• DartsPL

„Wciąż nie udało mi się dotrzeć na szczyt”

Z Jeffreyem de Zwaanem rozmawialiśmy o pełnym sukcesów początku kariery, kontuzji ramienia oraz niedawno zakończonych World Grand Prix i World Cup of Darts.


Jeffrey de Zwaan (ur. 26 marca 1996 w Rijswijk) – holenderski gracz darta. Jeden z czołowych zawodników na świecie – obecnie sklasyfikowany na 23 miejscu PDC Order of Merit. Dwukrotny zwycięzca turniejów Players Championship oraz Development Tour, a także półfinalista World Matchplay w 2018 roku.


Cześć Jeffrey! Zacznijmy od twojego pseudonimu - Black Cobra. Czy ten nickname po prostu Ci się spodobał, czy może kryje się za nim większa historia?


Hej. Tak, jest pewna historia. [śmiech] Gdy byłem mały to często odwiedzaliśmy w wakacje moją rodzinę, która mieszka w Tajlandii. Razem z tatą spędzaliśmy wolny czas na farmie. Gdy pewnego dnia spacerowaliśmy, a ojciec trzymał mnie na barana, to ostrzegłem go, że koło jego nogi czai się czarna kobra. Po kilku latach, gdy myśleliśmy nad pseudonimem, to zaproponował czarną kobrę, przed którą go uratowałem. [śmiech]


Zacząłeś swoją karierę w BDO mając 15 lat! Byłeś bardzo młody i rzadko zdarza się, by ktoś w takim wieku rywalizował na tak wysokim poziomie. Jak to się stało? Czy byłeś juniorem odnoszącym sukcesy w Holandii?


Przede wszystkim bardzo wcześnie zacząłem grać, bo miałem około 12 lat. Od razu robiłem postępy. W wieku 13 lat zająłem pierwsze miejsce w holenderskim rankingu młodzieżowym do lat 14. Z czasem przychodziły kolejne sukcesy. Można powiedzieć, że w krajowych turniejach młodzieżowych wygrałem wszystko co tylko możliwe.


Pierwsze kroki na scenie międzynarodowej stawiałeś w BDO i PDC Development Tour. Które z nich było cenniejszym doświadczeniem?


Hm… Trudno powiedzieć. Myślę, że i to i to. Zarówno w BDO jak i w Development Tour zdobywasz doświadczenie, które jest niezbędne, by grać na najwyższym poziomie.


Twój pierwszy rok w PDC był bardzo udany i zająłeś 57. miejsce na świecie (2015 rok przyp.red.). Jednak w 2018 spadłeś na 78. lokatę i ponownie zostałeś zmuszony do gry w Q-School. Czułeś większą presję po tak świetnym początku czy jakie były powody spadku?


Miałem łatwość w pokazywaniu swoich umiejętności od samego początku. Dużo trudniej jest powtórzyć udane wyniki. Dodatkowym problemem były bóle w ramieniu, z którymi się zmagałem przez długi czas.


No właśnie, dopiero w tym roku zdecydowałeś się na operację. Czy już jest wszystko w porządku?


Tak, poddałem się operacji. Jednak wciąż nie jestem pewien czy ramię jest zdrowe. Codziennie testuje je i czasem odczuwam ból. Możliwe, że będę musiał wrócić do szpitala, ale mam nadzieję, że to nie będzie konieczne.


Obecnie ustabilizowałeś swoją pozycję tuż za najlepszymi na świecie. Jakie aspekty swojej gry musisz poprawić, aby w przyszłości znaleźć się na stałe w TOP10?


Jestem cierpliwy i konsekwentny, a przy tym świadomy, że wciąż nie gram na poziomie najlepszych zawodników PDC. Ale nie panikuję. Moim zdaniem to kwestia czasu i doświadczenia. Cały czas będę się rozwijał.


Ty i Max Hopp jesteście najmłodszymi graczami w pierwszej pięćdziesiątce PDC Order of Merit i uważa się was za przyszłość światowego darta. Czy czujesz z tego powodu dodatkową presję?


Zawsze czuję presję i jestem bardzo zmotywowany, bo wciąż nie udało mi się dotrzeć na szczyt. Wiem, że mogę to osiągnąć, ale czasem po prostu przegrywam ze stresem i presją.


Świetnie się spisałeś w World Grand Prix, gdzie doszedłeś do ćwierćfinału. Początkowo nie miałeś grać w głównym turnieju, ale z powodu wycofania się Adriana Lewisa i Stephena Buntinga (otrzymali pozytywne wyniki testu na COVID przyp.red.) wkroczyłeś do akcji. Jaka była twoja reakcja na tę wiadomość i jakie procedury towarzyszyły Twojemu późniejszemu przybyciu do Coventry?


