• DartsPL

Faworyci poza burtą!

Drugi dzień World Grand Prix za nami! Poznaliśmy rozstrzygnięcia wszystkich meczów 1 rundy. Rozgrywki stały pod znakiem wielkich niespodzianek – z turniejem pożegnali się Nathan Aspinall, Glen Durrant i Peter Wright. Drugiego dnia World Grand Prix kibice mogli zobaczyć aż 9 spotkań 1 rundy turnieju. Wszystko przez zamieszanie związane z wykluczeniem z turnieju Adriana Lewisa i Stephena Buntinga, z powodu wykrycia u nich koronawirusa. Mecz Jackpota z Chrisem Dobeyem, który był zaplanowany na pierwszy dzień rozgrywek nie mógł się odbyć, dlatego Chris rozegrał swój mecz dopiero w środę, a jego rywalem został zastępujący Lewisa Simon Whitlock. Turniej World Grand Prix ze względu na swoją niecodzienną formułę rozgrywania meczów (zasada „double in, double out”) sprawia, że niezwykle trudno przewidzieć jest rozstrzygnięcia meczów. Już pierwszego dnia rozgrywek obserwowaliśmy kilka niespodziewanych rezultatów, ale w drugim dniu rywalizacji byliśmy świadkami prawdziwego pogromu faworytów. Z turniejem na bardzo wczesnym etapie pożegnała się trójka zawodników, która nie tak dawno uzyskała awans do finałów Premier League i należy obecnie do ścisłej czołówki światowego darta – aktualny mistrz świata Peter Wright, Nathan Aspinall i Glen Durrant. Honor czołowych zawodników obronił Gerwyn Price, który uporał się z Jermainem Wattimeną. Słabiutki Durrant Wczorajszy bilans trójki Wright, Aspinall i Durrant to… 0 wygranych setów! Żaden z faworyzowanych zawodników nie był w stanie ugrać choćby jednej partii. Jako pierwszy z turniejem pożegnał się Glen Durrant, który nie dał rady w starciu z Davem Chisnallem. Chizzy to oczywiście zawodnik z czołowej 10 rankingu PDC i jego zwycięstwo nie jest być może największą sensacją, ale rozmiar wygranej i styl w jakim tego dokonał muszą szokować. Duzza, który przeżywa przecież najlepszy moment swojej kariery, w pojedynku ze swoim rodakiem ugrał zaledwie 1 lega! Na tym nie kończą się mizerne dokonania Durranta we wczorajszym pojedynku. Durrant w całym meczu zaledwie raz przekroczył barierę 140 punktów rzuconych w jednym podejściu, a w całym meczu odnotował średnią na poziomie 78 punktów. Jego dorobek wygląda jeszcze gorzej, gdy spojrzymy na średnią Dave’a, która przekroczyła 100. W całym spotkaniu nie było choćby momentu, w którym zwycięstwo Chisnalla było zagrożone. Chizzy zaledwie dwukrotnie dał rywalowi szansę na rzucanie podwójnej na wagę wygranej lega. W większości legów Durrant był daleko z tyłu za rywalem, a w całym meczu ani razu nie udało mu się wygrać partii, w której rzucał jako pierwszy. Chisnall potwierdził, że świetnie czuje się w formule World Grand Prix – w ubiegłym roku dotarł do samego finału imprezy, a w tegorocznej edycji przy tak dobrej formie śmiało może celować w powtórzenie tego sukcesu. Zwycięstwo z Durrantem oddala też wizję wypadnięcia Chisnalla z czołowej 10 Order of Merit. Nieskuteczne podwójne Wrighta Na tym nie skończyły się niespodziewane rezultaty drugiego dnia World Grand Prix. Niedługo później los Durranta podzielił Peter Wright, który nieoczekiwanie przegrał 0-2 z Ryanem Joycem. Pierwsza partia rozstrzygnęła się w 4 legu, kiedy Joyce jako pierwszy przełamał rywala i zapewnił sobie wygraną 3-1. Relentless grał tego dnia na bardzo wysokim poziomie i był praktycznie bezbłędny na swojej ulubionej podwójnej 16. W drugiej partii spotkania wydawało się, że wszystko wróci do normy i Wright zdoła wyrównać stan meczu. Szkot prowadził 2-1 i był na dobrej drodze do wygrania seta i doprowadzenia do decydującej rozgrywki. Kompletnie inny plan miał jednak Joyce, który najpierw świetnym zejściem z 69 doprowadził do 5 lega w drugim secie, a następnie dzięki przełamaniu wygrał drugą partię i całe spotkanie. Rozstrzygający leg kompletnie nie wyszedł Snakebite’owi, który niezwykle długo męczył się z trafieniem podwójnej otwierającej lega. Szkot zaliczył aż dwa podejścia do tablicy, podczas których nie zanotował na swoim koncie żadnych punktów. Pomimo strat z początków lega Wrightowi udało się, dzięki maksowi, dogonić rywala. Wtedy do głosu ponownie doszła jego nieskuteczność na podwójnych – dwa pudła na D10 przekreśliły jego szansę na wygranie seta i przedłużenie rywalizacji. Jego przeciwnik wykorzystał pomyłki mistrza świata i zakończył całe spotkanie trafieniem w podwójną 8, wprawiając wszystkich ekspertów i kibiców w osłupienie. Jeszcze przed rywalizacją obu zawodników mało kto spodziewał, się, że Anglik będzie w stanie sprawić niespodziankę. W meczu pierwszej rundy nie popisał się także Nathan Aspinall. Anglik nie był w stanie wygrać choćby seta w rywalizacji z Gabrielem Clemensem. German Giant po raz kolejny w tym sezonie potwierdził, że jest zawodnikiem, którego stać na wygrywanie z najlepszymi rywalami. Problemy Aspinalla zaczęły się już w pierwszym legu spotkania – Anglik został przełamany, a jego rywal pewnie utrzymał swoją przewagę aż do końca seta i wyszedł w całym meczu na prowadzenie 1-0. W drugim secie wydawało się, że Aspinall będzie w stanie doprowadzić do wyrównania. Clemens nic nie zrobił sobie jednak z prowadzenia 2-0 rywala i wygrał 3 legi z rzędu, pieczętując jednocześnie wygraną w całym meczu. Asp w decydującym legu miał jeszcze lotkę na wagę wygrania seta, ale przestrzelił podwójną 20 i musiał pogodzić się z porażką i odpadnięciem z Grand Prix już po pierwszej rundzie. Udane mecze zmienników W drugiej rundzie rozgrywek zameldowali się także dwaj zawodnicy, którzy w Coventry mieli w ogóle się nie pojawić. Simon Whitlock i Jeffrey de Zwaan, którzy weszli do turniejowej drabinki z powodu problemów zdrowotnych Adriana Lewisa i Stephena Buntinga, wygrali swoje spotkania. Australijczyk ograł bez straty seta Chrisa Dobeya, a Holender w ostatnim meczu dnia ograł 2-1 Jamiego Hughesa. Swoje triumfy święcili także Jonny Clayton i Joe Cullen. Clayton po niezwykle wyrównanym meczu ograł 2-1 Iana White’a. Ferret potwierdził w ten sposób swoją wysoką formę z turnieju European Tour, w którym doszedł do samego finału. Walijczyk w obecnej dyspozycji będzie bez wątpienia wymagającym przeciwnikiem dla każdego dartera. Cullen również może być zadowolony ze swojej postawy w meczu pierwszej rundy. Rockstar wyrzucił z turnieju rozstawionego z numerem 7 Daryla Gurneya. Irlandczyk z Północy dołączył do puli zawodników z czołówki rankingu, którzy pożegnali się z imprezą już po pierwszym meczu. Jego losu nie podzielił Gerwyn Price. Iceman pomimo słabego początku spotkania z Jarmeinem Wattimeną ograł rywala bez straty seta. Walijczyk przegrał dwa otwierające legi spotkania i wydawało się, że nie najlepiej rozpocznie swój pierwszy mecz w Coventry. Price’owi udało się jednak wrócić do optymalnej gry i dzięki świetnemu checkoutowi ze 118 odrobił stratę przełamania, a następnie wygrał decydującego lega pierwszego seta. W drugiej partii Price postawił „kropkę nad i” i zameldował się w gronie zawodników, którzy uzyskali awans do drugiej rundy turnieju. Grono najlepszej 16 tegorocznego World Grand Prix uzupełnił Kim Huybrechts, który ograł 2-1 Brendana Dolana.

