• DartsPL

Ratajski nie zawodzi!

Pierwszy dzień turnieju World Series of Darts Finals przyniósł rozstrzygnięcia w pierwszej rundzie rozgrywek. Polskich kibiców nie zawiódł Krzysiek Ratajski. W drugiej rundzie zameldował się też Glen Durrant. Duża niespodziankę sprawił Cody Harris. Za nami pierwszy dzień turnieju World Series Finals. W Salzburgu zapadły rozstrzygnięcia w pierwszej rundzie rozgrywek, a zawodnicy rozstawieni poznali swoich rywali w 1/8 finału turnieju. W dwóch hitowych spotkaniach pierwszego dnia imprezy Krzysztof Ratajski ograł faworyta miejscowej publiczności Mensura Suljovicia, a Glen Durrant zrewanżował się Dimtriemu van den Berghowi za niedawną porażkę w półfinale World Matchplay. Z dobrej strony pokazali się też zawodnicy reprezentujący Oceanię – zarówno Damon Heta jak i Cody Harris wygrali z wyżej notowanymi rywalami i pokazali, że decyzja o zaproszeniu ich do turnieju była w pełni uzasadniona. Sprawdźmy co wydarzyło się w piątkowy wieczór w Salzburgarenie. Będzie mecz ze Smithem Polscy kibice darta na pojawienie się Krzysztofa Ratajskiego na scenie Salzburgareny musieli poczekać do godziny 23. Polak miał przed sobą niezwykle trudne zadania – jego rywalem był najlepszy Austriacki darter Mensur Suljović. Pierwsze partie spotkania potwierdziły jedynie skalę trudności. W początkowych fragmentach meczu The Gentle grał wprost perfekcyjnie. Jego średnia oscylowała wokół 115 i dosłownie wszystko mu wychodziło. Polak pomimo tego, że również prezentował się ze świetnej strony nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Na efekty dobrej gry Suljovicia nie trzeba było długo czekać – już w pierwszym legu spotkania po efektownym checkoucie ze 121 Ratajski został przełamany. Polsih Eagle w kolejnych legach nie był w stanie zagrozić rywalowi przy jego legach, ale na szczęście dzięki wysokim zejściom (144 i 141) nie pozwolił Austriakowi na powiększenie przewagi. Na regulaminową przerwę po 5 partiach Polak schodził przy wyniku 3-2 dla Suljovicia. Gdyby Austriak zawsze grał tak jak na początku spotkania z Ratajskim to bez wątpienia byłby najlepszym darterem na świecie. Najlepszych poznajemy jednak po tym czy potrafią utrzymać najwyższą formę w dłuższym okresie. Po przerwie The Gentle przestał grać jak robot i to otworzyło Ratajskiemu szansę na powrót do spotkania. W 6 legu spotkania Suljović był jedną lotkę od zamknięcia partii ze 120, pomylił się jednak na podwójnej 20, co bezbłędnie wykorzystał Krzysiek celnym trafieniem w podwójną 6. Odłamanie na 3-3 było kluczowym momentem spotkania. W kolejnej partii Polak bardzo pewnie wygrał kolejnego lega i po raz pierwszy w spotkaniu wyszedł na prowadzenie. Suljović podłamał się i nie był w stanie wrócić do gry, którą prezentował na początku meczu. Brakowało wysoko punktowanych podejść, a przede wszystkim brakowało mu celności na podwójnych. W 8 i 9 legu dwukrotnie miał 3 lotki na podwójnej 20 i dwukrotnie nie był w stanie trafić w wymarzonego duoble’a. Krzysiek konsekwentnie utrzymywał swój wysoki poziom gry - od stanu 1-3 wygrał 5 legów z rzędu i zamknął spotkanie w 9 partiach. Postawa Polish Eagle’a może napawać nas dużym optymizmem. W kolejnej rundzie Krzysiek zmierzy się z Michaelem Smithem, który delikatnie mówiąc nie spisywał się ostatnio najlepiej. Wszyscy polscy kibice mają na pewno w pamięci niedawne spotkanie z Bully Boyem w ćwierćfinale Matchplaya. Wtedy było niezwykle blisko, być może w Salzburgu Ratajskiemu uda się ograć 4 zawodnika świata i awansować do ćwierćfinału imprezy. Odpowiedź na to pytanie poznamy już dzisiaj wieczorem! Durrant górą Drugim najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem wieczora było starcie Glena Durranta z Dimitrim van den Berghiem. Belg od jakiegoś czasu boryka się z kontuzją kolana, której nabawił się w jednym z belgijskich parków rozrywki, podczas rodzinnej celebracji triumfu w World Matchplay. Wszyscy byliśmy niezmiernie ciekawi co Dream Maker zaprezentuje w pierwszym dużym po turnieju po swoim wielkim triumfie w Milton Keynes. Podczas Matchplaya udało mu się ograć Durranta w półfinale imprezy, ale przed meczem w Salzburgu to Duzza był faworytem ich spotkania. W ostatnich tygodniach Anglik wyrósł na jednego z czołowych zawodników świata. W początkowych fragmentach meczu gra Glena była jednak małym rozczarowaniem. Szczególnie kuriozalny był 3 leg spotkania, w którym obaj panowie zmarnowali kilkanaście lotek na podwójnych. Ostatecznie