisko, które już teraz jest poważnym kandydatem do jednego z meczów sezonu. Mniej więcej w połowie średnie jednego i drugiego przekraczały 110 punktów! Lepiej zaczął Holedener, który przełamał rywala i prowadził 2:0 Na to Clayton odpowiedział zejściem ze 110, ale parę minut później MvG przebił jego osiągnięcie i rozliczył 129 drogą T19-D18-D18! Chwilę później na swoje konto dopisał kolejny punkcik i prowadził już 4:1. Gdy wydawało się, że tak rozpędzony van Gerwen nie jest w stanie wypuścić z rąk zwycięstwa, Jonny Clayton powiedział „potrzymaj mi piwo”. Zaliczył spektakularny comeback i zgarnął pięć legów z rzędu. Wielki krok w kierunku tego sukcesu wykonał w dziewiątej partii, w której był słabszy od rywala, ale w kluczowym momencie po raz drugi popisał się checkoutem 110. Zyskał przewagę przełamania i wyszedł na prowadzenie. W ostatnim legu MightyMike próbował ratować się jeszcze bullem, żeby doprowadzić do decidera, ale nieznacznie chybił. Podobnego spektaklu, choć nieokraszonego aż tak wysokim punktowaniem, byliśmy świadkami parę minut później. Gdy wydawało się, że Price pewnie zmierza do swojego pierwszego finału tej edycji Premier League, to jego plany pokrzyżował Cullen. Iceman prowadził już 5:2. Wtedy kawał dobrego darta zaprezentował nam Rockstar. Tegoroczny debiutant wygrał cztery, kolejne legi, a swojego rywala nawet nie dopuścił do podwójnych! WOW!


Atmosfera wspaniała, mecz niekoniecznie

W starciu finałowym spotkali się Clayton i Cullen. Nie pokuszę się o stwierdzenie, że obaj tego wieczora byli najlepsi, ale na pewno ich obecność w tym miejscu nie była dziełem przypadku. Boję się pomyśleć, z jakim humorem halę w Liverpoolu opuszczał van Gerwen, ponieważ grać na takim poziomie jak on, a nie wystąpić nawet w finale, to musi być wielki ból. Wracając do decydującego starcia – nie oglądaliśmy w nim fajerwerków. Clayton przegrał pierwsze dwa legi, ale później był w stanie wrócić do gry. Mimo wszystko spora w tym zasługa Cullena, który wyciągnął rękę do rywala. Rockstar na dystansie sprawiał wrażenie lepszego, lecz w kluczowych momentach znów zawiódł na podwójnych. Szczególnie bolesny mógł być dziewiąty leg. Przy stanie 4:4 Anglik zepsuł cztery lotki na double’ach i nie dał rady przełamać Ferreta. Chwilę później był bliski doprowadzenia do decidera, ale zamiast D19, upolował D7. Po paru sekundach Walijczyk podwójną szesnastką zapewnił sobie pierwsze zwycięstwo w tym sezonie Premier League. Poziom spotkania nie powalił, a sam Clayton nie wykręcił średniej chociażby 90-punktowej, ale na pewno mogła się za to podobać atmosfera panująca na scenie. Pomimo kilku pomyłek obaj darterzy z uśmiechem na ustach oddawali swoje rzuty. Dało się wyczuć, że są szczęśliwi i dumni z miejsca, w którym się znajdują. Wzajemnie wymieniane uśmiechy tylko podkreślały darterskie święto, jakim są zmagania Premier League. Ten typowo marketingowy twór daje graczom zarobić naprawdę pokaźne pieniądze, a przy tym wyniki nie są uwzględniane w PDC Order of Merit. Trudno się dziwić, że na scenie zamiast złości częściej widzimy uśmiechy i przybijane „żółwiki”. Zwłaszcza podejście Joe bardzo mi się podoba. Rockstar wygląda na świadomego, że być może ma jedyną szansę w życiu na grę w tych rozgrywkach i każde spotkanie sprawia mu wiele radości. Sądzę, że tylko z takim nastawieniem jest w stanie wykręcić wynik powyżej oczekiwań.

W finale zamiast wysokiego poziomu sportowego oglądaliśmy wzajemne uprzejmości między darterami


Komplet wyników drugiej nocy Premier League:

Ćwierćfinały

Michael van Gerwen (102.98) 6-1 Peter Wright (84.71)

Jonny Clayton (100.82) 6-3 Michael Smith (95.95)

Joe Cullen (93.74) 6-3 James Wade (87.85)

Gerwyn Price (96.33) 6-3 Gary Anderson (90.85)


Półfinały

Jonny Clayton (106.64) 6-4 Michael van Gerwen (105.11)

Joe Cullen (101.54) 6-5 Gerwyn Price (95.59)


Finał

Jonny Clayton (88.13) 6-4 Joe Cullen (93.12)


Aktualna tabela

Miejsce

Zawodnik

Liczba punktów

Stosunek legów

1

Jonny Clayton

8

8

2

Peter Wright

5

4

3

Joe Cullen

3

-2

4

Michael van Gerwen

2

1

5

Gerwyn Price

2

-1

6

Gary Anderson

2

-2

7

James Wade

2

-2

8

Michael Smith

0

-6

Autor: Tomasz Brodko

Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.