• DartsPL

Przybij piątaka #6 – Najgorsze występy w Premier League!

Echa zakończonego niedawno pierwszego etapu Premier League wciąż nie cichną. Najbardziej oberwało się w tym roku Glenowi Durrantowi, który rozgrywki zakończył z zerowym dorobkiem punktowym. Dzisiaj przyjrzymy się innym zawodnikom, którym starty w Premier League nie wychodziły najlepiej.



Dla Glena Durratna minione tygodnie (albo i nawet miesiące) nie należą do najbardziej udanych. Swoją przygodę z Premier League, w której bronił przecież tytułu wywalczonego przed rokiem, zakończył w ekspresowym tempie i co najgorsze w fatalnym stylu. Anglik jako pierwszy w historii zakończył rywalizację z zerowym dorobkiem punktów i w każdym meczu wyraźnie odstawał od swoich rywali. Za późno już na zadawanie pytań czy decyzja o zaproszeniu Duzzy była słuszna, nie będziemy też dzisiaj analizować przyczyn nagłego załamania formy Glena. Dzisiaj przyjrzymy się innym zawodnikom, którzy w poprzednich edycjach Premier League notowali słabe występy i w kiepskim stylu kończyli swoją przygodę z tymi prestiżowymi rozgrywkami.


1. Raymon van Barneveld


Zaczniemy z grubej rury, bo od człowieka, którego śmiało można uznać za jednego z najlepszych darterów wszechczasów. Historia występów Raymona van Barnevelda w Premier League jest dość imponująca – Holender wystąpił w niej rekordowe 14 razy (zabrakło go jedynie w 2005 roku, kiedy rozgrywki debiutowały) i zazwyczaj walczył w nich o miejsca w czołówce. W 2014 roku Barneyowi udało się nawet wygrać cały turniej. Nie ma co się temu zresztą dziwić, w końcu Barneveld należał przez kilkanaście lat do ścisłej światowej czołówki. My przenosimy się jednak do 2019 roku i do ostatniego przed przejściem na darterską emeryturę występu Holendra w Premier League. Umówmy się, że w tamtym czasie Barney nie był już w swojej topowej formie – zajmował w Order of Merit 28 miejsce i przy tarczy nie był już takim postrachem jak jeszcze kilka sezonów temu. Nazwisko Holendra i jego zasługi dla sportu podziałały jednak na organizatorów i Raymond otrzymał jedną z dwóch dzikich kart przyznawanych przez Sky Sports. Z marketingowego punktu widzenie – strzał w dziesiątkę, ale pod względem sportowym wypadło raczej kiepsko. W 9 spotkaniach Barneveldowi udało się zebrać zaledwie 1 wygraną i 2 remisy. Jedyne zwycięstwo przypadło mu w starciu z Maxem Hoppem, który występował jako challanger (zawodnicy zapraszani do zawodów). Szczególnie przykre dla Holendra były dwie kolejki rozgrywane na własnej ziemi w Rotterdamie. Na oczach swoich kibiców ugrał zaledwie dwa legi w dwóch spotkaniach i zanotował średnie 81,96 i 84,68. Smutne pożegnanie wielkiego mistrza z Premier League przybliżyło go zapewne do decyzji o przejściu na darterską emeryturę, a nieudane Mistrzostwa Świata przechyliły szalę goryczy. W tym sezonie Barneveld wrócił do profesjonalnego darta… być może będziemy jeszcze mieli szansę zobaczyć Barneya w Premier League, a sam Holender będzie miał okazję na zatarcie słabiutkiego występu z 2019 roku.


2. Kim Huybrechts

Część z Was może tego nie wiedzieć lub nie pamiętać, ale Kim Huybrechts jeszcze kilka lat temu w darcie znaczył znacznie więcej niż obecnie. Belg dwukrotnie w swojej dotychczasowej karierze dostąpił zaszczytu udziału w rozgrywkach Premier League i w obu przypadkach nie kończyło się to dla niego najlepiej. Jego debiut przypadł na 2015 rok, gdy stał się pierwszym Belgiem w historii rozgrywek. Hurricane w poprzedzającym ówczesną edycję Premier League sezonie zaimponował przede wszystkim półfinałem Grand Slam of Darts i dostał szansę na premierowy występ w prestiżowych rozgrywkach. Belgowi nie udało się jednak w nich zaistnieć, a na swoją pierwszą wygraną musiał poczekać aż do 5 kolejki i jak się potem okazało był to jego jedyny triumf. Huybrechts zajął ostatnie 10 miejsce i zakończył swój udział już na pierwszym etapie rozgrywek. Dwa lata później Hurricane dostał od organizatorów drugą szansę i ponownie zameldował się w gronie 10 najlepszych zawodników na świecie. Przygoda Belga ponownie zakończyła się jednak ostatnim miejscem, a co gorsze tym razem nie udało mu się na swoim koncie zanotować choćby jednego zwycięstwa. Przy końcowej ocenie występów Huybrechtsa w Premier League nie można być jednak zanadto surowym – pomimo dość mizernego dorobku punktowego w obu edycjach, w których wziął udział, sama gra Kima prezentowała się naprawdę dobrze. Hurricane’owi często brakowało szczęścia – nawet gdy udawało mu się grać na wysokim poziomie to rywalom udawało się zdobywać komplet punktów.


