• DartsPL

Rob Cross wygrywa turniej telewizyjny po dwóch latach przerwy!

Rob Cross został nieoczekiwanym triumfatorem darterskich Mistrzostw Europy. Anglik, na którego przed turniejem nikt nie stawiał, ograł w finale 11-8 Michaela van Gerwena i wygrał pierwszy od dwóch lat turniej telewizyjny.

Mało kto był w stanie przewidzieć przed startem darterskich Mistrzostw Europy, że to właśnie Rob Cross ogra wszystkich rywali i sięgnie po trofeum. Anglik od ponad roku znajdował się w sporym dołku formy i nijak nie był w stanie nawiązać do swojej wysokiej formy sprzed kilku lat, gdy sięgał po tytuł Mistrza Świata. Ostatni triumf w turnieju telewizyjnym Voltage’a miał miejsce 2 lata temu podczas… Mistrzostw Europy w 2019 roku! W bieżących rozgrywkach Cross bronił rankingowych pieniędzy zdobytych przed dwoma laty w Niemczech i groziło mu nawet wypadnięcie z czołowej 20 rankingu Order of Merit. Rob nic z tej presji sobie nie zrobił i dzięki dobrym występom w Salzburgu sięgnął po końcowe trofeum. Vintage Mike Górna część drabinki Mistrzostw Europy najeżona była wielkimi nazwiskami i nieuniknione były bezpośrednie starcia wielkich gwiazd. Już na etapie ćwierćfinałów doszło do starcia, które elektryzowało świat darta. Aktualny Mistrz świata i numer jeden rankingu Gerwyn Price podejmował byłego dominatora rozgrywek PDC Michaela van Gerwen. Atmosferę dodatkowo podgrzewali sami zawodnicy swoimi przedmeczowymi wypowiedziami. Walijczyk przekonywał, że jego rywal stracił pewność siebie i nikt już się go nie boi. Van Gerwen mówił dokładnie odwrotnie i był pewien, że wciąż stać go na występy na miarę starych lat, gdy regularnie pokonywał wszystkich. Przedmeczowe wypowiedzi nie były jedynie czczą gadaniną. Obaj darterzy podczas meczu udowodnili, że są jednymi z najlepszych zawodników w historii i zagrali wprost kosmiczny mecz. Poziom na jakim odbywała się rywalizacja wykraczał poza możliwości większości zawodników występujących w PDC. Price i van Gerwen raz za razem notowali genialne wizyty przy tarczy i w prawie każdym legu ustawiali sobie kończenie po 9 lotkach. Lepiej w mecz wszedł w Price, który po pierwszych 5 legach prowadził 4-1 i mógł pochwalić się średnią przekraczającą 120! Holender nie dawał jednak za wygraną i w dalszej części meczu dotrzymywał tempa rywalowi. Najpierw dość szybko zneutralizował straty, a potem, zabrał się za przechylanie szali zwycięstwa na swoją korzyść. Decydująca była sama końcówka, w której Price’owi w kluczowym momencie zabrakło argumentów. Mighty Mike najpierw przełamał go na 9-8, a chwilę później wbił mu gwóźdź do trumny kończąc spotkanie wynikiem 10-8. Do samego końca obaj darterzy utrzymywali niezwykle wysoki poziom i spotkanie zakończyli ze średnimi przekraczającymi 107. Price i van Gerwen zagrali prawdziwy koncert i mecz godny dwóch wielkich mistrzów. Żaden z nich nie pokazał choć na chwilę słabości i ich starcie śmiało można nazwać jednym z najlepszych meczów ostatnich lat. Wystarczy powiedzieć, że średnia Walijczyka 107,56, która nie pozwoliła mu odnieść zwycięstwa jest najwyższą w historii Mistrzostw Europy średnią przegrywającą.

Michael van Gerwen podczas Mistrzostw Europy szalał i pokazywał swoją najwyższą formę sprzed kilku lat. Jego występ w meczu z Pricem na długo pozostanie w pamięci większości darterskich kibiców.

