• DartsPL

Jose de Sousa – fenomen jednego sezonu, czy nowa darterska siła?

Portugalczyk szturmem podbił serca kibiców występami w ubiegłym roku. Wygrana w Grand Slam of Darts zagwarantowała mu nie tylko awans na zaplecze czołowej dziesiątki Order of Merit, ale także udział w tegorocznej edycji Premier League. Swoimi ostatnimi występami Jose udowadnia, że może zagościć w światowej czołówce na dłużej.

Jose de Sousa to postać, która w światowym darcie obecna jest już od dłuższego czasu. Portugalczyk pierwsze szlify zbierał w grze na sofcie, gdzie został chociażby Mistrzem Europy. Z czasem gra na plastiku przestała mu jednak wystarczać i The Special One zapragnął kariery w federacji PDC. Swój pierwszy poważny występ zanotował już w 2012 roku, gdy po wygraniu kwalifikacji dla zawodników z Europy Zachodniej uzyskał awans na Mistrzostwa Świata rozgrywane w Alexandra Palace. Prawdziwy rozkwit kariery Portugalczyka przyszedł jednak po 8 latach – wygrana w telewizyjnym Grand Slam of Darts otworzyła Portugalczykowi drzwi do wielkiej kariery. Sam The Special One robi w tym sezonie wszystko, aby te drzwi nie zamknęły mu się przed nosem. Rewelacja jednego sezonu? Kibice i darterscy eksperci przyjęli de Sousę z delikatną rezerwą. Portugalczyk szybko stał się swego rodzaju maskotką, której nikt do końca nie bierze na serio. W końcu jak ktoś z Portugalii może być dobrym darterem? Jose stał się symbolem czasów pandemicznych, w których wielu zawodników wystrzeliło z ogromną formą i zaczęło odnosić coraz to lepsze wyniki. The Special One zachwycał przede wszystkim regularnością z jaką trafiał swoimi lotkami w potrójną 20. Szybko stało się jasnym, że Portugalczyk to naprawdę wyśmienity ekspert od rzucania maksów, a gdy ma swój dzień trafia je z zadziwiającą regularnością. Mimo tych sukcesów i dobrej gry nikt chyba na poważnie nie brał pod uwagę sytuacji, w której Sousa na stałe zagości w gronie najlepszych darterów świata. Jose miał być jedynie rewelacją jednego sezonu – wiele mamy w sporcie takich postaci, które potrafią osiągnąć kosmiczny poziom równie szybko jak wrócić do przeciętności. Podskórnie większość z nas tak właśnie oceniała Portugalczyka. Po tym jak dostał zaproszenie do udziału w Premier League większość zaczęła wyrażać obawy czy to wytrzyma – czy będzie w stanie regularnie rywalizować z najlepszymi darterami na świecie? Mało kto obstawiał, że de Sousie uda się już w debiutanckim sezonie osiągnąć coś więcej niż kilka dobrych wyników. Ba! Wielu typowało go do odpadnięcia już po pierwszej rundzie rozgrywek. Początek sezonu dał tym niedowiarkom małe pole do popisu, ale wszyscy zwracali uwagę jedynie na wyniki Sousy, a nie na jego grę. W Mastersie The Special One odpadł już w pierwszej rundzie, ale po porażce 5-6 z Jonnym Claytonem! W jakiej formie znajdował się wtedy Clayton wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę. W UK Open także nie udało mu się osiągnąć spektakularnych wyników. Portugalczyk odpadł w 1/8 finału, w której dopiero po decydującym legu przegrał z Michaelem van Gerwenem. The Special One napędził utytułowanemu rywalowi naprawdę sporo strachu i przez długi czas rywalizował z nim jak równy z równym.

Triumf w Grand Slam of Darts otworzył de Sousie drogę do największych darterskich scen. Zerwać z metkami Początek sezonu Premier League był w wykonaniu Sousy dość niepewny. Po Portugalczyku widać było tremę debiutanta i to przyczyniło się do kiepskich wyników. Po kilku pierwszych kolejkach sprawdziły się obawy największych krytyków Portugalczyka – nietrafiane ważne podwójne i błędy w liczeniu sprawiały, że Sousa gubił kolejne punkty i w ligowej tabeli obsunął się na dolne pozycje. Z biegiem sezonu Portugalczyk jakby okrzepł. Z każdą kolejką coraz milej oglądało się grę The Special One. Wciąż śmiejemy się z niego i wypominamy mu głupie pomyłki w liczeniu i nieradzenie sobie ze stresem w kluczowych momentach meczu. Sęk w tym, że w kilku ostatnich kolejkach Jose pozbył się tych mankamentów! Przez parę ostatnich spotkań grę de Sousy można określić mianem perfekcyjnej. Portugalczyk przy tarczy spisuje się niczym profesor!. Zachwyca jego postawa przy legach, w których to on rzuca jako pierwszy. Na przestrzeni minionych kolejek był bardzo rzadko przełamywany. Praktycznie w każdej takiej partii Sousa otwiera swój licznik od imponującej 140 albo nawet maksa. Dzięki takiej regularności rywale nie dostają nawet zbyt wielu szans na to aby ukąsić Portuglaczyka. Znacznie poprawiła się też jego dyspozycja na podwójnych – patrząc na cały sezon Jose w double trafia z ponad 40% skutecznością, co plasuje go w ścisłej czołówce stawki ligowej. Coraz mniej przydarza mu się też błędów w liczeniu. Oczywiście wciąż obserwujemy sytuacje, w których The Special One pozostawia sobie do końca 166 punktów i zaprzepaszcza teoretyczne szanse na skończenie lega, ale wyeliminował rażące błędy i sytuacje, w których rzuca nie do tej podwójnej, do której trzeba.

Z meczu na mecz de Sousa coraz pewniej spisuje się przy tarczy Kilka rzeczy za to się nie zmieniło – Sousa wciąż czaruje trafieniami w potrójne 20 i niekonwencjonalnymi zagraniami, które ocierają się czasami o nonszalancję, ale w większość przynoszą Portugalczykowi oczekiwane skutki. Żadnym problemem nie okazała się też dla niego publika. Przy obecności tłumu za swoimi plecami Jose wciąż gra tak dobrze jak wcześniej. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że z interakcji z tłumem czerpie sporo przyjemności. O tym wszystkim jasno mówią też wyniki Portugalczyka. W 6 ostatnich spotkaniach Premier League wygrywał aż 4-krotnie i tylko raz odchodził od tarczy jako przegrany. To wszystko przełożyło się też na znaczną poprawę ligowej sytuacji. Jose jest już pewny awansu do półfinału i swój debiutancki sezon już może uznać za ogromny sukces. To wcale nie musi być jednak koniec! Patrząc na jego dyspozycję przy tarczy nie widzę powodu, dla którego miałby nie wygrać całych rozgrywek i stać się kolejnym debiutantem, który sięga po końcowy triumf. Coraz więcej znaków na niebie i ziemi, ale przede wszystkim przy tarczy wskazuje, że Jose de Sousa nie będzie jedynie krótkotrwałym fenomenem. Być może najwyższy czas aby pogodzić się z tym, że Portugalczyk jest po prostu świetnym darterem i może w światowej czołówce sporo namieszać. Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.