• DartsPL

PDC Home Tour: Ratajski kończy przygodę na pierwszej rundzie

Faza grupowa PDC Home Tour dobiegła końca. W ostatnich dniach rywalizacji awanse wywalczyli Cristo Reyes, Gary Anderson, Joe Cullen oraz Peter Wright. Ten ostatni kosztem Krzysztofa Ratajskiego. Polak zaprezentował się z dobrej strony w 32. grupie, ale zabrakło mu skuteczności na podwójnych. Szczegóły poniżej.


Grupa 29 – 15 maja

Danny Noppert 5-2 Ryan Meikle John Henderson 4-5 Cristo Reyes Ryan Meikle 4-5 Cristo Reyes Danny Noppert 4-5 John Henderson John Henderson 5-0 Ryan Meikle Cristo Reyes 5-2 Danny Noppert

Zwycięzca: Cristo Reyes


Znając skład innych grup PDC Home Tour w nadchodzących dniach, ta rywalizacja nie rozpalała nas do czerwoności. Ostatecznie komplet zwycięstw zanotował Cristo Reyes, który, obok Jesusa Noguery, jest drugim Hiszpanem z kwalifikacją do drugiej rundy turnieju. Po piętach The Spartana cały czas deptał John Henderson. Szkot nieznacznie przegrał bezpośredni pojedynek 4-5, a w następnych meczach rzucił się do odrabiania strat. Grał bardzo dobrze i w dwóch spotkaniach osiągał średnią powyżej 100pkt. Po wysokiej wygranej na Ryanem Meikle (5-0) z niecierpliwością czekał na wynik pojedynku Nopperta z Reyesem. Wobec zwycięstwa Holendra mniejszego niż 5-1 to właśnie Highlander skończyłby na szczycie grupy. Cristo do końca zachował zimną krew. Niezła skuteczność (50%) pozwoliła mu pokonać Danny’ego 5-2 i z kompletem sześciu punktów wygrać rywalizację. Najwyższą średnią wieczoru osiągnął Hendo, który w trzech meczach skompletował 99,08pkt, lecz pozwoliło mu to na jedynie drugą pozycję.


Grupa 30 – 16 maja

Gary Anderson 5-1 Dirk van Duijvenbode Dimitri Van den Bergh 2-5 Kim Huybrechts Dirk van Duijvenbode 3-5 Kim Huybrechts Gary Anderson 5-1 Dimitri Van den Bergh Dimitri Van den Bergh 5-0 Dirk van Duijvenbode Kim Huybrechts 2-5 Gary Anderson

Zwycięzca: Gary Anderson


Jak zwykło się mawiać: lepiej późno niż wcale. Długo przyszło nam czekać na występ Gary’ego w Home Tour. Szkot miał problemy z połączeniem internetowym i początkowo zrezygnował z udziału. Na szczęście przez miesiąc udało mu się usprawnić Wi-Fi, więc mogliśmy go zobaczyć w 30. grupie. Flying Scotsman bardzo dobrze rozpoczął rywalizację. W dwóch pierwszych meczach pokonał van den Bergha i van Duijvenbode tracąc przy tym zaledwie dwa legi. W kluczowym spotkaniu dla układu tabeli spotkał się z Kim Huybrechtsem. The Hurricane także uporał się z pozostałymi rywalami i do tego meczu przystępował z kompletem punktów. Od samego początku Anderson sprawiał lepsze wrażenie, ale Belg starał się dotrzymywać mu kroku. Kluczowym momentem był szósty leg, kiedy Gary przy swoim prowadzeniu 3-2 zdecydował się trudne rozwiązanie zejścia z 95. Droga jaką wybrał to: Bull, 5, D20. Zdobyty czwarty punkt i przewaga dwóch na tym etapie meczu pozwoliły mu ostatecznie wygrać 5-2. O sporym pechu w PDC Home Tour może mówić Huybrechts. Hurricane w obu grupach prezentował się dobrze, ale nie dał rady świetnie spisującymi się Buntingowi i Andersonowi. Może gdyby każdy miał trzy szanse… Najwyższą średnią wieczoru osiągnął Latający Szkot – 91,81pkt. Jednak pod tym względem rywalizacja była bardzo wyrównana, ponieważ najsłabszy van den Bergh miał 2 pkt mniej Gary. Dwukrotny mistrz świata zanotował bardzo dobry stosunek legów wygranych do przegranych: +11 (stracił tylko 4). Pod tym względem może się równać z najlepszymi tego turnieju – de Sousą, Chisnallem lub Woodhousem.