Po takim sukcesie Michael van Gerwen automatycznie stał się głównym kandydatem do zdobycia trofeum. Ponownie można było pomyśleć, że Mighty Mike wraca do swojej formy z najlepszych czasów kariery. Holender musiał to jednak udowodnić i sprostać wysokim oczekiwaniom w półfinałowym starciu z Nathanem Aspinallem. Anglik w poprzednich starciach z Damonem Hetą i Dannym Noppertem udowodnił, że w Salzburgu znajduje się w dobrej formie. Van Gerwen ponownie zaczął spotkanie niczym kosmita. Asp mógł tylko bezradnie przyglądać się jak rywal z perfekcją posyła kolejne lotki w kierunku wysoko punktowanych pól i podwójnych. Michael wyskoczył na prowadzenie 7-1 i wydawało się, że pierwszy półfinał bardzo szybko się zakończy. Aspinall ani na moment nie przestał jednak wierzyć w możliwość dogonienia przeciwnika. Anglik z lega na leg rozkręcał się i coraz lepiej korzystał ze swojej największej broni – potrójnych dwudziestek. Van Gerwen z kolei lekko obniżył loty i przestał grać aż tak dobrze, dając swojemu rywalowi szansę na odrabianie strat. Aspinall rzucił się w szaleńczą pogoń za wynikiem i choć wydawało się to niemożliwe doprowadził do remisu. W kluczowym momencie do głosu ponownie doszła jednak wielka klasa Holendra. W decydującym legu van Gerwen rzucił dwa maksy i szybko wypracował sobie nad rywalem bezpieczną przewagę. Trafieniem w podwójną 16 Mighty Mike przypieczętował swój awans do finału i zniweczył cały wysiłek Aspinalla. Cross pod kontrolą W tym samym czasie w dolnej części drabinki brakowało najlepszych zawodników i wyśmienitych spotkań. Po odpadnięciu Petera Wrighta w pierwszej rundzie bardzo trudno było wytypować, kto w dolnej połówce zapewni sobie awans do finału. Wbrew oczekiwaniom formą imponował Rob Cross, który kontrolował przebieg kolejnych spotkań i dzięki dobrej dyspozycji awansował do kolejnych rund. W ćwierćfinale Voltage zmierzył się z Jose de Sousą. W starciu z Portugalczykiem Cross nie był faworytem, ale od pierwszych lotek narzucił rywalowi trudne warunki. Anglik dość szybko, bo już w 4 legu wypracował sobie przewagę przełamania. W kolejnych legach przede wszystkim skupiał się na utrzymaniu własnego licznika i raczej nie dawał de Sousie okazji do powrotnego przełamania. Dopiero w samej końcówce Cross dołożył kolejne przełamanie i odskoczył na bezpieczną 5-legową przewagę, którą obronił do końca meczu. Anglik nie zagrał wybitnych zawodów, ale był konsekwentny i skuteczny w swojej grze. Jose de Sousą w żadnym stopniu nie przypominał z kolei siebie z najlepszego okresu. W jego grze brakowało optymizmu i radości, którą Portugalczyk zawsze emanował. W Salzburgu The Special One był całkowicie bezbarwny i nie był w stanie wykrzesać z siebie gry niezbędnej do odrobienia strat. W półfinale rywalem Crossa był Joe Cullen. Dla obu darterów dobry występ w Mistrzostwach Europy mógł być przełomowym momentem. Cross potrzebował sukcesu do odbudowania swojej kariery, a Cullen wciąż czekał na swój pierwszy telewizyjny finał. Do tej pory Rockstar nie był w stanie sforsować bariery półfinału i pomimo tego, że od lat uważany jest za jednego z czołowych graczy na świecie, wciąż brakowało mu większego sukcesu, który dałby mu awans do czołowej dziesiątki Order of Merit. Niestety Cullen po raz kolejny w swojej karierze nie udźwignął presji oczekiwań i w starciu z Crossem zawalił na całej linii. W jego grze nic się nie kleiło, a lotki momentami bardzo wyraźnie pudłowały celu. Voltage rozgrywał kolejne solidne spotkanie, a przede wszystkim imponował swoją skutecznością na podwójnych. Różnica w poziomie gry między oboma zawodnikami szybko uwidoczniła się też w wyniku – Cross wygrał 9 pierwszych legów spotkania i wyskoczył na prowadzenie 9-0! Cullen w samej końcówce był w stanie delikatnie podreperować wynik, ale nie było możliwym nawiązanie większej walki. Rob wygrał spotkanie 11-3 i zameldował się w finale turnieju.

