• DartsPL

Co słychać na zapleczu PDC?

Pandemia i restrykcje związane z podróżowaniem dają się dartowi we znaki. O ile PDC udaje się przeprowadzać poszczególne turnieje, o tyle federacja WDF seryjnie przekłada swoje eventy.


Tam gdzie mniejsze pieniądze i brak dziesiątek tysięcy fanów nie jest kolorowo. Po upadku BDO to WDF stała się drugą najbardziej prestiżową federacją darta na świecie. Rywalizacja w niej od lat rozpala kibiców darta, którzy całkowicie połknęli bakcyla oraz zawodników przewyższających swoje krajowe podwórka, ale wciąż nie będący w stanie zakwalifikować się do PDC.


Jedynym rozwiązaniem jest bańka

Kulisy funkcjonowania bańki PDC zdradził nam komentator TVP Sport Maciej Chorbiński podczas transmisji UK Open. Być może nazwanie Maćka komentatorem jest lekko nieadekwatne, ponieważ jego rola w polskim darcie wybiega daleko poza dziuplę TVP. Chorbiński zdaniem wielu jest „ojcem steel darta w Polsce” – człowiekiem, który zrobił wiele, by elektryczną maszynę zastąpić sizalową tarczą. Dodatkowo aktywnie relacjonuje zdarzenia w intrenecie, prowadzi firmę z odzieżą darterską oraz jest menadżerem Sebastiana Białeckiego. Jako znakomicie poinformowana osoba, w ten weekend zdradził na jakich warunkach odbywało się zakwaterowanie darterów w Milton Keynes. Oczywiście każdy gracz podróżujący spoza Wysp Brytyjskich musiał przejść trzy testy na covid. Dwa razy przed wejściem na pokład samolotu i raz przed startem turnieju. Wszyscy zostali umiejscowieni w jednym hotelu, który mieścił się na terenie Marshall Arena. W ciągu doby sternicy PDC wyrażali zgodę na godzinne opuszczenie budynku w celu relaksu lub zrobienia zakupów. Pozostały czas wolny należało spędzić w zamknięciu, by ograniczyć ryzyko zarażenia się. Podobnie sytuacja wyglądała podczas Q-School, kiedy wszystkich zmuszono do spania w tym samym miejscu oraz ograniczono możliwości spędzania czasu wolnego. Przez ten zabieg znacząco wzrosły koszty takiego wyjazdu. Według wstępnych wyprawa do Niedernhausen dla Polaka od pierwszego do ostatniego dnia turnieju kwalifikacyjnego pochłaniała prawie do 10 000 złotych. Dodatkowo podróżowanie często wiąże się z nałożeniem kwarantanny, która z kolei ogranicza możliwości do pracy po powrocie z turnieju. Skoro spora część graczy PDC jest wciąż aktywna zawodowo, to tym bardziej taka sytuacja ma miejsce wśród graczy zrzeszonych przez WDF. Niestety zamknięcie w bańce zawodników tej federacji jest organizacyjnie niemożliwe, dlatego turnieje są regularnie odwoływane


Co to jest WDF?

WDF to skrót od World Darts Federation. Organizacja działa od 1974, czyli 18 lat dłużej niż PDC. Początkowo zrzeszała 14 krajów założycielskich, a obecnie liczy sobie 73 państwa członkowskie. Celem WDF jest promowanie darta w wielu krajach, a wydarzenia tej federacji mają być oknem wystawowym dla najlepszych w lokalnych strukturach i umożliwić im rozwijanie karier. Najbardziej prestiżowym turniejem jako dotąd był Puchar Świata WDF, ale sporą popularnością cieszyły się regionalne mistrzostwa: WDF Americas Cup, WDF Asia-Pacific Cup i WDF Europe Cup. Po upadku BDO, WDF zgłosiło plany do organizacji Mistrzostw Świata WDF (na miejsce BDO).

Rywalizacja w rankingach WDF toczy się w turniejach indywidualnych, deblowych i drużynowych. Obecnie pod WDF działają organizacje z 73 krajów – w tym między innymi POD w Polsce. Oprócz oczywistych członków jak Niemcy, Anglia, Holandia czy Szkocja, są też ci bardziej egzotyczni: Bahamy, Barbados, Nepal, Trynidad i Tobago czy Etiopia. Punkty rankingowe zbiera się podobnie jak w PDC. Są przyznawane za udział w turniejach. Wydarzenia są podzielone na cztery kategorie: platynową, złotą, srebrną i brązową. Oczywiście za zwycięstwo w tej najbardziej prestiżowej zdobywa się najwięcej oczek i pieniędzy. Do eventów rangi Majors (kategoria platynowa) należą między innymi te, które dotąd rozgrywane były pod egidą BDO: WDF World Darts Championship i World Masters, a także Dutch Open, German Open i German Masters. W kolejnych kategoriach znajdują się zawody rozgrywane w krajach mniej liczących się w światowym darcie. W tym wszystkim nieźle sklasyfikowane są nasze najsłynniejsze turnieje – Polish Open i Polish Masters, ponieważ przydzielono je do Kategorii 1 (druga najwyższa).


