• DartsPL

Unicorn Challenge Tour na półmetku

W minionych tygodniach odbyło się sześć pierwszych turniejów Challenge Tour. Wśród graczy spoza Wielkiej Brytanii liderem po trzech dniach rywalizacji jest Matt Campbell. Polacy – Steyer i Białecki uplasowali się w okolicy 50 miejsca. Z kolei na Wyspach najlepszy okazał się Jim Williams.


Challenge Tour to okno wystawowe na świat dla zawodników, którym nie udało się zdobyć w tym sezonie karty zawodniczej. Dodatkowo jest to szansa na dołączenie do PDC w przyszłym roku, ponieważ w 2021 dwóch posiadaczy karty zawdzięcza ten przywilej właśnie dobrym postawom w Challenge Tour – David Evans i Ritchie Edhouse. W tym roku PDC zdecydowało się rozdzielić rywalizację na część brytyjską i europejską. Ta decyzja jest podyktowana oczywiście sytuacją epidemiologiczną i utrudnionym podróżowaniem.


Campbell liderem

Matt Campbell to Kanadyjczyk, który w 2020 zrobił wokół siebie dużo szumu podczas World Cup of Darts, kiedy w rywalizacji singlowej pokonał na dużej scenie Dimiego van den Bergha, a w deblu był lepszym graczem na tle Jeffa Smitha. Był także o krok od wyeliminowania Scotta Waitesa w Mistrzostwach Świata PDC, ale to spotkanie przegrał w dramatycznych okolicznościach marnując lotki meczowe. Śmiałe poczynania na dużej scenie uczyniły go jednym z faworytów do podbicia europejskiego Q-Schoola, lecz tam rozczarował po całości. W 4 turniejach zaledwie raz doszedł do fazy last16, a to go sklasyfikowało na 46 miejscu w generalce.


Rozdrażniony tym faktem, bardzo zmotywowany podszedł do rozgrywek Challenge Tour, które mogą mu otworzyć drzwi do PDC w 2022. Po sześciu z dwunastu turniejów jest liderem Order of Merit, a nad drugim Kennym Neyensem ma dużą przewagę. Zwyciężył w dwóch odsłonach, a przy tym kilkukrotnie przekraczał średnią 100pkt.


Matt Campbell zdecydowanie przewodzi w Order of Merit europejskiego Challenge Tour


O ile dobre występy Kanadyjczyka nie są żadnym zaskoczeniem, o tyle druga pozycja w Order of Merit Kenny’ego Neyensa to moim zdaniem niespodzianka. 26-letni Belg wygrał ostatni, szósty turniej Challenge Touru, gdzie w finale uporał się 5:4 z Lukasem Wenigiem. Neyens może być pamiętany przez kibiców z Mistrzostw Świata PDC w 2017. Przegrał wówczas w pierwszej rundzie z Jamie Lewisem. Poza dwoma występami w European Tour i dwóch zwycięstwach w Development Tour w 2016 i 2017 próżno szukać jego większych sukcesów. Dlatego dobra postawa w CT jest niewątpliwie zaskoczeniem. Pierwszą dziesiątkę Order of Merit po 6 rozgrywkach uzupełnili: Rowby-John Rodriguez, Steven Noster, Kevin Doets, Lukas Wenig, Richard Veenstra, Tonis Alcinas, Ricardo Pietreczko oraz Mario Vandenbogaerde. Jednak 4550 funtów zgromadzone przez Campbella i ponad 1500 przewagi nad drugim Neyensem czyni Kanadyjczyka faworytem to triumfu w tegorocznej rywalizacji.


Polacy bez błysku, ale bogatsi o doświadczenie

Podpisane kontrakty przez Sebastiana Steyera i Sebastiana Białeckiego z firmą MODUS umożliwiły regularne granie w istotnych tourach oraz zdobywanie doświadczenia. Otrzymywane wsparcie finansowe wyczyściło także głowy Polaków, którzy w najbliższych latach mogą po prostu skupić się na rozwoju. Między innymi dlatego obaj wystąpili w Niedernhausen, a Białecki zapowiedział swój udział we wszystkich dniach Development Tour 2021.


