• DartsPL

Czy Premier League znów wygra debiutant?

Seria pięciu kolejek Premier League dobiegła końca. Na szczycie ligowej tabeli znajduje się debiutujący w rozgrywkach Jonny Clayton, jednak rywalizacja zapowiada się niezwykle emocjonująco.


W tym sezonie w Premier League występuje dziewięciu wspaniałych darterów i mistrz z zeszłego roku. Glen Durrant delikatnie mówiąc odbiega poziomem i jako jedyny z całej stawki nie zdobył żadnego punktu. Tabelę z 7 punktami otwiera Jonny Clayton, ale grupa pościgowa mająca tylko jedno oczko mniej jest naprawdę liczna: Aspinall, van Gerwen, van den Bergh i Wright.


Tak prezentuje się tabela po 5 kolejkach


Clayton na szczycie

Jonny Clayton jest bez wątpienia najlepszym zawodnikiem pierwszej części Premier League. Walijczyk kontynuuje świetną grę w 2021 i z bilansem trzech zwycięstw, jednego remisu i jednej porażki przewodzi w tabeli. Trzeba jednak zauważyć, że The Ferret podejmował na razie tych mniej wymagających rywali (jeśli kogokolwiek z tej stawki można tak nazwać). Pojedynki z Durrantem, Crossem i de Sousą są pozornie tymi łatwiejszymi. Trzy punkty zdobyte z Andersonem i Wrightem to świetny bilans, lecz w nadchodzących grach będzie Claytonowi tylko ciężej. Van den Bergh, Aspinall i van Gerwen już pewnie ostrzą zęby (groty) na pojedynek na szczycie ligowej tabeli.

Mimo to Ferrtowi w żadnym stopniu nie można odejmować zasług. Presja związana z rozgrywkami Premier League jest ogromna. Przez kilka dni pod rząd rywalizuje się z najbardziej wymagającymi rywalami, którzy wykorzystają twój najmniejszy błąd. Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości czy Clayton należy do ścisłej czołówki, to na pewno tegoroczne rozgrywki Premier League będą najlepszą okazją do zmiany zdania.


Liczna grupa pościgowa

Nie wiem czy kiedykolwiek określiłbym Aspinalla solidnym graczem, lecz owa „solidność” pasuje mi do jego charakterystyki w obecnym sezonie PL. Pomimo tego, że doświadczenie ASPa w PDC nie jest powalające, to w minionych dniach wielokrotnie pokazywał, że potrafi utrzymywać nerwy na wodzy i grać na bardzo wysokim poziomie. Przede wszystkim pokazał charakter w dwóch ostatnich pojedynkach. Wielu darterów starcia z de Sousą i MvG zakończyłoby porażkami (patrząc na ich przebieg), lecz Anglik dawał radę w nich zapunktować. Choć dużo gier przed nami zdziwię się jeśli Aspinall do końca nie będzie walczył o awans do play-off.


Mówią, że historia lubi się powtarzać, a mi gra van Gerwena w tym sezonie mocno przypomina tę z poprzedniego sezonu. Holender rywalizację zaczął dobrze, ma fragmenty, w których przypomina siebie, gdy dominował każdy darterski mecz, lecz wielokrotnie brakowało kropki nad „i”. No i znów trafił się jakiś debiutant, który gra na obłędnym poziomie. Teraz Clayton, a wcześniej Durrant. MvG zaczął od kapitalnego starcia z van den Berghiem zakończonym remisem, potem po bajecznej grze rozbił Wrighta i Crossa, by być swoim cieniem w spotkaniu przeciwko Wade’owi. Rozgrywki w 2020 układały się mimo wszystko po myśli Gerwena. Długo był typowany do końcowego triumfu, jednak bardzo słaba forma tuż przed play-offami spowodowała, że wypadł z TOP4. Choć trudno sobie taki scenariusz wyobrazić, bo MightyMike wciąż zdaniem wielu jest faworytem do końcowego triumfu, to ja osobiście nie postawiłbym dużych pieniędzy na jakikolwiek jego sukces.


Jednym z pozytywnych zaskoczeń tegorocznej Premier League jest postawa van den Bergha. Dimi po ospałym początku sezonu wrócił do gry na najwyższym poziomie. Z całej stawki jako jedyny po czterech dniach pozostawał niepokonany, lecz w piątek sposób na niego znalazł de Sousa. Belg charakteryzował się niezłą grą na podwójnych. Udowodnił, że dzień po dniu potrafi rywalizować z najlepszymi. W pierwszej części zmierzył się już z Aspinallem, Wrightem i Gerwenem. 19 kwietnia stanie w szranki z Claytonem, a następnie czekają go starcia z zawodnikami z dolnej połowy tabeli. Jeśli Dimi w drugim bloku utrzyma formę z pierwszego, to moim zdaniem może namieszać w końcowej tabeli i znaleźć się w fazie play-off.


Postawa van den Bergha jest pozytywnym zaskoczeniem. Belg prawdopodobnie będzie się liczył w walce o final four.


