• DartsPL

WDF - podsumowanie czerwca

Czerwiec w WDF przyniósł nam wiele emocji. Odbył się jeden z bardziej prestiżowych turniejów w roku – Dutch Open, a także doczekaliśmy się Polaka na podium. Sebastian Steyer zajął trzecie miejsce w Balaton Masters.


Ale rozpieścił nas czerwiec w największej darterskiej federacji świata! Niemalże wszystkie tuzy WDF pojawiły się w Dutch Open 2022, turnieju który ma rangę platinum. Nie zabrakło także polskich akcentów. Sebastian Steyer, Marcin Słomski oraz Karol Wilgosiewicz zagrali na Węgrzech, a Dariusz Marciniak i Szymon Dejnega w Rumunii. Przede wszystkim cieszy coraz większa liczba biało-czerwonych pojawiająca się na arenie międzynarodowej, ale wszystko po kolei.


Jelle Klaasen i Beau Greaves triumfowali w Assen

Dutch Open to najważniejszy turniej roku w Europie Kontynentalnej. Został doceniony także przez organizatorów, którzy nadali mu rangę platinum (jeden poziom wyżej niż gold). Święto było tym większe, że WDF wróciło do Assen po dwóch latach przerwy. W 2020 zwyciężył Ross Montgomery. Wyjątkowość tego eventu polega również na tym, że od półfinałów gracze rywalizują w formacie setowym (last4 best of 3, a finał best of 5). Lista uczestników była pełna gwiazd, legend tej federacji czy wschodzących perełek. Nostalgię wśród kibiców na pewno wywołała obecność Kurta Dumareya. Belg swoje największe triumfy święcił ponad 30 lat temu! W 1987 wygrywał między innymi Belgium Open i grał na World Masters. Przyznam się, że odkąd interesuję się dartem, to po raz pierwszy miałem okazję widzieć go na liście startowej. Dodatkowo dotarł do fazy last64, a tam przegrał z jednym z pozytywnych zaskoczeń tego roku w WDF – Alexandrem Merkxem. Holender w 2022 zwyciężył już na Litwie i w Szwajcarii, a w Assen uległ w last32. W 1/32 odpadł jeszcze doświadczony Dave Perletti (nieoczekiwane 0:4 z Niemcem Helmecke). Z turniejem przedwcześnie pożegnał się także siódmy w rankingu WDF Andy Baetens. Belg w last32 przegrał 1:4 z Holendrem van Velzenem. W tej samej fazie doszło do szlagieru pomiędzy Klaasenem a Veenstrą. Lepszy okazał się ten pierwszy i zaskakująco gładko zwyciężył (4:0). Jedną rundę później swojego pogromcę znalazł lider WDF Order of Merit James Hurrell (na pewno wielu czytelników poznało go w Policach, gdzie zwyciężał w 2016 i 2017). Anglika odprawił z kwitkiem Gian van Veen (4:1). Tym samym w najlepszej ósemce znalazło się aż sześciu reprezentantów gospodarzy, co było niemałą niespodzianką. Zwłaszcza powody do zadowolenia miał 19-letni Jurjen van der Velde. Do 10 tytułów młodzieżowych dołożył bardzo solidny występ w turnieju seniorskim. Do najlepszej czwórki zgodnie z oczekiwaniami doszli Klaasen i Tricole. Myślę, że obecność Szkota Barilliego również nie była wielką niespodzianką. Stawkę nieoczekiwanie uzupełnił gospodarz Ivo Leeksma. W obu półfinałach byliśmy świadkami trzech setów. Klaasen 2:1 pokonał Tricole’a i w takich samych rozmiarach Barilli Leeksmę. Wielki finał nie miał większej historii, ponieważ Klaasen zwyciężył bez straty seta i tym samym The Cobra po 16 latach przerwy wygrał event BDO/WDF, a także zgarnął 5 tysięcy euro.

Wśród pań poniżej oczekiwań zagrały Deta Hedman i Jo Clements, które z turniejem pożegnały się już w fazie last32. Na tym samym etapie odpadła uzdolniona, osiemnastoletnia Melissa Landkroon. Holenderka musiała uznać wyższość Beau Greaves (1:4). Angielka napędzała się z biegiem eventu, a w ćwierćfinale wygrała prestiżowy mecz z Lorraine Winstanley. Wtedy jasne stało się także, że Aileen de Graaf nie obroni tytułu zdobytego w 2020, ponieważ po deciderze przegrała z Rhian O’Sulivan. W finale zagrała – rzecz jasna – Beau Greaves. Mistrzyni Świata z tego roku podjęła Walijkę O’Sulivan. Nie dała jej żadnych szans (5:1) i umocniła się na pierwszym miejscu rankingu światowego WDF.