W Challenge Tour po 6 turniejach wyżej sklasyfikowany jest Białecki – 44, a Steyer – 51. Obaj lepsze mecze przeplatali ze słabszymi. Jednak ogrywanie się z graczami równymi lub lepszymi na pewno zaprocentuje w przyszłości i ułatwi osiągnięcie celu, jakim jest karta zawodnicza.


Pierwszego dnia gier marzenia Białeckiego niszczyli Niemcy. Najpierw odpadł w pierwszej rundzie z Bunsem, a potem po dwóch wygranych, musiał uznać wyższość Eidamsa. W trzecim, czwartym i piątym turnieju dochodził do fazy last 32, do której potrzebował po dwa zwycięstwa. Ograł Kohnleina, Tautfesta, Luhra, Delcourta, Kayę i Proostena. Jednak za każdym razem 1/16 okazywała się nie do przejścia. Ulegał w niej 3:5 Landmanowi, 4:5 Proostenowi i 2:5 Justicii. W ostatnim turnieju po raz drugi w ciągu trzech dni przegrał z Rene Eidamsem, tym razem w pierwszej rundzie. Łączna wygrana Seby wyniosła 350 funtów.


Minimalnie słabiej zaprezentował się Sebastian Steyer. Kędzierzanin zaczął od porażki po deciderze z Damianem Molem. Następnie pokonał Frauenfeldera, ale w last64 wygrał z nim Ljubijankić. W drugim dniu, podobnie jak pierwszym, najpierw była porażka – 3:5 z Hendriksem, by w popołudniowej sesji wykręcić lepszy wynik. Tutaj The Dream uporał się z Lambertsenem i De Vreede, ale marsz zakończył się na van Trijpie, który trafił z formą na mecz z Polakiem (średnia 96.35). Trzeci dzień był najlepszy dla Steyera. Osiągnął kolejno drugą i trzecią rundę (wygrane: D.Janses, M.Jansesn, de Jong; porażki: Rasztowitz i Wenig). Łączna wygrana Seby wyniosła 300 funtów.


Williams najlepszy w UK

O ile w Europie przewaga między pierwszym a drugim miejscem wynosi 1500 funtów, o tyle na Wyspach nie ma mowy o takiej deklasacji. Po sześciu turniejach w wirtualnej tabeli przewodzi Jim Williams (3700 funtów), który wyprzeda drugiego Adama Smitha-Neale’a o 400 funtów.


Pierwszy turniej w tym sezonie padł łupem Darrena Beveridge. Dla fanów Challenge Tour nie jest to zawodnik anonimowy. Szkot regularnie bierze udział w tej serii poszerzając grę między innymi o Q-School czy UK Open, a w przeszłości udawało mu się nawet wygrać pojedyncze eventy. 6 sierpnia (bo wtedy ten turniej się odbywał) zagrał po prostu poza zasięgiem rywali, zdecydowanie zwyciężając w poszczególnych starciach. Ozdobą tego dnia było zwycięstwo 5:2 nad Fallon Sherrock, a przy tym średnia prawie 100 na liczniku.


W drugiej rozgrywce zwycięstwo przypadło liderowi Order of Merit – Jimowi Williamsowi. Walijczyk kapitalnie rozpoczął zmagania tracąc tylko 7 legów w pierwszych czterech meczach. W ćwierćfinale doszło do pasjonującego starcia ze zwycięzcą wcześniejszego turnieju – Beveridgem. W meczu, gdzie obaj darterzy zagrali na średniej powyżej 96, lepszy okazał się Williams – 5:2. W finale podejmował Adama Smitha-Neale’a. Jim przegrywał już 0:2, ale ostatecznie losy meczu obrócił na swoją korzyść i zwyciężył 5:4. The Quiff, bo taki pseudonim nosi Williams, to zawodnik dobrze znany gracz wśród kibiców BDO. W 2019 wygrał prestiżowe World Darts Trophy pod egidą tej federacji. Dobre wyniki w 2020 roku zapewniają mu na ten moment trzecie miejsce w rankingu WDF. Choć jako lider Challenge Tour 2021 ma spore szanse wywalczyć kartę PDC, to nie wiadomo czy sam Jim byłby nią zainteresowany. W 2019 udzielił głośnego wywiadu, w którym stwierdził, że priorytetem dla niego są rozgrywki BDO (obecnie WDF) i nie za bardzo kręcą go eventy PDC. Podał także za wątpliwe swoje występy w Challenge Tour. Jednak po dwóch latach mamy okazję oglądać go pod egidą PDC. Być może spadek rentowności oraz popularności WDF sprawił, że zmienił decyzję.


