• DartsPL

Co nas czeka w 2021?

Mniej więcej trzy tygodnie temu poznaliśmy Mistrza Świata, a już w piątek najlepsi zawodnicy pojawią się przy tarczy w ramach turnieju The Masters. Warto przed startem sezonu zastanowić się, na jakie pytania poznamy odpowiedzi w 2021.


Przez sytuację epidemiologiczną format nadchodzącego sezonu pozostaje nieznany. Nie wiemy czy odbędą się wszystkie eventy, czy kibice wrócą na hale, czy Premier League zostanie rozegrane w tradycyjnej formie. Jednak podczas nadchodzących dwunastu miesięcy dowiemy się dużo więcej rzeczy. Mowa tu przede wszystkim o aspekcie sportowym.


Kto najlepszy na świecie?

Ego van Gerwena zostało zachwiane. Holender od stycznia 2014 był światowym numer jeden. Przez siedem długich lat rozdawał karty w PDC, a jego nieprzerwany okres liderowania okazał się najdłuższy w historii darta (Taylor przez więcej miesięcy był jedynką, lecz nigdy nie utrzymał się przez 7 lat na szczycie). Jego dyspozycja w 2020 miała wzloty i upadki, jednak sezon kończył na fali wznoszącej. Dlatego możemy być pewni, że dokona wszelkich starań, by odzyskać prym. Price jest szalenie ambitnym człowiekiem i na pewno tanio skóry nie sprzeda. Jednak trzeba być świadomym, że MvG w formie jest po prostu najlepszym darterem świata. Trzecim graczem, który ma apetyt na pierwsze miejsce w Order of Merit jest Peter Wright. Wydaje się, że pomiędzy tą trójką zostanie rozegrana batalia o miano najlepszego dartera świata. I właśnie to nas czeka w 2021.


Czy sensacje utrzymają swój poziom?

Sezon 2020 wprowadził wiele świeżości do czołówki światowego darta. W gronie najlepszych rozgościli się Jose de Sousa i Dimitri van den Bergh. Krok milowy do tego miana wykonali także Devon Petersen i Dirk van Duijvenbode. W darcie, jak w każdym sporcie, nie brakuje jednostrzałowców. Wielokrotnie gracze osiągali sukcesy, by za chwilę wrócić na swoje miejsce w środku stawki. Tylko ci najwybitniejsi utrzymują się w czubie przez lata i nadchodzący sezon będzie odpowiedzią czy wspomniana grupka powtórzy dobre występy. Sporą rolę może odegrać w tym potencjalny powrót kibiców. Szczepionki przeciwko COVID są aplikowane w szybkim tempie, więc możemy mieć nadzieję, że w nadchodzącym sezonie powróci dawny klimat meczów. Wiadomym jest, że nie każdy potrafi przy ryku tysięcy gardeł grać równie dobrze co na turnieju podłogowym. Niech przykładem będzie Ian White. W 2021 dowiemy się czy sensacje z 2020 były warte tylu ciepłych słów.


Czy weterani ustąpią miejsca młodym?

Gary Anderson, Dave Chisnall, James Wade, Ian White, Mervyn King, Mensur Suljović, Simon Whitlock, Adrian Lewis, Steve Beaton. To grupa darterskich weteranów. Słowo to nie musi zawsze oznaczać podeszłego wieku, ale po prostu łączy się ze sporym doświadczeniem w turniejach najwyższej rangi. Każdy z nich w 2020 miał wzloty i upadki. Flying Scotsman i The Machine, pomimo spisania na straty przez wielu kibiców, zanotowali całkiem niezły sezon. Chizzy, The King i The Wizard odnosili spektakularne zwycięstwa, lecz w ich grze brakowało powtarzalności. The Diamond i The Gentle nie zrobili wiele, by dalej liczyć się w światowym topie, a Jackpot i Bronzed Adonis dołożyli wszelkich starań, żeby spaść w rankingu. Przed każdym z tej grupy nie lada wyzwanie. Nawiązanie do swoich najlepszych okresów będzie bardzo trudne. Mimo wszystko wydaje mi się, że część tej grupy jeszcze dorzuci swoje trzy grosze w PDC, ale niektórzy mogą też kontynuować pikowanie w Order of Merit. Czy utrzymają swoje miejsce, czy oddzadzą je młodszym graczom dowiemy się w 2021.


Czy Anglia dartem stoi?