Jelle Klaasen poważnie podszedł do sprawy po utracie karty PDC i pojawia się na wielu turniejach WDF. W czerwcu wygrał prestiżowe Dutch Open 2022. U kobiet, zgodnie z oczekiwaniami, najlepsza była Beau Greaves.


Steyer w półfinale w Balaton Masters

W weekend 18-19 czerwca rozegrano dwa turnieje w węgierskim Balatonlelle (oba ranga bronze). Na południe wybrało się trzech Polaków – Sebastian Steyer, Marcin Słomski oraz Karol Wilgosiewicz. W sobotę rozegrano Balaton Classic, w którym swój życiowy sukces w turnieju WDF odniósł Karol Wilgosiewicz. Oławianin zwyciężył w trzech meczach, a swojego pogromcę znalazł dopiero w last16. Przegrał 1:4 z Janosem Vegso. Porażka z doświadczonym Węgrem na pewno nie jest powodem do wstydu. Karol w ostatnim czasie pozyskał sponsorów, dzięki czemu częściej pojawia się na turniejach poza granicami kraju. Wizyty w Danii, na Węgrzech, Litwie czy w Czechach (kwalifikacje do European Tour) budują jego pewność siebie, a także pozwalają zdobywać niezbędne doświadczenie. Przy takiej regularności wyjazdów oraz systematycznych treningach być może Wilgo niedługo poprawi swój wynik z Balaton Classic. Także w fazie last16 z turnieju odpadł Sebastian Steyer. The Dream po deciderze przegrał z Józsefem Rucską. W półfinałach wspomniany Vegso przegrał z młodym rodakiem Andrasem Borbelym. Węgier świetnie sobie radzi w 2022. W marcu zwyciężył w seniorskim Budapest Masters, a do tego dołożył cztery tytuły młodzieżowe (w tym dwa w Balaton). Borbely w finale uległ 4:5 Rumunowi Laszlo Kadarowi, który w last4 także po deciderze uporał się z Bejaminem Pratnemerem.


Drugiego dnia Wilgosiewicz nie miał szczęścia i los skojarzył go w drugiej rundzie z Benjaminem Pratnemerem. Słoweniec w Balaton Masters nie miał sobie równych i w finale 5:2 zrewanżował się Kadarowi za poprzedni dzień. Rumun w półfinale 4:1 pokonał Sebastiana Steyera. Polak w niedzielę prezentował się naprawdę dobrze. W last16 do zera ograł Gabora Jagiczę, a w last8 wziął rewanż Ruscsce (5:4). Steyer zanotował najlepszy wynik w tym roku i - jeśli pamięć mnie nie myli – pierwsze podium od turnieju na Słowacji w 2020. Dla Seby należą się wielkie brawa! W rankingu Europy Wschodniej plasuje się na 10 miejscu, a w światowym na 79.

Obecność Seby Steyera w najlepszej czwórce Balaton Masters bardzo cieszy. Polak zaprezentował regularny i wysoki poziom. Zwróćcie uwagę na dress code - Łukasz Kamiński lubi to :)


Littler znów najlepszy, Marciniak debiutuje!

25-26 czerwca oczy fanów WDF przeniosły się do Rumunii. W sobotę rozegrano Romanian Classic rangi bronze. Na południu Europy obsada była bardzo mocna. Tak naprawdę wyglądało to niewiele gorzej niż w przypadku Dutch Open. Pierwszego dnia wpadkę zaliczył Andy Baetens. Belg opdadł już w last128. Turnieju dobrze nie będą wspominać także Richard Veenstra, Chris Landman, Lee Wiliams czy Scott Marsh – porażki w last64. Pomimo słabego rezultatu cała czwórka zagrała na średniej około 80-punktowej, ale trafiła na bardzo dobrych rywali – odpowiednio Moreno Blom, Diogo Portela, Neil Duff i Gabor Takacs. Odpaść na avg 88.82 jak Lee Williams, a mając świadomość, że chwilę wcześniej Arron Monk wygrał na 57.26 musi boleć, ale takie są już uroki WDF. W last32 na świetnym poziomie stał mecz Porteli z Kadarem. Lepszy po deciderze był Brazylijczyk. Ale jak się okazało na więcej już nie było go stać, bo w 1/8 uległ Neilowi Duffowi. W tej samej fazie absolutny koncert zagrał Luke Littler. 15-latek rozgromił 4:0 Patrika Kovacsa na średniej 103.66! W Bukareszcie, jak oszczędzać lotki i siły, pokazał Arron Monk. Anglik mimo, że kilka razy grał słabo, to dotoczył się do półfinału, gdzie uległ Littlerowi. W drugiej części drbainki Jelle Klaasen wyeliminował Walijczyka Gilleta. W finale The Nuke nie dał szans Cobrze i zwyciężył 5:1. Littler zanotował dwie dwunaste lotki i zagrał na średniej 95.30.


