• DartsPL

Grand Slam of Darts – turniej do zapomnienia

Krzysztof Ratajski po wygranej nad Martinem Schindlerem zanotował dwie porażki i w rozczarowującym stylu pożegnał się z Grand Slam of Darts po fazie grupowej. Ratajski nie pokazał kibicom dobrej gry i zasłużenie opuścił Wolverhampton.

Grand Slam of Darts nie będzie przez najbliższy czas kojarzył się najmilej polskim kibicom. Krzysztof Ratajski drugi rok z rzędu nie potrafił zająć miejsca w czołowej dwójce swojej grupy i z rozgrywkami żegna się na przedwczesnym etapie. W ubiegłym roku można było narzekać na losowanie i bardzo trudnych rywali (Rataj za rywali miał Lisę Ashton, Michaela Smitha i Jose de Sousę). Tym razem pretensji do losu mieć nie można – zawiniła słabsza postawa Polaka przy tarczy. Pogrom Wszystko zaczęło się zgodnie z planem – Krzysztof Ratajski pewnie ograł beznadziejnie grającego Martina Schindlera 5-1 i bez zbędnej presji mógł przystępować do starcia z Gerwynem Pricem. Wydawało się, że Walijczyk nie znajduje się w swojej topowej formie i po cichu wietrzyliśmy szansę na jakąś niespodziankę i triumf Polaka, który mógłby otworzyć mu drogę do pierwszego miejsca w grupie. Iceman faktycznie nie zagrał wybitnie, ale w pełni wystarczyło to na chimerycznego tego dnia Polaka. Ratajski zrobił bardzo niewiele, aby choć w najmniejszym stopniu zagrozić faworytowi. Jego gra przypominała tę z meczu z Schindlerem – problem w tym, że tym razem naprzeciwko niego stanął Mistrz Świata. Price nie miał dla Polaka cienia litości i ograł go 5-0 tylko raz dopuszczając Polish Eagle’a do oddawania rzutu do podwójnej. Taka sytuacja zdarzyła się dopiero trzeci raz w całej karierze Krzysztofa w PDC! Porażka była martwiąca, ale z drugiej strony wkalkulowana. Najważniejszy był w końcu pojedynek z Nathanem Raffertym, bo to on miał zdecydować o awansie do 1/8 finału. Do meczu Ratajskiego z młodym Irlandczykiem z Północy podchodziliśmy pełni obaw po słabym występie Polaka w spotkaniu z Pricem. Z drugiej strony chyba nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że Polish Eagle przegra starcie z mało doświadczonym zawodnikiem z Wielkiej Brytanii. Rafferty podobał się w poprzednich meczach, w których imponował przede wszystkim umiejętnością zachowania zimnej krwi i opanowaniem nerwów. Pomimo braku doświadczenia gry na wielkiej scenie The Natural zdawał się kompletnie nie przejmować wielką sceną, kibicami i wyśmienitymi darterami, z którymi przyszło mu się mierzyć. Do spotkania z Ratajskim również podszedł bez kompleksów i jasnym było, że dla Krzysztofa to nie będzie łatwa przeprawa.

Grand Slam of Darts Krzysztofowi Ratajskeimu po prostu nie wyszedł. Nawet przez chwilę Polak nie prezentował gry na jaką go stać.

Krzysztof po raz kolejny daleki był od swojej optymalnej gry – mnóstwo było w grze Polaka niedokładności. Podejścia udane przeplatane były tymi zepsutymi przez trafiane jedynki i piątki. Gra Ratajskiego nie było równa i sporo było w niej przestojów. Polish Eagelowi udawało się jednak dość sprawnie kończyć legi, w których rzucał jako pierwszy i konsekwentnie odskakiwać rywalowi na jedną partię przewagi. Problem w tym, że Ratajowi nie udawało się rywala przełamać – na przeszkodzie stała albo słaba punktacja, albo pomyłki przy kończeniu. Kolejna seria szans na przełamanie i wygranie całego meczu nadarzyła się w 8. legu, przy prowadzeniu 4-3. Krzysztof dobrze prezentował się w tej partii i wydawało się, że uda się zamknąć cały mecz bez konieczności rozgrywania decydującego lega. Wtedy do głosu doszły jednak nerwy – Rataj zmarnował 6 lotek meczowych i podarował rywalowi tego lega jak na złotej tacy. Rafferty z prezentu skorzystał i doprowadził do lega decydującego. Po raz kolejny Krzyśkowi nie udało się zgubić rywala na dystansie i mecz decydował się w końcówce. Ponownie więcej zimnej krwi zachował młodziutki Irlandczyk z Północy i po świetnym zejściu z 67 punktów zamknął mecz i marzenia Polaka o wyjściu z grupy. Występ Krzysztofa Ratajskiego w Wolverhampton trzeba oceniać negatywnie. Dla Polaka jest to turniej do zapomnienia – mało widzieliśmy w nim jego dobrych rzutów. Na wierzch wyszły wszelkie problemy Rataja – blokada w meczach przeciwko największym, która widoczna była gołym okiem w meczu z Pricem i nie radzenie sobie z presją widoczne w decydującym spotkaniu z Raffertym. Dalsze rozwodzenia nie mają po prostu sensu – wszyscy doskonale widzieliśmy jak słabo spisywał się przy tarczy Ratajski. Sam Krzysztof musi teraz jak najszybciej wyrzucić z głowy złe wspomnienia i przygotować się na trudną końcówkę roku. Przed naszym najlepszym darterem pozostały dwa turnieje telewizyjne – Players Championship Finals i Mistrzostwa Świata. Wade znowu wielki Po poniedziałkowych meczach poznaliśmy rozstrzygnięcia w trzech innych grupach. Na brawa zasługuje postawa Jamesa Wade’a. Anglik po dwóch słabiutkich meczach w końcu przypomniał sobie o swoich wielkich możliwościach i w genialnym stylu zaprezentował się w ostatnim meczu grupowym przeciwko Robowi Crossowi. The Machine wykręcił kosmiczną średnią 111,71 i bez problemów ograł Roba Crossa zapewniając sobie nie tylko awans, ale także pierwsze miejsce w grupie. Crossowi, który wydawał się być pewniakiem do awansu, zajrzał przez chwilę strach w oczy. Do zapewnienia zajęcia przynajmniej drugiego miejsca w grupie musiał ugrać dwa legi. Coś co wydawało się formalnością, wobec genialnej gry Wade’a, stało się zadaniem niezwykle trudnym. Ostatecznie obaj faworyci grupy zagwarantowali sobie dalszy udział w turnieju, spychając na 3 miejsce Jima Williamsa. Walijczyk zebrał na swoim koncie 2 wygrane, ale przegrał awans słabszym bilansem legów.

