• DartsPL

Nigdy nie mów nigdy – najlepsze comebacki

Czasem nawet największa przewaga niekoniecznie musi oznaczać końcowe zwycięstwo w meczu. W dzisiejszym zestawieniu przypomnimy sobie jedne z najefektowniejszych comebacków w historii darta! Sport jest nieprzewidywalny i rządzi się własnymi prawami. Truizm, ale każdy fan sportu z tym zdaniem musi się zgodzić. Nieoczekiwane porażki zdecydowanych faworytów, czy nagłe zwroty akcji, sprawiające, że mecze, które wydawały się już właściwie rozstrzygnięte odwracają się na korzyść drugiego zawodnika. Dla bohaterów dzisiejszego tekstu nie straszna była nawet 7 legowa strata! 1. Michael van Gerwen vs Darren Webster Nasze zestawienie rozpoczynamy od Michaela van Gerwena, który w półfinałowym meczu Players Championships Finals 2016 przeciwko Darrenowi Websterowi po raz kolejny udowodnił swoją wielkość. Mecz rozgrywany do 11 legów rozpoczął się od absolutnej dominacji Demolition Mana. Webster zanotował start marzeń i wygrał 5 pierwszych legów. Darren był niezwykle skuteczny na checkoutach, popisując się między innymi efektownym wyzerowaniem ze 120 w 3 legu. W 6 partii meczu wszystko wskazywało na to, że MVG otworzy swój licznik. Gerwenowi do końca pozostało 16 i wystarczyło mu trafienie w podwójną 8. Minimalne pudło sprawiło, że lotka Mike’a wpadła w… podwójną 16! Webster wykorzystał nieoczekiwaną pomyłkę Holendra i wyszedł na prowadzenie 6-0! Anglik nie mógł wyobrazić sobie lepszego początku meczu, który był dla niego pierwszym w karierze półfinałem turnieju telewizyjnego. Rozdrażniony Gerwen kolejnego lega rozpoczął w fantastycznym stylu. Dwa pierwsze podejścia do tablicy zakończyły się maksem! MVG nie wykorzystał co prawda szansy na 9-dartera, ale wygrał swojego pierwszego lega w meczu i odbudował pewność siebie, oddając w końcu celny rzut w podwójną. Na tym nie zakończyła się efektowna gra Holendra. Webster kontynuował swoją dobrą grę, ale nie mógł przeciwstawić się kosmicznemu poziomowi Gerwena. Praktycznie każda wizyta Mighty Mike’a kończyła się rzuceniem ponad 100 punktów. Na efekty dobrych rzutów nie trzeba było długo czekać – Holender wygrał 6 kolejnych legów i doprowadził do remisu 6-6! Darren nie dawał za wygraną, ale nie był już w stanie zatrzymać rozpędzonej holenderskiej maszyny. Mighty Mike zakończył mecz w 19 legu efektownym checkoutem ze 144, dopisał na swoje konto 11 lega i awansował do finału pomimo fatalnego początku. 2. James Wade vs Mervyn King Przenosimy się do początku 2014 roku i do finału turnieju Masters, w którym zmierzyli się ze sobą James Wade i Mervyn King. Początek spotkania przebiegał pod wyraźne dyktando The Kinga. Mervyn wygrał 5 pierwszych legów, a w dalszej części meczu wyszedł na wyraźne prowadzenie 9-2. Do końcowego triumfu brakowało mu zaledwie 2 legów! Od tego momentu Wade zaczął grać dużo lepiej. W 15 legu potrzebował zaledwie dwóch lotek na wyzerowanie 94 punktów i wygrał 4 lega z rzędu, zmniejszając przewagę rywala do zaledwie 3 legów. Kiedy wydawało się, że King zaczyna mieć spore problemy, uciszył wszystkich kibiców Jamesa checkoutem ze 158! T20, T20 i D19 pozwoliło mu na wygranie 10 lega. Od tytułu dzieliła go zaledwie jedna wygrana partia. W kolejnym legu byliśmy świadkami iście dantejskich scen. The King miał 3 lotki meczowe na podwójnej 20. Wszystkie 3 zostały jednak przez niego zmarnowane. Wade również do zakończenie lega potrzebował podwójnej 20. Jego pierwsza lotka trafiła w pojedynczą 10, a drugą minimalnie chybił D10 i zamiast tego wylądowała w podwójnej 15! Pudło oznaczało 3 kolejne lotki meczowe dla Mervyna Kinga. Wade był już właściwie pogodzony z porażką, ale jego rywal zszokował wszystkich i po raz kolejny nie był w stanie zakończyć meczu. Machine nie zmarnował kolejnego prezentu i przedłużył swoje szanse na wygranie całego turnieju. King nie był już w stanie podnieść się mentalnie po tych zmarnowanych szansach. Wade wygrał 4 kolejne legi, wygrywając całe spotkanie 11-10. Co ciekawe King do tej pory nie odniósł zwycięstwa w turnieju PDC! 3. Simon Whitlock vs Jamie Caven W ćwierćfinałowym meczu Mistrzostw Europy 2013 naprzeciwko siebie stanęli Simon Whitlock i Jamie Caven. Dużo lepiej wystartował ten drugi. Mecz toczony był do 10 wygranych legów, a Caven prowadził już 8-3. Jabba czuł się niezwykle pewnie i w 12 legu wyzerował 90 w niezwykle efektowny sposób – BULL i D20. Cavenowi do zwycięstwa i awansu do półfinału brakowało zaledwie lega. Wtedy do głosu doszedł jednak Australijczyk. Whitlock zaczął grać niezwykle skutecznie. Popisywał się wysokimi checkoutami (m.in. 134) i był praktycznie nieomylny na podwójnych. Dobra gra dała Wizardowi wygraną w 6 kolejnych legach. W ten sposób Whitlock doprowadził do remisu 9-9 i decydującego o losach meczu lega. W ostatecznej rozgrywce Simon miał sporo problemów. Jego rywal jako pierwszy miał możliwość kończenia i wydawało się, że szalona pogoń Australijczyka zda się na nic. Caven zostawił na swoim liczniku 56 i komfortową możliwość wyzerowania. Wtedy jednak Whitlock po raz kolejny udowodnił, że jego przydomek – Wizard (czarodziej) jest w pełni zasłużony. Australijczyk popisał się świetnym checkoutem ze 146 i nie dał rywalowi szans na kolejne podejście do tablicy. Whitlock wykonał magiczny comeback, wygrywając 7 legów z rzędu i odwracając losy meczu.

