• DartsPL

Interkontynentalne niespodzianki

World Series of Darts stwarza darterom z całego świata niepowtarzalną szansę na zmierzenie się z czołowymi zawodnikami PDC. Część z zawodników spoza Europy dobrze wykorzystywała swoje szanse i potrafiła sprawiać niemałe sensacje.



Darterski świat skoncentrowany jest przede wszystkim wokół Wysp Brytyjskich Imprezy telewizyjne, znamienita większość turniejów Premier League, a nawet najmniejsze turnieje Players Championship, Development Tour i Challenge Tour – wszystkie te rozgrywki organizowane są głównie na terenie państw brytyjskich. PDC stara się jednak, jak najbardziej rozpowszechniać darta w innych zakątkach Europy. Głównie z tego powodu powstały rozgrywki regionalne dla Europy Wschodniej czy państw bałtyckich i nordyckich. Na tym działania światowej organizacji się nie skończyły – w PDC funkcjonuje w końcu Euroepan Tour, który umożliwia kibicom i zawodnikom z Węgier, Gibraltaru, Belgii czy Czech doświadczyć darta na najwyższym poziomie.


PDC nie ogranicza się jednak tylko do działań na terenie Europy. W 2013 roku w kalendarzu najlepszej światowej federacji zadebiutowały rozgrywki World Series of Darts. Początkowo składały się ze skromnej liczby dwóch turniejów rozgrywanych w Dubaju i Sydney, ale z czasem rozrosły się i stało się jeszcze bardziej globalne. W ramach WSoD największe gwiazdy PDC odwiedziły już USA, Japonię Chiny, Dubaj, Niemcy, Danię i największe miasta Australii i Nowej Zelandii. Za tym wszystkim kryje się oczywiście aspekt finansowy i opłacalność tego typu działań. Być może jest to nawet główny powód powstawania takich rozgrywek, ale nie można przejść obojętnie obok szansy jaką WSoD daje zawodnikom spoza Europy. Część z nich ją wykorzystała i mocno zalazła za skórę największym darterom świata.


Najmniej gościnna Oceania


Zdecydowanie najmniej gościnnym regionem darterskiego świata była jak dotąd Oceania. To właśnie Australijczycy i Nowozelandczycy sprawili największą liczbę niespodzianek. Kwalifikanci z tamtego regionu świata zaliczyli najwięcej wygranych w starciach z darterskimi tuzami. Wśród nich znalazło się paru zawodników, którzy później wygrywali kartę zawodniczę i z powodzeniem radzili sobie w rozgrywkach Pro Touru. Dwukrotnie zdarzyło się, żeby australijscy kwalifikanci wygrywali turnieje World Series of Darts. Jako pierwszy dokonał tego w 2017 roku Kyle Anderson podczas Auckland Darts Masters. W tym miejscu trzeba jednak zaznaczyć, że Original był już wtedy uznaną marką w świecie PDC. Kwalifikację do turnieju otrzymał poprzez dziką kartę, jako 28. zawodnik Order of Merit. Dużo ciekawsza jest historia Damona Hety, który dwa lata później triumfował w Brisbane Darts Masters. Heat od dwóch lat z powodzeniem występuje w rozgrywkach PDC, ale wtedy daleko mu było do pozycji, którą ma obecnie. Do turnieju zakwalifikował się jako lider krajowego rankingu i sprawił niemałą sensację, wygrywając cały turniej. Heta przeszedł w ten sposób do historii jako pierwszy zawodnik bez karty, który zwyciężył w turnieju World Series of Darts oraz pierwszy, który dokonał tego przed własną publicznością (Anderson triumfował w Nowej Zelandii). W pierwszym przypadku możemy powiedzieć, że do tej pory jest jedynym, który taką sztukę osiągnął. Damon w Brisbane sprawił serię niespodzianek, ogrywając Jamesa Wade’a, Simona Whitlocka, Gary’ego Andersona, a w finale sklasyfikowanego wówczas na drugim miejscu w światowym rankingu Roba Crossa. Na uznanie zasługuje również Corey Cadby, który kilkukrotnie z dobrej strony pokazywał się w turniejach World Series of Darts – jego najlepszy występ przypadł na Auckland w 2017 roku, gdy dotarł do finału.

Kariera Damona Hety nabrała rozpędu po świetnym występie w Brisbane w 2018 roku. Niedługo później Australijczyk potwierdził swoje umiejętności i na stałe zagościł w PDC.



W historii zapisali się również pomniejsi bohaterowie, którzy co prawda nie byli w stanie zrobić tak dużych karier jak wyżej wymieniona trójka, ale podczas turniejów World Series of Darts sprawiali spore niespodzianki. Już w pierwszej edycji w rozgrywek w 2013 roku zabłysnąć zdołał Tic Bridge. Ówczesna trójka australijskich rozgrywek pokonała w pierwszej rundzie 6-5 Raymonda van Barnevelda. W kolejnych latach Bridge nie był jednak w stanie dorównać swojemu osiągnięciu i w swoich pozostałych występach w World Series of Darts zawsze odpadał w pierwszej rundzie. O podobne, jednorazowe niespodzianki w ubiegłych latach postarali się również Ben Robb i Warren Parry – duet, który w tym roku będzie reprezentował Nową Zelandię w World Cup of Darts. Pierwszy z nich w 2019 roku ograł Simona Whitlocka, a drugi okazał się lepszy od Michaela van Gerwena w Sydney Darts Masters 2014. Podobnej sztuki dokonał również Raymond Smith, który z dobrej strony pokazał się na ostatnich Mistrzostwach Świata. Australijczyk po kapitalnym meczu na średniej 98,65 odprawił z kwitkiem Michaela Smitha w Brisbane Darts Masters z 2018 roku. Zawodnicy z Oceanii w całej historii World Series of Darts sprawili zdecydowanie największą liczbę niespodzianek i kilkukrotnie okazywało się, że miejscowi kwalifikanci byli w stanie stawiać się gwiazdom PDC.


