• DartsPL

Wracamy po świętach!

Jeszcze przed przerwą świąteczną w Ally Pally rozegrano ostatnie mecze drugiej rundy. Teraz darterzy wracają do rywalizacji, aby rozstrzygnąć między sobą walkę o tytuł najlepszego dartera świata. W gronie 32 najlepszych zawodników tegorocznej edycji turnieju znalazło się miejsce dla Krzysztofa Ratajskiego.



Święta, święta i po świętach. Jak zwykle okres bożonarodzeniowy minął jak z bicza strzelił. Dla kibiców darta to jednocześnie zła, ale też dobra wiadomość. Ta druga jest taka, że już dzisiaj do Alexandra Palace powrócą rozgrywki Mistrzostw Świata, które powoli wkraczają w decydującą fazę. Najlepsi darterzy świata rozpoczną rywalizację w trzeciej rundzie turnieju, a w pierwszym meczu tej fazy rozgrywek na scenie pojawi się Krzysztof Ratajski, który podejmie Simona Whitlocka. Od tej fazy rozgrywek mecze rozgrywane będą do 4 setów, a stawka staje się coraz większa! Przypomnijmy sobie co wydarzyło się tuż przed świętami, a także co czeka nas w najbliższym czasie!


Rewelacyjny Amerykanin


Jeszcze przed świętami w Ally Pally rozegrano ostatnie mecze drugiej rundy turnieju i nie zabrakło paru niespodzianek. Zacznę od tej, która mnie osobiście zabolała najmocniej – od odpadnięcia Adriana Lewisa. Jackpot nie był przed turniejem stawiany w gronie faworytów – Anglik już jakiś czas temu zgubił swoją wyśmienitą formę sprzed kilku lat. Nie można zapominać, że Lewis to dwukrotny Mistrz Świata z lat 2011 i 2012, a w 2016 roku był w finale tej imprezy. W ostatnich kilku sezonach Adrian przestał jednak odgrywać w PDC tak znaczącą rolę, wypadł z czołowej 10 światowego rankingu i przestaliśmy go widywać w najważniejszych turniejach. Jego rywalem w meczu drugiej rundy był Amerykanin Daniel Baggish, który przystępował do rywalizacji z Anglikiem po niespodziewanej wygranej nad Damonem Hetą. Pomimo słabszej postawy w obecnym sezonie większość ekspertów w roli faworyta stawiała mimo wszystko rozstawionego z 21 numerem Lewisa. Jackpot zawiódł jednak na całej linii, a jego gra w dwóch pierwszych setach mogła przyprawić o przedświąteczny ból brzucha. Solidna gra Baggisha wystarczyła do wygrania obu partii, w których Amerykanin stracił zaledwie jednego lega! Wszystko za sprawą katastrofalnej skuteczności Anglika na podwójnych. Adrian trafił zaledwie raz na 16 podejść, a szalę goryczy przelała sytuacja z 3 partii 2 seta, w której Lewis dwa razy z rzędu trafiał w podwójną 13, zamiast w podwójną 4. Kiedy wydawało się, że Lewis przegra rywalizację z kretesem, Anglik jak za dotknięciem magicznej różdżki odmienił swoją grę. Lotki w końcu zaczęły słuchać swojego właściciela i trafiały w odpowiednie segmenty tarczy. Lewis wygrał 3 seta, a w 4 wyskoczył na prowadzenie 2-0 i zmierzał do doporowadzenia decydującej partii. Wtedy nastąpił jednak kolejny zwrot akcji. Amerykanin wyzerował swój licznik ze 170, pomimo tego, że jego rywal nie miał nawet matematycznej możliwości skończenia lega! Był to pierwszy najwyższy checkout tegorocznej edycji turnieju. Dla Amerykanina była to iskra potrzebna do tego, żeby odwrócić losy trzeciego seta – Baggish wygrał dwa kolejne legi i zakończył marzenia Lewisa o awansie do 3 rundy Mistrzostw Świata. Daniel nie ukrywał swojego wzruszenia i po wygranej ukrył twarz w dłoniach – jeszcze przed meczem Baggish otrzymał od swojej siostry dowiedział się, że ich brat doznał rozległego udaru. Danny zastanawiał się nad zrezygnowaniem z udziału w turnieju i powrotem do domu, ale został i jego amerykański sen wciąż trwa!


