• DartsPL

OnlyDarts Premier League – Sawicki liderem tabeli

We wtorek 15 czerwca rozegrano 3 serię gier OnlyDarts Premier League. Języczkiem u wagi było starcie dwóch czołowych polskich darterów Sebastiana Białeckiego i Sebastiana Steyera. Liderem tabeli po 3 spotkaniach został jednak kwalifikant – Łukasz Sawicki.

Jak co wtorek, dwa dni, temu rozegrano kolejne mecze OnlyDarts Premier League - rozgrywek online, które skupiają czołówkę polskich darterów. Zdecydowanie najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem było starcie Sebastiana Białeckiego i Sebastiana Steyera. Starcia dwóch zawodników, którzy reprezentują nasz kraj na arenie międzynarodowej zawsze gwarantowały najwyższy możliwy poziom sportowy. W cieniu największych faworytów kapitalnie radzi sobie Łukasz Sawicki, który jako jedyny może po 3 rozegranych pochwalić się kompletem punktów i objął fotel lidera. Doświadczenie górą Najwięcej uwagi przed startem gier poświęcano starciu Sebastiana Steyera i Sebastiana Białeckiego. I nie ma czemu się dziwić! Ich bezpośrednie starcia w ostatnim czasie dostarczały ogromnych emocji i co najważniejsze stały na niezwykle wysokim poziomie. Obaj zawodnicy podchodzili do tego starcia z myślą o zdobyciu kompletu oczek. W poprzedniej kolejce obaj stracili punkty w starciu z Aleksandrem Zalewskim – Steyer przegrał, a Białecki zremisował. Strata punktów w 2 kolejce oznaczała, że obaj potrzebowali niezwykle ważnego zwycięstwa. Już w pierwszym legu Steyer pokazał, że w starciu z mocnym rywalem nie zamierza brać jeńców. Zawodnik z Kędzierzyna-Koźla zaczął mecz perfekcyjnie – dzięki zdobyciu dwóch 140 skończył lega w 14 lotkach i przełamał rywala. Średnia Steyera po pierwszym legu wyniosła zawrotne 107,36! Wobec takiej gry rywala Białecki nie miał zbyt wiele do powiedzenia i nie miał większych szans na utrzymanie swojego licznika. Już w kolejnym legu młody darter z Łodzi był jednak w stanie odpowiedzieć swojemu rywalowi. Obaj zagrali kapitalną partię i zanotowali po jednym maksie, ale to Białecki jako pierwszy trafił podwójną i momentalnie odpowiedział przełamaniem powrotnym. Początek meczu zapowiadał wyrównane widowisko, ale w kolejnych partiach zarysowała się przewaga bardziej doświadczonego z dwójki Sebastianów – Steyera. The Dream przy tarczy spisywał się po prostu kapitalnie. Raz za razem bombardował rywala wysokimi wynikami i utrzymywał swoją średnią na poziomie 100. Białecki wciąż był jakby o krok za rywalem. Seba nie grał źle, ale przy świetnie dysponowanym Steyerze nie udawało mu się utrzymywać tempa rywala. Na potwierdzenie tych słów wystarczy spojrzeć chociażby na 6 lega, w którym The Dream dołożył na swoje konto drugiego w meczu maksa i wyzerował swój licznik w 14 lotkach. Steyer po serii kapitalnych partii wyskoczył na prowadzenie 5-2 i był już bardzo bliski odniesienia ważnego triumfu. Białeckiemu udało się jeszcze odpowiedzieć jedną kapitalną partią. W 8 legu Białecki skończył lega w 15 lotkach i doskoczył do rywala na wynik 3-5. Chwilę później Steyer zamknął jednak rywalowi nadzieje na zgarnięcie w tym meczu 2 punktów. Świetne zejście ze 102 dało Sebastianowi Steyerowi kolejne w meczu przełamanie i wyjście na prowadzenie 6-3. Na tym etapie Steyer był już pewny remisu, ale nawet na chwilę nie zwolnił tempa. Już w kolejnej partii pewnie ustrzelił podwójną 20 i zamknął całe spotkanie wynikiem 7-3. Steyer zanotował kapitalny występ i w pełni zasłużył na wygraną. Tym razem w starciu młodości z doświadczeniem, górą była rutyna. Darter z Kędzierzyna-Koźla zakończył rywalizację z kapitalną średnią 93,97, a do tego dołożył 2 maksy i aż 8 140! Tego dnia Białecki był przy tarczy po prostu gorszy i nie miał w rywalizacji z genialnie grającym Steyerem wiele do powiedzenia.