Gates przeszedł do historii


W miniony weekend rozegrano pierwszy turniej tegorocznego World Series of Darts. W nowojorskim Madison Square Garden szansę występu przed kamerami otrzymało kilku zawodników z USA i Kanady. Najmilej weekend wspominać będzie Leonard Gates, który do tej pory największe sukcesy odnosił w softowej odmianie gry. Amerykanin nie tylko zwyciężył w Mistrzostwach kontynentu i zapewnił sobie udział w tegorocznych Mistrzostwach Świata, ale także został pierwszym zawodnikiem ze Stanów Zjednoczonych, który wygrał mecz podczas turnieju World Series of Darts. Co prawda triumf przypadł w starciu z Fallon Sherrock, której nie możemy zaliczyć do czołówki PDC, ale samo osiągnięcie zostanie na zawsze wpisane do darterskiego CV Gatesa. Brak sukcesów Amerykanów wcale nie oznacza, że zawodnicy z Ameryki Północnej nie byli w stanie odgryzać się w przeszłości gwiazdom PDC. Wcześniej jedyne triumfy odnosili jednak Kanadyjczycy. Dwukrotnie sztuka przejścia przez pierwszą rundę udawała się największej niespełnionej nadziei darta w Kanadzie – Dawsonowi Murshellowi. W 2017 Awesome Dawson wygrał z Jamesem Wadem, a rok późnej udało mu się ograć Gerywna Price’a. Młody Kanadyjczyk zdradzał w pierwszych latach swojej kariery ogromny potencjał, ale po całkowicie nieudanej przygodzie z Pro Tourem w latach 2018-2020, Murshell wrócił do swojego rodzinnego kraju i dartersko zapadł się pod ziemię. Drugim zawodnikiem z Ameryki Północnej, któremu udało się wygrać z rozstawionym rywalom był Dave Richardson w 2017 roku. Kanadyjczyk po bardzo przyzwoitym meczu ograł Maxa Hoppa i podobnie jak Murshell awansował do ćwierćfinału. Richardson nigdy nie był jednak w stanie rozkręcić swojej kariery na dobre. Oprócz pozytywnego występu w US Darts Masters dołożył na swoje konto jeden mecz na Mistrzostwach Świata PDC.

Dawson Murshell miał wypełnić lukę po Johnie Parcie i stać się kolejną kanadyjską gwiazdą darta. W PDC nie udało mu się zagościć na dłużej, ale w turniejach World Series of Darts dwukrotnie ogrywał zawodników z czołówki rankingu.



Leonard Gates przełamał złą klątwę amerykańskich darterów w World Series of Darts, ale zawodnicy z Ameryki Południowej wciąż czekają na pierwszy awans do półfinału takiego turnieju. Do tej pory, jedynie pojedynczy zawodnicy byli w stanie wygrywać mecze w tych rozgrywkach. Żadnemu z nich nie udało się jednak dotrzeć do najlepszej czwórki.


Azjatycki rodzynek


W minionych latach World Series of Darts często odwiedzało również kontynent azjatycki. Turnieje rozgrywane były w Singapurze, Japonii i Chinach, ale tylko jeden z azjatyckich darterów był w stanie odznaczyć się wygranym spotkaniem. Kto tego dokonał? Royden Lam! W 2018 roku podczas Shanghai Masters reprezentant Hong Kongu otrzymał szansę na występ w turnieju, jako ówczesny lider PDC Asian Tour. Chiński turniej przez wielu zapamiętany został jako ten jedyny wygrany przez Michaela Smitha, ale dla kibiców z Azji bohaterem był właśnie Lam. W pierwszej rundzie turnieju Royden wygrał decidera z Garym Andersonem, a następnie stoczył całkiem wyrównany pojedynek z późniejszym triumfatorem całych rozgrywek. Shanghai Masters z 2018 roku był ostatnim turniejem World Series of Darts, który odbył się w Azji i zawodnicy z tego regionu nie dostali kolejnej szansy na powtórzenie osiągnięcia Lama. We wcześniejszych latach ta sztuka nie udawała się ani Japończykom w Tokyo i Yokohamie, ani kwalifikantom z dwóch poprzednich edycji Shanghai Masters. Azjaci nieczęsto pojawiają się na turniejach PDC, ale często mówimy o nich, jako niezwykle groźnych i nieprzewidywalnych zawodnikach. W turniejach World Series of Darts nie udało im się jak dotąd odcisnąć swojego piętna.

Royden Lam jako jedyny dał azjatyckim kibicom powody do radości podczas turniejów World Series of Darts. Jego triumf nad Garym Andersonem pozostaje jedynym triumfem Azjatów w tych rozgrywkach.



World Series of Darts lubi niespodzianki


W najbliższych tygodniach rozegranych zostanie kilka kolejnych turniejów World Series of Darts. Czekają nas turnieje w Danii, Holandii oraz trzy w Australii i Nowej Zelandii. Dla największych gwiazd PDC będzie to głównie okazja do zarobienia dodatkowych funtów i zwiedzenie odległych zakątków świata. Dla lokalnych zawodników i kibiców okazja na zwietrzenie kolejnych niespodzianek. Być może wśród kwalifikantów na swoją szansę czeka już kolejny Damon Heta? Autor - Arek Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.