• DartsPL

Durrant z pierwszym trofeum

W czwartek (15.10) rozegrane zostały finały Premier League. Zwycięzcą został Glen Durrant, który był też najlepszym zawodnikiem fazy zasadniczej. W finale imprezy wystąpiło dwóch debiutantów! Zaledwie 3 dni po zakończeniu World Grand Prix poznaliśmy kolejnego triumfatora ważnej imprezy. W czwartek (15.10) odbył się turniej Final Four Premier League. Pierwotnie miał on odbyć się w hali O2 w Londynie, ale z oczywistych przyczyn najlepsza 4 obecnego sezonu spotkała się w Ricoh Arenie w angielskim Coventry, gdzie wcześniej odbyło się także Grand Prix. Tak jak we wszystkich turniejach rozgrywanych na Wyspach Brytyjskich mecze grane były bez udziału publiczności. Na miejscu stawiła się 4 najlepszych zawodników sezonu zasadniczego – Glen Durrant, Peter Wright, Nathan Aspinall i Gary Anderson. Tego samego wieczora rozegrane zostały oba półfinały i decydujący o końcowym triumfie finał. Po niezwykle zażartej rywalizacji na placu boju pozostało dwóch zawodników, którzy debiutowali w tegorocznej edycji Premier League – Durrant i Aspinall. W finałowym spotkaniu górą był Duzza, który potwierdził, że w tegorocznej edycji rozgrywek był numerem jeden. Debiutanci górą Jako pierwsi na scenę Ricoh Areny wyszli Gary Anderson i Glen Durrant. Anglik przystępował do półfinału jako zwycięzca fazy zasadniczej rozgrywek, ale w ostatnim czasie zaliczył delikatny spadek formy. Duzza dość szybko odpadł z turnieju European Tour po porażce z Darylem Gurneyem. Z jeszcze gorszej strony pokazał się w Grand Prix, z którym po słabiutkim występie pożegnał się już po pierwszej rundzie. To wszystko sprawiło, że Durrant nie przystępował do rywalizacji o zwycięstwo w Premier League jako faworyt. Przy nazwisku Anderson również można było stawiać mały znak zapytania. Szkot jakiś czas temu zapowiedział, że ze względu na obawę o stan zdrowia nie będzie brał udziału w turniejach rozgrywanych poza Wyspami Brytyjskimi. Z tego powodu Flying Scotsmana zabrakło podczas World Series Finals i European Tour 2. Szkot powrócił do gry przy okazji World Grand Prix, ale rozczarował niespodziewaną porażką z Dirkiem van Duijvenbode w ćwierćfinale turnieju. Wszystkie te obawy sprawdziły się w samym spotkaniu – w szczególności pierwsze fragmenty meczu nie stały na najwyższym poziomie. Obaj zawodnicy nie mogli na dobre wejść na optymalny poziom gry i częściej niż potrójne 20 obserwowaliśmy trafienia w 1 i 5. W początkowych fragmentach meczu przeważał Durrant, który lepiej wykorzystywał słabszą postawę rywala. Anderson raz po raz spoglądał na swoje lotki upatrując winnego gorszej gry w sprzęcie. Duzza wyszedł na prowadzenie 6-3 i miał szansę na kolejne przełamanie na 7-3. Szkot wyszedł jednak z kłopotów obronną ręką i po chwili odrobił wszystkie straty. Gra Flying Scotsmana wyglądała coraz lepiej, a to przełożyło się na korzystniejszy wynik. W końcówce meczu Gary wyszedł na prowadzenie i 9-7 i był o jednego lega od awansu do finału. Anderson seryjnie marnował jednak lotki meczowe – dwukrotnie pomylił się na bullu i dwukrotnie zmarnował szansę na zakończenie meczu trafieniem w podwójną 8. Duzza skorzystał z okazji i wygrał 3 legi rzędu zapewniając sobie miejsce w finale. W drugim pojedynku półfinałowym zmierzyli się Peter Wright i Nathan Aspinall. Obaj darterzy podchodzili do meczu z nienajlepszymi wspomnieniami z World Grand Prix. Asp pożegnał się z turniejem już po pierwszym meczu i porażce z Gabrielem Clemesem, a Szkot rozczarował w meczu drugiej