Drugi dzień rozgrywek zaczął się od zwycięstwa Jimiego McEwana. Szkot w finale uporał się po deciderze z Jimem Williamsem. Pomimo tego, że lepszą średnią wykręcił The Quiff 95.67 (wobec 87.46 rywala), to do pokoju hotelowego wrócił na tarczy. McEwan to 54-letni Szkot, który jest stałym bywalcem turniejów rangi BDO/WDF.


Czwarty turniej (można powiedzieć „w końcu”) padł łupem Adama Smitha-Neale’a. Wicelider tegorocznego Touru w ćwierćfinale pokonał Williamsa, a w finale rozbił 5:1 ubiegłorocznego posiadacza karty PDC Gavina Carlina. Adam Smith-Neale ma 27 lat i urodził się w Coventry. W 2018 zwyciężył w Mastersie BDO. Nieco rozczarował w tegorocznym Q-School, ponieważ uplasował się dopiero na 55 pozycji. Mimo wszystko wydaje się, że w Challenge Tour do końca będzie się liczył w walce o najwyższe cele.


Ostatni dzień rywalizacji zaczął się od triumfu Shauna McDonalda. Anglik po drodze nie miał szczególnie wymagających rywali, lecz nie powinno to pomniejszać jego zasług. Szczególnie wrażenie zrobiło rozbicie sklasyfikowanego w drugiej dziesiątce Kevina Burnessa aż 5:0. W starciu finałowym po deciderze pokonał Nathana Garvina.

Ostatni szósty turniej przyniósł szóstego zwycięzcę. Nikomu nie udało się dwukrotnie zdominować rozgrywek. Ostatnią szansę wykorzystał Jamie Clark. Szkot zagrał wprost kapitalnie eliminując między innymi Jimiego Williamsa (na średniej 102.21) oraz Fallon Sherrock. W finale okazał się bezkonkurencyjny dla Ryana Palmera i zwyciężył 5:3.


Na Wyspach rywalizacja jest wyrównana, ale na półmetku liderem jest Jim Williams


Słabsza dyspozycja gwiazd

Jeśli kogokolwiek można nazwać gwiazdą tegorocznego UK Challenge Tour, to na pewno Roberta Thorntona należy wrzucić do tej grupy. Doświadczony Szkot na półmetku jest dopiero 21 z dorobkiem 650 funtów. Dalecy od dobrych nastrojów są także Ryan Harrington, Conan Whitehead, Richard North. Prawdziwe załamanie formy przeżywają za to Adrian Gray, Nathan Derry, Matt Clark czy Michael Barnard, którzy są poniżej 80 miejsca w rankingu, a przecież ledwie pół roku temu tracili kartę PDC. Do rozgrywek zgłosił się także były rozmówca DartsPL – Diogo Portela. Sympatyczny Brazylijczyk także będzie chciał jak najszybciej zapomnieć o swoich popisach. Plasuje się na 96 lokacie.


Nie najlepiej spisały się także kobiety. Fallon Sherrock jest dopiero 78, a uczestniczka Mistrzostw Świata PDC Deta Hedman wygrała zaledwie jeden mecz, a jej dorobek finansowy wynosi okrągłe zero.


Ciąg dalszy we wrześniu

Od trzeciego do piątek września rywalizacja w ramach Challenge Tour będzie kontynuowana i wtedy też poznamy końcowe rozstrzygnięcia. Turnieje 6-12 odbędą się równolegle w Nidernhausen i Milton Keynes. Jeśli chodzi o inną odsłonę rywalizacji o kartę PDC to już za tydzień rozpoczną ją młodsi gracze w ramach Development Tour, a na liście uczestników pojawi się Sebastian Białecki.


Autor: Tomasz Brodko


Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.