to Belgowi udało się celnie trafić w podwójną 8 i to on wyszedł na prowadzenie 2-1. Dimi utrzymał przewagę jednego lega do przerwy i do szatni mógł schodzić zadowolony, prowadząc w całym meczu 3-2. Durrant nie przypominał swojej najlepszej wersji, którą prezentował nam w rozgrywkach Premier League. Nie mógł na dobre wstrzelić się w potrójną 20 i 19 i początkowe fragmenty meczu wskazywały na to, że Duzza może mieć spore problemy z przejściem do kolejnej rundy. Obraz meczu zmienił się jednak radykalnie po przerwie. Anglik wrzucił wyższy bieg, a van den Bergh z każdym legie grał coraz gorzej. Durrant perfekcyjnie wykorzystał gorszy moment rywala i wygrał 4 kolejne legi ustalając wynik całego spotkania na 6-3. Zwycięstwo Duzzy oznacza, że już w sobotę (19 września) będziemy świadkami kolejnego starcia Anglika z Michaelem van Gerwenem. Niewątpliwie ten mecz będzie jedną z ozdób sobotniego dnia. Zwycięska Oceania Pierwszy dzień rozgrywek w Salzburgu był niezwykle udany dla zawodników z Oceanii. Do kolejnej rundy turnieju przeszli Australijczyk Damon Heta i reprezentujący Nową Zelandię Cody Harris. Szczególnie zaskoczył ten drugi – Harris ograł zajmującego 10 miejsce w światowym rankingu Dave’a Chisnalla. Codestar od stanu 2-2 wygrał 4 legi z rzędu i odprawił rywala z kwitkiem. Postawa Chisnalla w meczu z Nowozelandczykiem była dość rozczarowująca – nie dość, że w starciu z dużo niżej notowanym rywalem nie nawiązał właściwie żadnej walki to „popisał się” słabiutką średnią poniżej 80. Chizzy w ostatniej edycji World Series Finals dotarł aż do półfinału, ale w tym roku nie powtórzy tego sukcesu. Harris w kolejnej rundzie turnieju zmierzy się z kolejnym zawodnikiem z czołowej 10 rankingu PDC – Darylem Gurneyem. O ile zwycięstwo Cody’ego było sporo sensacją, o tyle wygrana Damona Hety z Ianem Whitem wszystkich tych, którzy śledzą ostatnie wyniki nie może aż tak dziwić. Australijczyk ze świetnej strony pokazał się w turniejach Autumn Series. Heta w niemieckim Niedernhausen wygrał swój pierwszy turniej rangi PDC, a całe rozgrywki zakończył na 4 miejscu klasyfikacji generalnej, co dało mu kwalifikację do turnieju Grand Slam of Darts. W pierwszej rundzie World Series Finals The Heat kontynuował swoją dobrą passę i po niezwykle wyrównanym meczu ograł w decydującym legu Iana White’a. Australijczyk w starciu z Diamondem stał już pod ścianą – przegrywał 5-4, a rywal rzucał na mecz. W 10 legu dzięki efektownemu zejściu ze 108 udało mu się jednak przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Jedynym zawodnikiem z Oceanii, który pożegnał się z rywalizacją już po pierwszym dniu imprezy został Simon Whitlock, który w pojedynku dwóch niezwykle doświadczonych zawodników przegrał 5-6 ze Stevem Beatonem. Stawkę zawodników, którzy uzyskali awans do drugiej rundy uzupełnili Jeff Smith, Darius Labanauskas i Vincent van der Voort. Litwin i Holender bez większych problemów rozprawili się ze swoimi rywalami. Szczególnie zaimponował Vincent, który bez straty lega ograł Joe Cullena. Dużo cięższą przeprawę miał w meczu z Fallon Sherrock Jeff Smith. Queen of Palace prowadziła w starciu z najlepszym kanadyjski darterem już 5-1! Smith był jednak w stanie zachować zimną krew, przetrwał 4 lotki meczowe rywalki i odwrócił losy spotkania, wygrywając 6-5. Pierwszy dzień finałów World Series obfitował w mnóstwo świetnych meczów i darterskich emocji. Dziś przed nami mecze drugiej rundy, po których poznamy skład ćwierćfinalistów imprezy. Warto poświęcić wieczór i na własne oczy przekonać się kto przedrze się dziś do czołowej 8 turnieju. Mecze w polskiej telewizji można oglądać na kanale Sportklub! Wyniki z 18.09 Darius Labanauskas (91,09) 6-2 Harry Ward (85,41) Damon Heta (89,41) 6-5 Ian White (89,72) Cody Harris (89,77) 6-2 Dave Chisnall (78,92) Vincent van der Voort (95,94) 6-0 Joe Cullen (83,73) Jeff Smith (86,57) 6-5 Fallon Sherrock (85,11) Krzysztof Ratajski (99,71) 6-3 Mensur Suljović (102,64) Glen Durrant (95,82) 6-3 Dimitri van den Bergh (85,88) Steve Beaton (89,23) 6-5 Simon Whitlock (85,38) Plan gier na 19.09 (podane godziny są orientacyjne) 20:00 – James Wade – Jeff Smith 20:30 – Nathan Aspinall – Darius Labanauskas 21:00 – Daryl Gurney – Cody Harris 21:30 – Gerwyn Price – Vincent van der Voort 22:00 – Rob Cross – Steve Beaton 22:30 – Peter Wright – Damon Heta 23:00 – Michael van Gerwen – Glen Durrant 23:30 – Michael Smith – Krzysztof Ratajski Autor - Arkadiusz Salomon