• DartsPL

W Matchplayu szlagiery już od pierwszej rundy!

World Matchplay rozpocznie się już w najbliższą sobotę. Nie tak dawno poznaliśmy wszystkich uczestników imprezy i pary pierwszej rundy turnieju. Krzysztof Ratajski grę w Blackpool rozpocznie od Stephena Buntinga. W pozostałych meczach aż roi się od hitów.

Lipiec i okres wakacyjny to dla wielu sportów sezon ogórkowy. W darcie jest wprost przeciwnie! Najgorętsze miesiące w roku zwiastują też jeden z najgorętszych okresów w PDC. Już w najbliższą sobotę rozpocznie się drugi, co do ważności turniej w kalendarzu – World Matchplay. Po zażartych bojach, w ostatnich turniejach Players Championship, ustaliliśmy listę 32 nazwisk, które pojadą do Blackpool i zawalczą o czek opiewający na kwotę 200 tysięcy funtów! Wielu zawodników podczas World Matchplay będzie mogło wiele zyskać, wielu będzie też mogło wiele stracić. Chwilę po zakończeniu poniedziałkowego turnieju podłogowego w Barnsley odbyła się ceremonia losowania par pierwszej rundy Matchplaya. Zawodnicy rozstawieni (najlepsza 16. Order of Merit, w której na całe szczęście znalazł się Krezysztof Ratajski) otrzymali swoich rywali spośród zawodników nierozstawionych (najlepsza 16. z rankingu jednorocznego). Można powiedzieć tylko jedno – to było naprawdę konkretne losowanie! Na początek Bunting Zaczniemy oczywiście od naszego polskiego rodzynka – Krzysztofa Ratajskiego. Polish Eagle aż do ostatnich chwil walczył o prawo bycia rozstawionym. Na całe szczęście wyniki z turniejów z Barnsley ułożył się po myśli Krzysztofa i Polak zachował 16. miejsce w głównym rankingu darterskim. Los okazał się dla polskiego dartera całkiem łaskawy i w pierwszej rundzie skojarzył go ze Stephenem Buntingiem. Anglik na pewno nie będzie łatwym rywalem, ale można było trafić dużo gorzej – pośród zawodników nierozstawionych czaili się między innymi Damon Heta, Nathan Aspinall, czy Ryan Searle. Dla Bulleta obecny sezon jest jak na razie dość przeciętny. Z UK Open pożegnał się dość szybko, bo już po drugim spotkaniu i przegranej z Williamem O’Connorem. Jeszcze gorzej było w Mastersie, gdzie na dzień dobry przegrał do 0 z Davem Chisnallem, grając na średniej poniżej 90. Na plus wypadły jego dwa występy w European Tourze – w Grazu i w Trierze dochodził do półfinałów. Polscy kibice szczególnie pamiętają ten drugi występ – w drugiej rundzie Bunting po wyrównanym boju wygrał z Sebastianem Białeckim. Bunting z pewnością nie jest w tym sezonie zawodnikiem w topowej formie, ale jego siłą jest doświadczenie na scenie i umiejętność gry pod presją. Anglik często pokazywał już, że stać go na świetne występy w największych turniejach i jest zawodnikiem nieprzewidywalnym - kiedy ma swój dzień jest niezwykle trudny do zatrzymania. W przypadku Krzysztofa Ratajskiego bardziej powinniśmy się jednak skupić na nim samym, niż na rywalu. Wiemy doskonale, że Polak nie znajduje się obecnie w optymalnej formie i trudno wymagać od niego przed startem turnieju jakiegokolwiek wyniku. Sebastian Białecki pokazał już w tym sezonie, że Bunting jest do ogrania – do pełni szczęścia zabrakło mu jedynie decidera. Ratajski w odpowiedniej formie również ma wszelkie papiery do przejścia do kolejnej rundy. W ubiegłym roku Krzysiek dostarczył nam podczas Matchplaya ogromnych emocji i dotarł do ćwierćfinału - miejmy nadzieję, że w tym roku będzie podobnie! Mecz z udziałem Rataja będzie otwierał tegorocznego Matchplaya! O losach naszego rodaka w pierwszej rundzie przekonamy się już w sobotę o godzinie 20!