4. Adrian Lewis vs James Wade Czas na półfinałowe starcie z Mistrzostw Świata PDC 2012. Po raz drugi w naszym zestawieniu pojawia się James Wade, ale tym razem w roli tego, który wypuścił z rąk ogromną przewagę. Mecz, którego stawką był finał MŚ toczony był do 6 wygranych setów (każdy z setów do 3 wygranych legów). Wade po trafieniu w D7 wyszedł na prowadzenie 5-1! Wydawało się, że nic nie jest w stanie powstrzymać Jamesa przed triumfem i zameldowaniem się w finale najważniejszej darterskiej imprezy świata. Jak możecie się domyślić tak się jednak nie stało, gdyż do głosu doszedł Adrian Lewis. Jackpot wygrał kolejnego seta i pokazał rywalowi, że nie zamierza łatwo odpuścić. W 8 secie doszło do decydującego lega. Wade miał szansę na skończenie rywalizacji, ale spudłował na podwójnej 18. To był decydujący moment tego spotkania. Jackpot skrzętnie skorzystał z okazji i wyzerował swój licznik z 98, potrzebując do tego zaledwie 2 lotek. Wygrana w legu oznaczała jednocześnie wygraną całego seta. Od tego momentu Wade nie był w stanie wrócić do dobrej gry, którą prezentował w początkowej fazie meczu. Lewis z kolei rozpędził się i był nie do powstrzymania. Od feralnej lotki meczowej Machine nie ugrał nawet lega! Od stanu 5-3 w setach, Jackpot wygrał 9 legów z rzędu i ograł rywala 6-5. Cały mecz zakończył kosmicznym checkoutem z 161, dopełniając jeden z największych comebacków w historii Mistrzostw Świata. W meczu finałowym tamtego turnieju Lewis udowodnił swoją wysoką formę i wygrał 7-3 z Andym Hamiltonem, sięgając po swój drugi tytuł mistrzowski z rzędu. Wade’owi z kolei do tej pory nie udało się osiągnąć finału MŚ PDC. 5. Andy Hamilton vs Simon Whitlock Na koniec ćwierćfinałowy mecz World Matchplay z 2011 roku. Starcie Simona Whitlocka z Andym Hamiltonem, początkowo układało się po myśli Australijczyka. Wizard prowadził już 15-8 i potrzebował zaledwie jednego lega do zameldowania się w półfinale turnieju. Kiedy wszyscy uznali, że mecz jest właściwie zakończony Hamilton nie dawał za wygraną i zaczął wygrywać kolejne legi. Gra Whitlocka kompletnie się zacięła. W całym spotkaniu zmarnował aż 5 lotek meczowych i pozwolił swojemu rywalowi na wygranie 7 legów z rzędu i doprowadzenie do remisu 15-15! Mowa ciała Australijczyka wyraźnie pokazywała, że jest całkowicie załamany. Zgodnie z zasadami Matchplaya do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była przewaga 2 legów. Przy stanie 15-15 Simon miał szansę na powrót do rywalizacji i wygranie niezwykle ważnej partii. Wizard zmarnował kolejne 3 rzuty na podwójnych i nie skorzystał z okazji. Hamilton wygrał tego i następnego lega, wygrywając całe spotkanie 17-15. Hammer wygrał 9 legów z rzędu (!) i dokonał czegoś, co wydawało się wprost niemożliwe. #pdc #aarts Autor - Arkadiusz Salomon Zdjęcie - dailymail.co.uk