Steyer zagrał przeciwko Białeckiemu prawdziwy koncert

Dublet Sawickiego na miarę pozycji lidera Niezwykle pracowity dzień ma za sobą Łukasz Sawicki, który nie tylko zagrał mecz 3 kolejki przeciwko Pawłowi Styczyńskiemu, ale także zaległe starcie z Wojciechem Brulińskim. Szczególnie ciekawie zapowiadała się to pierwsza konfrontacja – Styczyński w poprzednich kolejkach pokazał, że stać go na bardzo dobrą grę. Dość niespodziewanie mecz nie dostarczył jednak wielkich emocji. Sawicki, który ma ogromne darterskie doświadczenie i w przeszłości rywalizował nawet w turniejach Challenge Touru całkowicie zdominował rywala i nie pozwolił mu na ugranie nawet jednej partii. Łukasz grał po prostu kapitalnie i raz za razem celował swoimi lotkami w pole warte 60 punktów. W całym meczu zgromadził na swoim koncie 2 maksy, a jego średni wyniosła 84,07, choć przez większość spotkania utrzymywał ją na poziomie powyżej 90. Styczyński dostał w tym meczu nieliczne szanse na rzucanie podwójnych, ale niestety dla niego nie udało mu się wykorzystać żadnej z nich i nie ugrał choćby honorowej partii. Cały mecz zakończył na przyzwoitej średniej 72,59, ale przy świetnej dyspozycji rywala nie wystarczyło to do nawiązania wyrównanej walki. W drugim meczu Sawicki musiał się znacznie bardziej napocić. Wojciech Bruliński do trzeciego dnia podchodził z zerowym dorobkiem i za wszelką cenę chciał zdobyć swoje premierowe punkty. Początek spotkania zwiastował kolejne bezproblemowe zwycięstwo Sawickiego. Łukasz na przestrzeni dwóch pierwszych legów grał na poziomie powyżej 100 i pewnie wyszedł na prowadzenie 2-0. Brulion kontynuował jednak swoją dobrą grę i z czasem zaczął coraz wyraźniej dochodzić do głosu. Problemem Wojtka była jednak nieskuteczność na podwójnych. Szczególnie bolesna była 6 partia, w której Bruliński był znacznie przed rywalem, ale przez kilka pudeł na podwójnych przegrał wygranego lega i Sawicki odskoczył na prowadzenie 4-1. W kolejnych legach Sawicki kontynuował swoją świetną grę i powiększał przewagę. Przy wyniku 6-2 wydawało się, że zakończenie meczu będzie tylko kwestią czasu, ale Brulińskiego stać było na kolejny zryw. Dzięki świetnej grze udało mu się wygrać dwa kolejne legi w 15 i 16 lotce! Wojtek był w stanie napędzić stracha Sawickiemu, ale już w kolejnej partii Łukasz dopiął swego i zdobył upragnionego 7 lega. Sawicki dzięki dwóm wygranym dołożył na swoje konto wygrane numer 2 i 3. Łukasz jest na ten moment jedynym zawodnikiem, który może pochwalić się kompletem punktów i w zasłużonym stylu objął fotel lidera. Bruliński i Galus pod kreską Dla Sawickiego wtorek był pasmem sukcesów. W dużo gorszych humorach rozgrywki kończyli Wojciech Bruliński i Krzysztof Galus, Obaj zanotowali dwie porażki i jak na razie nie mają na swoim koncie choćby jednego punktu. Gdyby pierwsza faza rozgrywek zakończyła się w tym momencie to właśnie tej dwójki zabrakłoby w dalszej części rywalizacji. Bruliński oprócz przegranej z Sawickim poległ w konfrontacji z Tytusem Kanikiem. Mimo porażki Brulion ponownie mógł być ze swojej postawy zadowolony. W starciu z niezwykle doświadczonym i utytułowanym rywalem był bardzo bliski wywalczenia jednego punktu. Obaj panowie zagrali bardzo solidne spotkanie i zakończyli je ze średnimi zbliżonymi do 80. Przez większość rywalizacji przewodził Kanik, ale Brulion podobnie jak w starciu z Sawickim nie zrażał się niekorzystnym wynikiem i walczył do samego końca. Brulion nie poddał się przy wyniku 3-6 i był w stanie wygrać dwie kolejne partie doprowadzając do decydującego lega. W nim Tito pokazał jednak swoją klasę i trafieniem w podwójną 12 zagwarantował sobie komplet punktów. Krzysztof Galus podobnie jak Bruliński we wtorek zanotował dwie przegrane. Szczególnie bolesna była ta w starciu z Tytusem Kanikiem. Gałek nie był w stanie w starciu z utytułowanym rywalem wygrać choćby jednej partii. Największymi problemami Krzyśka wciąż pozostawały kłopoty na podwójnych i nierówna gra. Podejścia świetne zbyt często przeplatał z tymi dającymi małą liczbę punktów. Kiedy udawało mu się ustawiać dogodne podwójne brakowało niezbędnej precyzji. W starciu z tak wyśmienitymi rywalem jak Kanik takie błędy kosztują przegrane w kolejnych partiach. Tito zagrał solidne spotkanie i w pełni korzystał z prezentów rywala. Dla Galusa jego postawa w tym meczu była z pewnością rozczarowaniem. Darter z Krakowa rywalizację zakończył ze średnią poniżej 60 – znacznie poniżej jego możliwości. W swoim drugim starciu Galusowi udało się nawiązać znacznie bardziej zaciętą walkę z rywalem – Piotrem Dąbskim. Początek meczu wskazywał jednak kolejną katastrofę – Dąbski po wyśmienitym początku wyskoczył na prowadzenie 4-0. Momentem przełomowym był jednak 5 leg, w który Krzysiek po świetnym zejściu z 73 zdobył swojego pierwszego i jakby uwierzył w swoje możliwości. Dąbski miał w tym meczu spore kłopoty na podwójnych i w kilku legach potrzebował sporej ilości lotek do kończenia partii. Galusowi udało się nawiązać walkę, ale strata z pierwszych fragmentów meczu okazała się zbyt duża do nadrobienia. Piotr wygrał całe spotkanie 7-4 i zapisał na swoje konto drugą wygraną w 3 spotkaniach. Po świetnym początku rozgrywek kwalifikant zajmuje miejsce w górnej części tabeli.



Autor - Arkadiusz Salomon



Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.