• DartsPL

Lech-Musialska i Gawlas mistrzami Opola 2022

W sobotę 27 sierpnia odbyły się trzecie Otwarte Mistrzostwa Opola. W kategorii pań zwyciężyła Nina Lech-Musialska, a u panów porażki nie zaznał Adam Gawlas.


Na liście uczestników znalazło się 210 mężczyzn i 28 kobiet. W tym zwycięzca pierwszej edycji Dusan Dedek oraz drugiej Krzysztof Kciuk. W Luboszycach zameldował się także posiadacz karty PDC Adam Gawlas oraz świeżo upieczony Mistrz Polski – Tytus Kanik. Przy tarczy rywalizowało wielu graczy z Republiki Czeskiej i trzeba przyznać, że ich obecność znacznie zwiększyła konkurencyjność turnieju.


Świetna praca Steel Dart Opole

W tym roku na trzecią odsłonę Otwartych Mistrzostw Opola tamtejsze stowarzyszenie zaprosiło graczy do Ośrodka Wypoczynkowego Żwirek w Luboszycach. Muszę przyznać, że miejsce rozgrywania turnieju od razu przypadło mi do gustu. Mecze odbywały się na niemalże 40 tarczach w przestrzennej, klimatyzowanej hali, która miała 500m2. Wydzielono część powierzchni na starcia finałowe, miejsc do siedzenia nikomu nie brakowało, a o dostępność sprzętu darterskiego jak zwykle zadbał Łukasz Kamiński. Imponująco było także na zewnątrz, gdzie poza wieloma stołami, była także mini plaża z dostępem do jeziorka oraz miejsce do grillowania. Sama organizacja stała na bardzo wysokim poziomie. Zapisy do turnieju skończyły się kilka dni wcześniej, a dobę przed przyjazdem pierwszych zawodników do Luboszyc odbyło się losowanie. To wszystko znacznie przyspieszyło rozgrywanie pierwszej rundy i 64 męskie grupy skończyły granie po mniej niż czterech godzinach. Z kolejnymi meczach organizatorzy nie musieli się spieszyć i bez presji czasu podejmowali decyzje o rozpoczynaniu kolejnych rund. Imponująca liczba osób, pracujących przy tym turnieju, powodowała, że wszystkie problemy/wątpliwości uczestników były na bieżąco rozwiązywane. Między innymi Jacek Mielczarek, Marcin Fąfara i Lucek Butrym pracowali w pocie czoła i za to należą się wielkie brawa i podziękowania. Darterzy, którzy pojawiają się na turniejach WDF, sami komentowali, że poziom organizacji w Opolu wcale nie odbiegał od bardziej prestiżowych eventów w World Darts Federation. Podobnego zdania byli również czescy gracze, którzy o Żwirku i organizatorach wypowiadali się w samych superlatywach.


Z dobrych informacji, dowiedzieliśmy się, że za rok IV Otwarte Mistrzostwa Opola odbędą się w tym samym miejscu. Już teraz mogę wszystkich zachęcić do pojawienia się tam w 2023. Moim zdaniem wydarzenie w Opolu śmiało można nazywać jednym z najlepszych w kalendarzu. Nie chodzi tu tylko o samą organizację, ale także poziom sportowy. Lista uczestników robiła wielkie wrażenie. Przecież w stawce mieliśmy dwóch zawodników z kartą PDC! Wszak zabrakło między innymi rodziny Białeckich, Łukasza Wacławskiego czy Point Dart Team (zawodnicy z województwa kujawsko-pomorskiego), ale termin pokrył się prestiżowym eventem EDF w Słowenii na tarczy plastikowej, gdzie oprócz polskich reprezentantów pojawili się między innymi Jose de Sousa, Rusty i Rowby Rodriguezowie oraz Kim Huybrechts.