rundy przeciwko Ryanowi Joyce’owi. W meczu półfinałowym po żadnym z nich nie było jednak widać zawahania i sygnałów słabszej gry. Mecz stał na dużo wyższym poziomie niż pierwszy półfinał. Lepiej wystartował Wright, który jako pierwszy w meczu wyszedł na prowadzenie 3-1.To było jednak za mało na kapitalnie spisującego się Aspinalla. Młody Anglik grał jak natchniony i ekspresowo odrobił stratę przełamania, a w 9.legu przełamał rywala na wagę prowadzenia 5-4. W tej samej partii Asp otarł się nawet o dziewiątą lotkę! Dopiero przy 8 rzucie Nathan nie trafił w pole potrójne i zmarnował szansę na zagranie perfekcyjnego lega. W dalszej części spotkania Szkot nie był w stanie odrobić strat i zagrozić w rywalowi w legach, w których rzucał jako drugi. Aspinall w najmniejszym stopniu nie ułatwiał rywalowi zadania i często zerował swój licznik z powyżej 100 punktów. Wisienką na torcie wspaniałego występu Nathana było kolejne przełamanie rywala przy stanie 9-7, które zapewniło mu końcowy triumf. Zwycięstwo Anglika oznaczało, że w wielkim finale spotka się dwóch debiutujących w Premier League zawodników! Wright musiał obejść się smakiem - aktualny mistrz świata od czasu powrotu do rozgrywek po przerwie nie jest w stanie dopisać na swoje konto kolejnego trofeum. Durrant po raz pierwszy! Przed finałowym starciem na faworyta wyrastał Nathan Aspinall. Na korzyść młodszego z Anglików przemawiała świetna gra w półfinałowym meczu z Peterem Wrightem. Durrant po dość niepewnym występie przeciwko Gary’emu Andersonowi potrzebował znacznie lepszej gry, aby ograć świetnie dysponowanego rywala. Na swoje szczęście w finale zobaczyliśmy dużo lepszą wersję Duzzy. Durrant wreszcie zaczął przypominać najlepszą wersję siebie i to dało mu zwycięstwo w całym meczu. O triumfie Glena zadecydowało zaledwie jedno przełamanie! Przez 13 legów obaj darterzy bezbłędnie wykorzystywali przewagę rzucania jako pierwszy i zdobywali na swoje konto kolejne partie. Jako pierwszy i ostatni dokonał tego Durrant, który wykorzystał pomyłki rywala na podwójnych i wyskoczył na prowadzenie 8-6. W kolejnym legu Aspinall był bardzo bliski odrobienia straty, ale Durrant zaliczył kapitalny finisz ze 104 i obronił swoją przewagę. Do samego końca spotkania nie dał już rywalowi okazji do odłamania i utrzymał prowadzenie aż do ostatnich lotek meczu. Glen nareszcie udowodnił swoją świetną dyspozycję w obecnym sezonie i może uzupełnić swoją gablotę z trofeami o triumf w pierwszym dużym turnieju PDC. Jeszcze jakiś czas temu mało kto dawał Duzzie szansę na to, że w tak szybkim tempie przebije się do ścisłej czołówki światowego darta. Triumf w Premier League nareszcie potwierdził jego przynależność do najlepszych tego sportu. W pomeczowych wypowiedziach Durrant nie krył ogromnego zadowolenia i niedowierzania z tak ogromnego wyczynu. Skalę sukcesu porównał do… mamuta! Przyznał też z rozbrajającą szczerością, że jego mecz z Andersonem może przejść do historii jako jeden z najgorszych w historii finałów Premier League. Najważniejsze jednak, że w kluczowym momencie Glen był w stanie wejść na swój optymalny poziom gry i ograć swojego finałowego rywala. Kalendarz turniejów PDC jest niezwykle napięty i zaraz po zakończonych finałach Premier League zawodnicy przeniosą się do Sindelfingen na 3 w tym sezonie turniej European Tour! Podczas niemieckiego turnieju do gry powróci Krzysztof Ratajski, który rywalizację rozpocznie w sobotę (17.10) od drugiej rundy! Autor - Arkadiusz Salomon Zdjęcie - www.rte.ie