• DartsPL

Subiektywnym okiem #2 – Po drugiej stronie ekranu

Jakie uczucie towarzyszy komentowaniu na żywo turniejów darterskich? Na razie powiem Wam tylko, że nie jest to zadanie łatwe, a po więcej zapraszam do drugiego wydanie subiektywnym okiem!


Nie zamierzam kreować się na komentatorskiego guru, ale nie będąc przesadnie skromnym mogę powiedzieć, że kilka turniejów udało mi się spędzić w komentatorskiej dziupli. Jak to jest zasiąść po drugiej stronie ekranu i umilać czas kibicom darta? Pierwsza odpowiedź to oczywiście fantastycznie – możliwość komentowania wydarzeń sportowych w telewizji jest dla mnie ogromną przyjemnością i spełnieniem dziecięcych marzeń. Kolejne odpowiedzi są już jednak nieco bardziej skomplikowane… Od jakiegoś czasu zbierałem się do podzielenia się z Wami odczuciami i doświadczeniami z mówienia i relacjonowania wydarzeń na tarczy dla tysięcy odbiorców. Mając już minimalne doświadczenie mogę pokusić się o wskazanie z autopsji kilku ciekawych aspektów tej pracy, na które trudno zwrócić uwagę z perspektywy widza. Gdybym był raperem, mógłbym powiedzieć, że będzie to prawdziwy przekaz prosto z serducha. Podkręcone tempo Oglądanie meczu darterskiego na kanapie przed telewizorem, a z dziupli komentatorskiej to dwa różne światy. Komentując wszystko dzieje się dużo szybciej. Wystarczy chwila nieuwagi, zagłębienia się w pojedynczą dygresję i po chwili orientujemy się, że leg dobiega powoli do końca. W przypadku darta zarządzanie czasem kolejnych partii jest niezwykle ważne. Pierwsza część lega to zazwyczaj moment na wprowadzenie odbiorców w mikroświat danego spotkania. Dart jest momentami dość monotonny i wprost nie da się ograniczać do recytowania kolejnych punktowych zdobyczy zawodników. Ciąg cyferek zanudziłby prawdopodobnie nawet największych kibiców lotek. Prawdopodobnie część z Was może się ze mną nie zgadzać, ale moim zdaniem punktowa faza lega jest w dużej mierze do przegadania. Widzowie doskonale widzą, jakie wartości rzucają zawodnicy, a komentatorzy mogą wtedy skupić się na zaserwowaniu kilku ciekawostek dotyczących zawodników, ciekawszych wydarzeń ze świata darta, czy po prostu analizy trwającego właśnie spotkania. Oczywiście od tej reguły są wyjątki – maksy, na które po prostu trzeba zwrócić uwagę, bo to sól tej gry i wybitne partie, w których zawodnicy po prostu nie pozwalają na odwrócenie uwagi od tarczy.

Maksy wzbudzają ogromne emocje nie tylko wśród fanów na trybunach, ale także tych przed telewizorami.

