• DartsPL

Cross wyeliminowany z Premier League

Po powrocie Premier League do Milton Keynes Rob Cross przegrał wszystkie mecze i odpadł z rozgrywek. Do sporu zmian doszło także na górze tabeli. Czas podsumować co działo się przez ostatnie dwa dni w Marshall Arena.


Cross out

Mało kto wierzył, że Rob Cross powtórzy wynik z 2019 roku, gdy doszedł do finału Premier League. Ale jeszcze mniej obstawiało, że zostanie wyeliminowany już po dziewięciu starciach. Tym bardziej wobec słabej dyspozycji Gurneya wydawało się, że Voltage spokojnie będzie obecny w drugiej rundzie. Jednak nic bardziej mylnego. Po wznowieniu rozgrywek Anglik przegrał wszystkie trzy spotkania (z van Gerwenem, Durrantem i Smithem) i z pięcioma oczkami zamyka tabelę ligi. W swoim dorobku ma zaledwie jedno zwycięstwo (7:5 z Aspinallem) i trzy remisy (z Buntingiem, Pricem i Grurneyem). Pomimo wczorajszej porażki 4:7 z Durrantem, Anglik w końcu zaprezentował się z dobrej strony. Jego średnia powyżej 103pkt zapewniła widzom wspaniałe widowisko, jednak wobec 77% skuteczności Glena na podwójnych, był bezradny. Na pewno godnie pożegnał się rozgrywkami, jednak z perspektywy całego turnieju mało kto będzie za nim płakać. W Milton Keynes pewne odrodzenie przeżył Daryl Gurney. SuperChin odniósł pierwsze dwa zwycięstwa (przeciwko Dobey’owi i Aspinallowi). Irlandczyk Północny także rozczarowywał w tej odsłonie Premier League, ale jemu w wielu meczach brakowało po prostu szczęścia i postawienia kropki nad i. Świadczy o tym kilka porażek 5:7. Zdecydowanie właśnie ta dwójka prezentowała jak dotąd najniższą formę spośród całej stawki, jednak po Gurney’u więcej możemy się spodziewać, więc z perspektywy widowiska to były dobre rozstrzygnięcia. Dobra dyspozycja debiutantów

Glen Durrant i Nathan Aspinall to dwójka debiutantów w tegorocznej Premier League (jeśli chodzi o regularne występy, a nie gościnne). Trzeba przyznać, że obaj radzą sobie jak dotąd wprost fenomenalnie. Duzza jest sensacyjnym liderem, a The ASP plasuje się na trzeciej lokacie. W przypadku Nathana warto dodać, że zanotował trzy porażki – w tym dwie z… Crossem i Gurneyem. Jako trzeci patent na niego znalazł Peter Wright, który po pierwszej rundzie jest drugi. 6 zwycięstw, 2 remisy i 1 porażka to bilans lidera Durranta. Glen uległ jedynie Aspinallowi, natomiast remisował z Wrightem i (uwaga!) Sherrock. Decyzja PDC, by właśnie tego gracza nagrodzić dziką kartą za dobry poprzedni sezon, była jak najbardziej słuszna. Trzykrotny Mistrz Świata BDO na przestrzeni dziewięciu meczów prezentował się po prostu najrówniej. Padły też głosy, że najnudniej. Do ciekawej sprzeczki doszło między nim, a van Gerwenem. Przed środowym, bezpośrednim starciem obu panów, Holender zarzucił rywalowi, że gra tak nudno, że aż usypia swoich rywali i przez to wygrywa mecze. Glen odpowiedział, że należy mu się trochę szacunku. Słowa Mike’a nie były rzucone na wiatr. Duzza z całej stawki, pomimo liderowania, ma najmniej rzuconych maksów – 15. Niemniej jednak zarzuty van Gerwena podziałały motywująco na Anglika. Najpierw w bezpośrednim starciu zwyciężył swojego krytykanta 7:3, a następnego dnia po świetnym widowisku pokonał Crossa. W obu meczach zanotował 167 checkout. Czy to nie jest efektowne granie? Według mnie jest.


Spadek van Gerwena

Pięć zwycięstw i cztery porażki to bilans samego van Gerwena. Trzeba przyznać, że nie do takiej gry przyzwyczaił nas Mighty Mike w Premier League. To właśnie te rozgrywki są jego koronnymi. W nich o sukcesie nie decyduje dyspozycja dnia, tylko równa forma, a z nią z reguły problemów Holender nie miał. Po wznowieniu rozgrywek w Milton Keynes wygrał 7:2 z Crossem, następnie uległ 3:7 Durrantowi, a w Judgement Night ponownie musiał uznać wyższość rywala. Tym razem Gary’ego Andersona. Szkot po dobrym występie w World Matchplay poczuł wiatr w żaglach i w tabeli zajmuje już piąta lokatę i zgromadził tyle samo oczek co MvG – 10. Tuż za nimi z dziewięcioma punktami plasują się Price i Smith. W tym roku grupa pościgowa o miejsce w Final Four jest większa niż zwykle. Wprawdzie rywalom Mike’a często brakuje równej dyspozycji, ale to co jeszcze pół roku temu było niemożliwe, teraz stało się prawdopodobne i trzeba powiedzieć to głośno: van Gerwen wcale nie jest pewny udziału w Finałach.


Koniec występów gościnnych

W 2020 roku po raz pierwszy w historii Premier League tzw „challenger” wygrał mecz. Dokonał tego Luke Humphries przeciwko Andersonowi. Z dobrej strony pokazali się także Bunting oraz Sherrock, którzy zremisowali swoje starcia. Jednak popisy gości w Milton Keynes przeszły ludzkie pojęcie. Łącznie cała trójka ugrała trzy gemy (2:7 Dobey, 1:7 de Zwaan, 0:7 Wattimena). Ci zawodnicy mieli urozmaicać zawody, a nie zaniżać poziom. Niech się cieszą obaj Holendrzy, że przyszło im grać przy pustej Marshall Arena, a nie w pełnym Rotterdam Ahoy, ponieważ żywiołowa Niderlandzka publiczność na pewno głośno wyraziłaby swoje niezadowolenie. Średnia Wattimeny w starciu z Pricem wyniosła 81,24pkt. Holender tylko raz miał okazję rzucić w double’a, a zaledwie 10 razy ustrzelił 100+. Katastrofa. Po wyeliminowania Crossa, w stawce zostało ośmiu zawodników, którzy pozostałe kolejki rozegrają między sobą. Zatem nie zobaczymy już więcej challengerów w akcji, ale może to i dobrze.


Wyniki 8 kolejki:

Anderson 1:7 Price

Aspinall 5:7 Gurney

Smith 7:3 Cross

Van Gerwen 3:7 Durrant

Wright 7:1 de Zwaan


Wyniki 9 kolejki (Judgement Night):

Aspinall 7:5 Smith

Van Gerwen 4:7 Anderson

Wattimena 0:7 Price

Wright* 7:4 Gurney

Durrant 7:4 Cross

*w tym spotkaniu Snakebite był jedną lotkę od 9-dartera, możecie to zobaczyć TUTAJ


Tabela Premier League po Judgement Night:


Premier League nie robi sobie przerwy i już 28 sierpnia w ośmioosobowym składzie kontynuuje rozgrwyki.

#pdc #darts #premierleague

Autor: Tomasz Brodko