• DartsPL

Ladies and Gentelmen: It’s Premier League 2022

Już jutro wystartuje Premier League of Darts 2022. W tym roku czeka nas kompletnie zrewolucjonizowana formuła tego prestiżowego turnieju.


Od kilku miesięcy trwa spór między kibicami, kto zasłużył na prawo do gry w Premier League. Gdy w końcu PDC odsłoniło wszystkie karty i wiemy, kogo będziemy oglądać przez najbliższe miesiące przy tarczy, czas ocenić decyzje sterników i przyjrzeć się nowemu formatowi gier.


Kompletnie nowa formuła

Tegoroczna edycja Premier League wzbudziła wyjątkową ilość kontrowersji. Oprócz sporów dotyczących obsady, darterska społeczność podzieliła się na dwa obozy widząc nowy format rozgrywek. Ze starego systemu gry każdym z każdym i dodawania punktów do tabeli została tylko… tabela. Zmniejszono liczbę uczestników z 10 do 8. Nie będzie również zawodnika-challengera (pojawiał się gościnnie tylko w jednym tygodniu), a obsada będzie stała. Nie zobaczymy także Judgement Night w Rotterdam Ahoy (a po prostu Night 8). A no tak, niezmienny został także termin rozgrywania meczów – wciąż będą to czwartki. W nowym pomyśle PDC zamiast 5 meczów podczas jednej kolejki zobaczymy siedem. Za każdym razem ósemka zostanie podzielona na cztery pary ćwierćfinałowe. Zwycięzcy spotkań zmierzą się w półfinałach, by chwilę później wyłonić dwóch finalistów. Każde spotkanie będzie rozgrywane w systemie best of 11 (do sześciu wygranych legów). Półfinalistom zostaną dopisane 2 punkty do ligowej tabeli, finaliście 3, a zwycięzcy 5 (oraz 10 000 funtów). W ten sposób przez 16 nocy darterzy będą gromadzili oczka, by ostatecznie czwórka z największą ilością spotkała się 26 maja w Newcastle. Wtedy zostaną rozegrane Play-Offy, w których poznamy zwycięzcę całego cyklu. Bardzo sprawiedliwie rozstrzygnięto kwestię par ćwierćfinałowych. Każdy zawodnik dwukrotnie podejmie każdego rywala w fazie last8. Zatem przez 14 (2x7 rywali) kolejek wiemy kto zagra z kim. Wyjątek stanowi noc numer 8 i 16, kiedy to pary 1/4 zostaną wyłonione na podstawie tabeli po 7 i 15 seriach. Premier League ponownie wraca także do starego zwyczaju odwiedzania wielu miast oraz zaglądania do Europy po przerwie związanej covidem. Miejmy nadzieję, że tym razem światowa sytuacja epidemiologiczna nie pokrzyżuje nikomu planów. Zatem 17 różnych miast, milion funtów w puli nagród, ośmiu zawodników oraz każdy mecz ma znaczenie - Ladies and Gentelmen: It’s Premier League 2022.

Harmonogram gier Premier League 2022. Pary ćwierćfinałowe są już znane w 14 z 16 nocy


Plan gier*

Czwartek, 3 luty - Motorpoint Arena, Cardiff Czwartek, 10 luty - M&S Bank Arena, Liverpool Czwartek, 17 luty - SSE Arena, Belfast Czwartek, 24 luty - Mercedes-Benz Arena, Berlin Czwartek, 3 marca - Westpoint Exeter Czwartek, 10 marca - The Brighton Centre Czwartek, 17 marca - Motorpoint Arena, Nottingham Czwartek, 24 marca - Rotterdam Ahoy Czwartek, 31 marca - Utilita Arena Birmingham Czwartek, 7 kwietnia - First Direct Arena, Leeds Czwartek, 14 kwietnia - AO Arena, Manchester Czwartek, 21 kwietnia - P&J Live, Aberdeen Czwartek, 28 kwietnia - 3Arena, Dublin Czwartek, 5 maja - OVO Arena, Glasgow Czwartek, 12 maja - Utilita Arena, Sheffield Czwartek, 19 maja - The O2, London Czwartek, 26 maja - Utilita Arena Newcastle (Play-Off)


* stan na 1.02. W 100% potwierdzone jest pierwsze sześć nocy. Pozostałe będą na bieżąco aktualizowane przez PDC. Ze względu na sytuację epidemiologiczną w Niemczech, Berlin został przeniesiony na 13 czerwca, co ewidentnie spowoduje opóźnienie turnieju Play-Off. O kolejnych zmianach będziemy informować.

