• DartsPL

Czy ostatni byli pierwszymi?

Krzysztof Ratajski zagwarantował sobie w miniony weekend udział w Mistrzostwach Europy. W turnieju w Dortmundzie będzie rozstawiony z ostatnim – 32. numerem. Dzisiaj sprawdziliśmy, jak w poprzednich edycjach turnieju radzili sobie zawodnicy z szarego końca klasyfikacji European Touru.

Turniej w Gibraltarze miał dla polskich kibiców szczęśliwy przebieg. Korzystne wyniki zapewniły utrzymanie się Krzysztofa Ratajskiego w czołowej 32. klasyfikacji European Touru, a co za tym idzie awans na Mistrzostwa Europy. Polak miał w ostatnich tygodniach sporą dozę szczęścia, ale ostatecznie po raz czwarty z rzędu, a piąty w karierze zagra na europejskim czempionacie. Do tej pory turniej ten nie był dla Polaka tym ulubionym. W pięciu próbach podboju Mistrzostw Europy Ratajski nie wygrał żadnego spotkania i za każdym razem opadał w pierwszej rundzie. Czy w tym roku, na przekór nieudanym występom w European Tourze, może być inaczej? Odpowiedzi na to pytanie postaramy się poszukać w przeszłości i sprawdzimy, jak do tej pory radzili sobie na Mistrzostwach Europy ci, którzy załapali się tam z ostatniego miejsca. Pod uwagę wzięliśmy te edycje turnieju, w których kwalifikację uzyskiwało się poprzez klasyfikację generalną European Touru. Warto pamiętać, że początkowo system kwalifikacyjny był troszkę inny, a format znany obecnie obowiązuje od 2016 roku. 2016 – Jamie Caven Nasz wehikuł czasu rozpoczynamy od wspomnianego już wcześniej 2016 roku. Wtedy z numerem „32” w Mistrzostwach Europy wystartował Jamie Caven. Anglik był już wtedy bliższy zakończenia swoich dobrych wyników w PDC, ale wciąż należał do zawodników, którzy regularnie występowali w turniejach telewizyjnych. Na 10 turniejów European Touru Caven zanotował występy w pięciu z nich. Najlepiej poszło mu w Hamburgu, gdy doszedł do 3. rundy i udało mu się ograć na niezłych średnich Josha Payne’a i Simona Whitlocka. W pozostałych występach udało mu się zanotować jeszcze jedną wygraną i łącznie z dorobkiem 7 tysięcy funtów zajął ostatnie, dające kwalifikację na Mistrzostwa Europy, miejsce. Dość niski, jak na dzisiejsze standardy, próg kwalifikacyjny nie powinien nikogo dziwić – w tamtych czasach rozgrywano tylko 10 turniejów European Touru, a nagrody finansowe były znacznie niższe. Caven do turnieju Mistrzostw Europy rozgrywanego w Hasselt podchodził jako ostatni kwalifikant, ale drabinka w tamtych czasach nie była sztywna i w pierwszej rundzie wcale nie musiał trafić na najlepszego zawodnika cyklu – Michaela van Gerwena. Caven na losowanie nie mógł narzekać i jego rywalem został James Richardson, który zajął w Euroepan Tourze… 31 miejsce! Los sprawił psikusa i w pierwszej rundzie połączył dwóch najsłabszych zawodników generalki. Faworytem rywalizacji był Caven, ale słabiutki występ na średniej 77,73 nie zapewnił mu sukcesu. Jego rywal z turniejem pożegnał się już rundę później po przegranej z Kylem Andersonem.

źródło - https://www.skysports.com/darts/news/12288/10268475/jamie-caven-wants-to-bring-more-title-success-to-his-hometown-of-leicester