Smith poza burtą


Porażkę Lewisa z Baggishem można nazwać niespodzianką, ale przegrana Michaela Smitha z Jasonem Lowem należy uznać za sensację! Mało kto przypuszczał, że 4 darter świata może pożegnać się z imprezą już na etapie 2 rundy. Bully Boy zaprezentował się jednak słabiutko i zawiodła go jego największa broń – potrójna 20. W całym meczu Michael rzucił zaledwie 2 maksy, a pole punktowane za 60 nie chciało z nim tego dnia współpracować. Do tego dorzucić trzeba przeciętną skuteczność na podwójnych i to złożyło się na przegraną 1-3. Wolno i cierpliwie grający Lowe całkowicie rozbroił swojego dużo bardziej doświadczonego rodaka. Wszystkie sety wygrane przez niżej notowanego Anglika wygrane były przez niego do 0! Smith wydawał się być zrezygnowany, a jego mowa ciała zdradzała niezadowolenie Bully Boya. Przed turniejem Michael zaliczany był wymieniany w gronie zawodników, którzy mogą pokusić się o sięgnięcia po mistrzowski tytuł – rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała jednak mistrzowskie aspiracje Smitha. Z Alexandra Palace pożegnał się także 5 zawodnik świata – Rob Cross. Mistrz Świata z 2018 roku przegrał w meczu drugiej rundy z Dirkiem van Duijvenbode i chociaż ranking jednoznacznie wskazywał na Anglika, to zwycięstwo Holendra nie powinna nikogo zszokować. Titan zagrał bardzo dobry mecz, który okrasił 7 maksami. Dirk lepiej wytrzymał nerwową końcówkę i przełamał rywala w decydującym legu piątego seta. Holender wyzerował swój licznik z 99 i mógł cieszyć się z awansu do trzeciej rundy. Mało brakowało, żeby na drugiej rundzie swój występ zakończył także Nathan Aspinall. Rozstawiony z 6 Anglik przegrywał już 0-2 ze Scottem Waitsem. Asp doprowadził do 5 seta, w którym był bardzo bliski porażki – w 4 legu Waites zmarnował aż 4 lotki meczowe! Nathan wykorzystał pomyłkę rywala i doprowadził do decydującej partii, w której załamany Scott nawet nie zagroził rywalowi. Dobrze zaprezentował się też Gary Anderson – Szkot ograł ze stratą jednego seta groźnego Łotysza Madarsa Razmę. Flying Scotsman przetrwał bombardowanie rywala, który raz za razem trafiał potrójne 19 i wywalczył sobie awans do kolejnej rundy. Świetną formę w drugiej rundzie pokazał Dimitri van den Bergh. Belg wykręcił średnią powyżej 105 i nie dał najmniejszych szans Paulowi Limowi. Doświadczony Singapurczyk nie był nawet w stanie wygrać jednej partii. DreamMaker od początku turnieju pokazuje niezwykle wysoką dyspozycje i wydaje się, że może osiągnąć kolejny wyśmienity wynik!


Wiele emocji przed nami


Dzisiaj wkraczamy w fazę 3 rundy – od tego momentu darterzy będą rywalizować do 4 wygranych setów. Dla polskich kibiców najważniejszym wydarzeniem pierwszego poświątecznego dnia będzie starcie Krzysztofa Ratajskiego z Simonem Whitlockiem! Polak dostanie szanse na zrewanżowanie się za porażkę z Australijczykiem w meczu World Cup of Darts, która przesądziła o odpadnięciu naszej reprezentacji z turnieju. Wizard w meczu drugiej rundy uporał się po pięciosetowym pojedynku z Dariusem Labanauskasem i na pewno nie ułatwi Ratajskiemu zadania. Do wywalczenia awansu do 4 rundy niezbędna będzie perfekcyjna gra Polaka. Wieczorem czeka nas jeszcze niezwykle ciekawe starcie Petera Wrighta z Gabrielem Clemensem. Obrońca mistrzowskiego tytułu stanie przed wymagającym zadaniem, a reprezentant Niemiec powinien postawić mu trudne warunki. Czekamy na kolejną dawkę emocji i darta na najwyższym poziomie! Wraz z rosnącą stawką atrakcyjność widowiska powinna stawać się coraz większa! Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.