Na Stephena Buntinga zawsze trzeba uważać! Anglik potrafi zaskoczyć dobrą formą w najmniej spodziewanym momencie.

Wybiegając delikatnie w przyszłość, spójrzmy kto jeszcze znalazł się w ćwiartce Polaka. W drugiej rundzie rywalem dla lepszego z pary Ratajski i Bunting, będzie triumfator pojedynku pomiędzy Peterem Wrightem i Madarsem Razmą. Szkot to kolejna niewiadoma lipcowego turnieju. Wright będzie w Blackpool bronić trofeum wywalczonego przed rokiem, ale ostatnie tygodnie nie stawiają go w gronie głównych kandydatów do wygrania turnieju w tym roku. Od jakiegoś czasu Snakebite’owi daleko od formy z Mistrzostw Świata i w starciu z będącym w formie życia Łotyszem wcale nie będzie mu łatwo. Dla Razmy, występ w Matchplayu będzie niewątpliwym kamieniem milowym w swojej przygodzie z PDC – do tej pory jedynymi turniejami telewizyjnymi, w jakich brał udział były Players Championship Finals i UK Open. W dwóch pozostałych parach tej części drabinki zapowiada się równie ciekawa walka. Triumfator turnieju sprzed dwóch lat Dimitri van den Bergh rozpocznie zmagania od meczu z Callanem Rydzem. Dimi znajduje się ostatnio w bardzo dobrej formie i będzie faworytem tego meczu, ale młody Anglik to niezwykle niewygodny przeciwnik, który potrafi sprawić kłopoty nawet najlepszym darterom na świecie. Dla Belga występ w Blackpool będzie bardzo istotny – Dimi będzie bronił pieniędzy wywalczonych przed dwoma laty. Ewentualna przegrana w początkowych etapach turnieju może dla niego oznaczać duży spadek w rankingu. W ostatnim meczu „polskiej” ćwiartki oglądniemy starcie Jonny’ego Claytona z Rowbym-Johnem Rodriguezem. To kolejne spotkanie, w którym pozycja faworyta wcale nie jest tak mocna, jak mogłoby się wydawać. Walijczyk znajduje się w małym dołku swojej formy i od czasu finałów Premier League nie potrafi zabłysnąć. Przejawem lepszej formy był finał poniedziałkowego turnieju Players Championship, ale to wciąż za mało, aby można było jasno stwierdzić, w jakiej dyspozycji Ferret przyjedzie do Blackpool. Jego rywalem będzie sensacja ostatnich tygodni – Rowby-John Rodriguez. Austriak w końcu zaczął odnosić sukcesy na miarę swojego ogromnego talentu i po wielu latach doczekał się swojego debiutu w Matchplayu. Jeśli Rowby’ego nie przerośnie gra na wielkiej scenie to młody Austriak może sprawić rywalowi sporo problemów. 2 zawodników i 5 tytułów mistrzowskich? Niezwykle ciekawie zapowiada się też druga ćwiartka turniejowej drabinki. Trudno już w pierwszej rundzie o pojedynek zawodników, którzy łącznie mają na swoim koncie aż 5 tytułów Mistrz Świata! Tak będzie w rywalizacji Michaela van Gerwena z Adrianem Lewisem. Jackpot nie znajduje się obecnie w tak dobrej formie, jak 10 lat temu, ale to zawodnik niezwykle charakterny i z pewnością w rywalizacji z MvG będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Dla Holendra będzie to pierwszy prawdziwy sprawdzian formy po operacji nadgarstka, jakiej poddał się w czerwcu. Michaela widzieliśmy podczas turnieju World Series of Darts w Holandii, ale tam już w pierwszej rundzie trafił na świetnie dysponowanego Danny’ego Nopperta. MvG przyznał, że poddał się zabiegowi w tym momencie roku, aby być w pełni gotowym na najważniejsze turnieje sezonu. Matchplay da nam pierwsze odpowiedzi, czy była to słuszna decyzja.

