• DartsPL

Price po raz trzeci z rzędu?

Przed nami kolejny wielki turniej! W dniach 16-25 listopada rozegrany zostanie Grand Slam of Darts. Przed nami tydzień ogromnych emocji, po którym poznamy odpowiedź na najważniejsze pytanie zbliżających się dni – Czy ktoś zdetronizuje Gerwyna Price’a?


Już 16 listopada w Coventry rozpocznie się Grand Slam of Darts. Turniej wyjątkowy z kilku powodów. Kwalifikacje do imprezy nie zdobywa się poprzez ranking, ale dzięki sukcesom w danym roku kalendarzowym. Grand Slam of Darts jest corocznym podsumowaniem sezonu. Przepustkę do elitarnego grona otrzymuje się za dotarcie do finału któregoś z dużych turniejów. W poprzednich edycjach turnieju do udziału w imprezie zapraszana była też 8 zawodników z federacji BDO, a więc Grand Slam był jedną z nielicznych okazji, żeby sprawdzić na własne oczy jak zawodnicy z BDO wypadną na tle czołowych darterów PDC. W tym roku wszystko wygląda trochę inaczej. COVID pokrzyżował plany wszystkim na świecie, z darterami włącznie. BDO nie wróciło do gry i bardzo możliwe, że nie powróci do niej już w ogóle, dlatego do gry w Grand Slamie zaproszono jedynie mistrza i mistrzynię świata tej federacji – Wayne’a Warrena i Mikuru Suzuki. Z kolei dla zawodników z PDC trzeba było zwiększyć ilość miejsc – stąd okazję do gry otrzymali zawodnicy, którzy zwyciężali w Summer, Autumn i Winteer Series, a także w PDC Home Tour. Na sam koniec grupę, która przyjechała do Coventry uzupełnili kwalifikanci, wśród których znalazł się chociażby Krzysztof Ratajski. Polak po rocznej przerwie wraca do turnieju i będzie chciał przebić fazę 1/8 finału osiągniętą w 2018 roku. Sprawdźmy co czeka nas w tegorocznej edycji turnieju.


Trudna grupa Ratajskiego


Wspominałem, że Grand Slam różni się nieco od pozostałych turniejów PDC. Tylko w tej imprezie rozgrywana jest faza grupowa! 32 zawodników, którzy uzyskali kwalifikację podzielonych zostało na 8 grup po 4 darterów. Gra toczono jest systemem każdy z każdym (mecze toczone do 5 wygranych legów), a po 3 kolejkach 2 najlepszych zawodników zyskuje awans do fazy pucharowej. Dla Krzysztofa Ratajskiego los nie okazał się zbytnio łaskawy i Polak trafił to bardzo trudnej grupy. Głównymi rywalami w walce o awans będą Jose de Sousa i Michael Smith. Nad Portugalczykiem wielokrotnie w ostatnim czasie rozpływaliśmy się na naszej stronie, ale nie ma co się dziwić – obecny sezon jest dla de Sousy jak z bajki. W tym roku osiągał on świetne wyniki i sięgnął po triumf w turnieju European Touru. Kapitalna gra przełożyła się też na jego ogromny skok w rankingu Order of Merit. W wirtualnym zestawieniu, które uwzględnia już punkty za Grand Slam of Darts, Portugalczyk znajduje się na 30 miejscu. Przed startem sezonu mało kto stawiałby, że Jose zaliczy tak ogromny progres. Swoją wysoką formę potwierdził także w poprzedzającym Grand Slama Winter Series, gdzie dwa razy dotarł do finału. The Spieclal One będzie pierwszym rywalem Polaka w Coventry, a ich bezpośrednie starcie może mieć kluczowe znaczenie dla układu całej grupy. Drugim wielkim rywalem Polaka jest Michael Smith. Jeszcze kilka tygodni temu mogliśmy mówić o słabszej formie Anglika, ale ostatnimi występami w World Cup of Darts i Winter Series zatarł odrobinę niekorzystne wrażenie po poprzednich turniejach. Bully Boy to zawodnik z absolutnego światowego topu i w każdym momencie może wrócić na swój najwyższy poziom gry. Należy też zauważyć, że Polakowi nie idzie w ostatnim czasie najlepiej w rywalizacji z Anglikiem. Ich dwa ostatnie spotkania w World Matchplay i World Series Finals kończyły się zwycięstwami Smitha. Do ogrania Michaela potrzebne jest zagranie meczu idealnego i miejmy nadzieję, że Polakowi uda się wznieść na swoje wyżyny. Stawkę grupy C uzupełnia reprezentantka płci pięknej – Lisa Ashton, która przepustkę na turniej zyskała po wygraniu kobiecych kwalifikacji. Większość ekspertów skazuję Angielkę na pożarcie, ale nie należy jej lekceważyć. Lancashire Rose nie raz pokazywała już, że stać ją na bardzo dobrą grę. Podczas niedawno zakończonego Winter Series sprawiła sporą niespodziankę i ograła Roba Crossa! Patrząc na układ sił w grupie realistycznie, Ratajski, żeby myśleć o awansie musi odnieść w rywalizacji z Ashton zwycięstwo.


