• DartsPL

Przybij piątkę #3

W dzisiejszym wydaniu przybij piątkę postaramy odpowiedzieć na 5 najważniejszych pytań dotyczących rozpoczynającego się jutro World Cup of Darts. Po dzisiejszym artykule nie będziecie mieli już więcej wątpliwości dotyczących turnieju w Salzburgu. 1. Z czym to się je? Na początek odrobina formalności. W jaki sposób rozgrywany jest ten wyjątkowy turniej? Są to tak naprawdę jedyne drużynowe rozgrywki w kalendarzu PDC. Każda reprezentacja zgłasza do rozgrywek dwóch zawodników. Rozstawionych jest 8 najlepszych drużyn, a decyduje o tym łączny ranking dwójki reprezentantów – z tego powodu w tegorocznej edycji doszło do sytuacji bezprecedensowej. Obrońcy tytułu – Szkoci znaleźli się poza czołową 8. Wszystko przez wycofanie się z imprezy Gary’ego Andersona i Petera Wrighta. Obaj czołowi szkoccy darterzy ze względu na obawę przed koronawirusem nie chcieli opuszczać Wysp Brytyjskich. Co ciekawe Snakebite dodatkowo zapowiedział, że rezygnuje także z udziału w przyszłych edycjach drużynowych mistrzostw świata. Wobec takiego obrotu spraw mistrzów reprezentować będą John Henderson i Robert Thornton. O Szkotach będziemy jeszcze dzisiaj pisać, ale teraz wróćmy do sposobu rozgrywania turnieju. W pierwszej rundzie turnieju o zwycięstwie decydować będzie jeden mecz deblowy, rozgrywany do 5 wygranych legów. Prawdziwa rywalizacja rozpoczyna się od drugiej rundy. Wtedy mecze rozgrywane są do dwóch wygranych spotkań! Najpierw odbywają się dwa mecze singlowe, a jeżeli obie drużyny wygrają po jednym takim starciu to o decydującym wyniku decyduje mecz deblowy. W wielkim finale gramy do 3 wygranych meczów, a więc najpierw czeka nas seria 4 meczów singlowych (chyba, że po 3 wszystko będzie już jasne), a w przypadku remisu 2-2 decydujący o końcowym triumfie debel. 2. Na co stać Polaków? Wiemy już wszystko o formacie, a więc teraz wypada zapytać o najważniejsze. Czego możemy oczekiwać od reprezentacji Polski? Biało-czerwoni w Salzburgu wystąpią w składzie Krzysztof Ratajski i Krzysztof Kciuk. Tutaj nie było żadnych zaskoczeń. Najlepszy polski darter w ostatnim czasie przyniósł kibicom odrobinę rozczarowania. Ratajski szybko zapomniał jednak o porażce w pierwszej rundzie Mistrzostw Europy i w ostatnich rozgrywkach PDC Home Tour pokazał się ze wspaniałej strony. Wysoka forma Polish Eagle’a jest absolutnie konieczna, żeby Polacy myśleli o sukcesie. Niezbędna jest oczywiście również dobra gra drugiego z naszych zawodników – Krzysztofa Kciuka. Drugi z Krzyśków nie miał ostatnio zbyt dużo okazji do gry „na żywo” w dużych turniejach, ale w internetowych rozgrywkach organizowanych przez PDC osiągał niezłe wyniki. Równa dyspozycja obu zawodników jest kluczowa do wygrania meczu deblowego w pierwszej rundzie. Rywalem Polaków będzie RPA z będącym ostatnio w genialnej dyspozycji Devonem Petersenem na czele. Partnerem African Warriora będzie jednak mniej znany Carl Gabriel. Właśnie w tym powinniśmy upatrywać szans naszych reprezentantów na zwycięstwo. W kolejnej rundzie potencjalnym rywalem może być Irlandia lub Australia, a więc bez względu na rozstrzygnięcie trudny przeciwnik. Patrząc na sytuację realistycznie dla naszych zawodników wielkim sukcesem byłby ćwierćfinał, ale na pewno na razie trzeba skupić się na meczu pierwszej rundy, a dopiero potem myśleć o kolejnych rywalizacjach. 