3. Ronald Scholten


Cofniemy się teraz jeszcze bardziej w czasie – aż do roku 2007. Wtedy właśnie rozgrywano dopiero 3 edycję Premier League a format rozgrywek znacznie różnił się od tego jaki znamy obecnie. W stawce uczestniczyło 8 zawodników, a po dwóch seriach gier każdy z każdym czołowa 4 awansowała do półfinałów. Jednym z większych rozczarowań tamtejszej edycji był Holender Roland Scholten – ówczesny 5 zawodnik świata w dwóch poprzednich edycjach rozgrywek notował bardzo dobre wyniki. W 2005 roku przegrał dopiero w finale, a rok później dotarł do półfinałów. Wydawało się, że w 2007 również będzie liczył się w walce o najwyższe cele. W praktyce turniej nie ułożył się po myśli Scholtena i Holender zajął rozczarowujące ostatnie miejsce w tabeli. Łącznie w 14 spotkaniach Flying Dutchman triumfował zaledwie 3-krotnie i z kretesem przegrał walkę o miejsce w play-offach. O słabym występie Ronalda w dużej mierze zaważył słabiutki start – w 4 pierwszych kolejkach Scholten zgarnął zaledwie 1 punkt i to utrudniło mu szanse na zajęcie miejsca w czołowej 4. Na pocieszenie dla Holendra pozostaje fakt, że dwukrotnie udało mu się zremisować z Philem Taylorem, co tylko pokazuje jak ogromnym potencjałem dysponował w tamtych czasach Latający Holender! 2007 rok był też ostatnim sezonem, w którym Scholten wystąpił w Premier League. W kolejnych latach jego pozycja w PDC znacznie podupadła – głównym winowajcą były problemy z kontuzjami karku i obręczy barkowej


4. Gerwyn Price


Pod lupę bierzemy kolejnego zawodnika, który w swojej karierze sięgał po tytuł Mistrza Świata. Tym razem czas na aktualnego triumfatora najważniejszej darterskiej imprezy świata – Gerwyna Price’a. Jesteśmy w 2018 roku, gdy Walijczyk nie zdążył jeszcze zdominować darterskiej sceny i stawiał dopiero swoje pierwsze kroki w czołówce. Po udanym roku 2017, po którym udało mu się awansować na 13 miejsce w światowym rankingu jego talent został dostrzeżony przez PDC, która to zdecydowała się na przyznanie Icemanowi dzikiej karty w rozgrywkach Premier League. Prawdopodobnie nikt wtedy nie przypuszczał, że już za kilka lat ten sam Price zdobędzie tytuł Mistrza Świata i zasiądzie na pierwszym miejscu rankingu Order of Merit kosztem Michaela van Gerwena. Debiutancki występ Walijczyka w Premier League również nie zapowiadał takiej eksplozji jego talentu. Pierwsze kroki Gerwyna w tych elitarnych rozgrywkach nie były najpewniejsze. Walijczyk w 9 spotkaniach nie zanotował ani jednej wygranej i tylko dwukrotnie udało mu się zremisować. Jego średnia ze wszystkich meczów wyniosła zaledwie 89,67 co dobitnie pokazuje, że jeszcze 3 lata temu Walijczyk nie był gotowy do rywalizacji z najlepszymi darterami świata. Price ani razu nie przekroczył granicy średniej 95 i wyraźnie odstawał od reszty rywalizujących zawodników. Mimo kiepskich wyników Iceman mógł poszczycić się remisami z Peterem Wrightem i będącym wtedy w świetnej formie Darylem Gurneyem. Od tamtego czasu minęło już parę lat, ale my wciąż czekamy na dobry występ Price’a w Premier League. Jak na razie jego najlepszym występem w tych rozgrywkach jest 5 miejsce osiągnięte w 2019 i 2020 roku. Po tegorocznej historii z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa możemy śmiało stwierdzić, że jak na razie Icemanowi z Premier League jest ewidentnie nie po drodze…


5. Michael Smith


Czas na kolejnego wielkiego obecnie zawodnika i jego dość nieszczęśliwy debiut w Premier League. Michael Smith, podobnie jak Price, z pewnością nie najlepiej wspomina swój premierowy występ w tych rozgrywkach. Bully Boy swoją pierwszą szansę na występ w prestiżowych rozgrywkach otrzymał w 2016 roku – Smith był wtedy wciąż wschodzącą gwiazdą darta, ale zdołał on już ugruntować swoją pozycję w pierwszej 10 Order of Merit. Do rozgrywek przystępował jako 8 darter świata. Turniej nie przebiegł jednak po myśli Anglika i po 9 kolejkach musiał on pożegnać się z rywalizacją, zajmując ostatnie miejsce w tabeli ligowej. Smithowi udało się wygrać zaledwie jedno spotkanie, na które czekać musiał zresztą aż do 5 kolejki. Jedyny triumf przypadł za to w starciu z nie byle jakim rywalem – Raymondem van Barneveldem. Oprócz tego Bully Boyowi udało się zdobyć jeden punkt w rywalizacji z Davem Chisnallem i na tym zakończyły się punktowe zdobycze Smitha. Ogólna średnia Anglika wyniosła jedynie 91,40 i nie liczył się on nawet w walce o zajęcie 8 miejsca. O ile pierwsza przygoda Michaela z Premier League nie należała do udanych tak trzeba przyznać, że wyciągnął on wnioski i gdy w rozgrywkach zameldował się po raz drugi 2 lata później to udało mu się dojść do samego finału, w którym ostatecznie uległ Michaelowi van Gerwenowi. Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.