Dwukrotny obrońca tytułu


W dwóch ostatnich latach rozgrywki Grand Slam of Darts zostały zdominowane przez Gerwyna Price’a. Walijczyk dwa razy z rzędu wygrywał cały turniej, a w tegorocznej edycji również należy grona ścisłych faworytów do odniesienia końcowego triumfu. Iceman w fazie grupowej trafił na swojego rodaka – Jonny’ego Claytona, Ryana Joyce’a i Mikuru Suzuki – mistrzynię świata federacji BDO. Price typowany jest oczywiście do zajęcia pierwszego miejsca w grupie. Największe szanse na awans z drugiego miejsca daje się Claytonowi, ale Ryan Joyce nie raz sprawiał w tym roku spore niespodzianki. Ciekawi jesteśmy występu Japonki, która w przeciwieństwie do Lisy Ashton nie ma karty zawodniczej, a wobec ostatnich problemów organizacyjnych federacji BDO nie miała zbyt wielu okazji do gry. Zdaniem bukmacherów duże szanse na wygranie Grand Slama ma oczywiście Michael van Gerwen. Holender bez względu na to w jakiej jest formie, zawsze należy do grona zawodników typowanych do osiągnięcia sukcesu w danym turnieju. Mighty Mike trafił do grupy A, w której rywalizować będzie z Joe Cullenem, Gabrielem Clemensem i Adamem Huntem. Zarówno Cullen jak i Clemens, w swojej optymalnej formie są w stanie sprawić jedynce światowego rankingu sporo problemów. W ostatnim czasie szczególnie zabłysnął Niemiec, który najpierw poprowadził swoją reprezentację do półfinału World Cup of Darts, a następnie zaliczył kilka świetnych występów podczas Winter Series.


Dwie grupy śmierci


Najciekawiej zapowiada się rywalizacja w grupach E i F. Szczególnie tą pierwszą można nazwać grupą śmierci. Peter Wright, Ian White, Devon Petersen i Dirk van Duijvenbode. Takie zestawienie personalne musi robić wrażenie. Właściwie każde rozstrzygnięcie jest możliwe, typowanie kto z tej grupy awansuje do fazy pucharowej, jest jak wróżenie z fusów. Wysokim rankingiem i doświadczeniem wygrywają Wright i White, ale zarówno Petersen jak van Duijvenbode są w tym sezonie w wyśmienitej dyspozycji. Zawodnik z RPA mógłby walczyć z Jose de Sousą o tytuł największej niespodzianki obecnych rozgrywek. African Warrior wygrał w tym roku swój pierwszy telewizyjny turniej i jest regularnym bywalcem największych darterskich imprez. Holender z kolei nie raz w tym sezonie nas zaskakiwał – finał Grand Prix i ćwierćfinał Mistrzostw Europy to wystarczające osiągnięcia, żeby zrobić wrażenie. Jedno jest pewne – w grupie E może wydarzyć się dosłownie wszystko. W grupie F również powinniśmy być świadkami niezwykle wyrównanej rywalizacji. Jeszcze niedawno na faworyta wyrastałby Glen Durrant, ale Duzza wraca do gry po przerwie spędzonej na kwarantannie i jego forma stoi pod małym znakiem zapytania. Jego głównymi rywalami będą James Wade i Damon Heta. Szczególnie ciekawi jesteśmy formy Australijczyka, który w World Cup of Darts i Winter Series udowodnił, że potrafi ograć najlepszych na świecie. Bardzo trudno orzec, kto z tej trójki ma największe szanse na wygranie grupy, ale nie należy również zapominać o Jarmeienie Watiimenie. Holender awans na Grand Slama uzyskał w ostatniej chwili, dzięki wysokiej lokacie w klasyfikacji generalnej Winter Series. Machine Gun nie jest być może faworytem do zajęcia miejsca w czołowej dwójce, ale to bardzo dobry zawodnik i stać go na uprzykrzenie życia każdemu z rywali.


Terminarz


Na koniec prezentujemy Wam rozkład jazdy tegorocznej edycji Grand Slam of Darts ;)

Autor - Arkadiusz Salomon