Nina najlepsza wśród kobiet

W Opolu rywalizowało 28 reprezentantek płci pięknej, które zostały podzielone na osiem grup. Przez pierwsze rundy wszystkie faworytki przeszły suchą stopą, a ćwierćfinały zapowiadały naprawdę interesujące starcia. Jak się okazało, wyniki były dość jednostronne, ale nie za każdym razem rzetelnie to oddawało obraz gry przy tarczy. Swoje mecze bez straty lega wygrały Nina Lech-Musialska, Barbara Pośpiech oraz Ola Grzesik-Żyłka. Panie pokonały kolejno Karolinę Załawkę, Joannę Wiercimok i Martę Domasiewicz. Najdłużej trwało spotkanie Małgorzaty Pacierpnik z Joanną Jagiełło. Gosia dość szybko wyszła na kilkulegowe prowadzenie, ale reprezentantka Białogardzkiego Klubu Darta łatwo się nie poddała i próbowała wyrównać stan rywalizacji. Udało jej się ustrzelić dwie podwójne, ale przy stanie 3:2 wrocławianka zapewniła sobie awans do czwórek. W półfinałach łeb w łeb szły Pośpiech z Lech-Musialską. Nina zaczęła od prowadzenia, ale Basia w żadnym etapie meczu nie składała broni. Swoją dobrą dyspozycję potwierdziła między innymi checkoutem 83 zakończonym bullem. Przy tak wyrównanych starciach często kończy się deciderem i nie inaczej było w tym wypadku. W siódmej partii szybciej podwójną trafiła Nina i to ona jako pierwsza zapewniła sobie grę w finale. W tym samym czasie kilka tarcz obok Pacierpnik niespodziewanie prowadziła 2:1 z Grzesik-Żyłką. Gosia robiła co mogła, żeby w decydującym meczu spotkały się dwie zawodniczki z Wrocławia, ale Ola w drugiej części meczu nie oddała żadnego lega, a przy tym wygrywając trzy.

Ola Grzesik-Żyłka została rozstawiona przez organizatorów z numerem jeden. Przez kolejne fazy przechodziła bardzo pewnie, ale w finale Nina Lech-Musialska zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko


W wielkim finale lepiej zaczęła Ola, która dość gładko wyszła na prowadzenie. Potem do głosu doszła Nina. Wrocławianka wygrała trzy partie z rzędu, dzięki lepszej skuteczności na podwójnych. Grzesik-Żyłka w czwartym legu porwała publikę maksem, ale miała spore problemy ze skutecznością na double’ach. Na szczęście dla niej w porę się poprawiła i odrobiła straty do rywalki. Chwilę później stało się jasne, że końcowe rozstrzygnięcie poznamy po decydującym legu. A w nim lepsza okazała się Lech-Musialska. Spotkanie było trochę nierówne, ale ogólnie rzecz biorąc stało na wysokim poziomie. Panie bardzo często raczyły kibiców rzutami powyżej stupunktowymi, a wyrównany poziom tylko dodatkowo emocjonował. W niedzielę odbył się jeszcze jeden turniej – o Puchar Stowarzyszenia Steel Dart Opole. Ponownie bezkonkurencyjna okazała się Nina. Tym razem w finale pokonała Joannę Moskal. To był jej weekend!


Wyniki pań:

Last8

Aleksandra Grzesik-Żyłka 4-0 Marta Domasiewicz

Małgorzata Pacierpnik 4-2 Joanna Jagiełło

Barbara Pośpiech 4-0 Joanna Wiercimok

Nina Lech-Musialska 4-0 Karolina Załawka


Last4

Nina Lech-Musialska 4-3 Barbara Pośpiech

Aleksandra Grzesik-Żyłka 4-2 Małgorzata Pacierpnik


Finał

Nina Lech-Musialska 5-4 Aleksandra Grzesik-Żyłka


Czeski triumf w kategorii mężczyzn

Mężczyźni zostali podzieleni na 64 grupy. Część rywalizowała w czwórkach, a inni w trójkach. Najbardziej uznani zawodnicy zostali rozstawieni, żeby uniknąć ich bezpośredniego starcia już w pierwszej rundzie. Oczywiście nie zabrakło rywalizacji grupowych, które stały na bardzo wysokim poziomie, a ktoś ze względu na niekorzystne losowanie, musiał się przedwcześnie pożegnać z turniejem głównym. Tak było w przypadku Adama Antoniaka ze Świdnicy. W grupie musiał uznać wyższość Sławka Olszewskiego i Kamila Gohli. Adam zdecydował się poszukać pocieszenia w Lucky Loserze i na pewno nie żałował swojej decyzji. Pokonywał kolejnych rywali, a w finale zwyciężył z Arkiem Sojką ze Steel Dart Opole i zgarnął pokaźnych rozmiarów puchar.


