• DartsPL

Kiedy trzeba powiedzieć pas

Dart nie jest sportem specjalnie kontuzjogennym. Nie oznacza to jednak, że zawodnicy, od czasu do czasu, nie są zmuszeni do odpuszczenia najważniejszych turniejów ze względu na problemy zdrowotne. Czasem są to darterskie kontuzje, czasami sprawy wykraczające poza lotki.

Dart to dość specyficzny sport, w którym rzadko możemy mówić o kontuzjach. Przy tarczy nie dochodzi między zawodnikami do kontaktu (a przynajmniej tego fizycznego), a granie nie jest specjalnie obciążające dla kondycji fizycznej zawodników. Przy okazji największych turniejów nie oglądamy obrazków, rodem z innych sportów, w których jeden z zawodników, z grymasem bólu na twarzy, musi przedwcześnie zejść do szatni. Nie oznacza to jednak, że czasami zawodnicy muszą sobie odpuścić rywalizację w największych turniejach… Najświeższy przykład takiej sytuacji mamy zresztą obecnie. Peter Wright wycofał się jakiś czas temu z udziału w trzech turniejach World Series of Darts w Australii i Nowej Zelandii. Jego miejsce zajął Dimitri van den Bergh, który pomimo liderowania rozgrywkom nie był przewidziany do gry w rozgrywkach na Antypodach. Decyzja Szkota wynikała z konieczności przeprowadzenia zabiegu usunięcia kamieni żółciowych zalegających w jego drogach żółciowych. Ten przykład otwiera zresztą inny rozdział rozprawy o „kontuzjach darterów”. W świecie PDC nie brakuje starszych zawodników, którzy w innych sportach dawno byliby na emeryturze oraz takich, którzy nie grzeszą atletyczną sylwetką. W przypadku darterów znacznie częściej mogą występować problemy zdrowotne, które dla piłkarzy czy tenisistów byłyby nie do pomyślenia. Co jeszcze zmuszało zawodników do wycofywania się z gry? Urazy i uraziki Zaczęliśmy od tego, że w świecie darta nieczęsto dochodzi do urazów i kontuzji. Z drugiej strony tylko w tym sezonie kilku czołowych zawodników musiało z przymusu odpuścić sobie grę w kilku ważnych turniejach. Wszystko zaczęło się już od Mastersa, w którym nie wystąpił ostatecznie Nathan Aspinall. Anglik wycofał się z turnieju otwierającego sezon z powodu kontuzji nadgarstka, która utrudniała mu grę już podczas Mistrzostw Świata. Pierwsze prognozy były dla Aspa fatalne i przewidywały konieczność poddania się poważnej operacji i nawet 9-miesięczną przerwę od gry. Ostatecznie skończyło się na strachu i Anglik do gry powrócił pod koniec lutego. Nawet po powrocie nie wszystko układało się po jego myśli – szybka przegrana w UK Open oznaczała dla niego spadek poza czołową 16. światowego rankingu. W ostatnich Nathan dobitnie pokazał, że wraca na odpowiednie tory, ale nawet podczas niezwykle udanego dla niego World Matchplay widać było ślady urazu. Anglik często miał problemy z naturalnym wyrzuceniem lotki i przy okazji niektórych podejść do tarczy musiał ponownie składać się do rzutu.

Nathan Aspinall długo zmagał się z kontuzją nadgarstka i jej reperkusjami. Do optymalnej dyspozycji powrócił całkiem niedawno!