WDF to coś więcej niż indywidualny dart

Jak wspomniałem wcześniej, najbardziej rozpoznawalne turnieje rangi WDF to rywalizacja singlowa, deblowa i drużynowa, a tak naprawdę to między krajowa. Każdy zawodnik wygrywając swoje mecze, zbiera także punkty dla swojego państwa. Tym sposobem zwycięzców jest zawsze kilku. Weźmy sobie na tapetę WDF World Cup, który do 2019 był najbardziej prestiżowym turniejem opisywanej federacji (obecnie będzie to WDF World Championship – ex BDO). Rywalizacja w jego ramach jest rozgrywana co dwa lata od 1977. Początkowo dominowały w niej prawdziwe legendy światowego darta: Eric Bristow i John Lowe. Wspomniana para wielokrotnie wygrywała singlowe turnieje. Dodatkowo aż siedem razy nie mieli sobie równych w deblu, a także prowadzili do triumfów drużynę Anglii (składa się z 4 zawodników). W latach 1979-1991 to właśnie Anglicy byli najlepsi we wszystkich trzech kategoriach. W kolejnych latach do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy, którzy do dziś występują w PDC, a WDF było ich pierwszymi krokami w karierach. W 1997 i 1999 w rywalizacji singlowej najlepszy okazał się Raymond van Berneveld. Barney w 2005 stworzył zabójczy duet z Vincentem van der Voortem, który także nie miał sobie równych. W tych latach sukcesy zaczęli święcić także Mervyn King i Steve Beaton. Od 1999 rozgrywa się także rywalizację juniorów, juniorek, a także miksta (kobieta+mężczyzna). Co ciekawe w 2001 rywalizację wśród chłopców zdominował Stephen Bunting. W następnych latach różnica poziomów między PDC a WDF była coraz większa. Gracze, którzy wygrywali singlową rywalizację w World Cup nie byli w stanie powtórzyć sukcesów w PDC: Wesley Harms (2013), Jim Williams (2015), Jeff Smith (2017) i Darren Herewini (2019).


W 2013 triumfy święcili Anglicy w składzie Glen Durrant, Stephen Bunting, Scott Waites i Tony O’Shea


Turniejów rankingowych ani widu ani słychu

Wracając do obecnej sytuacji w WDF. Pod koniec lutego władze federacji wydały oświadczenie, w którym można przeczytać, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy nie odbędzie się żaden turniej rankingowy. Zatem w marcu, kwietniu i większości maja próżno szukać prawidłowego funkcjonowania tej federacji. Wprawdzie WDF nie zabrania organizowania wydarzeń, lecz po prostu za zwycięstwa nie będą przyznawane punkty. Wszystko po to, żeby nie wymuszać na żadnym zawodniku podróżowania w tych trudnych czasach. Tym samym najbliższym turniejem, który nie został jeszcze odwołany lub przełożony jest Budapest Classic i Budapest Masters (19-21 marca). Węgrzy mimo wszystko planują rozegrać zawody, lecz będą one nierankingowe. To na pewno spowoduje spadek atrakcyjności oraz poziomu obsady. Najbliższym turniejem, który ma szansę odbyć się w tradycyjnym stylu jest Gibraltar Open (29 maja, kategoria brązowa). Richard Ashdown, jeden z dyrektorów WDF, powiedział niedawno, że większość turniejów zostanie przeniesione na koniec roku, a realnymi datami wydają się być wrzesień – grudzień.


Polakiem, który powinien ze szczególną uwagą śledzić wszelkie aktualizacje jest Sebastian Steyer. The Dream rok 2020 zakończył na 23 miejscu w rankingu WDF. Liderem jest Walijczyk – Wayne Warren. Pełne zestawienie jest dostępne tutaj.


Pandemia koronawirusa nie pozwala władzom WDF wznowić rankingowych rozgrywek


Ciężki kawałek chleba mają do zgryzienia sternicy WDF, lecz miejmy nadzieję, że wszystko niebawem wróci do normy i większość turniejów zostanie rozegrana. Jeśli chcemy konkurencyjnego poziomu w PDC i pojawiania się tam kolejnych zdolnych zawodników, to prawidłowe funkcjonowanie WDF jest absolutnie niezbędne. Tym bardziej w obliczu upadku BDO.


Autor: Tomasz Brodko


Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.