Jakiś czas temu pojedynek Lewisa z Michaelem van Gerwenem mógłby być finałem wielkiej imprezy. Obecnie forma Jackpota spadła i Anglik nie jest już topowym zawodnikiem PDC.

W tej samej części drabinki czekają nas jeszcze dwa spotkania, które zasługują na specjalną wzmiankę. Rywalizacja Joe Cullena z Damonem Hetą i angielskie derby pomiędzy Lukiem Humphriesem i Nathanem Aspinallem. Australijczyk znajduje się w bardzo dobrej formie i być może nadszedł odpowiedni moment na jego duży sukces w turnieju telewizyjnym. Często mówi się, że sukces w World Cup of Darts otwiera drogę do kolejnych dobrych wyników w turniejach singlowych. The Heat pierwszą część już załatwił – w parze z Simonem Whitlockiem triumfował w tegorocznej edycji Drużynowych Mistrzostw Świata. Matchplay będzie kolejnym egzaminem dojrzałości, a Joe Cullen nie wydaje się być dla niego przeszkodą nie do przejścia. Rockstar jest w tym sezonie zawodnikiem chimerycznym – świetne momenty przeplata z nieudanymi turniejami. W starciu z Hetą na słabszą grę pozwolić sobie nie może. Równie ciekawie zapowiada się mecz Humphriesa z Aspinallem. W Luku niektórzy widzą nawet kandydata do wygrania całego turnieju! Młody Anglik niezwykle okrzepł w ostatnich miesiącach i wysyła coraz więcej sygnałów, że jest gotowy na duże sceny i dobre wyniki. W European Tourze Humphries triumfował już w tym sezonie czterokrotnie i zrobił sobie z tych rozgrywek własne podwórko! Cool Hand Luke za rywala będzie miał odradzającego się Nathana Aspinalla. Po słabiutkim początku sezonu Asp w końcu zaczął grać na miarę swoich możliwości i w ostatnich tygodniach zaczął odnotowywać lepsze wyniki. W Blackpool zostanie solidnie przetestowany już w pierwszej rundzie. Ostatnim duetem w tej ćwiartce są James Wade i Martin Lukeman. Wade’a wszyscy dobrze znamy, ale Lukeman to na takim poziomie postać nowa. Martin solidnie zapracował sobie na szansę występu w dużej imprezie. W tym sezonie jest jednym z największych zaskoczeń, a podczas Matchplaya będzie miał okazję przedstawić się szerszemu gronu kibiców darta. Metal vs techno Dużo ciekawego będzie się również dziać na samym dole drabinki. Tu czekać nas będzie między innymi starcie Dirka van Duijvenbode i Ryana Searle’a. Starcie dwóch odmiennych styli muzycznych i typów osobowościowych. Dirk szaleje na scenie i wchodzi na scenę w rytm mocnego techno, a Searle jest dużo bardziej stonowany i stawia na metalową klasykę. To co łączy obu darterów to niepodważalne umiejętności. Obaj stosunkowo niedawno wdarli się do światowej czołówki i czekają na swoją szansę awansu jeszcze wyżej. Obaj grali też już w finałach turniejów telewizyjnych – Holender zameldował się w decydującym meczu World Grand Prix z 2020 roku, a Searle szansę na tytuł miał podczas ubiegłorocznego Players Championship Finals. Podczas Matchplaya obaj nie będą być może faworytami do końcowego zwycięstwa, ale mają za to spory potencjał, aby namieszać w turniejowej drabince. Ich bezpośrednie starcie powinno dostarczyć sporo emocji, a maksy powinny sypać się z każdej strony.

W meczach z udziałem Dirka zawsze dzieje się dużo. Jego starcie z Ryanem Searlem zapowiada się na wyśmienite widowisko!