2017 – Jonny Clayton Rok później zaszczytne 32.miejsce przypadło w udziale Jonny’emu Claytonowi. Walijczykowi daleko było wtedy do obecnej formy i nie znaczył jeszcze w światowym darcie tak dużo, jak dzisiaj. Ferret był wtedy w trakcie swojego trzeciego sezonu w PDC i powoli przebijał się do czołowej 32 Order of Merit. European Tour został w tamtym roku rozszerzony do 12 turniejów i swoim kształtem coraz bardziej przypominał swoją aktualną wersję. Clayton zaliczył słabiutką kampanię i zagrał w zaledwie 5 turniejach – to, co najlepsze zostawił na sam koniec i w Gottingen był w stanie dojść do 3 rundy. W poprzednich przypadkach udawało mu się wygrywać tylko mecze pierwszej rundy. Z ważniejszych triumfów Claytonowi można dopisać wygraną nad Gerwyem Pricem w drugiej rundzie turnieju w Gottingen. Trzeba jednak uczciwie stwierdzić, że w tamtym czasie derby Walii nie elektryzowały darterskiej społeczności tak jak teraz. Clayton w European Tourach specjalnie nie błyszczał, ale na Mistrzostwa Europy rzutem na taśmę się zakwalifikował. Warto wspomnieć, że w 2017 swój debiut na tej imprezie zanotował równie Krzysztof Ratajski. Polak z turniejem pożegnał się w pierwszej rundzie, a Clayton na tym samym etapie wygrał z innym zawodnikiem, który dopiero budował swoje nazwisko – Dimitrim van den Berghiem! Walijczyk po świetnym występie i wygranej 6-1 zmierzył się w kolejnej rundzie z Peterem Wrightem. Ferret podtrzymał niezłą formę z poprzedniego meczu, ale na ogranie Wrighta okazało się to niewystarczające. Najlepszy moment sezonu dla Walijczyka miał jednak dopiero nadejść – kilka tygodni później Jonny zanotował swój pierwszy w karierze finał turnieju telewizyjnego podczas Players Championship Finals. 2018 – Paul Nicholson W 2018 roku jako ostatni na Mistrzostwa Europy zakwalifikował się Paul Nicholson. Australijczyk nie był już wtedy taką marką jak we wcześniejszych latach swojej kariery. The Asset walczył w tamtym roku o utrzymanie karty zawodniczej, a występy w turniejach telewizyjnych stanowiły dla niego miłe niespodzianki. Jedną z takich niespodzianek sprawił sobie przy okazji Mistrzostw Europy. Awans Nicholson zapewnił sobie właściwie jednym występem – na Gibraltarze Australijczyk przypomniał o sobie i dość niespodziewanie doszedł aż do półfinału! Na liście jego ofiar znaleźli się między innymi Dave Chisnall, Joe Cullen, czy Gerwyn Price, a jego kapitalny występ zatrzymał dopiero Adrian Lewis. Poza jednym świetnym turniejem Nicholson dołożył kilka pojedynczych występów, w których odpadał na wcześniejszym etapie i uzbierał wystarczającą liczbę pieniędzy, aby jako ostatni załapać się na grę w Mistrzostwach Europy. Australijczyk miał jednak pecha – w 2018 roku drabinka turnieju po raz pierwszy została ułożona zgodnie z pozycjami w klasyfikacji generalnej. Co to oznaczało w praktyce? Konfrontację z numerem jeden, którym w tamtym czasie niezależnie od rozgrywek zawsze był Michael van Gerwen. Asset rozegrał niezłe spotkanie i był całkiem blisko średniej 100, ale na niewiele się to zdało wobec Holendra grającego na poziomie 110… Nicholson pomimo niezłej postawy przegrał 2-6 i przybliżył się do utraty miejsca w PDC. Po sezonie Australijczyk faktycznie wypadł z czołowej 64 i zapowiedział, że nie będzie starał się o ponowne wygranie karty zawodniczej w Q Schoolu.

źródło - https://www.skysports.com/darts/news/12288/11644063/paul-nicholson-explains-his-decision-not-to-enter-2019-pdc-qualifying-school

2019 – Ross Smith Kolejnym szczęśliwcem w 2019 roku został Ross Smith. Dla Anglika 2019 rok był dość istotny, bo zaczął przynosić pierwsze znaczące sukcesy w jego karierze. Smudger w poprzednich latach był w PDC jak bumerang – wygrywał kartę, tracił ją po dwóch latach i znów udanie przechodził Q Schoola, by ponownie stracić miejsce w Tourze po dwóch sezonach. Na początku 2018 roku znów udanie przebrnął przez Q Schoola i obronił swoje miejsce w elicie, ale tym razem miało być inaczej. Pierwszy rok w PDC zakończył na 62 miejscu, a w 2019 miał tylko potwierdzić, że w końcu ma możliwości na pozostanie w Tourze na dłużej niż dwa lata. W European Tourze Ross był po prostu niezwykle solidny – tak jak Nicholson w poprzednim roku postawił na jakość, tak Smith w 2019 bardziej celował w ilość. Anglikowi udało się zakwalifikować na 7 turniejów europejskiej serii, a najlepszymi wynikami była dwukrotnie osiągnięta 3 runda. Udało się wygrać pojedyncze starcia z Peterem Wrightem i Simonem Whitlockiem, ale z drugiej strony kilka razy Smith nie był w stanie przedrzeć się przez pierwszą rundę i przegrywał z zawodnikami notowanymi niżej. Ross całkowicie wtopił się w tło i niezauważony zagwarantował sobie swój debiutancki występ na Mistrzostwach Europy z ostatniego możliwego miejsca. Podobnie jak Nicholson rok temu, w pierwszej rundzie Smudger wpadł na Michaela van Gerwena. Holender znów zagrał kapitalne spotkanie na średniej przekraczającej 105, ale Ross był w stanie wytrzymać wysokie tempo narzucone przez rywala. Przez cały mecz obaj zawodnicy szli łeb w łeb, a w kluczowym momencie Smith zanotował kapitalne zejście ze 114 i zapewnił sobie swoją największą wygraną w karierze! Ross nie był jednak w stanie pójść za ciosem i w kolejnej rundzie musiał uznać wyższość Ricky’ego Evansa. Pomimo rozczarowania odpadnięciem w drugiej rundzie Smith faktycznie zaczął na dobre budować swoją pozycję w PDC i aż do dzisiaj nie musiał już specjalnie martwić się o wypadnięcie z elity.