Premier League w końcu wraca do "objazdówki". Najlepsi darterzy po przerwie znów zagoszczą w Rotterdam Ahoy, gdzie atmosfera zawsze jest rewelacyjna.


Wszystko na tarczach Winmau

Jak się okazało The Masters 2022 był ostatnim turniejem pod egidą PDC, w którym zawodnicy rzucali do tarczy Unicorn. Pomimo nowego sprzętu wypuszczonego na rynek przed byłego już sponsora – Eclipse Ultra - nie udało się kontynuować współpracy z najlepszą federacją darterską na świecie. W czwartek, 3 lutego w Cardiff na scenie po raz pierwszy zawiśnie Winmau Blade 6 Triple Core, która swoją premierę miała w 2021 roku. Walijskie przedsiębiorstwo założone w 1946 roku umową sponsorską związało się nie tylko z PDC Pro Tour, ale także z Challenge Tour, Development Tour, Młodzieżowymi Mistrzostwami Świata oraz federacją JDC. Kontrakt został podpisany do 2027 roku.


Czwórka pewniaków

Skład Premier League budził wiele wątpliwości, lecz chyba każdy kibic czwórkę Clayton, Price, Wright i van Gerwen stawiał jako pewniaków do występu w tegorocznej edycji. Ciężko wyobrazić sobie tak dobrze marketingowo opakowany produkt bez dwóch legend van Gerwena i Wrighta, lidera światowego rankingu Price’a i zdaniem wielu ekspertów najlepszego gracza minionego roku Claytona. Co ciekawe Snakebite i Iceman nigdy nie zwyciężyli w tych rozgrywkach. MvG po pięciu zwycięstwach w ciągu 7 lat, od 2020 roku nie jest w stanie wrócić na najwyższy stopień podium. Ferret z kolei zwyciężył w ubiegłorocznych rozgrywkach jako debiutant. Moim zdaniem z marszu ktoś z tej czwórki ma największe szanse na końcowy triumf, lecz obecny format zdecydowanie bardziej promuje underdogów i może powodować spłaszczenie ligowej tabeli. W poprzednich latach, gdy gracz przegrał swój mecz, to rywal jednej nocy mógł mu odskoczyć na maksymalnie 2 punkty. Tym razem zwycięzcę nocy i dartera, który odpadł w ćwierćfinale będzie dzieliło aż pięć punktów. Nikt nie podejrzewa, że zawsze ci sami zawodnicy będą spotykali się w finale. Przy tak wyrównanym poziomie darterskiej śmietanki porażki Price’a czy MvG w 1/4 będą się zdarzały, dlatego obstawiam, że stawka może być naprawdę wyrównana, a to zasługa nowego formatu.

Jonny Clayton w 2021 zwyciężył w Premier League jako debiutant. W tym roku przed nim dużo trudniejsze zadanie, czyli obrona tytułu.