Grupa 31 – 17 maja

Gerwyn Price 5-3 Bradley Brooks Joe Cullen 5-2 Keegan Brown Bradley Brooks 1-5 Keegan Brown Gerwyn Price 3-5 Joe Cullen Joe Cullen 5-0 Bradley Brooks Keegan Brown 5-4 Gerwyn Price

Zwycięzca: Joe Cullen


Kilka dni temu na łamach DartsPL chwaliliśmy Jose de Sousę za fenomenalną postawę. Utratę zaledwie jednego gema oraz rekordową średnią trzech meczów: 104,8pkt. Nikt nie podejrzewał, że jego wynik zostanie poprawiony już po pięciu dniach. Joe Cullen wprawdzie zanim wygrał trzy mecze to stracił pięć legów, zatem o cztery więcej od Portugalczyka. Niemniej jednak trudno wymagać, żeby Rockstar z takimi zawodnikami jak Gerwyn Price lub Keegan Brown wygrywał do zera. Za to średnia, jaką osiągnął, przyprawia o zawroty głowy. 106,65pkt! Przeciwko Brownowi 106,2. Przeciwko Price’owi 107,6. Przeciwko Brooksowi 105,1! Petarda! Mecz Anglika z Icemanem to jedno z lepszych widowisk w całym PDC Home Tour. Spotkanie lepiej rozpoczął Walijczyk, który checkoutem ze 100 wyszedł na prowadzenie. Cullen broni nie złożył i doprowadził do wyrównania, a po chwili wykorzystał pasywność Gerwyna w końcowej fazie lega i przełamał go. Do końca meczu darterzy szachowali się nawzajem, ale Rockstarowi udało się utrzymać dwupunktowe prowadzenie. W ostatnim czterech legach oglądaliśmy aż siedem maksów! Pomimo braku dramaturgii, scoring darts obu zawodników były na najwyższym poziomie. W ostatnim starciu wieczoru Gerwyn Price niespodziewanie uległ Brownowi i rywalizację skończył na trzecim miejscu, jeszcze za plecami The Needle’a.


Grupa 32 – 18 maja

Peter Wright 5-2 Adam Hunt Krzysztof Ratajski 5-0 Justin Pipe Adam Hunt 5-3 Justin Pipe Peter Wright 5-4 Krzysztof Ratajski Krzysztof Ratajski 4-5 Adam Hunt Justin Pipe 5-4 Peter Wright

Zwycięzca: Peter Wright


W 32. grupie Home Tour oczy polskich kibiców zostały skierowane na Krzyśka Ratajskiego. Jego największym przeciwnikiem był obecny mistrz świata – Peter Wright. Snakebite kilka dni przed swoim ponownym występem w turnieju udzielił ciekawego wywiadu. Powiedział, że na początku roku marzyła mu się kilkumiesięczna przerwa. Oczywiście nie miał na myśli tragicznej w skutkach pandemii, ale potrzebował chwili na zresetowanie się i naładowanie baterii. Lockdown pomógł mu odzyskać głód gry i rządzę poprawiania się w każdym aspekcie. Wyznał także, że żona Jo wcale nie pozwoliła mu leżeć na kanapie do góry brzuchem. Szkot ciężko pracuje w ogrodzie stawiając pokaźnych rozmiarów tunel foliowy. Wietrzna pogoda i częste deszcze nie ułatwiają mu pracy. Kiedy już skończy, to posadzi w nim pomidory, ogórki oraz paprykę.


