• DartsPL

Krzysztof Ratajski zagra z Fallon Sherrock!

Krzysztof Ratajski w dobrym stylu rozpoczął swoją przygodę z turniejem World Series of Darts Finals. Polak pewnie pokonał 6-3 przeciętnie grającego Gabriela Clemensa i w drugiej rundzie zmierzy się z Fallon Sherrock.

Udanie dla polskich kibiców rozpoczął się odbywający się w Amsterdamie turniej World Series of Darts Finals. Krzysztof Ratajski nie zagrał być może meczu swojego życia, ale w pełni kontrolował przebieg spotkania z Gabrielem Clemensem i odniósł pewną wygraną 6-3. W nagrodę w sobotę Polish Eagle zagra z Fallon Sherrock o awans do ćwierćfinału i wyrównanie swojego najlepszego występu w tym turnieju z 2019 roku. W pozostałych meczach pierwszej rundy z dobrej strony pokazali się gospodarze. Z turniejem pożegnali się jedynie Danny Noppert, który nie był w stanie powstrzymać świetnie punktującego Jose de Sousy i Jeffrey de Zwaan, który uznał wyższość innego z Holendrów – Dirka van Duijvenbode. Pozostali reprezentanci pomarańczowych zagwarantowali sobie kolejny występ przed własną publicznością. Na razie wystarczyło Nie oszukujmy się, Krzysztof Ratajski w starciu z Gabrielem Clemensem nie zagrał wybitnego spotkania. W grze polskiego zawodnika szwankowało sporo elementów – martwić mogły pudła na podwójnych i przeciętna, jak na ostatnią formę, gra na dystansie. Na razie taka gra w pełni wystarczyła jednak do odniesienia dość spokojnego zwycięstwa. Niemiec przy tarczy spisywał się tak jak nas do tego przyzwyczaił występami w ostatnich tygodniach. Z zawodnika, który miał już niedługo atakować wyższe pozycje w rankingu Order of Merit niewiele zostało. German Giant nie był w stanie korzystać z błędów Ratajskiego na podwójnych, gdyż sam z reguły był ze swoją punktacją daleko za rywalem. Polak w pełni korzystał za to z ospałości rywala i dość szybko go przełamał, a w dalszej części meczu praktycznie niezagrożony utrzymywał swój licznik. Wszystko co najlepsze w wykonaniu Clemensa obejrzeliśmy w pierwszym legu. Niemiec efektownym zejściem ze 117 podsumował lega wygranego w 15 lotkach i wysunął się na prowadzenie 1-0. W tamtym momencie niejedno polskie serce mogło zadrżeć w obawie przed wysoką formą Gabriela. W dalszych legach w grze German Gianta funkcjonowały jedynie podwójne. Na dystansie Clemens grał w kratkę i odstawał od Rataja. Polak wykorzystał to w 5. legu, w którym perfekcyjnie trafił w podwójną 8, zapewniając sobie przełamanie. W kolejnych partiach Krzysztof udanie bronił swojej przewagi i dokładał na swoje konto kolejne legi wygrane przy swoim liczniku. W 9. partii Ratajski zadał swojemu rywalowi decydujący cios. Po raz kolejny to Polak jako pierwszy umożliwił sobie rzucanie do podwójnej i nie zmarnował okazji do zamknięcia meczu w legu, w którym jako pierwszy rzucał rywal.

Dyspozycja Ratasjkiego wystarczyła na ogranie przeciętnego Clemensa. W starciach z lepszymi rywalami taka gra może jednak nie dać sukcesu.

Ratajski dzięki wygranej zagwarantował sobie awans do drugiej rundy, w której los skojarzył ją z rozstawioną z numerem drugim Fallon Sherrock. Nie oszukujmy się i powiedzmy to sobie wprost to dobre losowanie. Angielka to oczywiście zawodniczka, którą stać na wielkie rzeczy, a ostatnie turnieje Woman Series pokazują, że Fallon jest nawet w stanie grać na średniej powyżej 100, ale to wciąż darterka nieograna na poziomie PDC. Queen of the Palace daleko od równej formy jaką prezentują czołowi zawodnicy na świecie i to Ratajski będzie faworytem tego starcia. Polak na pewno musi wystrzegać się lekceważenia przeciwniczki, ale jeżeli zagra swojego optymalnego darta to nic nie stoi na przeszkodzie, aby w sobotni wieczór świętował awans do ćwierćfinału turnieju. Niegościnni Holendrzy W pozostałych meczach pierwszej rundy spore powody do radości mieli miejscowi kibice. Reprezentanci gospodarzy zafundowali im bardzo miły wieczór i w większości zameldowali się w drugiej rundzie turnieju rozgrywanego w Amsterdamie. Największą niespodziankę sprawił Niels Zonneveld. Leworęczny darter, który od jakiegoś czasu bezskutecznie poszukuje swojego przełomowego momentu na scenie ograł Dave’a Chisnalla. Holender zagrał solidne zawody i pełnymi garściami czerpał z prezentów, które dawał mu Chizzy. Dla Anglika występ w World Series Finals był szansą na odbudowanie morale po nieobecności na Mistrzostwach Europy i co najważniejsze uzyskanie kwalifikacji na Grand Slam of Darts. Ani jedno ani drugie mu się nie udało i po bezbarwnym występie Dave pożegnał się z turniejem już na etapie pierwszej rundy. Podobnie było zresztą rok temu, gdy po katastrofalnym występie musiał uznać wyższość Cody’ego Harrisa.