W niedzielę odbył się Romanian Open (ranga silver). W tym turnieju wystąpili Polacy– Darek Marciniak i Szymon Dejnega. Dla Darka był to debiut na arenie międzynarodowej. Nasza Różowa Pantera przez pierwsze dwie rundy przeszła bez straty lega – 4:0 z Brytyjczykiem Dunhamem oraz 4:0 z Rumunem Cirsteą. W top64 uległ Aleksanderowi Merkxowi 1:4. Przy okazji Dutch Open wspominałem o tym Holenderze, który w tym roku zgarnął już dwa tytuły WDF i jest bardzo rozpędzony. Jak na swój pierwszy występ Dariusz zaprezentował się bardzo dobrze! Szymon Dejnega nie miał szczęścia w losowaniu i odpadł w pierwszym meczu z Lee Williamsem. Tylko do last32 dotarł Laszlo Kadar i wtedy stało się jasne, że gwiazda gospodarzy nie odniesie większego sukcesu na swojej ziemi. Przegrał z jego dobrym znajomym - Patrikiem Kovacsem. Rundę później z turniejem pożegnali się Diogo Portela, Richard Veenstra, Lee Williams i sobotni zwycięzca Luke Littler (przeciwko Chrisowi Landmanowi). W ćwierćfinale spotkały się same uznane nazwiska. Najlepsze widowisko stworzyli Jelle Klaasen i Scott Marsh. Holender zagrał na średniej prawie 98 punktowej, ale przegrał 3:4. W last4 Marsh pokonał 4:2 Moreno Bloma i w takich samych rozmiarach Kovacs Jordana Brooksa. W finale Węgier Kovacs nie oddał nawet lega Scottowi Marshowi i pewnie zwyciężył – 5:0.


Wyjazd na Romanian Darts Festival był moim debiutem na turnieju tej rangi poza granicami Polski. Sam pomysł uczestniczenia w nim był bardzo spontaniczny i połączony z wyjazdem wakacyjnym do Bułgarii. Jednym słowem zrobiliśmy sobie przerwę w podróży na wakacje i pograliśmy w darta. Jeżeli chodzi o sam turniej i organizację to, powiem szczerze, jestem pod wielkim wrażeniem. Turniej był prowadzony z wykorzystaniem platformy Dartconnect (liczenie na tabletach i wyniki na żywo w internecie – przyp.red.). Organizatorzy wręcz biegali po sali z tabletami, aby usprawnić przebieg zawodów – krótko mówiąc pełna profeska. Sam turniej był dla mnie czymś nowym i cieszy bardzo uzyskany wynik, choć mogło być lepiej, ale tzw. frycowe trzeba zapłacić. Wygrałem dwa mecze, dość pewnie po 4:0, choć moi rywale nie byli z najwyższej półki. Finał drabinki był w moim wykonaniu bardzo nerwowy i myślę, że gdyby nie emocje, to mógłby się zakończyć innym wynikiem (porażka 1:4 z Alexandrem Merkxem - przyp.red.). Na podwójnych wyglądało nieźle, ale z ustawieniem się było gorzej. Sam wyjazd zdecydowanie oceniam na plus. Może moja gra nie rozpieszczała, ale nowe doświadczenia zdobyłem. – relacjonował ekipie DartsPL Darek Marciniak

15-letni Luke Littler wrzuca kolejny puchar do gabloty. Tym razem zwyciężył w Romanian Classic i zbliżył się do Jamesa Hurrella - lidera światowego rankingu WDF. Drugiego dnia rywalizacji w Bukareszcie najlepszy okazał się Węgier Patrik Kovacs.