Podsumowanie występów Ratajskiego

Ratajski 5-0 Pipe

Już w przedmeczowym wywiadzie mogliśmy usłyszeć kilka ciepłych słów o Ratajskim. Justin Pipe nie szczędził pochwał. Wyróżnił Polaka za tempo w jakim znalazł się w elicie światowego darta oraz nazwał go jednym z najlepszych w tej dyscyplinie. Patrząc na przebieg tego spotkania, trudno się nie zgodzić. Pierwsze trzy legi w wykonaniu Krzyśka były bardzo dobre. Każdego z nich wygrał, w każdym rzucił maksa, każdego skończył w 15 lotkach, ale także w każdym z nich mylił się na podwójnych i kończył dopiero trzecią lotką. Efekt? 3:0 i jedno przełamanie rywala. Nie mieliśmy praw do narzekania. Zwłaszcza, że poziom gry Polish Eagle’a był naprawdę wysoki. Justin Pipe choć nie prezentował się źle, nie miał nawet szansy na rzut w podwójną. Anglik minimalnie doszedł do głosu w czwartym legu, ale zaszwankowała jego skuteczność. Spudłował podwójną 18, a potem nie potrafił skończyć podwójną 9. Ratajski także pomylił się (na D20), ale mógł podejść do tarczy jeszcze raz. Za drugim razem trafił w D10 i podwyższył prowadzenie. 4:0. Piątą partię Krzysiek mógł skończyć w 14 lotkach, ale znów zabrakło stuprocentowej celności. Nie trafił D16 i D8, więc ratował się D4. Gdy ją ucelował, mecz dobiegł końca. 5:0. Skończył w 17 lotkach.


Statystyki

Średnia: Ratajski 95,13 – 89,42 Pipe

Maksy: Ratajski 3 – 0 Pipe

Najwyższy checkout: Ratajski 40 – 0 Pipe

Skuteczność: Ratajski 5/18 (27,78%) – (0%) 0/4 Pipe


Podsumowanie meczu

W swoim pierwszym spotkaniu wieczoru Ratajski pokazał pełną dominację. W legach 1-3 nie dopuścił rywala do głosu. Choć większość legów zaczynała się dość wyrównanie, Krzysiek za pośrednictwem trzech lotek potrafił wypracowywać sobie bezpieczną przewagę i wygrywać. Kluczowa dla przebiegu meczu była czwarta partia. Pipe zmarnował cztery szanse na zdobycie punktu i stracił nadzieję na korzystny rezultat. Scoring darts Polaka były na kapitalnym poziomie, jedyne do czego można się przyczepić to skuteczność. Mimo wszystko jest to szukanie dziury w całym, ponieważ najważniejsze było to, że Polish Eagle nie dopuszczał rywala do głosu i zwyciężył.


