• DartsPL

Faworyci górą

Już dzisiaj (21 grudnia) swój pierwszy mecz w tegorocznej edycji Mistrzostw Świata rozegra najlepszy polski darter – Krzysztof Ratajski. Najpierw przyjrzyjmy się jednak temu, co wydarzyło się w Alexandra Palace podczas dwóch ostatnich dni. Jedni cieszyli się ze zwycięstw i awansu do kolejnej rundy, a inni musieli spakować walizki i wrócić do domu.

Coraz większymi krokami zbliżamy się do przerwy świątecznej, a to oznacza, że w meczach pierwszej i drugiej rundy Mistrzostw Świata zapadają kolejne rozstrzygnięcia. Jak to zwykle na Mistrzostwach bywa nie brakuje sensacyjnych rozstrzygnięć i zwycięstw zawodników z dość egzotycznych jak na darta krajów. W ostatnich dniach trzeba jednak przyznać, że faworyci dobrze wypełniali swoje obowiązki i w znamienitej większości nie rozczarowywali. Nie oznacza to jednak, że nie byliśmy świadkami żadnej niespodzianki… Mocne wejście van Gerwena Zdecydowanie największym nazwiskiem jakie zagościło pry tarczy w miniony weekend był Michael van Gerwen. Holender nie rozczarował swoich fanów i w efektownym stylu rozpoczął swoją tegoroczną przygodę z Alexandra Palace. Mighty Mike w meczu z Ryanem Murrayem wykręcił wyśmienitą średnią zbliżoną do wyniku 109! Holender jak na razie przewodzi zdecydowanie klasyfikacji najlepszej średniej meczowej. Wobec tak dobrze usposobionego Michaela jego rywal nie miał zbyt wiele do powiedzenia, ale trzeba Murrayowi oddać, że spisywał się w tym meczu naprawdę bardzo przyzwoicie. W całym meczu miał zaledwie 14 okazji do rzucania w kierunku podwójnej i aż 6 razy trafiał do celu. Właśnie bardzo dobra skuteczność na podwójnych pozwoliła Szkotowi na odniesie wygranej w drugiej partii spotkania. Na dłuższą metę Murray nie był jednak w stanie walczyć jak równy z równym z Holendrem i w pozostałych setach zanotował porażki. Gerwen może się już zrelaksować i czekać na swojego rywala w trzeciej rundzie – będzie nim lepszy z pary Mickey Mansell – Ricky Evans. Skoro pochwaliliśmy za wysoką średnią van Gerwena to tak samo trzeba postąpić z Kimem Huybrechtsem. Belg również wykręcił wynik powyżej 100 (104,05) i bez straty lega (!) ograł Chińczyka Di Zhuanga. The Hurricane ma przed sobą jeszcze jedno przedwigilijne wyzwanie – aby zameldować się w trzeciej rundzie będzie musiał ograć Iana White’a. Heta za burtą Wspominałem, że w ostatnich dniach faworyci nie rozczarowywali. Wyjątkiem jest jednak Damon Heta, który sensacyjnie przegrał 2-3 z Amerykaninem Danielem Baggishem. Wielu Australijczyka typowało do roli czarnego konia całego turnieju, ale The Heat z tegoroczną imprezą pożegnał się już po przegranej w pierwszej rundzie. Spotkanie od początku nie układało się po myśli Hety – dwa pierwsze sety rozstrzygały się w decydującym legu i dwukrotnie górą był reprezentant USA. Szczególnie efektowen było zakończenie pierwszej partii, w której Baggish zaliczył zejście ze 113! W trzecim secie Australijczyk wrzucił jednak wyższy bieg i po tym jak wyzerował swój licznik ze 160, zgarniając w ten sposób swoją premierową partię, wydawało się, że Heta odzyska kontrolę nad spotkaniem. W piątym secie Damon przełamał swojego rywala w 3 legu i prowadząc 2-1 rzucał na mecz. Wtedy do głosu doszła jednak nieskuteczność na podwójnych – Australijczyk zmarnował mnóstwo lotek meczowych, a Baggish wykorzystał w końcu błędy rywala i skończył lega celnym trafieniem w podwójną 1. Chwilę później utrzymał swojego lega i mógł cieszyć się z sensacyjnego awansu do drugiej rundy, w której zmierzy się z Adrianem Lewisem. Z turniejem pożegnał się także finalista Mistrzostw z 2012 roku – Andy Hamilton. The Hammer przegrał 1-3 z Niemcem Nico Kurzem i nie powtórzy swojego wspaniałego wyczynu sprzed 8 lat. Wynik ten trudno traktować jako niespodziankę – Hamilton w ostatnim czasie spisywał się bardzo przeciętnie i dawno zgubił swoją topową formę sprzed lat. Kurz dzięki wygranej zagwarantował sobie pojedynek ze swoim rodakiem – Gabrielem Clemensem. Wyrównane boje W ciągu ostatnich dwóch dni nie zabrakło niezwykle zażartych i wyrównanych