Grupę pościgową zamyka Peter Wright. Szkot ma za sobą naprawdę dziwne dni. Od tragicznego 2:7 z Gerwenem, przez remisy z Claytonem i van den Berghiem, gdzie był o włos od porażki, aż po w miarę przekonujące zwycięstwa z Andersonem i Crossem. Snakebite cały czas szuka złotego środka, a oprócz kolorów irokezów nie obyło się bez zmiany lotek. Przez to wszystko ciężko ocenić występy byłego Mistrza Świata, lecz wydaje się 6 punktów w ligowej tabeli powinny go satysfakcjonować, a także są niezłą zaliczką przed decydującymi starciami.


Cross pozytywnym zaskoczeniem

Przed turniejem to głównie na Crossa wylewano kubeł pomyj. Jego czwarte miejsce w Order of Merit irytowało wielu kibiców. Z tego powodu Voltage miał prawo wystąpić w rozgrywkach. Jednak gdy przyszło co do czego to z jego gry można być bardziej niż zadowolonym. Wygrane nad Wadem i Claytonem zaskoczyły wielu, a remis z de Sousą z przebiegu meczu należy uznać za sukces. Porażki z kolei przytrafiły mu się z Gerwenem i Wrightem, więc ciężko mieć za nie jakiekolwiek pretensje. Rob zamiast chłopca do bicia pokazał, że wciąż ma w ręku parę argumentów. Na pewno będzie bliżej walki o utrzymanie w pierwszej 8 niż awansu do fazy play-off, ale w ciągu pierwszych pięciu kolejek zrobił dużo, by pograć w lidze dłużej niż przez dziewięć rund.


Tyle samo punktów co Cross (5) zebrali także Anderson i Wade. Obu darterom zabrakło równej formy, ponieważ ich gra przypominała sinusoidę. Gdy byli skuteczni na podwójnych to swoje mecze wygrywali (Wade 7:3 z van Gerwenem, a Anderson 7:5 z de Sousą), lecz wraz ze spadkiem procentu trafionych podwójni z rąk wymykały im się punkty. Wydaje się, że zarówno Szkot, jak i Anglik powinni aspirować do awansu do finałowej czwórki, a aktualna pozycja na pewno ich nie satysfakcjonuje.


Rollercoaster de Sousy

Moim zdaniem starcia z udziałem Jose de Sousy były najatrakcyjniejsze podczas pierwszej serii gier. Portugalczyk praktycznie w każdym meczu prezentował się z bardzo dobrej strony, ale wielokrotnie przegrywał ze stresem i presją. Po pięciu kolejkach plasuje się na słabym dziewiątym miejscu, lecz za każdym razem grał o pełną pulę. Gdyby tylko The Special One był zawodnikiem bardziej odpornym na stres i doświadczonym to na pewno wymieniałbym go dziś w gronie faworytów do końcowego triumfu. Remisy z Crossem i Aspinallem powinien zamienić na zwycięstwa. Niewielką porażkę z Andersonem na remis, bo przecież miał lotki meczowe na D12. Zdecydowanie przegrał tylko starcie z Claytonem, choć gra obu panów wymykała się wszelkiej logice. Sousa grając na średniej 108.48 ugrał zaledwie trzy legi, a rywal zanotował 9-dartera. Tym samym popisał się Portugalczyk w starciu z Aspinallem i zwłaszcza po tym remisie mógł czuć wielki niedosyt. Tym bardziej, że w tym meczu wyrównał rekord rozgrywek pod względem ilości maksów jednego zawodnika – 11. Jose zbiera potrzebne szlify i wysoce prawdopodobne, że w przyszłości będzie stanowił jedno z najsilniejszych ogniw w PDC, lecz na ten moment uniknięcie eliminacji po dziewięciu rundach będzie dla niego wielkim sukcesem.


De Sousa pomimo dobrej gry i zanotowanego 9-dartera w tabeli jest dopiero 9.


Durrant outsiderem

Jak mawia klasyk: niby człowiek wiedział, a jednak się łudził. Choć gra Durranta od wielu miesięcy jest daleka od choćby poprawnej, to nikt nie chciał skreślać go przed rozgrywkami. W końcu przed startem 2020 też mało kto postawiłby na niego choćby złotówkę. Jednak wybryki aktualnego mistrza Premier League ciężko opisać nie w pesymistycznym tonie. 5 meczów i 5 porażek. W żadnym starciu nie udało mu się ugrać choćby 4 legów, a z van den Berghiem żadnego. Duzza podczas gier miał dwie twarze. Z początku sprawiał wrażenie bardzo skupionego i może nawet momentami przemotywowanego. Im dalej w las tym więcej w jego grze było frustracji. Od wymownej gestykulacji, aż po rzucanie ręczniczka. Jednak sfurowane 110 w 2 lotkach w starciu z Wadem ciężko było przełknąć ze spokojem. Pozytywów w grze Glena raczej nie dostrzegłem, a na drugą część Premier League do Milton Keynes przyjedzie tylko na wycieczkę.


Premier League do gry wróci w poniedziałek 19 kwietnia. Po trzech kolejkach, w czwartek 22 kwietnia, nastąpi to co tygryski lubią najbardziej – Judgement Night. Wtedy dwóch najsłabszych zawodników zostanie wyeliminowanych. Wydaje się, że jednego z nich – Durranta – już poznaliśmy. Przekonamy się czy de Sousie wystarczy argumentów, by nie podzielić jego losu.


Autor: Tomasz Brodko

Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.