• DartsPL

Kto zostanie Mistrzem Europy?

Już w czwartek (29.10) w niemieckim Oberhausen rozpoczną się Mistrzostwa Europy. Do rywalizacji staną najlepsi zawodnicy tegorocznego European Tour, a wśród nich nie zabraknie oczywiście Krzysztofa Ratajskiego. Cykl turniejów European Tour rozpoczął się ponad pół roku temu, na przełomie lutego i marca w belgijskim Hasselt. W planach PDC było aż 13 turniejów rozsianych po całej Europie. Wiemy, że w praktyce wszystkie imprezy nie mogły dojść do skutku i tegoroczny sezon European Tour został znacząco skrócony. Po restarcie darterskich rozgrywek rozegrano jeszcze 3 turnieje w Niemczech i to one głównie zdecydowały o tym, kto zakwalifikował się do Mistrzostw Europy, w których udział bierze czołowa 32 rankingu European Tour. Z tego powodu w turnieju zabraknie Gary’ego Andersona, który jakiś czas temu zrezygnował z grania w imprezach odbywających się poza Wyspami Brytyjskimi. W Oberhausen nie zobaczymy także Dimitriego van den Bergha, który również nie występował w ostatnich turniejach ET. Z udziału w Mistrzostwach Europy zrezygnować musiał także Glen Durrant, który wciąż przebywa a kwarantannie, po tym jak otrzymał pozytywny wynik testu na obecność Covid-19. Na szczęście nie zabraknie w nim Polaka – Krzysztofa Ratajskiego, który uplasował się na wysokim 10 miejscu rankingu całego cyklu. Z jedynką rozstawiony jest Joe Cullen, który pierwsze miejsce zapewnił sobie niedawnym triumfem w Riesie. Wysokie miejsca zajęli również Devon Petersen i Jose de Sousa. Obaj zawodnicy są jednymi z największych pozytywnych zaskoczeń obecnego sezonu i swoją wysoką formę potwierdzili także w turniejach ET – obaj wygrali po jednych takich zawodach. Po dobrych występach powoli zacznie na nich ciężyć pewna presja – wszyscy oczekujemy od nic kolejnych dobrych wyników i udanego występu na Mistrzostwach Europy. Pierwszego dnia imprezy rozegranych zostanie 16 spotkań pierwszej rundy turnieju, a więc wieczorem poznamy czołową 16 imprezy. Trudna drabinka Ratajskiego W przypadku Mistrzostw Europy nie odbyło się losowanie – drabinka ustalona została na podstawie rozstawienia zawodników (1 z 32, 2 z 31, itp.). Krzysztof Ratajski, jako numer 10 tegorocznego cyklu European Tour, w pierwszej rundzie turnieju trafił na Steve’a Westa (23). Simply to zawodnik, który już od jakiegoś czasu jest obecny w rozgrywkach PDC. Jest to zawodnik solidny, ale nigdy nie udało mu się przebić do ścisłej czołówki rankingu PDC, chociaż z Mistrzostwami Europy może mieć dobre skojarzenia – w 2018 roku doszedł do ćwierćfinału imprezy. Wydaje się, że jest to rywal, z którym Polak po prostu powinien wygrać. W obecnym sezonie West nie notował najlepszych wyników, ale solidne występy w turniejach ET zagwarantowały mu miejsce w turniejowej drabince imprezy w Oberhausen. Ratajski w ostatnich tygodniach nie zawodził, ale z drugiej strony można pokusić się o stwierdzenie, że dawno nie zanotował bardzo udanego turnieju. Oczekiwania polskich kibiców wobec Polish Eagle’a są wysokie – wszyscy liczymy na to, że w końcu uda mu się wedrzeć się do czołowej 10 rankingu PDC, ale żeby tak się stało Rataj musi docierać do zaawansowanych rund dużych turniejów. Niestety drabinka Ratajskiego podczas Mistrzostw Europy nie jest usłana różami. Jeżeli Polakowi uda się wygrać mecz pierwszej rundy to w 1/8 finału zmierzy się z lepszym z pary Suljović-Gurney. Faworytem starcia będzie