spotkań. Piąty set zdecydował o rozstrzygnięcie spotkania Scotta Waitesa z Matthew Campbellem. Wszystkie sety spotkania rozstrzygały się w decydującym legu, a więc zawodnicy rozegrali maksymalną ilość 25 legów! Waites w piątym secie znajdował się już w fatalnej dyspozycji – przegrywał 0-2, a jego rywal miał przed sobą dwa legi, w których miał rzucać jako pierwszy. Anglik lepiej opanował nerwy i w pięknym stylu wygrał 3 legi z rzędu zapewniając sobie triumf w tym niezwykle emocjonującym spotkaniu. W sporych opałach znajdował się również Vincent van der Voort. Wysoki Holender również potrzebował aż pięciu setów, aby ograć swojego rodaka Rona Meulenkampa. Co więcej Dutch Destroyer przegrywał już 0-2, ale w drugiej części spotkania udało mu się wejść na dużo wyższy poziom gry i uniknąć przedwczesnego pożegnania się z turniejową drabinką. Ciekawie zapowiadało się także starcie Jeffreya de Zwaana z Ryanem Searlem. Niestety mecz, który zapowiadał się na wyrównane widowisko zakończył się trzysetową wygraną Anglika. Holender pomimo tego, że rzucał na wyższej średniej i zaliczył aż 9 maksów nie był w stanie ugrać chociażby jednej partii. Searle był tego dnia klinicznie skuteczny na podwójnych – cały mecz zakończył ze skutecznością zbliżoną do 50%. Dla Heavymetala to już druga wygrana w tegorocznej edycji Mistrzostw Świata, co oznacza, że zagwarantował on już sobie grę w trzeciej rundzie turnieju! Zwycięstwa w drugij rundzie odnotowali również Jonny Clayton i Mervyn King. Obaj darterzy nie rozczarowali i stosunkowo pewnie ograli wymagających rywali. Walijczyk w 4 setach rozprawił się z Johnem Hendersonem, a Anglik ró1)nież ze stratą jednego seta wygrał z Maxem Hoppem. Covid namieszał Niestety w niedzielę zamiast planowanych 8 rozegrano jdynie 7 meczów. Wszystko za sprawą wycofania się z turnieju Martijna Kleermakera. Holender otrzymał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa i nie mógł kontynuować swojej przygody z Mistrzostwami Świata. PDC w jego zastępstwo chciało ściągnąć Josha Payne’a. Anglik w swoim teście otrzymał wynik negatywny, ale w przeciągu poprzednich 24 godzin miał kontakt z osobą zakażoną i to również uniemożliwiło jego przyjazd do Alexandra Palace. Wobec takiego rozwoju sprawy rywal Kleermakera – Cameron Carolissen uzyskał awans do drugiej rundy turnieju bez rozgrywania spotkania. Reprezentant RPA o trzecią rundę powalczy z Dannym Noppertem. Ratajski gotowy do gry Na miejscu w Londynie zameldował się już za to nasz najlepszy darter – Krzysztof Ratajski. Polak już dzisiaj rozpocznie swoją przygodę z Mistrzostwami Świata, a jego pierwszym rywalem będzie Ryan Joyce. Start meczu zaplanowano na kilkanaście minut po godzinie 19. Mecz będzie można śledzić na antenie TVP Sport! Wyniki 5 dnia MŚ (19.12) Steve Lennon (96,95) 3-1 Daniel Larsson (83,22) (3-1 3-1 1-3 3-0) Scott Waites (96,13) 3-2 Matthew Campbell (94,97) (2-3 3-2 2-3 3-2 3-2) Kim Huybrechts (104,05) 3-0 Di Zhuang (73,09) (3-0 3-0 3-0) Mervyn King (99,64) 3-1 Max Hopp (94,19) (3-0 3-2 2-3 3-1) Nico Kurz (87,91) 3-1 Andy Hamilton (82,15) (3-2 2-3 3-1 3-1) Andy Boulton (90,65) 3-1 Deta Hedman (79,92) (3-0 3-0 0-3 3-0) Daniel Baggish (88,44) 3-2 Damon Heta (91,65) (3-2 3-2 1-3 0-3 3-2) Michael van Gerwen (108,98) 3-1 Ryan Murray (95,14) (3-0 2-3 3-1 3-2) Wyniki 6 dnia MŚ (20.12) Nick Kenny (87,33) 3-2 Derk Telnekes (87,15) (2-3 3-0 2-3 3-0 3-0) Jason Lowe (86,72) 3-1 Dmitriy Gorbunov (80,56) (3-0 3-1 2-3 3-2) Matthew Edgar (87,69) 3-0 Maik Kuivenhoven (81,00) (3-0 3-1 3-0) Vincent van der Voort (95,49) 3-2 Ron Meulenkamp (93,76) (1-3 1-3 3-1 3-0 3-2) Cameron Carolissen walkower Martijn Kleermaker Keegan Brown (93,91) 3-0 Ryan Meikle (96,66) (3-2 3-0 3-2) Ryan Searle (92,72) 3-0 Jeffrey de Zwaan (98,20) (3-2 3-1 3-1) Jonny Clayton (90,57) 3-1 John Henderson (87,42) (3-1 3-1 1-3 3-2) Plan 7 dnia MŚ (21.12) 19:00 – Krzysztof Ratajski – Ryan Joyce 20:00 – Ian White – Kim Huybrechts 21:00 – Gerwyn Price – Jamie Lewis 22:00 – Gabriel Clemens – Nico Kurz Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.