Pozostałe turnieje

W czerwcu rywalizowano także w Szwajacarii. Historycznie neutralny grunt przez chwilę stał się węgierski, ponieważ w Swiss Open (ranga silver) zwyciężył Gabor Takacs. Triumfator trzech turniejów WDF w finale okazał się lepszy od Martyna Turnera 5:2. Anglik odniósł wielki sukces w ćwierćfinale, kiedy uporał się z Jelle Klaasenem. W turnieju wystartowali jeszcze między innymi Moreno Blom (półfinał), Diogo Portela (last8), Andy Baetens, Mark Barilli, Ryan Murray (wszyscy last16). W Bazylei przy tarczy pojawił się znany głównie z turniejów European Tour i World Cup of Darts reprezentant gospodarzy Stefan Bellmont, ale odpadł w last32. W ten sam weekend (4-5 czerwca) rozegrano jeszcze Helvetia Open (ranga bronze). Niepokonany był pogromca Darka Marciniaka z Bukaresztu Alexander Merkx. Holender zgarnał swój drugi tytuł w karierze (a także w tym roku). Pod koniec maja zwyciężył w Lithuania Open. W Szwajcarii w finale 5:3 pokonał Andy’ego Baetensa.


Cztery turnieje w ciągu miesiąca mogli zaliczyć darterzy z Australii i Oceanii. Turniej rangi silver – New Zealand Masters padł łupem Haupaia Puhy. Lider rankingu krajowego pokonał w finale 5:4 Marka Cleavera. W South Island Masters (bronze) wystąpił komplet najbardziej utytułowanych Nowozelandczyków. Reprezentant kraju w World Cup of Darts Warren Parry przegrał w last8 z Mikem Thomasem. Drugi z duetu krajowego Ben Robb w ostatni weekend czerwca nie zaznał porażki. W finale 5:3 ograł Puhę i sięgnął po piąty tytuł WDF, a także obronił zwycięstwo z poprzedniego roku. 5 czerwca miał miejsce trzeci event w tym miesiącu w Nowej Zelandii – Canterbury Open (bronze). Po tytuł po raz kolejny sięgnął Haupai Puha, który tym razem okazał się lepszy od Bena Robba (5:3). Warren Parry znów musiał obejść się smakiem i odpadł przed finałem. W last4 Robb rozbił go 0:4. Grono półfinalistów uzupełnił czwarty w rankingu krajowym WDF Landon Gardiner. 26 czerwca rywalizowano także w Australii w ramach Victorian Classic (silver). W turnieju zwyciężył Mal Cuming, który w finale po deciderze pokonał lidera australijskiego cyklu Petera Machina. Dla Cuminga był to czwarty tytuł BDO/WDF, a pierwszy od trzech lat. W ćwierćfinale z gry odpadł Raymond Smith – odkrycie ostatnich Mistrzostw Świata PDC.


Trudno wyobrazić sobie miesiąc gier w WDF bez gry za Atlantykiem. Nie inaczej było tym razem. W weekend 17-18 czerwca w Toronto rywalizowano w ramach Canadian Open 2022 (silver). Puchar wzniósł w górę lider rankingu krajowego Nick Smith, który w finale do zera rozprawił się z rodakiem Jimem Longiem. 12 czerwca odbyło się Cherry Bomb International w Boca Raton na Florydzie. Po trzeci tytuł w tym roku sięgnął Danny Lauby. Junior niedawno wspiął się na pierwsze miejsce w amerykańskim rankingu. Kilka tygodni temu chwalony przez nas na łamach DartsPL Leonard Gates odpadł w ćwierćfinale i musi zadowolić się trzecią lokatą w USA WDF Ranking. Obu dżentelmenów rozdziela Jim Widmayer. 52-latek w Cherry Bomb odpadł w last16.

Danny Lauby Junior zwyciężył w Cherry Bomb International i zgarnął trzeci tytuł WDF w tym roku. Amerykanin lideruje w amerykańskim rankingu i w pewnym stopniu rekompensuje się za nieudany Q-School.


Aktualny męski ranking światowy dostępny TUTAJ, a żeński TUTAJ.

W lipcu najwyższą rangę będzie miał turniej w strefie Oceanii – New Zealand Open (gold). Spore oczekiwania mamy także wobec silvera w Anglii – England Open. Dodatkowo turnieje WDF zajrzą do Serbii oraz egzotycznej Japonii.


Autor: Tomasz Brodko

Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.