3. Czy obrońcy tytułu odpadną w pierwszej rundzie? O sytuacji Szkocji wspomniałem przy okazji naszego pierwszego pytania. Szkoci nie przyjadą do Salzburga w swoim najmocniejszym zestawieniu i to mocno ogranicza ich szanse na końcowe zwycięstwo i obronę tytułu. W historii World Cup of Darts nie zdarzyło się jak dotąd, aby mistrzowie sprzed roku odpadli z turnieju już w pierwszej rundzie. Ba! Obrońcy tytułu w najgorszym wypadku żegnali się z rozgrywkami na etapie półfinałów. Czy Szkocja podtrzyma tę tendencję? Wątpliwe. Już w pierwszej rundzie czeka ich niewygodne starcie z Japończykami. Reprezentanci Azji zawsze są trudnymi rywalami – potwierdzają to co roku przy okazji Mistrzostw Świata czy właśnie World Cup of Darts. Jeżeli Szkotom uda pokonać się Samurajów to w drugiej rundzie czeka ich starcie z niezwykle mocną Walią, w składzie Gerwyn Price i Jonny Clayton, która wyrasta na faworyta całych rozgrywek. Bardzo trudno przewidywać co pokażą John Henderson i Robert Thornton. Obaj zawodnicy nie pojawiali się ostatnio w dużych turniejach i ich forma jest jedną wielką zagadką. Bardzo prawdopodobne, że Szkoci pożegnają się z szansami na obronę tytułu na wczesnym etapie rozgrywek. 4. Kto może zostać czarnym koniem? Patrząc na drużyny nierozstawione można znaleźć tam kilka naprawdę groźnych zespołów, które mogą pokusić się o sprawienie paru niespodzianek. Ciekawie wygląda drużyna Australii. Simon Whitlock i Damon Heta gwarantują im dość równą i mocną prę, która jest w stanie ograć niejedną drużynę rozstawioną. Nieprzewidywalne są zespoły z Azji. Na co dzień nie mamy zbyt dużo okazji do obserwowania zawodników z Dalekiego Wschodu w rozgrywkach PDC, ale bardzo często są to bardzo utalentowani darterzy. W ubiegłym roku do półfinału imprezy doszła drużyna Japonii, stając się największą niespodzianką turnieju! W poprzednich edycjach rozgrywek niespodzianki potrafiła również sprawiać drużyna Singapuru. W tym roku niestety ich zabraknie, ale Azję reprezentować będą Filipińczycy, Japończycy, Chińczycy i reprezentanci Hong Kongu. Bardzo możliwe, że wśród tych drużyn kryje się czarny koń tegorocznego World Cup of Darts. W stawce mamy również parę drużyn z Europy, które nie należą być może do czołówki, ale również mogą pokusić się o parę dobrych wyników. Litwini w składzie Darius Labanauskas i Mandaugas Barauskas mogą być groźni nawet dla najlepszych drużyn. Szczególnie przy wysokiej w ostatnich tygodniach formie lidera ekipy – Labanauskasa. Jesteśmy również bardzo ciekawi występy naszych południowych sąsiadów – Czechów. Karel Sedlacek, który w tym roku uzyskał kartę zawodniczą i młody Adam Gawlas, który jest jednym z wyróżniających się zawodników młodego pokolenia mogą zapewnić Czechom udany turniej. 5. Kto rozczaruje? Spójrzmy teraz na drugą stronę medalu. Kto z zespołów rozstawionych ma największy „potencjał”, aby rozczarować i pożegnać się z imprezą na dość wczesnym etapie? Weźmy pod lupę rozstawionych z numerem pierwszym Anglików. Na World Cup of Darts wystąpią w składzie Rob Cross i Michael Smith. Nazwiska na papierze robią wrażenie, ale patrząc na ich obecną dyspozycję trzeba stwierdzić, że obaj nie są w swojej szczytowej formie. Cross rozczarowuje przez całe obecne rozgrywki, a Smith znacznie obniżył loty od czasu dobrego występu w World Matchplay. W pierwszej rundzie turnieju Anglicy zmierzą się z Filipinami. Wspominałem już, że drużyny z Azji potrafią sprawiać w tych rozgrywkach ogromne niespodzianki i kto wie, czy nie pokuszą się o wyeliminowanie Anglików już w pierwszej rundzie. Jakby na to nie patrzeć przy takiej formie Smitha i Crossa ciężko sobie wyobrazić, żeby Anglicy odnieśli większy sukces. Wątpliwości można też mieć co do rozstawionej z „4” Irlandii Północnej. Ich czołowy darter Daryl Gurney jest w tym sezonie cieniem samego siebie i podobnie jak Cross w tym roku nie osiąga dobrych wyników. Przeciętne wyniki w ostatnim czasie notuje również Brendan Dolan. W pierwszym meczu czeka ich starcie z Kanadą, w brarwach której zobaczymy Jeffa Smitha. Mecz zapowiada się niezwykle ciekawie, a reprezentanci Ameryki Północnej nie pozostają w tej rywalizacji bez szans. To kolejny mecz pierwszej rundy, w który może dojść do niespodzianki. Jak na razie możemy jedynie wróżyć z fusów. Już jutro wieczorem będziemy dużo mądrzejsi i poznamy skład drugiej rundy turnieju. Jedno jest pewne – przed nami kilka dni niezwykle ciekawych rozgrywek. Zasiadamy w fotelach i trzymamy kciuki za Polaków! Autor - Arkadiusz Salomon