Joe Cullen znów nie był w stanie przełamać bariery półfinału i na swój pierwszy telewizyjny finał będzie musiał jeszcze chwilę poczekać.

Przeciętny finał Finałowe starcie Crossa z van Gerwenem miało potencjał na świetne widowisko, ale… tak się nie stało. Po blisko 20-minutowej przerwie oddzielającej półfinały i mecz o puchar, obaj darterzy powrócili na scenę i przystąpili do rywalizacji w najważniejszym spotkaniu całego weekendu. Faworytem był Holender, który na przestrzeni całego turnieju pokazywał się z lepszej strony. W najważniejszym momencie maszyna się jednak zacięła i gra Mighty Mike’a w niczym nie przypominała jego popisów z ćwierćfinału czy początkowych fragmentów półfinału. Michael irytował słabą punktacją i ogromną ilością błędów na podwójnych, którymi otwierał rywalowi szanse na wygrywanie kolejnych legów. Crossowi również daleko było do dyspozycji z meczu z Cullenem, ale był w swoich poczynaniach skuteczniejszy. Po dość wyrównanym początku spotkania to Voltage zaczął budować nad rywalem przewagę. Kolejne przełamania doprowadziły do wyniku 9-4 dla Anglika! Crossowi do wielkiego sukcesu brakowało już tylko dwóch legów, ale wtedy zaczęły się nerwy. Rob miał ogromne problemy z doprowadzeniem meczu do zasłużonego happy-endu – zaczął popełniać błędy i pozwolił Gerwenowi na powrót do meczu. Holender wciąż był jednak potwornie nieskuteczny i udało mu się jedynie zmniejszyć przewagę rywala. Cross wygrał całe spotkanie 11-8 i po dwóch latach posuchy ponownie mógł cieszyć się z wygranej w turnieju telewizyjnym. Dzięki sukcesowi Cross obronił pieniądze zdobyte dwa lata temu i nie opuści czołowej 16 rankingu Order of Merit – w najnowszym zestawieniu będzie plasował się na 11 miejscu. Michael van Gerwen będzie musiał uzbroić się w cierpliwość – jego pierwszy triumf w turnieju rankingowym w 2021 został odroczony. Mecz nie był widowiskiem, na które mógł się zapowiadać. Obaj darterzy zakończyli spotkanie na średnich ledwie przekraczających 90, a ich skuteczność na podwójnych wołała momentami o pomstę do nieba. Finał Mistrzostw Europy po raz kolejny może otworzyć dyskusję na temat tego, czy finały turniejów powinny być rozgrywane w tej samej sesji co półfinały. To nie pierwszy raz, gdy po wspaniałych półfinałach kibice dostają dość marne spotkanie finałowe. Zawodnicy otrzymują od organizatorów krótką przerwę, podczas której trudno na nowo uzyskać odpowiednie nastawienie mentalne.

W finałowym starciu Rob Cross wykorzystał przeciętną postawę Michaela van Gerwena i sięgnął po swój upragniony triumf w turnieju telewizyjnym.

To nie koniec emocji związanych z PDC. Już 19 października startuje kolejne PDC Super Series, podczas którego rozegrane zostaną 4 turnieje Players Championship. Dla wszystkich posiadaczy karty to idealna okazja do podreperowania swojego rankingu i zarobienia pieniędzy. W listopadzie czeka nas kolejny turniej telewizyjny – Grand Slam of Darts. Końcówka sezonu jak co roku będzie niezwykle intensywna! Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.