Niezwykle głośny był też przypadek Gerwyna Price’a, który wycofał się z jednego z turniejów Premier League z powodu kontuzji dłoni. Niewiele wcześniej Walijczyk ogłosił swój udział w charytatywnej walce bokserskiej. Darterscy kibice prześcigali się w domysłach i starali się powiązać bokserskie treningi Icemana z urazem, który wykluczył go na chwilę z gry. Sam zainteresowany plotki oczywiście dementował. Do tej pory nie wiemy, jaka była prawda, ale sam uraz z pewnością przyczynił się do dość przeciętnego początku sezonu w wykonaniu byłego Mistrza Świata. Rozczarowująca kampania w Premier League, w której zajął przedostatnie miejsce i kilka przeciętnych wyników sprawiły, że Price nie robił już tak dobrego wrażenia, jak sezon wcześniej. Walijczyk przebudził się dopiero podczas Matchplaya, w którym znów siał wśród swoich rywali postrach. Do listy kuracjuszy z tego sezonu możemy jeszcze dorzucić Michaela van Gerwena i Jamesa Wade’a. Holender zrezygnował z gry w World Cup of Darts, aby poddać się długo odkładanej w czasie operacji nadgarstka. Van Gerwen od jakiegoś czasu zmagał się z bólem ręki rzucającej spowodowanym zespołem cieśnie nadgarstka. Mighty Mike chciał być w jak najlepszej formie przed najważniejszymi turniejami w sezonie i zdecydował się opuścić Drużynowe Mistrzostwa Świata kosztem zabiegu. Występ w Matchplayu pokazał, że była to trafna decyzja. Dla Wade’a nie najlepiej skończył się wyjazd na turniej European Touru w niemieckim Leverkusen. Machine znajdował się w tamtym okresie w rewelacyjnej formie i po wygranej nad Ryanem Searlem doszedł do półfinału rozgrywek. Do meczu z Dimitrim van den Berghiem James już nie podszedł – udziału w walce o finał odradzili mu lekarze. Anglik już podczas starcia ćwierćfinałowego skarżył się złe samopoczucie. Dolegliwości okazały się na tyle poważne, że Machine na tydzień wylądował w niemieckim szpitalu. Od czasu choroby Wade nie potrafi jak na razie wrócić do formy, którą prezentował na przełomie kwietnia i maja.

James Wade miał w tym sezonie świetny moment. Wszystko przekreśliła choroba, której Anglik nabawił się w Leverkusen podczas turnieju ET.

Feralny Covid W ostatnich latach zawodnicy dość często musieli robić sobie od darta przymusowe przerwy związane z pozytywnym testem na Covid-19. Z tego powodu Gerwyn Price nie mógł wziąć udziału w Premier League w 2021 roku. Walijczyk do końca nie mógł pogodzić się z tą decyzją i na swoich mediach społecznościowych zamieścił film, na którym prezentował wyniki negatywnych testów, które wykonał w domu. Na ten sam los mogli narzekać Adrian Lewis i Stephen Bunting, którzy nie mogli z tego powodu wystąpić w World Grand Prix 2020. Z Covidem borykał się również Glen Durrant. Chwilę po wygraniu Premier League i osiągnięciu największego sukcesu w swoim życiu, Duzza otrzymał pozytywny wynik testu i musiał zaliczyć kilkutygodniowy rozbrat z lotkami. Przymusowa przerwa była początkiem problemów Durranta, który jak do tej pory nie był w stanie odbudować swojej formy.

Gen Durrant został największą, darterską ofiarą koronawirusa. Przymusowa przerwa od gry przerwała świetną passę Anglika i wpędziła w dołek formy.

