• DartsPL

Neil Duff i Beau Greaves Mistrzami Świata WDF 2022

Mistrzostwa Świata WDF w legendarnym Lakeside dobiegły końca. Po najważniejsze tytuły w swoich kategoriach sięgnęli Neil Duff i Beau Greaves. Sebastian Steyer przegrał w pierwszej rundzie Jamesem Richardsonem.


Intensywny weekend z największą federacją darterską na świecie dobiegł końca. Turniej w Lakeside miał tylu zwolenników, ilu przeciwników. Jedni krytykowali słabą frekwencję i mizerny poziom gier. Drudzy z kolei podziwiali turniej amatorów ceniąc ich za pasję oraz licząc, że kiedyś spotkają z nimi przy tarczy. W końcu w turniejach WDF w ostatnim czasie pojawia się coraz większa liczba Polaków, a wystąpienie w Lakeside jest o wiele bardziej prawdopodobne niż w Alexandra Palace. Dla wszystkich zainteresowanych na co dzień poczynaniami tych darterów, obserwowanie ich na scenie było nie lada gratką i ja do tej grupy na pewno się zaliczam. Ci, którzy dotąd oglądali jedynie PDC, mogli czuć się rozczarowani, lecz fakt jest dla taki, że mecze WDF mają swój niepowtarzalny klimat.


Duff lepszy od Tricole’a

Już w pierwszej rundzie turnieju mężczyzn doszło do kilku ciekawych starć. Przede wszystkim pojawienie się na scenie trzykrotnego Mistrza Świata Martina Adamsa odbiło się szerokim echem. Wolfie jednak do poziomu gry sprzed lat nie był w stanie nawiązać i przegrał 0:2 z Jarredem Colem. Tylko dwa wygrane legi i średnia ledwo przekraczająca 80pkt to na pewno spore rozczarowanie. Do jednej z większych niespodzianek tej fazy na pewno trzeba zaliczyć porażkę Connora Scutta. Gdy kilka miesięcy temu młody Anglik zdobył kartę PDC wielu było zaskoczonych, ale w tym sezonie udało mu się dotrzeć między innymi do półfinału Players Championship 3! Jak się okazało, kompletnie nie poradził sobie w Lakeside i uległ 0:2 Kanadyjczykowi Shawnowi Burtowi. Ciężko przewidzieć czy Connor nie wytrzymał presji turnieju czy wręcz przeciwnie zabrakło mu motywacji do gry – w końcu obecnie najważniejsze jest dla niego wspinanie się w rankingu PDC. Nerwów na wodzy nie utrzymał także David Cameron. Kanadyjczyk był faworytem przeciwko Ianowi Jonesowi, ale seryjnie psuł lotki meczowe i odpadł z niżej notowanym Anglikiem. Dla nas wydarzeniem pierwszej rundy był oczywiście mecz Sebastiana Steyera. Polak zdecydowanie słabiej wszedł mecz niż James Richardson. Zanim się obejrzeliśmy Anglik wygrał pierwszych pięć legów. Gdy zaczęliśmy się obawiać, że mecz zmierza ku końcowi The Dream wrócił do gry i w dobrym stylu wyciągnął seta, doprowadzając do remisu. W trzeciej partii było nieco bardziej wyrównanie, ale Seba zbyt często nie trafiał w 20 i 19 tracąc przez to okazje do podejścia do podwójnych. Ostatecznie w trzecim secie przegrał 1:3 i pożegnał się z turniejem.


W drugiej rundzie do gry przystąpili gracze rozstawieni. Większość z nich uporała się ze swoimi rywalami. Mnie przede wszystkim ucieszyło zwycięstwo Luke’a Littlera. Każdy, kto czyta artykuły poświęcone WDF wie, że jestem wielkim zwolennikiem talentu nastolatka i potwierdził to w swoim pierwszym starciu. Wygrana 3:2 nad Benem Hazelem, a do tego średnia powyżej 90 pkt – to mogło się podobać! Niespodziewanie na tym etapie odpadła gwiazda WDF za Atlantykiem, a od niedawna posiadacz karty PDC Jules van Dongen. Amerykanin (ale także związany z Holandią) musiał uznać wyższość reprezentanta Niderlandów – Ryana de Vreede.

Richard Veenstra do pewnego czasu w Lakeside prezentował się najlepiej i mógł być postrzegany jako faworyt do końcowego triumfu