Takiego Jamesa Wade'a chcemy oglądać! Anglik z kapitalnej strony pokazał się w starciu z Crossem i na nowo odzywają jego szanse na udany występ w Wolverhampton.

W 1/8 finału zobaczymy również Jonny’ego Claytona, który dołożył w poniedziałek swoje trzecie grupowe zwycięstwo i z kompletem punktów wygrał grupę B. Za jego plecami rywalizację zakończył Bradley Brooks – Młodzieżowy Mistrz Świata ograł 5-3 Rusty’ego Jake’a Rodrigueza i osiągnął swój życiowy sukces. Niepocieszony jest z pewnością Mervyn King, który zawalił sobie całą fazę grupową katastrofalnym występem przeciwko Brooksowi w pierwszej kolejce. W poniedziałek pokazał się z dobrej strony, ale po decydującym legu przegrał z Jonnym Claytonem i kolejne mecze Grand Slama będzie mógł oglądnąć co najwyżej w telewizji. W grupie D losy miejsc premiowanych awansem ważyły się do ostatniej kolejki. Pierwsze miejsce w tabeli grupy zajął ostatecznie Ryan Joyce. Anglik zachwycił swoją grą w dwóch pierwszych spotkaniach, ale w poniedziałek nie był w stanie podtrzymać dobrej passy. Punktów pozbawił go niewalczący już o nic Chris Dobey, który w dobrym stylu pożegnał się z publicznością w Wolverhampton. Pomimo porażki Relentless i tak zajął pierwsze miejsce w grupie, a razem z nim do fazy pucharowej przedostał się Rowby-John Rodriguez. Austriak z kapitalnej strony pokazał się w ostatnim meczu sesji przeciwko Stephenowi Buntingowi. Little John nie dał rywalowi większych szans i ograł go 5-1, zapewniając sobie tym samym awans do 1/8 finału turnieju telewizyjnego. Oldschoolowy pojedynek Jutro czekają nas końcowe rozstrzygnięcia w grupach E-H. Najciekawiej zapowiada się rywalizacji o wyjście z tej ostatniej – bezpośredni pojedynek o miejsce obok Michaela Smitha stoczą Raymond van Barneveld i Gary Anderson. Młodsi kibice darta będą mogli na własnej skórze odczuć rywalizację, która jeszcze kilka lat temu śmiało mogłaby się odbywać w finale Mistrzostw Świata. Faworytem na papierze wydaje się być Szkot, ale Barney pokazał już na tym turnieju sporo dobrej gry i mecz zapowiada się na niezwykle wyrównany. W pozostałych grupach o awans powalczy Fallon Sherrock. Brytyjka zachwyciła darterski świat po raz kolejny w starciu z Mikem de Deckerem ustanawiając nową najwyższą średnią telewizyjną rzuconą przez kobietę. W ostatniej kolejce przyjdzie jej się zmierzyć z Gabrielem Clemensem, zbudowanym wygraną nad Peterem Wrightem. Spore oczekiwania kibice mają również wobec Michaela van Gerwena. Holender zachwyca w fazie grupowej, a w starciu z Joe Cullenem zagrał prawdziwy koncert i zagrał na średniej 115,19 (!) – nowej najwyższej średniej meczowej w historii Grand Slama. W ostatnim meczu grupowym MVG zmierzy się z Johnem Hendersonem, który wciąż zachowuje szanse na zajęcie miejsca premiowanego awansem. Spore emocje powinna również zagwarantować grupa F, w której o awans wciąż walczą Jose de Sousa, Mensur Suljović i Luke Humphries. Rozstrzygnięcia w ostatniej kolejce mogą być kluczowe dla układu końcowej tabeli grupy.

Fallon Sherrock ma po raz kolejny okazję przejść do historii. Po kapitalnym występie z Mikem de Deckerem Angielka zachowuje swoje szanse na awans do 1/8 finału.


Faza pucharowa tuż za rogiem Po dzisiejszych spotkaniach poznamy wszystkich uczestników fazy pucharowej Grand Slam of Darts. Od środy rozpoczniemy grę w klasycznym dla darta formacie – przegrywający odpada. Niestety bez udziału polskiego zawodnika, ale nie oznacza to, że zabraknie emocji. W grze wciąż są najlepsi darterzy świata, a wszystkie mecze będą do oglądnięcia za pośrednictwem aplikacji, strony internetowej i youtoube’a TVP Sport. Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.