W fazie pucharowej pojawiło się wielu graczy zza naszej południowej granicy. Dla wielu z nas ich gra i prezentowany poziom pozostawała anonimowa, dlatego bardzo ciężko było wskazać faworytów wielu starć. Na pewno z bardzo dobrej strony w fazie last128 zaprezentował się Sebastian Biela, który zanotował dwie 14 lotki przeciwko Jackowi Krawczykowi i zwyciężył 4:0. Po emocjonującym starciu przegrał Jacek Machocki (3:4 z Markiem Polyakiem). W last64 swojego pogromcę znalazł wielokrotnie błyszczący na opolskich tarczach Radek Świstak (1:4 z Rafałem Toppichem), a także Krzysiek Szopa (2:4 z Wojciechem Vogelem), który rundę wcześniej poradził sobie z Damianem Pałaszewskim. W turnieju głównym dzielnie walczył Młodzieżowy Mistrz Polski Franek Kalinka. Nastolatek ze stajni Onlydarts zebrał kolejne szlify, a swoją przygodę zakończył również w 1/32, kiedy lepszy okazał się Beniamin Bierc. Grę zakończył jeszcze zwycięzca piątkowego turnieju rozgrzewkowego – Mariusz Skotarczyk. Skoti wygrał tylko jednego lega przeciwko Mirkowi Grudzieckiemu. Niekwestionowanym hitem last64 był pojedynek Bieli z Gawlasem. Progres Sebastiana w ostatnich miesiącach jest ogromny i przebojowo wdarł się do czołówki polskich graczy. Choć złośliwi mówią, że to wszystko zasługa trenera personalnego Krzyśka Zapały :-), to można było liczyć na w miarę wyrównane starcie. Niestety dla Sebka i kibiców mecz trwał tylko cztery legi, a darter z Teamu Podhale nie miał wiele do powiedzenia ze świetnie dysponowanym Czechem. W fazie last32 Dominik Moravcik zagrał bardzo dobry mecz przeciwko Adiemu Gliniorzowi (4:0), a Dawid Robak mocno się napocił zanim pokonał przeszkody postawione przez Włodka Skalskiego (4:3). Marsz Stepana Bystrickyego, który wcześniej ładnie poradził sobie z Martinem Vachą, zatrzymał Roman Panicz. Zawodnik z Zabrza imponuje opanowaniem przy tarczy, zwłaszcza jak na swój młody wiek. Można powiedzieć, że chwilę później jednak kosa trafiła na kamień. W last16 przegrał 0:5 z Karolem Wilgosiewiczem, mimo że na dystansie wcale nie odstawał poziomem od dartera z Oławy. Wilgo we wcześniejszych rundach zrobił rzeź wśród swoich bardzo dobrych kolegów. Z turnieju wyeliminował Marcina Słomskiego, Wojtka Stryjskiego i skromnego redaktora DartsPL. W turnieju dobrze radził sobie Krzysztof Engel. Półfinalista Mistrzostw Polski wygrał dwa wyrównane starcia z Jirim Podhorą i Tomasz Mikulą, lecz zatrzymał się na last16, gdzie uległ 1:5 Gawlasowi. Na tym samym etapie z turnieju odpadł Mirek Grudziecki, który przegrał 4:5 po dreszczowcu z Wojtkiem Brulińskim. Warto wspomnieć, że swój ostatni mecz w 1/8 rozegrał także Dusan Dedek. Zwycięzca I Otwartych Mistrzostw Opola z 2020 ugrał tylko dwa legi w starciu z Tytusem Kanikiem. Obserwując wcześniejsze zmagania imponowała mi gra Macieja Grzędy, który do fazy last16 stracił tylko jednego lega! Mimo to w swoim meczu nie miał większych szans z bardzo dobrze i równie punktującym Dawidem Robakiem. Bez wątpienia na tym etapie gier najlepsze show dostarczyli nam Sławek Olszewski i Sebastian Steyer. The Dream prowadził już 3:0, a potem 4:2. Przy takim wyniku miał trzy lotki meczowe na D16, ale dopuścił Sławka do tarczy, który wykorzystał jego pomyłki i po kilku minutach doprowadził do decidera. Pierwszy lega spróbował kończyć Steyer, lecz minimalnie chybił rzut w stronę bulla. Chwilę później sfurował D8, trafiając w D11. W kolejnym podejściu Olszewskiemu odbiła się lotka meczowa od tarczy, a Sebastian podzielił jego los i również meczowa wcale nie wbiła się w tarczę! Szybciej emocje opanował darter z Zielonej Góry i podwójną ósemką wywalczył sobie przepustkę do najlepszej ósemki.