Austriak, który ostatnimi czasy spisuje się bardzo przyzwoicie. Gurney z kolei wciąż nie może odnaleźć swojej optymalnej formy i rozczarowuje kolejnymi porażkami z niżej notowanymi rywalami. Historia niedawnych pojedynków Polaka z Suljoviciem jest dość bogata. Obaj darterzy zmierzyli się ze sobą podczas World Series Finals i ostatnio w ćwierćfinale turnieju Euorpean Tour w Riesie. W Salzburgu górą był Polak, ale o ich ostatnim bezpośrednim starciu Ratajski wolałby jak najszybciej zapomnieć. W decydującym legu spotkania Krzysiek nie wykorzystał 5 lotek meczowych i pożegnał się z szansami na wygranie całego turnieju. Wychodząc w przyszłość jeszcze dalej nie jest lepiej. W ewentualnym ćwierćfinale Ratajski najprawdopodobniej zmierzy się z Gerwynem Pricem lub Peterem Wrightem. Szkot nie przeżywa ostatnio najlepszego momentu swojej karierze, a ostatnio opuścił kilka turniejów ET i wylądował na dość niskim 15 miejscu klasyfikacji generalnej cyklu. Tak niska lokata sprawiła, że nie dość, że w pierwszej rundzie trafił na bardzo niewygodnego rywala jakim jest Gabriel Clemens, to w kolejnej rundzie czeka go potencjalny mecz z Gerwynem Pricem. Walijczyk nie może być co prawda zachwycony swoimi dwoma ostatnimi występami w rozgrywkach European Touru, ale wydaje się, że jedynie ładował akumulatory na większą imprezę. Starcie numeru 2 i 3 Order of Merit już na etapie drugiej rundy turnieju byłoby niewątpliwą ozdobą piątkowych gier. Jak widać drabinka Ratajskiego nie należy do najprostszych, ale mamy nadzieję, że Polak będzie w stanie osiągnąć w Oberhausen dobry wynik. W końcu, aby zostać najlepszym musisz wygrywać z najlepszymi. Faworytem van Gerwen Faworytem bukmacherów do wygrania całego turnieju jest jak zwykle Michael van Gerwen. O Holendrze i jego formie od restartu rozgrywek można by napisać osobny artykuł, ale trzeba Michaelowi oddać, że jego ostatnie wyniki były obiecujące. W dwóch ostatnich turniejach ET Mighty Mike dochodził do finałów rozgrywek. Dwukrotnie co prawda w nich przegrał, ale mimo wszystko jego forma stawia go w roli jednego z faworytów do końcowego triumfu w Mistrzostwach Europy. W pierwszej rundzie zmierzy się z Dariusem Labanauskasem i chyba mało kto wyobraża sobie, żeby mógł w tej rywalizacji zawieść. Ciekawie zapowiada się także mecz Roba Crossa z Martijnem Kleermakerem. Anglik to obrońca tytułu, ale patrząc na jego mizerną forę w obecnych rozgrywek trudno przypuszczać, żeby w tym roku powtórzył ten sukces. Voltage podobnie jak Gurney nie może powrócić do swojej najlepszej gry i w tym sezonie przyzwyczaił nas do odpadania z turniejów na dość wczesnym etapie. Możliwe, że podobnie będzie w Oberhausen, tym bardziej, że jego rywal w ostatnim czasie pokazywał się z bardzo dobrej strony, co potwierdzić może Krzysiek Ratajski, który przegrał z Kleermakerem w turnieju European Tour w Sindelfingen. Wszyscy kibice są również niezwykle ciekawi tego jak zaprezentują się Jose de Sousa i Devon Petersen. Największe odkrycia obecnego sezonu w pierwszej rundzie będą faworytami swoich starć. Reprezentant RPA zmierzy się z doświadczonym Andym Hamiltonem, a Portugalczyka czeka nieco trudniejsze starcie z Jeffreyem de Zwaanem. Jedno jest pewne – czeka nas kolejny emocjonujący weekend wypełniony po brzegi darterskimi emocjami. Patrząc na niektóre pary pierwszej rundy warto będzie zasiąść przed telewizorami już w czwartek! Autor - Arkadiusz Salomon