Trzeciego dnia turnieju poznamy pierwszych ćwierćfinalistów imprezy! Przy tarczy ponownie zobaczymy między innymi Michaela van Gerwena, czy Gary’ego Andersona. Początek gier chwilę po godzinie 20! Wyniki 2 dnia World Grand Prix Kim Huybrechts (86,91) 2-1 Brendan Dolan (91,32) (1-3, 2-3, 1-3) Jonny Clayton (85,16) 2-1 Ian White (88,93) (3-1, 1-3, 3-1) Dave Chisnall (102,85) 2-0 Glen Durrant (78,28) (3-1, 3-0) Joe Cullen (92,01) 2-1 Daryl Gurney (82,09) (3-0, 2-3, 3-2) Ryan Joyce (96,61) 2-0 Peter Wright (82,06) (3-1, 3-2) Gerwyn Price (84,02) 2-0 Jermaine Wattimena (79,10) (3-2, 3-2) Gabriel Clemens (86,52) 2-0 Nathan Aspinall (86,71) (3-1, 3-2) Simon Whitlock (101,12) 2-0 Chris Dobey (77,33) (3-0, 3-1) Jeffrey de Zwaan (82,75) 2-1 Jamie Hughes (81,77) (3-1, 1-3, 3-0) Plan gier 3 dnia World Grand Prix 20:10 – Dimitri van den Bergh – Dirk van Duijvenbode 21:00 – Mevyn King – Simon Whitlock 22:00 – Gary Anderson – Danny Noppert 23:00 – Michael van Gerwen – Devon Petersen Autor - Arkadiusz Salomon Zdjęcie - pdc.tv