W ćwierćfinale doszło do hitowego starcia Krzyśka Kciuka z Adamem Gawlasem, a obaj darterzy rozpieścili kibiców wysokim poziomem


W ćwierćfinałach czekało nas kilka bardzo ciekawie zapowiadających się starć. Jako pierwszy ze swoim rywalem uporał się Tytus Kanik. Tito 5:0 wygrał z Tomkiem Mikołajczykiem. Rozpędzony Olszewski oddał tylko jednego lega Brulińskiemu. Z dalekiej podróży wrócił za to Dawid Robak. Zawodnik z Dąbrowy Górniczej przegrywał z Karolem Wilgosiewiczem już 2:4, a Oławianin miał nawet w ręce lotki meczowe. Chłodna głowa Robaka wzięła jednak górę. Do bardzo dobrze rzucanych potrójnych 20, dołożył jeszcze 19 i dzięki temu w kolejnych legach pierwszy meldował się na podwójnych i zwyciężył 5:4. Rzecz jasna największe zainteresowanie wzbudził mecz Gawlasa z Kciukiem. Dwóch zawodników z kartą PDC w ćwierćfinale Mistrzostw Opola – to po prostu trzeba było zobaczyć! Kibice, którzy chóralnie wspierali Krzyśka, dostali od darterów prawdziwy thriller. Na początku meczu minimalnie lepiej prezentował się Gawlas, ale Krzysiek chwilę później odpowiadał znakomitym ustawianiem się. Wielokrotnie kolejki z dwiema potrójnymi wartościami idealnie ustawiały go na podwójnych. Czech próbował ratować się wysokimi zejściami (jeden zakończył się sukcesem – 100 skończone top-top), ale Polak, dzięki pewnej grze, zasłużenie wyszedł na prowadzenia 4:2. Przebieg gry pozwalał wierzyć, że nasz reprezentant za chwilę zamelduje się w półfinale, lecz od tego momentu legi wygrywał tylko Adam. Na pewno imponował scoring Czecha, który rzucił dwunastą lotkę i zaliczył 180, a także 177. Natomiast w samej grze Kciuka wcale nie było widać większej zmiany względem wcześniejszych legów. Rzucał bardzo dobrze i nie było oznak stresu. Myślę, że Gawlas swój sukces zawdzięcza bardzo dobrej skuteczności na podwójnych – zwłaszcza na D20. Praktycznie nie dopuszczał Polaka do tarczy w końcówkach legów. Półfinały nie dostarczyły nam tak wielu emocji, jak poprzednie rundy. Sławek Olszewski i Dawid Robak pomimo dobrej gry nie dali rady jeszcze lepiej dysponowanym rywalom i obaj zgodnie wygrali po dwa legi przeciwko odpowiednio Gawlasowi i Kanikowi.