Największe światowe wydarzenia darterskie odbywają się w Anglii. Najlepszym zawodnikiem w historii dyscypliny jest Anglik. Obecnie próżno szukać angielskiej potęgi i nie mam tu na myśli jedynie World Cup of Darts. Przekazanie przez Taylora tytułu Mistrza Świata Crossowi miało być początkiem nowej ery. Rob w 2018 wyskoczył jak diabeł z pudełka, a obecnie (tak jak ten diabeł) chowa się z powrotem. Michael Smith ma wielki potencjał, lecz zawsze w turnieju rangi Majors brakuje mu tego czegoś. Chisnall, Wade i White nie podbijają rankingu, a jedynie utrzymują się w okolicy pierwszej 10. Znakomite momenty ma Nathan Aspinall. On razem z Crossem i Smithem jest reprezentantem generacji lat 90, która wychowała się na sukcesach Taylora. Jednak w kluczowych momentach meczów u ASPa pojawiają się jakieś psychiczne ograniczenia, które wiele razy eliminowały go we wczesnych rundach. Nadzieję Anglików rozpalił Durrant, po płynnym przejściu z BDO i triumfie w Premier League, lecz jego wspaniałą formę zniszczył koronawirus. Dobre momenty mieli Cullen, Bunting i King, ale no właśnie… momenty. Anglicy wypuścili też na rynek kilku młodych i zdolnych, jak na przykład Rydz, Meikle i Brooks, lecz nadchodzący sezon raczej nie będzie należał do nich. Dla jasności, żadnego zawodnika wyżej wymienionego nie skreślam i nie podważam jego potencjału, ale sezon 2020 poza wyskokami Durranta był dla Anglików rozczarowaniem. W najlepszej trójce nie ma żadnego gracza tej nacji i rok 2021 odpowie nam na pytanie - czy ktokolwiek dotrzyma kroku Wrightowi, van Gerwenowi i Price’owi.


Czy Ratajski utrzyma się na swoim miejscu?

Za Krzyśkiem Ratajskim dwa bardzo dobre sezony w PDC. Ciężka praca wykonana przez Polaka zaowocowała miejscem w TOP15 Order of Merit. Jednak w nadchodzącym sezonie Polish Eagle’a czeka ciężki kawałek chleba. W 2021 będzie bronił punktów rankingowych wywalczonych w 2019, a wtedy nasz rodak wygrał turniej European Tour, dotarł do last8 World Series, last16 UK Open i tak dalej. Presja będzie większa niż w minionym roku, ale wszyscy mamy nadzieję na dobre wyniki Krzyśka. Oby z nawiązką poprawił wszystkie rezultaty. Jednak 2021 powie nam czy Rataj na stałe rozgości się w czołówce Order of Merit.


Ilu Polaków będzie w PDC?

Nie tylko dla Ratajskiego nadchodzący sezon będzie bardzo ważny. Przed prawdziwym testem stanie Krzysiek Kciuk. The Thumb początek w PDC miał nieco ospały, lecz podczas Winter Series pokazał próbkę swoich niemałych możliwości. Na początku tego roku plasuje się w drugiej setce Order of Merit, a jego celem jest osiągnięcie wymarzonego 64 miejsca, które przedłuży ważność jego karty zawodniczej. Jeśli Kciuk podejdzie do gier z czystą głową i uda mu się uniknąć presji na pewno ma predyspozycje, by to osiągnąć. Powrót na Q-School byłby bardzo złą wiadomością, ponieważ na tym turnieju wielu bardziej doświadczonych zawodników notowało wpadki. Skoro mowa o Q-School, to 2021 może otworzyć bramy do PDC kolejnym dwóm biało-czerwonym. Swoje zgłoszenia potwierdzili Sebastian Steyer i Sebastian Białecki. Wizja czterech Polaków z kartą jest wspaniała, a 2021 zweryfikuje miejsce każdego z nich.


Kiedy spotkamy się przy tarczy?

Dla nas, redakcji DartsPL, i dla was, czytelników, dart to nie tylko mecze PDC. Wielu z nas, jako pasjonaci, również regularnie trzyma lotki w dłoni. Niestety w obecnym czasie jedyną formą treningu są rzuty we własnych czterech ścianach. Pandemia koronawirusa przyniosła negatywne skutki (nie wchodząc w politykę i decyzje rządu) dla darta w Polsce. Władze POD robiły co mogły i przekładały największe wydarzenia w kraju. Niestety koniec końców Mistrzostwa Polski POD 2020, Polish Open 2020 czy Grand Prix zostały odwołane. Turnieje Pucharu Polski zostały przeniesione do internetu. Ucierpiały także lokalne rozgrywki, bo przecież wielu z nas spotykało się regularnie w swoich miastach. Mecze w ważnych ośrodkach na mapie polskiego darta – Świdnicy, Lesznie, Krotoszynie, Poznaniu czy Krakowie zostały wstrzymane. Wielu z nas straciło odskocznie od codziennego życia i pracy, jakim były regularne spotkania ze znajomymi przy tarczy. 2021 pokaże czy będzie nam dane wrócić do normalności i znów celebrować grę w lotki w swoim gronie, a raz na jakiś czas spotykać się na ogólnopolskich wydarzeniach. I niech to będzie moim największym pragnieniem w rozpoczynającym się roku. Darterzy, do jak najszybszego zobaczenia przy tarczy!


Autor: Tomasz Brodko


Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.