Wszystko zmienia się w decydujących fragmentach kolejnych legów, gdy jeden z darterów jest już ustawiony na wartości kończącej. Decydujące fragmenty są momentem, w którym cała uwaga powinna być skoncentrowana na tarczy. Z dwóch powodów. Pierwszym jest ładunek emocjonalny, który najczęściej towarzyszy w końcówkach legów. Zadaniem komentatorów jest odpowiednie zbudowanie tych emocji, a nie przegadanie ich. Drugim powodem jest zwiększona konieczność prowadzenia widza za rękę. O ile w środkowej fazie lega nie trzeba na szybko liczyć punktów – tak w końcówce ma to ogromne znaczenie. Nie każdy potrafi się odpowiednio szybko zorientować się w licznikach, a komentatorzy są w stanie wyjaśnić skąd wziął się rzut w dany sektor, albo dlaczego dane zejście rozpoczynane jest w ten, a nie inny sposób. Właśnie dlatego zarządzanie czasem swoich wypowiedzi jest ważne – bardzo łatwo jest zapomnieć się i przegapić najważniejszy moment lega. Przypominam – wszystko dzieje się szybko 😊 Myśli i słowa Jest jeszcze jeden aspekt szybkości, który obecny jest podczas komentowania. Właściwie szybko trzeba robić wszystko i to w tej samej chwili. Jednocześnie trzeba mówić (z sensem!), obserwować spotkanie i poradzić sobie z potokiem myśli, które potem wypowiadamy do mikrofonu. Trzeba bardzo starannie, ale jednocześnie sprawnie je selekcjonować. Nigdy nie będzie tak, że powiemy wszystko, co chcieliśmy. Na to po prostu nie starczy czasu – szczególnie, że niektóre spotkania potrafią trwać naprawdę krótko. Zaburzenie perspektywy czasu najbardziej odczuwam jednak w momentach ciszy, która również potrzebna jest podczas transmisja. Prawdopodobnie wynika to z mojego wciąż małego doświadczenia, ale nawet najkrótsza przerwa w mówieniu wydaje mi się wiecznością. Człowieka aż korci, żeby powiedzieć cokolwiek, a czasem warto się powstrzymać. Zaburzona perspektywa Podczas komentowania spotkań towarzyszy mi niemała ekscytacja i ogromny zastrzyk adrenaliny. Często łapię się na tym, że przez to na darterskie mecze patrzę przez różowe okulary. W mojej ocenie wydaje mi się, że dany mecz stoi na przyzwoitym poziomie, a dopiero po spojrzeniu na pomeczowe statystyki orientuję się, że w domu na ten sam mecz psioczyłbym pod nosem. Często bardzo trudno jest złapać odpowiednią i obiektywną perspektywę. Trudna bywa realna ocena poziomu spotkania i samych zawodników, a przecież jest ona czymś niezwykle ważnym. Łatwo jest oczywiście dostrzec spotkania wybitne i te, które są naprawdę słabe, ale często może nam się rozmyć bardziej szczegółowa skala. W moim przypadku wszystkie spotkania średnie podciągane są do kategorii dobrych. Skoro mowa już o spotkaniach słabych, to trzeba przyznać, że są one szczególnie trudne z perspektywy komentatora. Niektóre mecze są samograjami – poziom jest na tyle wysoki, że nie trzeba się specjalnie wysilać, bo emocje budują się wręcz same. Gorzej, gdy darterzy nie pomagają i serwują nam dłużące się i nudne jak flaki z olejem męczarnie. Tak też się przecież zdarza! Nawet na najlepszych turniejach. Tutaj pojawia się największe wyzwanie z perspektywy komentatorów. Nie ma nic złego w skrytykowaniu spotkania – to jest wręcz potrzebne. Moim zdaniem należy jednak powstrzymać się od nadmiernego pastwienia i narzekania na taki mecz. Z pewnością nie pomoże to kibicom w lepszym odbiorze wydarzeń przy tarczy. Najlepiej w takiej sytuacji sięgnąć głęboko do swoich notatek i wyciągnąć z rękawa kilka ciekawostek, albo obrócić pewne niedociągnięcia w żart. Dziurawa głowa Znacie to uczucie z jakiegokolwiek egzaminu, gdy nie potraficie odpowiedzieć na pytanie, które przecież jeszcze wczoraj odpowiedzieliście wzorowo? No właśnie, to samo odczuwałem podczas każdej transmisji przynajmniej kilkukrotnie. Nawet najprostsze fakty i rzeczy oczywiste potrafią magicznie uciec z głowy. Nawet informacje, które potrafiłbym wyrecytować obudzony w środku nocy nagle stają się jednym wielkim znakiem zapytania. Po raz kolejny wracamy do tematu szybkości, bo czasami trzeba pewne fakty wyciągnąć z głowy w ekspresowym tempie. Właśnie dlatego warto sobie pomóc i mieć pod ręką notatki. Ja sam wolę być ubezpieczony na każdy wypadek i utrwalam na papierze nawet najprostsze i najbardziej oczywiste informacje. Oczywiście nie można być przygotowanym na każdą sytuację – podczas komentowania jest mnóstwo miejsca na improwizację i radzenie sobie z pewnymi problemami na bieżąco. I to jedna z najpiękniejszych stron tej pracy! Podczas transmisji Premier League zdarzyło mi się wejść na antenę na długo przed pierwszym spotkaniem. Spojrzałem na planowaną godzinę rozpoczęcia spotkania i nie wziąłem pod uwagę tego, że PDC nigdy nie startuje z sesjami swoich turniejów punktualnie. Jednym słowem skazałem się na kilkunastominutowe mówienie w akompaniamencie brytyjskiego studia i zmieniających się infografik serwowanych przez realizatora. Monotonne obrazki w tle i rozpaczliwe wyczekiwanie na pojawienie się na scenie Johna McDonalda. Trzeba było szyć grubymi nićmi :D W duecie raźniej Na koniec odpowiedź na odwieczne pytanie – lepiej komentować samemu czy w duecie? Z mojej perspektywy jest to spór prosty do rozwiązania. Oczywiście, że we dwójkę! Chyba najważniejszym elementem komentowania z kimś jest po prostu możliwość rozmowy, wymiany opinii i wejścia w dialog. We dwójkę jest po prostu raźniej i dużo łatwiej. Nie jesteśmy zmuszeni do mówienia nieustannie – partner daje nam bezcenne chwile na złapanie oddechu, odkaszlnięcie czy po prostu zerknięcie w notatki i doszukanie się ciekawostek, o których jeszcze nie wspomnieliśmy. Podczas kilkugodzinnych transmisji komentowanie z kimś jest też po prostu dużo mniej męczące i jesteśmy w stanie dłużej utrzymać świeżość umysłu. Bez względu na to, czy komentowałem spotkania w telewizji, czy na lokalnych wydarzeniach zawsze wolałem mieć u boku drugą osobę. Z perspektywy widza również wolę słuchać duetu – jeden głos słyszany przez całą transmisję bywa po prostu nużący. Dwugłos dodaje transmisji dynamiki i dużo łatwiej przyciąga uwagę kibica. Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.


-