Ratajski 4-5 Wright

Przed rozpoczęciem pojedynku został przywołany pamiętny mecz z Players Championship w 2019, gdy Peter Wright pokonał Ratajskiego 6:0 (pomimo wyniku Polak dobrze grał). A to wydarzenie było pamiętne, ponieważ właśnie wtedy Snakebite osiągnął rekordową średnią meczu – 123,5pkt. W dalszej części wywiadu Wright również powiedział ciepłe słowa o Krzyśku. Pochwalił go za poprawę swoich umiejętności, która jest widoczna w każdym roku. Po chwili uśmiechów i wzajemnej uprzejmości nadszedł czas rywalizacji. Pierwszy rzuty oddawał Szkot. Wright zaczął z wysokiego C, ponieważ szybko ustrzelił maksa. Jednak dalsza część lega była ospała. Ratajski dał radę odrobić stratę. Szkot schodząc z 72 wybrał sobie ambitny sposób – double-double finish. Spudłował D12. Wobec takiego obrotu spraw Polak miał szansę. Do końca 60. 20 trafione, a następnie dwa pudła na podwójnej 20. Mistrzowi świata nie można dawać taki prezentów. Rywal trafił D12 i ugrał. 0:1. Jęk zawodu. Ratajski w swoim legu trafił maksa i skończył w 12-lotkach podwójną 18. 1:1. W trzeciej partii Krzysiek zaczął świetnie. Szybko zdobył kolejną 180 i pewne było, że będzie miał szansę na przełamanie. Próbował z 68, ale zaliczył kolejne dwa pudła. Wright wrócił do tarczy i skończył D16. 1:2. Kolejna niewykorzystana szansa. Czwarty leg Polish Eagle zaczął słabiej. Tym razem to Snakebite rzucił maksa i prawdopodobne było przełamanie. Jednak Ratajski świetnie wyszedł z opresji i skończył ze 130! Kolejny raz Krzysiek skończył dwunastą lotką. Po czterech partiach wiedzieliśmy już, że to będzie świetne spotkanie. Zawodnicy rzucali fenomenalnie. Na tym etapie średnia Polaka wynosiła 105pkt, a przeciwnika 95. W piątym legu Ratajski nie miał szansy na break, a mistrz świata skończył z 38. 2:3. Szósty to kolejny koncert obu darterów. Obaj trafili maksa, ale górą był Ratajski, który skończył z 56 i znów w 12 lotkach! Zatem wszystkie trzy legi Krzyśka zostały skończone w dwunastu uderzeniach! Z prostej matematyki wynika, że 501 podzielone na 4 (cztery podejścia do tarczy, po 3 lotki w każdym) daje 125,25. I to właśnie były średnie wygranych partii. Wright jednak nie przestraszył się i przede wszystkim pilnował swoich legów. W siódmej odsłonie rywalizacji on także pochwalił się 12-darterem. Ratajski przegrywał 3:4. W ósmym legu Polish Eagle wypracował sobie sporą przewagę nad rywalem, który szykował się na decydującą rozgrywkę. Polak pomimo trzech pudeł w D20 miał jeszcze jedną szansę. Na szczęście wykorzystał ją i skończył topem. 4:4. Decydujący. Zaczyna Wright. Krzysiek w najważniejszym momencie nie popisał się. W sześciu rzutach zdobył zaledwie 81pkt. Wobec takiego obrotu spraw Wright był już daleko z przodu. Zakończył mecz w niekonwencjonalny sposób, ponieważ przez D17. 4:5.


Statystyki

Średnia: Ratajski 99,87 – 97,22 Wright

Maksy: Ratajski 3 – 4 Wright

Najwyższy checkout: Ratajski 130 – 81 Wright

Skuteczność: Ratajski 4/13 (30,77%) – (33,3%) 5/15 Wright


Podsumowanie meczu

Z przebiegu całego meczu można powiedzieć, że Ratajski prezentował się lepiej. Miał mistrza świata na przysłowiowym widelcu, ale zabrakło skuteczności. Nie zdecyduję się na stwierdzenie, że Krzysiek może być z siebie zadowolony, ponieważ Polak jest w ścisłej czołówce, a tacy zawodnicy mogą się cieszyć tylko ze zwycięstw. Niemniej jednak fakt jest taki, że Wright nawet nie był blisko przełamania, co na pewno daje powody do radości. Wobec porażki sytuacja naszego reprezentanta mocno się skomplikowała.