W finale oglądaliśmy mecz przez duże M. Tytus Kanik, pomimo delikatnie słabszego początku, stanął na wysokości zadania i walczył z Gawlasem jak równy z równym. Wszak Czech zaczął od prowadzenia 2:0 i 3:1, to Tito konsekwentnie zaliczał kolejki z dwiema potrójnymi i nie pozwolił rywalowi poczuć się komfortowo. Darter z Poznania porwał kibiców swoim checkoutem 124, dzięki któremu wyrównał stan rywalizacji - 3:3. Adam kilka minut później odpowiedział zejściem ze 102 i znów był na czele. Kolejne dwa legi to świetna gra Tytusa, który rzucał jak natchniony i po raz pierwszy w meczu wyszedł na prowadzenie 5:4. Gdy Polak był jednego lega od zwycięstwa, wydawało się, że jego sukces jest jak najbardziej realny. Niestety dla niego gra Gawlasa imponowała, szczególnie w tym kluczowym momencie. Dziesiątego lega skończył ze 131, a decidera rozpoczął od 180 i 140. Mimo to Kanik cały czas trzymał się blisko i wywierał presję na rywalu. Gdy mieliśmy nadzieję, że Tytus za chwilę wyrzuci w kierunku tarczy pierwsze lotki meczowe, to Czech trafił D3 (czwarta lotka meczowa) i zapewnił sobie tytuł Mistrza Opola 2022. Do tego dołożył dość ekspresyjną radość w gronie swoich znajomych i dziewczyny. W niedzielnym turnieju o Puchar Stowarzyszenia Steel Dart Opole Tytus Kanik odbił sobie przegrany finał z poprzedniego dnia i w decydującej rozgrywce pokonał Sebastiana Bielę 5:3.

Najlepsi zawodnicy III Otwartych Mistrzostw Opola


Wyniki panów:

Last32

Krzysztof Kciuk 4-0 Jakub Madaliński

Dominik Moravčik 4-0 Adrian Gliniorz

Krzysztof Engel 4-2 Tomasz Mikula

Adam Gawlas 4-1 Roman Gutkowski

Wojciech Bruliński 4-1 Łukasz Rojek

Mirosław Grudziecki 4-0 Marek Poljak

Sławomir Olszewski 4-1 Adam Bieda

Sebastian Steyer 4-1 Mateusz Nowak

Dawid Robak 4-3 Włodzimierz Skalski

Maciej Grzęda 4-1 Beniamin Bierc

Karol Wilgosiewicz 4-0 Marcin Słomski

Roman Panicz 4-2 Stepan Bystricky

Szymon Sokołowski 4-3 Marcin Błaszkiewicz

Tomasz Mikołajczyk 4-1 Wojciech Vogel

Dusan Dedek 4-3 Rafał Toppich

Tytus Kanik 4-1 Piotr Jańczak


Last16

Krzysztof Kciuk 5-0 Dominik Moravcik

Adam Gawlas 5-1 Krzysztof Engel

Wojciech Bruliński 5-4 Mirosław Grudziecki

Sławomir Olszewski 5-4 Sebastian Steyer

Dawid Robak 5-0 Maciej Grzęda

Karol Wilgosiewicz 5-0 Roman Panicz

Tomasz Mikołajczyk 5-2 Szymon Sokołowski

Tytus Kanik 5-2 Dusan Dedek


Last8

Adam Gawlas 5-4 Krzysztof Kciuk

Sławomir Olszewski 5-1 Wojciech Bruliński

Dawid Robak 5-4 Karol Wilgosiewicz

Tytus Kanik 5-0 Tomasz Mikołajczyk


Last4

Tytus Kanik 5-2 Dawid Robak

Adam Gawlas 5-2 Sławek Olszewski


Finał

Adam Gawlas 6-5 Tytus Kanik


III Owarte Mistrzostwa Opola – to trzeba było przeżyć

Po kilku latach wędrówki redakcji DartsPL po turniejach w całej Polsce śmiało mogę powiedzieć, że event w Opolu był jednym z lepszych, w jakim przyszło nam uczestniczyć. Wspaniała organizacja, sprawnie przeprowadzony turniej, imponujący lokal i zawrotny poziom sportowy. Adam Gawlas i Krzysiek Kciuk pokazali z bliska, jaką klasę mają gracze z kartą PDC, ale też Tytus Kanik udowodnił, że wcale nie odstaje od nich poziomem. Warto wspomnieć, że w ośrodku Żwirek było jeszcze stanowisko DKMS, a każdy mógł się zarejestrować jako dawca szpiku i w przyszłości pomóc potrzebującym! Jeśli ktoś chciałby zobaczyć kapitalny turniej darterski na terenie Polski, to zapraszam za rok do Opola. DartsPL będzie tam na pewno!


Autor: Tomasz Brodko

Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.