Covid swoje żniwa zebrał również podczas World Cup of Darts 2021. Drużyny z Chin, Singapuru i Nowej Zelandii nie mogły wtedy przyjechać na turniej do Niemiec ze względu na restrykcyjne obostrzenia obowiązujące w ich krajach. Do gry nie przystąpili również Filipińczyk Paolo Nebrida i Rosjanin Dmitriy Gorbunov. Reprezentant Azji zaszczepiony był Sputnikiem, który nie znajdował się na liście uznawanych przez niemiecki rząd szczepionek. Gorbunov przebywał w tamtym czasie na kwarantannie i nie był w stanie partnerować Borisowi Koltsovowi. Prawdziwą falę wycofań obserwowaliśmy podczas ostatnich Mistrzostw Świata. Jeszcze przed turniejem z gry wycofać się musiał Hiszpan Juan Rodriguez, a w trakcie feralnej imprezy pozytywne testy na obecność koronawirusa otrzymali Michael van Gerwen, Vincent van der Voort i Dave Chisnall. Cała trójka musiała przymusowo zakończyć swoje zmagania w Alexandra Palace na trzeciej rundzie. Kontuzja, która zmieniła rozgrywki Do ciekawego przypadku wycofania się z turnieju doszło w 2019 roku. Na trzy dni przed startem pierwszej kolejki Premier League z gry wycofał się Gary Anderson. Szkot zrezygnował z gry w całych rozgrywek ze względu na kontuzję pleców. Flying Scotsman opuścił rozgrywany wcześniej Masters, a potem za radą lekarzy nie zdecydował się na udział w Premier League. Ando nie krył wtedy swojego rozżalenia. „Próbowałem wykurować się na Premier League, ale to nie było fizycznie możliwe. Przy obecnym bólu pleców, nawet mały trening niesie ryzyko pogłębienia kontuzji. Mój fizjoterapeuta poradził mi zrezygnowanie z gry na kilka najbliższych tygodni, aby wrócić do gry silniejszym na pozostałą część sezonu”. PDC na decyzję Andersona zareagowała błyskawicznie i wpadła na pomysł zaproszenia do gry challengerów. Co tydzień, inny zawodnik otrzymywał szansę na jednorazowy występ w elitarnych rozgrywkach. Punkty zdobyte w starciach z zawodnikami zaproszonymi nie wliczały się do tabeli rozgrywek, ale mecze z udziałem lokalnych reprezentantów za każdym razem gwarantowały kapitalną atmosferę. Pomysł przypadł kibicom i działaczom do gustu i w kolejnych rozgrywkach został powtórzony! To dzięki kontuzji Andersona mogliśmy potem podziwiać legendarne już walk-ony Johna Hendersona w Aberdeen i Williama O’Connora w Dublinie. Z pomysłu zrezygnowano dopiero w 2021 roku, a na drodze do jego realizacji stanął oczywiście koronawirus. Turniej rozgrywany za zamkniętymi drzwiami w Milton Keynes uniemożliwił wymienność zawodników.

Legendarny walk on Johna Hendersona w Aberdeen nie mógłby się odbyć, gdyby nie... kontuzja Gary'ego Andersona.

Gra pomimo kontuzji Niektórzy zawodnicy nie rezygnowali z udziału w turniejach nawet w obliczu poważnych urazów. Do ciekawej historii, z udziałem Chrisa Dobeya, doszło podczas Grand Slama 2021. Anglik rywalizował wtedy w grupie z Rowbym-Johnem Rodriguezem, Stephenem Buntingiem i Ryanem Joycem. Na kilka godzin przed startem inauguracyjnego starcia z Austriakiem Dobey dość niefortunnie skaleczył się lotką, która wbiła się w jego rękę rzucającą i uszkodziła jeden z nerwów. Holywood przyznał, że przez kilka kolejnych dni jego ręka niekontrolowanie drżała. Dobey przegrał mecze z Rodriguezem i Buntingiem, ale na sam koniec fazy grupowej był w stanie ograć Ryana Joyce’a. Wygrana nie dała mu co prawda awansu z grupy, ale zapewniła sporo satysfakcji! Do nietypowej sytuacji doszło podczas Mistrzostw Świata BDO w 2019 roku. W turnieju debiutował wtedy Adam Smith-Neale, który niedługo przed startem turnieju… złamał nogę! Anglik podczas świątecznej przerwy upuścił na stopę ciężarek i zmagał się z ogromnym bólem. Adam był na tyle zdesperowany, aby spełnić swoje marzenie o występie w Lakeside, że pomimo poważnej kontuzji zagrał w meczu pierwszej rundy przeciwko Markowi McGrathowi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Smith-Neale na scenę wszedł przy pomocy kuli! Poświęcenie na niewiele się zdało. Anglik daleki był od swojej optymalnej formy i w pojedynku z reprezentantem Nowej Zelandii nie był wstanie ugrać nawet jednego lega.

Darterzy zmagają się z kontuzjami znacznie rzadziej niż reprezentanci innych dyscyplin sportowych. Rzadko zdarza się, że zawodnicy wypadają z gry z powodu poważnych urazów na dłuższy okres czasu. Powyższe przykłady pokazują jednak, że czasami nawet w lotkach trzeba powiedzieć sobie pas. Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.