Na tym nie kończą się dobre spotkania z czwartej ćwiartki turnieju! Zobaczymy w niej starcie dwóch weteranów – Gary’ego Andersona i Daryla Gurneya. Znamy już trochę Szkota i wiemy, że w jego przypadku analizowanie wyników z całego sezonu nie ma większego znaczenia. Flying Scotsman najlepszy jest podczas turniejów telewizyjnych i jakkolwiek mało udany byłby dla niego bieżący sezon, zawsze trzeba się z nim liczyć w telewizji. Anderson, podobnie jak van den Bergh, ma do obrony sporą liczbę pieniędzy – dwa lata temu doszedł do finału imprezy, a słabszy występ w tegorocznej edycji może przybliżyć go do wypadnięcia z czołowej 10 Order of Merit. Gurney od kilku sezonów poszukuje swojej formy sprzed kilku lat. Trudno oczekiwać od Irlandczyka z Północy nagłego przebłysku i imponującego występu w Blackpool, ale Super Chin to zawodnik, którego w każdym momencie stać na odrobinę darterskiej magii. Ciekawie zapowiada się również występ Andrew Gildinga, który do drabinki Matchplaya powraca po 7-letniej przerwie! Co ciekawe, tylko 3 zawodników zanotowało dłuższą przerwę pomiędzy swoimi kolejnymi występami na Matchplayu. Rekordzistą w tej kategorii jest Robbie Green - pierwszy występ zanotowoał w 2004 roku, a kolejny w 2016. Anglik jest jednym z objawień obecnego sezonu, a boleśnie przekonywał się o tym chociażby Krzysztof Ratajski, który kilkukrotnie musiał już uznawać wyższość rywala. Dobre wyniki w turniejach podłogowych i imprezach European Touru sprawiły, że Gilding przebił się na wyższe lokaty rankingu i ponownie dostanie szansę występu na dużej scenie. Zadanie nie będzie łatwe – do ogrania w pierwszej rundzie los przydzielił mu Michaela Smitha, który wciąż wymieniany jest w gronie głównych kandydatów do wygrania całego turnieju. Jeśli Anglik zaprezentuje w Blackpool swoją formę sprzed kilku tygodni to szanse na wygranie pierwszego majora w karierze staną się całkiem realne. Na dokładkę, w tej części drabinki, czeka nas mecz Danny’ego Nopperta z Brendanem Dolanem. O formie Holendra w tym sezonie nie trzeba już wiele pisać. Większym znakiem zapytania będzie postawa drugiego z Irlandczyków z Północy – na korzyść Dolana świadczy niedawny triumf w turnieju Players Championship, a na niekorzyść mało przekonująca gra we wcześniejszych imprezach.

Darterskie emocje na żywo w Viaplay Najmniej emocji, na papierze, przysparza trzecia część turniejowej drabinki. W niej swoje miejsce znalazło sporo zawodników, którzy nie popisywali się w ostatnich miesiącach topową formą. W grze zobaczymy tutaj chociażby Gerwyna Price’a, który wciąż poszukuje swojej mistrzowskiej gry z dwóch ostatnich sezonów. Walijczyk już w pierwszym spotkaniu nie powinien mieć łatwej przeprawy – o drugą rundę powalczy z Martinem Schindlerem, który w tym sezonie w końcu ustabilizował formę i regularnie zachwyca dobrą grą. Podczas Matchplaya Niemiec będzie miał okazję na potwierdzenie dobrej dyspozycji na dużej scenie. Podobnie wygląda sytuacja Jose de Sousy – Portugalczyk od jakiegoś czasu przestał zachwycać i wydaje się być przy tarczy mocno przygaszony. The Special One przełamania będzie szukać w pojedynku z Gabrielem Clemensem. W tej samej części drabinki znaleźli się również Rob Cross, który podejmie Chrisa Dobeya i Dave Chinsall, który zmierzy się z Kimem Huybrechtsem. Start wielkich emocji już w najbliższą sobotę 16 lipca. Turniej potrwa aż 8 dni, a wielki finał odbędzie się w niedzielę 24 lipca. W ostatni dzień turnieju rozegrany zostanie również pierwszy w historii kobiecy Matchplay! Na brak emocji w najbliższym czasie nie powinniśmy narzekać. Transmisję ze wszystkich spotkań będzie można śledzić na platformie Viaplay. Nie możecie tego przegapić! Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.