• DartsPL

James Wade – darter niedoceniany

James Wade od 16 lat, bez przerwy, utrzymuje się w ścisłej darterskiej czołówce, ma na swoim koncie 7 triumfów w majorach, a w ostatni czwartek po raz kolejny zanotował udany występ w Premier League i jest coraz bliżej awansu do play-offów. Pomimo tego, kibice na Anglika wiecznie marudzą.

James Wade to chodzące darterskie doświadczenie. Spośród wszystkich zawodników, którzy obecnie zasiadają w czołówce rankingu, nie ma drugiego, który w TOP10 spędziłby więcej sezonów niż Wade! Pierwszy wieli sukces Machine przypada na rok 2006, w którym doszedł do finału Matchplaya – od tego czasu niezmiennie przewija się w gronie najlepszych darterów świata. W jego kilkunastoletniej przygodzie z PDC trudno znaleźć sezony „jałowe”, w których nie osiągnąłby chociaż jednego dobrego wyniku w turnieju telewizyjnym – co roku udawało mu się osiągać przynajmniej jeden ćwierćfinał! To wszystko w wieku zaledwie 39 lat! Biorąc pod uwagę jego staż, mogłoby się wydawać, że Machine powinien być już grubo po 40-tce. Tymczasem James wciąż ma przed sobą przynajmniej kilkanaście lat gry na najwyższym poziomie. Wszystko to wskazuje na to, że Wade powinien być jedną z darterskich legend i ulubieńców kibiców. Tak się jednak nie dzieje i w opiniach fanów darta wciąż przewijają się narzekania na jego nudny styl gry. Mam wrażenie, że metka, która została Anglikowi przypięta, często zakłóca realną ocenę jego występów. Nie doceniają go nie tylko kibice, ale także eksperci i bukmacherzy – inspiracją do tego tekstu były kursy na wygranie Premier League, które Sky Sports pokazało przed startem turnieju w Manchesterze. Wade, pomimo tego, że zajmował 4 miejsce i był w świetnej formie, notując w dwóch ostatnich turniejach dwa finały, znajdował się na przedostatnim miejscu! Bukmacherzy sugerowali, że ma jedne z najniższych szans na odniesienie końcowego zwycięstwa, oceniając jego szanse na 16 do 1. Nawet, kiedy Wade jest najlepszy, zawsze pojawia się jakieś ale… Siła równości Sam często wpadam w tę myślową pułapkę. Oglądam mecz Jamesa Wade’a i znacznie więcej uwagi poświęcam jego rywalowi, który z reguły jest efektowniejszy, rzuca więcej maksów i wysokich zejść. W tym czasie Anglik jest niczym mała pracowita mrówka – tu rzuci stówkę, tam dorzuci ładną dwulotkową kombinację i zgarnia kolejne legi. Z pozoru wydaje się, że Machine niczego specjalnego nie gra, a jednak wygrywa. I to wygrywa często! „Na oko” często wydaje się, że Wade zagrał słabe spotkanie i wygrał fartem, ale potem okazuje się, że te małe rzeczy składają się na występy na średnich w okolicach 100. Do tego jego największy atut – podwójne. James Wade jest świetny na podwójnych – to już swego rodzaju mantra kibiców darterskich. Ważny moment spotkania, trzecia lotka w ręce Jamesa Wade’a – Anglik najczęściej takie sytuacje zamienia na swoją korzyść. Właśnie dlatego udaje mu się odnosić zwycięstwa, pomimo mniejszej mocy punktowej niż jego najwięksi rywale. W najważniejszych momentach James pudłuje niezwykle rzadko i za to trzeba go chwalić.

Metodyczność, cierpliwość, precyzja - to największe atuty Jamesa Wade'a. Silne strony Anglika przysporzyły mu miano jednego z najnudniejszych zawodników w PDC. Sam Machine się tym nie przejmuje i w ostatnich tygodniach znajduje się w świetnej dyspozycji.