źródło - https://www.pdc.tv/news/2021/07/07/ross-smith-ends-dolan-hoodoo-claim-maiden-title-pc19

2020 – William O’Connor Historia Williama O’Connora z 2020 roku to zdecydowanie największa inspiracja, jaką możemy czerpać dla występu Krzysztofa Ratajskiego. Irlandczyk jako jedyny pokazał w ostatnich latach, że nawet będąc ostatnim kwalifikantem, można w turnieju osiągnąć co nieco. Ale po kolei… W 2020 roku European Tour nie rozwinął w pełni swoich skrzydeł ze względu na pandemię. Zamiast 13 turniejów zobaczyliśmy tylko 4 i kwalifikacje na Mistrzostwa Europy stały się dużo bardziej losowe. Irlandczyk zdołał zakwalifikować się na dwa z nich i w obu przypadkach stać go było na wygranie meczu w pierwszej rundzie. Magpie wypadł dość przeciętnie i ostatecznie zajął pechowe 33 miejsce w klasyfikacji generalnej. Możecie teraz się zastanawiać, jak to możliwe, że w ogóle znalazł się w tym zestawieniu. Przypomnę jeszcze raz, że były to czasy covidowe. Z wiadomych przyczyn z turnieju wycofać się musiał Glen Durrant (co zapoczątkowało zresztą jego zjazd formy), a w miejsce Anglika wskoczył Willy. I trzeba przyznać, że Irlandczyk świetnie wykorzystał swoją szansę. Wszystko zaczęło się od starcia z jedynką European Touru – Joe Cullenem. Anglik szalał wtedy w kolejnych turniejach tej serii i wydawało się, że Mistrzostwa Europy będą wspaniałym podsumowaniem jego udanej kampanii. Tak się jednak nie stało! Joe zagrał przeciętne spotkanie, a O’Connor w pełni to wykorzystał i sprawił w pierwszej rundzie sporą niespodziankę. W kolejnym meczu William pewnie ograł Jamiego Hughesa i awans do ćwierćfinału, stał się faktem. Był to dopiero drugi ćwierćfinał turnieju telewizyjnego w karierze Irlandczyka! Półfinału zgarnąć się nie udało, bo na jego drodze stanął będący w dobrej formie James Wade. Machine wygrał spotkanie z O’Connorem i doszedł aż do finału. Irlandczyk z kolei pokazał, że można pokusić się o dobre wyniki w Mistrzostwach Europy z bardzo niskim rozstawieniem – a nawet tym najniższym.

źródło - https://en.wikipedia.org/wiki/William_O%27Connor_(darts_player)

2021 – Ritchie Edhouse Skoro 2020 rok nazwaliśmy losowy pod względem kwalifikacji na Mistrzostwa Europy, to nawet nie wiem co mam powiedzieć na temat 2021 roku. O grze w turnieju telewizyjnym decydowały bowiem zaledwie dwa turnieje! Do gry nie zakwalifikowało się sporo wielkich nazwisk, z Jonnym Claytonem na czele, a rankingowa stawka była niezwykle spłaszczona. Przy równej liczbie zdobytych pieniędzy wyżej w generalce byli ci, którzy wywalczyli je w drugim turnieju, co wzbudzało niemałe kontrowersje. Ostatecznie tym ostatnim kwalifikantem został Ritchie Edhouse, dla którego miał to być debiutancki występ w tej imprezie. Jak nie trudno się domyślić Edhouse wystąpił w jednym turnieju – tym późniejszym rozgrywanym na Gibraltarze. Tam wygrał jedno spotkanie ze Stevem Beatonem i to tyle. Tyle wystarczyło do awansu na Mistrzostwa Europy. To nie czas i miejsce na roztrząsanie absurdów, które miały miejsce w tamtym czasie w PDC, ale trzeba przyznać, że było to co najmniej niedorzeczne. Skupmy się na samym Angliku, który na Mistrzostwach Europy miał trudne zadanie ujarzmienia króla Eurepan Touru z tamtego okresu – Gerwyna Price’a. Uwaga spojler! Edhouse’owi ta sztuka się nie udała. Po dość przeciętnym spotkaniu Anglik mógł dopisać na swoje konto triumf w zaledwie dwóch legach. Price odpadł z turnieju dopiero w ćwierćfinale po kosmicznym meczu z Michaelem van Gerwenem, który był potem przez nas wybierany jako najlepszy mecz 2021 roku! Ostatnie lata dobitnie pokazują, że turniejowy los zawodników, z ostatniego miejsca w klasyfikacji European Touru, jest zazwyczaj dość krótki. Łączny dorobek „ostatnich" na przestrzeni ostatnich sześciu edycji Mistrzostw Europy to 4 wygrane i 6 przegranych. Czy Krzysztof Ratajski poprawi ten bilans i pokusi się przynajmniej o powtórzenie wyczynu Williama O’Connora? O tym przekonamy się już niedługo. Początek turnieju w Dortmundzie już w czwartek 27 października. Pierwszym rywalem Rataja najlepszy zawodnik tegorocznego European Touru – Luke Humphries. Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.