To był szalony okres. W poniedziałek rozgrywałem swoje mecze w PDC Home Tour. Nagle dostałem telefon od pracowników PDC i powiedzieli mi, że zawodnicy są właśnie testowani na COVID. Jeśli pojawi się pozytywny wynik, to ja zajmę jego miejsce (kwalifikację do World Grand Prix miało TOP16 Pro Tour Order of Merit, a Jeffrey był 17 przyp.red.). Od razu udałem się do lokalnej przychodni, by zrobić wymaz i mieć wyniki gotowe. Dzień później dowiedziałem się, że był pozytywny wynik w Coventry. Wspólnie z managerem kupiliśmy miejsca w najbliższym samolocie i dołączyłem do rywalizacji. To fantastyczne uczucie móc wystąpić w takim turnieju, pomimo początkowego braku kwalifikacji. Byłem zmotywowany, by udowodnić swoimi wynikami, że zasłużyłem na to miejsce.


W takim razie, myślę, że ci się udała ta sztuka. Grand Prix ma bardzo unikalny format - double in, double out. Jaki ma to wpływ na całą grę i czy lubisz tę odmianę?


Każdy turniej sprawia mi dużo radości. Gra w darta to dla mnie wielka frajda, ale także okazja do zdobycia cennego doświadczenia. Faktycznie ten format znacznie różni się od tradycyjnego. Na pewno dodaje dużo losowości w grze. Zawsze jest więcej niespodzianek.


Młodzieżowe Mistrzostwa Świata w tym roku były z kolei lekkim rozczarowaniem (Jeffrey będąc zdecydowanym faworytem do końcowego triumfu, odpadł w półfinale z Joe Davisem 5:6 przyp.red.). Czy trudno było ci się skoncentrować i dać z siebie wszystko, grając z mniej znanymi graczami?


Wydaje mi się, że powód był odwrotny niż mówisz. Ja, zdecydowanie, za bardzo chciałem. Aż do 2020 roku moim największym sukcesem w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata były ćwierćfinały. Cały czas w głowie powtarzałem sobie, że muszę wygrać w tym roku, ponieważ to ostatni występ w młodzieżowych rozgrywkach. W półfinale prowadziłem już 4:0… Ech po prostu to spieprzyłem.


Czy dart to Twój jedyny sposób na zarabianie pieniędzy, czy masz jakiś „plan B”?


Tak, oczywiście, że mam. Cały czas pracuję. Muszę mieć jakieś pieniądze na koncie, żeby czuć się bezpiecznie. Rachunki płacę z normalnej pensji, a dart to po prostu dodatkowe źródło dochodu.


A zdradzisz w takim razie, gdzie pracujesz?


Jasne. Pracuję w firmie mojego managera, która zajmuje się silnikami do statków.


World Cup of Darts właśnie się zakończyło i Twoi rodacy dotarli do ćwierćfinału. Walka o drugie miejsce w drużynie między Tobą a Dannym Noppertem była bardzo wyrównana. Czujesz się zawiedziony, że ta rola nie przypadła Tobie?


Nie, w żadnym wypadku. Gdyby ten turniej był rozgrywany w normalnym terminie, to ja bym reprezentował kraj (tegoroczne rozgrywki zaplanowano na czerwiec i wtedy Jeffrey był wyżej w rankingu od Nopperta, ale z powodu pandemii zostały przeniesione na listopad przyp.red.). Niestety po kilku miesiącach spadłem w rankingu i reprezentował nas Danny.


Czy uważasz, że masz to, czego potrzeba, aby w przyszłości stać się częścią drużyny narodowej?


Na pewno tak. Po prostu w tym roku nie było mi to pisane.


Interesuje mnie, jak darterzy starają się poprawić uchwyt barrela. Niektórzy oblizują palce, a inni używają szmatek. Co ty praktykujesz?


Szczerze mówiąc, nie przywiązuję do tego większej wagi. Po prostu rzucam. Na stoliku mam suchy ręczniczek, którym wycieram pot z rąk.


A wiesz co jest często stosowane przez innych graczy?


Tak ja mówisz, wielu z nich oblizuje palce dla lepszego uchwytu. Zdecydowana większość ma suche ręczniczki, ale są też niektórzy, którzy stosują wosk lub kredę.


Dzięki Jeffrey za poświęcony czas i odpowiedzi na pytania. Powodzenia podczas Winter Series!


Również dziękuje, uściski!


Autorzy: Tomasz Brodko i Arkadiusz Salomon