• DartsPL

Puchar Polski w Świdnicy – polski dart wraca po przerwie!

Po przerwie związanej z koronawirusem powrócono do krajowych rozgrywek darterskich. Wszyscy miłośnicy darta, po trzech miesiącach, mogli ponownie wziąć udział w turnieju Pucharu Polski. W Świdnicy byliśmy świadkami wielkich darterskich emocji, ale przede wszystkim świetnej zabawy. Wszyscy polscy fani darta musieli mieć w swoich kalendarzach zaznaczoną datę 13 czerwca. Właśnie tego dnia w Świdnicy rozegrano turniej Pucharu Polski. Po długiej przerwie związanej ze stanem pandemii, polscy zawodnicy ponownie mogli spotkać się w jednym miejscu i rywalizować w swoim ukochanym sporcie. Na tym wydarzeniu nie mogło zabraknąć ekipy DartsPL! Turniej ten był dla nas o tyle wyjątkowy, że było to pierwsze spotkanie z darterskimi rozgrywkami w Polsce. Imprezę obserwowaliśmy nie tylko z perspektywy dziennikarzy (pożal się Boże ;) ), ale także zawodników. Najlepszy i najlepsza Organizacja turnieju, który został rozegrany w świdnickim SportBarze, stała na dobry poziomie. Po wniesieniu opłaty wpisowej, na zawodników czekało 10 tarcz, na których można było potrenować przed startem turnieju. Następnie rozlosowano fazę grupową turnieju. Dzięki takiemu rozwiązaniu nawet słabsi zawodnicy mieli gwarancję rozegrania przynajmniej 3 spotkań. Dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem jest to świetna informacja. Nad nikim nie ciąży widmo przegrania i odpadnięcia po pierwszym spotkaniu. Mecze grupowe wyłoniły 16 najlepszych zawodników, którzy awansowali do fazy play-off, która ostatecznie wyłoniła zwycięzcę turnieju. Dla zwycięzców przewidziane był efektowne puchary, nagrody pieniężne i punkty do rankingu Polskiej Organizacji Darta. Nikt w Świdnicy nie zapomniał też o paniach. Reprezentantki płci pięknej mogły wystąpić w głównym turnieju i rywalizować razem z mężczyznami, ale zorganizowano także osobny turniej, w których wystartowały same zawodniczki. Najlepsza okazała się Karolina Załawka, która w finałowym meczu pokonała 4-0 Ewelinę Modrzejewską. Karolę należy też wyróżnić za występ w turnieju open, w którym udało jej się wyjść z grupy i odpadła z rywalizacji dopiero na etapie 1/8 finału. Wśród panów triumfował Damian Pałaszewski, który w finale wyraźnie ograł Karola Wilgosiewicza 6-1. Droga Damiana do finału nie była usłana różami. W ćwierćfinale udało mu się wyeliminować Wojciecha Brulińskiego, który przed obecnym sezonem próbował swoich sił w turniejach Q School. W półfinale Pałaszewski sprawił prawdopodobnie największą niespodziankę turnieju eliminując faworyta rozgrywek – Sebastiana Steyera. Z dobrej strony pokazali się też wrocławscy darterzy. Dima Kovalov doszedł aż do półfinału, a Mariusz Gawłowicz odpadł dopiero w ćwierćfinałach. Gaweł za porażkę nie może mieć do siebie większych pretensji – w starciu o półfinał przegrał z samym Sebastianem Steyerem. Mariuszowi udało się urwać jednemu z czołowych polskich darterów jednego lega.



Niepewna przyszłość BDO Najbardziej znanym zawodnikiem, który pojawił się tego dnia w Świdnicy był Sebastian Steyer. The Dream na co dzień rywalizuje w rozgrywkach BDO i jest obecnie sklasyfikowany na 24 miejscu w rankingu tej organizacji. Dla wszystkich amatorsko grających w darta, turniej w Świdnicy był świetną okazją, aby przypatrzeć się temu jak gra w pełni profesjonalny darter. Sebastian przystępował do rywalizacji jako faworyt do końcowego zwycięstwa. The Dream odpadł z rywalizacji po półfinałowym meczu z Damianem Pałaszewskim. Dla Damiana był to rewanż za porażkę, której doznał w finale Pucharu Polski rozgrywanego również w Świdnicy w lutym tego roku. Pomimo przedwczesnej eliminacji turniej w Świdnicy był dla Steyera okazją do treningu w warunkach meczowych i powrotu do turniejowej rywalizacji. Korzystając z okazji spytaliśmy Sebastiana o powrót do gry w turniejach BDO. The Dream wyznał, że jak na razie wszystkie turnieje organizowane przez BDO są odwołane i brakuje informacji o tym, kiedy wznowią rozgrywki. Steyer zapowiedział, że w następnym roku po raz kolejny będzie starał się wywalczyć kartę zawodniczą w federacji PDC i stanie do rywalizacji w turniejach Q School. Jego zdaniem obecna formuła kwalifikacji do Pro Touru ma jedną znaczącą wadę – „W Q School bardzo dużo zależy od dyspozycji dnia. Część zawodników reprezentuje bardzo dobry poziom, a reszta po prostu trafia z formą”. Od Sebastiana dowiedzieliśmy się też jakie koszty wiążą się z wyjazdem na turnieje Q School – cały wyjazd to koszt około 3 tysięcy złotych.


Zagłębie softa Będąc w Świdnicy, chcieliśmy dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja darta na Dolnym Śląsku – regionie, z którego pochodzimy. „Dolny Śląsk to obecnie zagłębie softa – dowiadujemy się od Adriana Żyłki, zawodnika i organizatora całego turnieju – W pubach są głównie maszyny, które mają przynosić zysk. Ciężko jest znaleźć miejsce, gdzie można zagrać w steela”. Zapytaliśmy Adriana o to, jak miewa się dart w Świdnicy - „Kiedyś w samej Świdnicy było 100 zawodników, ale z czasem powyjeżdżali do większych ośrodków i teraz zostało ich kilku, może kilkunastu”. Na pewno takie imprezy jak Puchar Polski organizowane przez Steel Dart Świdnica mogą jedynie poprawić sytuację darta na Dolnym Śląsku. Sobotni turniej pokazał, że wciąż wielu ludzi w tym regionie interesuje się dartem. Do Świdnicy przyjechało blisko 40 darterów, co jak na obecną sytuację, jest bardzo dobrym wynikiem. Miejmy nadzieję, że w przyszłości na terenie województwa dolnośląskiego organizowanych będzie jeszcze więcej tego typu imprez i powstaną kolejne miejsca, gdzie będzie można zagrać w klasyczną odmianę darta. Na koniec mały apel. Jeżeli myśleliście o wzięciu udziału w turnieju to nie wahajcie się! Warto przyjechać i zobaczyć na własne oczy, jak sympatyczna i pozytywna jest społeczność darterska. Nieważny jest poziom gry – w końcu każdy kiedyś zaczynał. Udział w turnieju może jedynie sprawić, że poczujecie jeszcze większy zapał do trenowania i stawania się coraz lepszymi. Tutaj możecie zobaczyć pełną galerię ze zdjęciami z turnieju! #darts #PucharPolskiDarts #POD


Autor - Arkadiusz Salomon