Ratajski 4-5 Hunt

Wobec zwycięstwa Wrighta z Huntem w meczu otwarcia grupy oraz porażki Ratajskiego z mistrzem świata była trudna. Polish Eagle potrzebował zwycięstwa z Huntem i liczyć później na porażkę Snakebite’a z Pipem. Ratajski do swojego ostatniego meczu podszedł bardzo zmotywowany. Przed meczem wspomniał, że największą przewagą Petera w poprzednim meczu było to, że zaczynał legi pięciokrotnie. Z twarzy Polaka dało się wyczytać rozczarowanie, ale takie są reguły turnieju. Pierwszy leg z Huntem zaskoczył wielu kibiców. Adam rzucił maksa i miał trzy lotki na przełamanie Ratajskiego. Na szczęście spudłował D18. Polak po chwili skończył nerwówkę podwójną 16. 1:0. W drugiej wyrównanej partii minimalnie lepszy był The Hunter, który wyzerował z 74. 1:1. W trzeciej Krzysiek złapał swój luz z poprzednich meczów. Dobrze punktował i skończył za pierwszym razem D16. 2:1. Czwarty leg zaczął się wyrównanie, ale w kluczowym momencie Polish Eagle ustrzelił 170. Dzięki temu ustawił sobie 32. Ponownie skończył podwójną 16, a całość wymagała 14 lotek. Przełamanie! 3:1. Po chwili Krzysiek zaliczył checkout 50 i prowadził już 4:1. Większość z nas myślami przenosiła się już do meczu Wrighta z Pipem i zaczęła się zastanawiać czy The Force może wygrać. A to był błąd. W szóstym legu Hunt rzucił swojego drugiego maksa. Mimo tego Ratajski miał okazję skończyć, ale spudłował D13 i zmarnował pierwszą lotkę meczową. Adam wyczuł swoją szansę i skończył podwójną 16. W siódmej partii Hunter nabrał wiatru w żagle. Kolejny maks i checkout z 65. Przełamał Polaka, który wygrywał już tylko 4:3. Krzysiek wyraźnie osłabł. Hunt dorzucił czwartą 180 i skończył D4. Remis – 4:4. Znów czekał nas decydujący leg. Zaczynał Polish Eagle. Jego rywal minimalnie lepiej ruszył, ale partia była wyrównana. Naszemu brakowało 82. Trafił 25, trafił 17. Zostało D20. I tutaj przytrafił się błąd. Lotka trafiła w 5 i w ten sposób zmarnował drugą meczową. Anglik z 52 poszedł oczywistą drogą: 20 i D16. Skończył. Sensacyjny comeback stał się faktem z 4:1 na 4:5.


Statystyki

Średnia: Ratajski 97,19 – 95,04 Hunt

Maksy: Ratajski 1 – 4 Hunt

Najwyższy checkout: Ratajski 50 – 74 Hunt

Skuteczność: Ratajski 4/8 (50%) – (38,46%) 5/13 Hunt


Podsumowanie meczu

Ten mecz to spore rozczarowanie. Krzyśkowi zabrakło chłodnej głowy. Zawsze bolesne jest przegranie pomimo dobrej gry oraz prowadzenia trzema punktami. Tym bardziej boli fakt, że w ostatnim spotkaniu grupy Pipe pokonał Wrighta, więc ewentualne zwycięstwo nad Huntem dałoby Polakowi awans, a tak musi się zadowolić trzecim miejscem.


Tabela grupy




Podsumowanie dnia

Krzysiek w 32. Grupie PDC Home Tour zaprezentował się z dobrej strony. W trzech meczach rzucał ze średnią 97,35pkt. Niemalże co trzecie jego podejście do tarczy kończyło się zdobyciem 140 lub więcej punktów. Są to najlepsze wyniki w stawce. Scoring darts Polish Eagle’a stały dziś na bardzo wysokim poziomie, ale zabrakło równie ważnego, czyli skuteczności. Zepsute szanse na przełamanie Wrighta, spudłowane dwie lotki meczowe z Huntem – to wszystko bardzo frustruje. Ratajski ma nad czym pracować, jednak udowodnił także, że z roku na rok prezentuje się coraz lepiej, co zresztą jest powtarzane przez wszystkich. Wszyscy wierzymy, że Polak przyniesie nam w przyszłości wiele radości. I nie są to marzenia utopijne.

Druga runda PDC Home Tour wystartuje 26 maja. O wszystkim będziemy informować na bieżąco.


#pdc #darts #PDCHomeTour


Autor: Tomasz Brodko