Uzupełnienie stawki i największe nieobecności

Decyzją PDC do powyższej czwórki dodano Jamesa Wade’a, Michaela Smitha, Gary’ego Andersona i Joe Cullena. Tak naprawdę wybór każdego z nich wzbudził pewne wątpliwości. Moim zdaniem słusznie w Premier League po przerwie wystąpi Michael Smith. Anglik miał świetną końcówkę poprzedniego sezonu okraszoną finałem Mistrzostw Świata i półfinałem Grand Slam. Do tego jest bardzo widowiskowym graczem, który szybko oddaje rzuty. Bez wątpienia jest dobrym „produktem marketingowym”, który obroni się w tej edycji turnieju. Dodatkowo odzyskał pewność siebie, a w PL zagra po raz piąty. Obecność Wade’a w stawce broni się przede wszystkim czwartym miejscem w Order of Merit na koniec 2021 roku. Wcześniej taka lokata gwarantowała wystąpienie w Premier League, lecz wobec zmiany formatu niekoniecznie wciąż jest to warunkiem sine qua non. Niemniej czwarta lokata i zwycięstwo w UK Open sprawia, że moim zdaniem zasłużenie pojawił się wśród wybrańców, choć zdziwię się, jeśli będzie w stanie bić się o czołowe lokaty. Co to za Premier bez Andersona? Może zapytać darterski romantyk, który już 10-krotnie wcześniej śledził jego poczynania w tym turnieju. Dla Szkota to będzie jedenasty występ i pod tym względem jest drugi w tegorocznej stawce (Wade zagra po raz 12). Lecz czy kwalifikacje przyznaje się za historyczne zasługi czy postawę w poprzednim roku? Może odpowiedzieć pytaniem na pytanie przeciwnik Flying Scotsmana. Gary w 2021 znów wybierał sobie, w którym turnieju zagra, a w którym nie. Parokrotnie przyjeżdżał, ale widać było, że myślami jest gdzie indziej i nie ma specjalnych ambicji do końcowego triumfu. To co należy oddać Andersonowi, to fakt że blask fleszy go kocha, a on sam pod presją potrafi wciąż czarować jak za dawnych lat. Świadczy o tym na przykład półfinał Mistrzostw Świata, którym de facto uratował swój obraz w 2021. Jednym z lepszych meczów Szkota w poprzednim sezonie było zwycięstwo 6:5 nad Buntingiem, kiedy przegrywał już 1:4, ale koniec końców przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tak grający Flying Scotsman na pewno zasługuje na angaż w Premier League. Pytanie tylko w jakiej dyspozycji i z jakim nastawieniem będziemy go oglądać. Inna sprawa jest taka, że Anderson wciąż jest zawodnikiem, dla którego tysiące kibiców na całym świecie włączy telewizory i pod tym względem decyzja PDC na pewno się broni. Jako ósmy do stawki dołączył Joe Cullen. Rockstar od pewnego czasu kręcił niezłe wyniki, ale za każdym razem dopadał go ten sam problem. Strach przed wygrywaniem. Ten obraz mieliśmy także w finale Mastersa. Gdyby nie spora przewaga nad Davem Chisnallem, to przez impas na podwójnych mógł przegrać mecz. Być może pierwsze zwycięstwo w turnieju telewizyjnym odblokuje Anglika, a od teraz będzie bardziej pewny siebie przy tarczy. W końcu gdy Clayton rok temu wygrywał Mastersa, nikt nie obstawiłby, że jego reszta sezonu będzie tak fantastyczna. Być może coś podobnego zobaczymy w przypadku Cullena. Ja bym go nie skreślał przed wypuszczeniem pierwszych lotek do tarczy, a debiutant i powiew świeżości w stawce wszystkim dobrze zrobi.

Największym nieobecnym tegorocznej Premier League jest Rob Cross. Voltage będzie miał coś do udowodnienia sternikom PDC w nowym sezonie.


Wydaje się, że największym przegranym zmiany formatu i zmniejszeniem liczby zawodników jest Rob Cross. Voltage w starej Premier League na pewno znalazłby się w gronie uczestników. Zresztą ewentualny żal Anglika byłby uzasadniony. Miał bardzo dobre momenty w drugiej połowie 2021. Wygrał przecież Mistrzostwa Europy! Nieźle wyglądał też na Grand Slamie i PC Finals. Jego postawa w końcu zaczynała przypominać tę z Mistrzostw Świata w 2018. Mimo wszystko wydaje się, że pod kątem kwalifikacji do PL najważniejszy mecz stoczył w Alexandra Palace, kiedy w last16 przegrał 3:4 z Andersonem. Jeśli to było bezpośrednie starcie o awans – to wiemy dlaczego stawka wygląda, jak wygląda. Jeśli natomiast miałbym oceniać dyspozycję stricte sportową w poprzednim roku to Szkota zastąpiłbym Anglikiem. Względem poprzedniego sezonu z rywalizacji wypadł Nathan Aspinall, lecz patrząc na grę ASPa w 2021, nie jest to zadziwiająca decyzja. Wypadły także dwie rewelacje 2020, czyli van den Bergh i de Sousa. Obaj na pewno byli brani pod uwagę przez PDC, lecz zabrakło u nich po prostu zwycięstwa w turnieju telewizyjnym. W ósemce tym razem nie zmieścił się także Glen Durrant, czyli sensacyjny zwycięzca z 2020. Mówią, że w sporcie należy spodziewać wszystkiego, ale sądzę, że Duzzy w Premier League już nigdy nie zobaczymy. Parę miesięcy temu dyskutowano także czy swoją szansę dostanie Fallon Sherrock. I tutaj po raz kolejny należy się zastanowić czy miejsca przyznaje się za poziom sportowy czy odpowiednim „produktom marketingowym”, które zwiększałyby oglądalność meczów. O ile Angielka na pewno wzbudziłaby wielkie zainteresowanie kibiców, o tyle dopóki nie będzie w stanie wywalczyć karty PDC, dopóty nie warto więcej podejmować tego tematu.


Autor: Tomasz Brodko

Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.