• DartsPL

Jak radzi sobie czołowa trójka PDC Challenge Tour 2020?

Już niedługo w niemieckim Niedernhausen i angielskim Milton Keynes wystartują rozgrywki Challenge Touru. W stawce zobaczymy dwóch Polaków – Sebastiana Steyera i Sebastiana Białeckiego. Dzisiaj przyjrzymy się poczynaniom czołowych zawodników tych rozgrywek z ubiegłego roku.

Już 2 lipca rozpoczną się tegoroczne rozgrywki Challenge Touru. Rozgrywek przeznaczonych dla zawodników, którym nie udało się za pośrednictwem Q School wywalczyć karty zawodniczej. Dla wszystkich darterów biorących udział w turniejach Challenge Touru jest to idealna okazja do zyskania niezbędnego doświadczenia, ale także osiągniecia wymarzonego celu – uzyskania możliwości gry w PDC na kolejne dwa lata. Dwóch najlepszych zawodników cyklu w nagrodę otrzymuje kartę zawodniczą. W tym roku rozgrywki przebiegać będą w nieco innym systemie. Ze względu na pandemię stawkę zawodników podzielono na dwie grupy geograficzne – darterów z Wielkiej Brytanii oraz tych z pozostałych części Europy. Podobnie jak w przypadku Q School zawodnicy spoza Starego Kontynentu będą mieli prawo wyboru, w których turniejach będą chcieli wziąć udział. W przypadku obu serii prowadzony będzie osobny ranking, a jedynie zwycięzcy nagrodzeni zostaną kartą zawodniczą PDC oraz miejscem w kolejnych Mistrzostwach Świata. Dzisiaj przyjrzymy się tym, którzy w Challenge Tourze najlepiej radzili sobie w 2020 roku. Jak potoczyły się losy czołowej trójki klasyfikacji generalnej ubiegłorocznych rozgrywek?

1. David Evans


W poprzednim roku najlepiej w Challenge Tourze zaprezentował się David Evans, który na przestrzeni 10 turniejów zebrał łącznie 4,4 tysiąca funtów. Anglikowi udało się wygrać 2 turnieje, w których w finałach ogrywał Richiego Burnetta i Chasa Barstowa. Triumf Stretcha w rozgrywkach nie powinien nikogo specjalnie dziwić. Evans nie był postacią „znikąd”. W poprzednim sezonie z dobrymi wynikami grał w federacji BDO – w odbywających się w styczniu Mistrzostwach Świata był rozstawiony z 14 i udało mu się dotrzeć do ćwierćfinału. W czasie pandemii i wstrzymania rozgrywek darterskich Evans regularnie brał udział w kamerkowych rozgrywkach Icons of Darts, w których to był jednym z czołowych zawodników i regularnie odnosił sukcesy. David przełożył swoją dobrą formę na rozgrywki Challenge Touru i na koniec sezonu mógł cieszyć się z triumfu w całej serii. Dzięki sukcesowi Anglik na dobre mógł rozpocząć swoją karierę w PDC, ale jak na razie nie idzie mu to delikatnie rzecz ujmując najlepiej. Na początku roku wystąpił w Alexandra Palace podczas Mistrzostw Świata, ale z turniejem pożegnał się po porażce do zera z Rossem Smithem. Nie lepiej wyglądają jego poczynania w turniejach mniejszej rangi. Evans wystartował we wszystkich 16 dotąd rozegranych turniejach Players Championship i jego bilans nie jest najkorzystniejszy. Jak dotąd tylko dwa razy udało mu się osiągnąć poziom drugiej rundy, a w pozostałych wypadkach kończył swoją przygodę z rozgrywkami na pierwszym meczu. Jego jedyne wygrane w tym sezonie przypadły na konfrontacje z Kai Fan Leungiem i Jackiem Mainem. Martwiące z perspektywy Anglika nie są jedynie same porażki, a ich rozmiar. Stretch w większości przypadków przegrywał z rywalami z kretesem i wyraźnie od nich odstawał. Światełkiem w tunelu dla Davida Evansa może być jednak jego występ w UK Open. Podczas pierwszego w tym roku turnieju telewizyjnego David pokazał, że stać go na niezłą grę i przeszedł dwie pierwsze rundy ogrywając Steffena Siepmanna i Damona Hetę, który znajduje się w tym sezonie w dobrej formie. Być może Evans potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby na dobre pokazać pełnię swojej formy w PDC. 2. Ritchie Edhouse