Bardzo często zdarzają się spotkania, w których Wade wygrywa, pomimo tego, że to rywale grają na wyższej średniej. Weźmy na tapet chociażby spotkanie z Gerwynem Pricem z tegorocznej edycji Premier League w Leeds. Walijczyk zagrał wtedy na średniej 97, a Wade na okrągłych 90 . Rezultat spotkania? Wygrana Wade’a. W kilku partiach James wyraźnie odstawał wynikiem od Walijczyka, ale ani razu w całym spotkaniu nie pozwolił mu na wyjście na prowadzenie! W najważniejszym momencie, w decydującym legu, to Price został ze swoim licznikiem daleko z tyłu. Gdy James na spokojnie ustawiał topa, Price miał na swoim koncie ponad 300 punktów. Bez znaczenia pozostały poprzednie legi, w których Iceman odnosił efektowne zwycięstwa i gnębił rywala maksami. W najważniejszym momencie spotkania, to Wade zagrał celującego lega i ustawiony był po 9 lotkach. Taki schemat spotkania powtarza się dość często. To nie jest przypadek, Wade po prostu potrafi odpalić swoje największe działa w momentach, w których najbardziej tego potrzebuje. Kwintesencją gry Wade’a jest ubiegłoroczny UK Open, w którym Anglik odniósł triumf. Przez cały turniej James utrzymywał stabilny poziom. Dwukrotnie przekraczał średnią 100, ale co najważniejsze, w pozostałych spotkaniach ani razu nie spadł poniżej poziomu 97,50. To kolejna cecha Wade’a, którą należy szanować. Anglik potrafi utrzymać swoją grę na dobrym poziomie przez kilka meczów – nie czaruje kosmicznymi średnimi, ale rzadko rozczarowuje i znacząco obniża swój poziom gry. To niewątpliwie sekret jego darterskiej długowieczności. W ostatnich 16 latach Wade aż 14-krotnie kończył sezon wewnątrz czołowej 10 Order of Merit! Nigdy nie był pierwszy, ale od kilkunastu lat, nawet na chwilę nie wypadł poza czołówkę. Nie znajdziemy drugiego takiego zawodnika w PDC! Problemem Jamesa jest jednak to, że w ostatnich latach przesiadywał głównie na miejscach w dolnej części TOP10. Nowi kibice darta dużo większą estymą darzą Gerwyna Price’a, Michaela van Gerwena czy Petera Wrighta. Znacznie więcej uwagi poświęca się też nowym zawodnikom, którzy dopiero wchodzą na najwyższy poziom – Jose de Sousie czy Dimitriemu van den Berghowi.

Ubiegłoroczne UK Open było pokazowym turniejem Jamesa Wade'a. Przez wszystkie rundy Anglik był niezwykle skuteczny. Do wygrania trofeum nie potrzebne mu były większe fajerwerki.

Kiepskie momenty Żeby nie było tak kolorowo, wrzućmy parę kamyczków do ogródka Jamesa Wade’a. Anglik miał swoje gorsze momenty, a żeby taki znaleźć wystarczy cofnąć się do drugiej połowy poprzedniego roku. Po wygranej w UK Open dobra forma Machine rozpłynęła się i nie zostało z niej nic. Kolejne turnieje telewizyjne były pasmem niepowodzeń i kiepskich występów. Słabsza forma to jedno – zdarzyć może się każdemu. Problematyczna była jednak mowa ciała i mimika Anglika. Wydawało się jakby Wade był całkowicie zrezygnowany i nie chciało mu się grać w darta. Przez ten okres czasu trudno oglądało się mecze z jego udziałem. Wade był po prostu odpychający. Druga rzecz, która może zniechęcać kibiców do osoby Jamesa Wade’a, to jego brutalna, często ironiczna szczerość. Po wygranej w 10. turnieju Premier League w Manchesterze dziennikarka Sky Sports Emma Patton zwróciła uwagę, na to, że Wade w finale zagrał na średniej powyżej 100. James, z ironicznym uśmieszkiem, odpowiedział w swoim stylu – „Naprawdę? James Wade potrafi zagrać na średniej powyżej 100? Niesamowite”. Nie był to jedyny prztyczek w nos krytykujących go kibiców. Jedni taką szczerość docenią, inni wręcz odwrotnie.

James Wade lubi wejśc w utarczki słowne z dziennikarzami i kibicami. Anglik zazwyczaj rozbraja swoją szczerością i często dość gorzkimi wnioskami.

Nudziarz Wróćmy na koniec do nudnego stylu gry Wade’a. Nie zamierzam z tym dyskutować – James Wade nie należy do najbardziej efektownych zawodników w Tourze. Kropka. Kibice darta oczekują obecnie od darterów w PDC nie tylko dobrej gry i zwycięstw, ale jeszcze czegoś ekstra. Efektowne zejścia Jonny’ego Claytona, który stara się kończyć legi bullem, nawet w sytuacjach, gdy rywal jest daleko z tyłu, seryjne maksy zdobywane przez Michaela Smitha czy Gerwyna Price’a, a nawet charakterystyczne błędy w liczeniu Jose de Sousy. Fani potrzebują czegoś specjalnego, aby poczuć darterską gorączkę i prawdziwie pokochać zawodnika. James Wade takiej cechy charakterystycznej nie ma – jego największą siłą jest równa gra i przechylanie szali zwycięstwa na swoją korzyść w najważniejszych momentach meczów. Musimy jednak wyraźną kreską oddzielić widowiskowość Wade’a od jego skuteczności i dobrej gry. Ostatnie wyniki Anglika pokazują, że jest w naprawdę dobrej formie i należy się oswajać z faktem, że to właśnie on wystąpi w półfinałach Premier League. I to w pełni zasłużenie! Patrząc na ligową stawkę, to właśnie Wade razem z MvG, Claytonem i Wrightem pokazali jak dotąd najlepszą i najrówniejszą formę w całych rozgrywkach. James Wade być może nie ma genu showmana, ale przy tarczy jest równie niebezpieczny, co pozostała światowa czołówka. Autor - Arek Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.