Po trzeciej rundzie można było prognozować, kto w Lakeside ma szanse na sukces. Od samego początku czarował Richard Veenstra. Holender najpierw pewnie pokonał Rumuna Kadara. Potem nie dał szans młodemu Littlerowi, a w tym meczu zagrał na średniej 104.91! W last 8 w iście hitowym starciu odesłał do domu Briana Ramana – lidera rankingu WDF na koniec 2021 i zameldował się w półfinale. Od pierwszych dni przy tarczy czarował również Jim McEwan. Szkot przekroczył średnią stu punktową przeciwko Gardinerowi, a w last16 uporał się z utytułowanym Walijczykiem Warburtonem. Jego złoty marsz zakończył w ćwierćfinale Neil Duff, mimo że Jim prowadził już 3:0, ale potem Irlandczyk Północny odpowiedział czterema setami z rzędu! Bardzo wyrównanie było także w starciu Thibault Tricole z Andym Baetensem. Francuz od pierwszego meczu miał trochę szczęścia, ale ostatecznie meldował się w kolejnych rundach. Przetrwał lotki meczowe przeciwko Shawnowi Burtowi. Tak samo było z Andy Baetensem, ale szczęściu trzeba umieć pomóc. Tricole potrafił to zrobić i zameldował się w półfinale. Grono najlepszej czwórki uzupełnił Cameron Menzies. Szkot w ćwierćfinale nie dał szans Jamesowi Hurellowi 4:0, a wcześniej także bez straty seta uporał się z obrońcą tytułu Waynem Warrenem.


W półfinałach na bardzo wysokim poziomie stał mecz Veenstry z Duffem. Holender, który do last4 grał moim zdaniem najlepszego darta ze wszystkich był w stanie rywalizować z Neilem tylko w czterech setach. Wtedy na tablicy widniał wynik 2:2. Duff wrzucił wyższy bieg i w kolejnych jedenastu legach wygrał dziewięć i zasłużenie zameldował się w finale. W drugim półfinale Tricole podejmował Menziesa. Mecz od początku był wyrównany, ale gdy Francuz prowadził 4:2 wydawało się, że zaraz zwycięży. Thibault przypomniał jednak kibicom, że bez nerwówek nie wygrywa, więc po kilkunastu minutach zrobiło się 4:4 i czekaliśmy na decydującego seta. A w nim darter Trójkolorowych wypadł lepiej i popisał się dobrą skutecznością – zwyciężając 3:1. W wielkim finale zgodnie z przewidywaniami darterzy szli łeb w łeb. Momentami porywali nas swoim poziomem. W całym meczu byliśmy świadkami trzech 11-darterów, ale nie zabrakło też przestojów i słabej skuteczności. Po czterech setach Tricole prowadził już 3:1. Potem jednak w jego grze coś się zacięło. Duff dominował na dystansie i często nie dopuszczał rywala do podwójnych. Dzięki temu wyszedł na prowadzenie 5:4. Od mistrzostwa świata dzieliły go trzy legi. Tricole robił co mógł, by nie przegrać. W dziesiątym secie nie pozwolił Neilowi rzucić nawet bulla i doprowadził do decydującego seta. Mając w pamięci przebieg poprzednich meczów Thibault można było podejrzewać, że sięgnie po tytuł. Pomimo niezłego punktowania Tricole’a w ostatniej partii nie ugrał nawet lega i musiał obejść się smakiem. Neil Duff po raz pierwszy w karierze został Mistrzem Świata WDF!

Neil Duff w emocjonującym finale pokonał 6:5 Thibault Tricole i został po raz pierwszy w karierze Mistrzem Świata WDF


Koncert Greaves

Przed turniejem wśród kobiet za faworytki uznawało się Detę Hedman, Corrine Hammond oraz Ancę Zijlstrę. Jak się okazało żadna z nich nie wygrała meczu i zgodnie odpadły w last16. Z dobrej strony pokazała się turniejowa czwórka – Aileen de Graaf. Holenderka pokonała, wprawdzie mizernie grającą, obrończynię tytułu – Mikuru Suzuki. Ale w kolejnej rundzie była bezradna wobec dyspozycji Greaves. W starciu z Angielką wygrała tylko jednego lega. Dwukrotnie lepszy wynik w półfinale osiągnęła Lorraine Winstanley, bo urwała Beau dwa legi… Ale czym to było wobec dziewięciu, które padły łupem cudownej 18-latki? Jeszcze większą dominację oglądaliśmy w finale. Beau 'n' Arrow zagrała na średniej 92.05, czyli osiągnęła lepszy wynik niż obaj mężczyźni! Jej rywalka Kirsty Hutchinson wygrała, tylko jednego lega, więc Beau pewnie i w pełni zasłużenie wygrała 4:0. Ten turniej to była absolutna dominacja darterki urodzonej w 2004(!) roku. W czterech meczach przegrała zaledwie jednego seta. Angielka ma wszystko by w przyszłości zostać dominatorką wśród płci pięknej.

Beau Greaves oczarowała swoją grą darterski świat. 18-letnia Angielka w całym turnieju przegrała tylko jednego seta


Roes i Cairns najlepsi u młodzieżowców

W pierwszym, historycznym turnieju juniorek zwyciężyła Angielka Eleanor Cairns. W finale pokonała 2:0 Niemkę Wibke Rieman. U juniorów zapowiadałem, że faworytem jest Leighton Bennett, lecz Anglik nie wykorzystał lotek meczowych w półfinale z Large Charliem. Ostatecznie jego pogromca przegrał w finale z Holendrem Bradlym Roesem 1:3.


Autor: Tomasz Brodko

Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.