Niels Zonneveld, ku uciesze lokalnych kibiców, sprawił największą niespodziankę 1 rundy i ograł 6-3 Dave'a Chisnalla!

Miejscowych kibiców nie zawiódł także Maik Kuivenhoven. Holenderski olbrzym pewnie wypunktował Johna Hendersona i zapewnił sobie dość gładką wygraną 6-2. Maik zaimponował przede wszystkim skutecznością na podwójnych, na których w całym meczu nie pomylił się nawet raz! Wygraną zanotował drugi z wysokich holenderskich zawodników – Vincent van der Voort. The Dutch Destroyer poradził sobie z wydawało się wracającym do dobrej dyspozycji Nathanem Aspinallem. Anglik po udanych Mistrzostwach Europy znów zaprezentował się ze słabej strony i w meczu z Vincentem nie pokazał nic ciekawego. Jedynym z Holendrów, który nie był w stanie ucieszyć amsterdamskiej publiczności okazał się Danny Noppert. Z jednej strony to spore rozczarowanie, bo The Freeze znajdował się ostatnio w wyśmienitej dyspozycji, ale z drugiej przed Noppertem postawiono niezwykle trudne zadanie ogrania Jose de Sousy. Portugalczyk po kiepskich występach w ostatnich tygodniach odżył i znów imponował skuteczną grą. The Special One całkowicie wyeliminował największy atut swojego rywala – skuteczność na podwójnych. Portugalczyk kapitalną grą na dystansie po prostu nie pozwalał Noppertowi na podchodzenie do rzutów do zewnętrznej obręczy tarczy. W całym meczu Danny dostał od rywala zaledwie 4 próby! Fantastyczny King Na miano MVP pierwszej rundy z pewnością zasłużył Mervyn King. Jego spotkanie z Jamesem Wadem miało być niezwykle wyrównanym widowiskiem, w którym trudno było wskazać wyraźnego faworyta. W praktyce mecz okazał się dla Kinga spacerkiem! Starszy z Anglików zagrał wprost perfekcyjne zawody okraszone średnią 115,62 – najwyższą w historii turnieju! Wade wobec kapitalnej gry rywala był po prostu bezradny – inna sprawa, że sam wciąż nie może odnaleźć swojej optymalnej formy i właściwie w żadnej partii nie był w stanie nawiązać wyrównanej walki. Machine nie miał nawet jednej okazji do rzucania podwójnej i przegrał mecz z kretesem, do 0! Szybkie pożegnanie z turniejem zanotował również inny z poszukujących formy Anglików – Michael Smith. Bully Boy tym razem przegrał 3-6 z Kimem Huybrechtsem. Smithowi wciąż bardzo daleko do gry, którą prezentował w swoich najlepszych czasach i obecnie w niczym nie przypomina zawodników, którego nie tak dawno zaliczaliśmy do ścisłej światowej czołówki. Wyniki 1 rundy World Series of Darts Finals Kim Huybrechts (98,48) 6-3 Michael Smith (90,69) Krzysztof Ratajski (93,89) 6-3 Gabriel Clemens (95,86) Maik Kuivenhoven (88,19) 6-2 John Henderson (90,71) Mervyn King (115,62) 6-0 James Wade(86,13) Niels Zonneveld (88,79) 6-3 Dave Chisnall (87,04) Dirk van Duijvenbode (98,55) 6-2 Jeffrey de Zwaan (86,12) Vincent van der Voort (93,34) 6-3 Nathan Aspinall (91,80) Jose de Sousa (103,86) 6-2 Danny Noppert (97,81) Pary 2 rundy World Series of Darts Finals (sobota 30.10) Madars Razma - Mervyn King Gary Anderson - Niels Zonneveld Jonny Clayton - Vincent van der Voort Dimitri van den Bergh - Jose de Sousa Fallon Sherrock - Krzysztof Ratajski Peter Wright - Kim Huybrechts Gerwyn Price - Dirk van Duijvenbode Michael van Gerwen - Maik Kuivenhoven Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.