Na drugim miejscu ubiegłoroczny Challenge Tour zakończył Ritchie Edhouse. Anglik zebrał łącznie 3,45 tysiąca funtów i udało mu się zatriumfować w jednym turnieju. Co ciekawe podobnie jak w przypadku Evansa, Edhouse’a mogliśmy w czasie pandemii oglądać w rozgrywkach online – Icons of Darts. Regularne występy w meczach o stawkę w okresie przerwy od wszelkich darterskich rozgrywek pomogły Madhouse’owi wypracować formę, która pozwoliła mu na dobre występy w turniejach Chellenge Touru i co najważniejsze zyskać kartę zawodniczą na kolejny sezon. Dotychczasowe występy Ritchiego w turniejach PDC pozwalają sądzić, że Anglik zagości w darterskiej czołówce na dłużej. Edhouse zdołał w tym sezonie zanotować parę przekonujących występów Dwukrotnie udawało mu się docierać do ćwierćfinałów turniejów Players Championship, a do tego ma na rozkładzie kilku czołowych darterów świata. Anglik zdołał już ograć w tym sezonie chociażby Nathana Aspinalla, Gary’ego Andersona czy… Krzysztofa Ratajskiego. Te wyniki jasno pokazują, że Edhouse’a stać na grę na najwyższym poziomie. Cieniem na tegorocznych wynikach Madhouse’a kładzie się jedynie UK Open, w którym po rozczarowującym występie odpadł w starciu pierwszej rundy z Damianem Molem. 3. Keane Barry

Na najniższym stopniu podium ubiegłoroczne rozgrywki Challenge Touru zakończyła gwiazda młodego pokolenia – Keane Barry. Nastolatek z Irlandii o zaledwie 100 funtów przegrał walkę o drugą pozycję z Edhousem. Na jego szczęście równie dobrze spisywał się w turniejach Development Touru, dzięki czemu i tak wywalczył kartę zawodniczę PDC. W samym Challenge Tourze Dynamite’owi udało się zwyciężyć w jednym turnieju, w którym w meczu finałowym ograł Holendra Maikela Verberka. Debiutancki sezon Barry’ego w PDC z pewnością nie przebiega tak jak wyobrażali to sobie niektórzy kibice. Oczekiwania wobec utalentowanego Irlandczyka są ogromne i część darterskich fanów wyobrażała sobie jego wyśmienite rezultaty już w pierwszym sezonie gry w PDC. Nie od razu Rzym zbudowano! Irlandczyk mozolnie stawia swoje pierwsze korki na drodze do potencjalnie wielkiej kariery. Bieżący sezon rozpoczął się dla niego od porażki w pierwszej rundzie Mistrzostw Świata, w której uległ 1-3 doświadczonemu Kanadyjczykowi – Jeffowi Smithowi. W dalszej części sezonu Dynamite kilkukrotnie zdradzał swój ogromny potencjał – szczególnie na początku sezonu. Podczas Super Series 1 udało mu się zaliczyć dwa przekonujące występy, gdy dwukrotnie udało mu się dojść do 4 rundy turnieju. Wygrane nad zawodnikami o uznanej marce – Jeffreyem de Zwaanem, Glenem Durrantem, Jermainem Wattimeną czy Mensurem Suljoviciem, pozwalały wierzyć kibicom Irlandczyka, że Keane szybko awansuje na wyższe lokaty światowego rankingu. Potem przyszła jednak seria słabszych występów i od jakiegoś czasu Barry nie potrafi przedrzeć się przez początkowe rundy turniejów. Przed Irlandczykiem jeszcze mnóstwo pracy i godzin spędzonych na treningach, ale patrząc na ogromny talent Keane’a już za kilka lat 18-latek z Droghedy może stać się jednym z najlepszych darterów na świecie. Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.