• DartsPL

Wschodnia Europa czeka na kwalifikanta z sukcesami

Sebastian Białecki wygrał tegoroczne kwalifikacje dla zawodników z Europy Wschodniej i wystąpi w grudniu na Mistrzostwach Świata PDC. Dzisiaj sprawdzamy, jak radzili sobie jego poprzednicy, którzy wyjazd do Alexandra Palace gwarantowali sobie w ten sam sposób.

Sebastian Białecki znów sprawił nam wiele radości i w świetnym stylu przeszedł przez kwalifikacje do Mistrzostw Świata dla reprezentantów Europy Wschodniej. Świetny występ przeciwko Alexandrowi Maskowi i gra na średniej 102,72 i skuteczne boje z Rustym-Jakiem Rodriguezem i Christianem Goedlem w finałowej fazie turnieju zapewniły Białeckiemu debiutancki występ w Alexandra Palace. Po raz pierwszy w historii Polakowi udało się wygrać turniej kwalifikacyjny dla naszej strefy geograficznej i po raz pierwszy w historii na najważniejszej imprezie świata będziemy mieli dwóch reprezentantów. Dzisiaj sprawdzimy, jak w turnieju finałowym szło poprzednikom Sebastiana – triumfatorom turnieju kwalifikacyjnego dla Europy Wschodniej, który po raz pierwszy odbył się w 2007 roku. Przez lata zmieniał się nieco zakres państw, które brały udział w kwalifikacjach. W tym roku ponownie musieliśmy rywalizować z kilkoma nacjami z Europy Środkowej i Południowej – Austriakami, Włochami, czy Szwajcarami. Tak bywało też w przeszłości i z tego względu to właśnie kilku Austriaków kwalifikowało się w ten sposób do Mistrzostw Świata. Chorwaci najskuteczniejsi Najskuteczniejsi w wygrywaniu turnieju kwalifikacyjnego dla Europy Wschodniej, dość niespodziewanie, byli jak dotąd Chorwaci. Reprezentanci tego kraju wygrywali takie kwalifikacje aż pięciokrotnie, ale największa w tym zasługa Borisa Krcmara i Roberta Marijanovica – obaj odnosili taki sukces dwukrotnie. Krcmar po raz pierwszy na Mistrzostwach Świata pojawił się już w 2010 roku! Przygoda z Mistrzostwami skończyła się jednak dla niego dość szybko, bo na przegranej 2-4 w rundzie preeliminacyjnej z Perem Laursenem. Na powrót do największym darterskiej imprezy świata Chorwat musiał poczekać aż 10 lat. Boris ponownie triumfował w turnieju wschodnioeuropejskim przed dwoma laty. To właśnie wtedy nastąpił przebłysk formy chorwackiego giganta w grze na steelu. Wcześniej Boris był głównie kojarzony grą na sofcie, w której odnosił ogromne sukcesy. Na starcie 2020 roku Chorwatowi udało się jednak wygrać kartę zawodniczą, a pod koniec tego roku powrócił na Mistrzostwa Świata. Jego udział w imprezie znów zakończył się jednak na pierwszym spotkaniu – bez straty seta ograł go Ron Meulenkamp. W tym roku Boris ponownie zamelduje się na scenie Alexandra Palace i poszuka swojego premierowego zwycięstwa w darterskim mundialu. Chorwat ugruntował swoją pozycję w PDC na tyle, że znalazł się w czołowej 32 rankingu jednorocznego.

źródło - https://twitter.com/livedarts/status/1566131943204347905?lang=bg

Boris Krcmar był jednym z trzech Choawatów, którym udało się przejść przez kwalifikacje do Mistrzostw Świata. Krcmar wciąż czeka jednak na swój pierwszy wygrany mecz na czempionacie.

Występy w Mistrzostwach Świata pod flagą chorwacką notował również Robert Marijanović. Darter urodzony w Niemczech na początku swojej kariery reprezentował jeszcze Chorwację. W 2013 i 2015 Robstar dwukrotnie okazywał się najlepszy w stawce kwalifikacji dla Europy Wschodniej. Jego debiut zakończył się na przegranej w rundzie preelimacyjnej z zaczynającym dopiero swoją przygodę w PDC Darylem Gurneyem! W 2015 roku było jeszcze lepiej – wygrana z Jermainem Wattimeną dałą mu awans do głównej drabinki turnieju. W niej Robert uległ 1-3 w setach Stephenowi Buntingowi, który później dotarł aż do ćwierćfinału całej imprezy. Ostatnim chorwackim reprezentantem w Mistrzostwach Świata był Alan Ljubić, któremu ta sztuka udała się w 2018 roku. Ljubić w finale kwalifikacji dla Europy Wschodniej wygrał z… Krzysztofem Kciukiem. Tamten sukces pozostaje największym darterskim osiągnięciem w życiu chorwackiego zawodnika, który w samych Mistrzostwach przegrał w swoim pierwszym meczu z Brendanem Dolanem. Niespodziewany kwalifikant Zwycięzcą pierwszy w historii kwalifikacji dla strefy wschodnioeuropejskiej był Czech Miloslav Navratil. Czech w finale kwalifikacji ograł 5-0 swojego rodaka Petra Tousa, a następnie nie chciał się zatrzymywać i w rundzie preliminaryjnej Mistrzostw Świata znów nie stracił nawet lega w starciu z Filipińczykiem Rizalem Barellano. W ten sposób Slava trafił do głównej drabinki turniejowej, w której w pierwszej rundzie los skojarzył go z 16 wówczas na świecie Andym Jenkinsem. Miloslav był oczywiście underdogiem, ale sprawił swojego rywalowi sporo problemów i uległ dopiero po decydującym secie. W całym turnieju Navratilowi udało się też rzucić aż 6 maksów, co przy 23 rozegranych legach robi wrażenie. Czech mogliśmy widzieć w akcji również w tym sezonie! Miloslav był jednym z zawodników, którzy reprezentowali Czechy podczas turnieju European Touru w Pradze. Czech przegrał w pierwszej rundzie z Jose Justicią.

źródło - https://www.youtube.com/watch?v=_LtxcRXpZVY

Miloslav Navratil wygral pierwszy turniej kwalifikacyjny dla zawodników z Europy Wschodniej. W meczu Mistrzostw Świata udało u się nastraszyć Andy'ego Jenkinsa.

Na powtórkę sukcesu z 2007 roku Czesi musieli czekać aż 11 lat! W 2018 roku turniej kwalifikacyjny dla zawodników z Europy Wschodniej padł łupem Karela Sedlacka. Evil Charlie stoczył następnie w Alexandra Palace trzy wyrównane sety przeciwko Keeganowi Brownowi, ale we wszystkich okazywał się, nieco gorszy i jego występ zakończył się na pierwszej rundzie. Rok później, na starcie sezonu 2020 udało mu się wygrać kartę zawodniczą, a obecnie jest jednym z najlepszych zawodników znajdujących się poza Pro Tourem. W zbliżających się Mistrzostwach Świata również wystąpi, a wszystko za sprawą świetnych występów w European Tourze i wysokiej pozycji w rankingu jednorocznym. Sukces Sedlacka z 2017 roku powtórzył rok temu Roman Benecky. Młody Czech był największą sensacją ubiegłorocznych kwalifikacji, których faworytem był… Sedlacek. Co ciekawe Benecky przystępował do kwalifikacji chwilę po nieudanej próbie do zakwalifikowania się do Młodzieżowych Mistrzostw Świata. W kwalifikacjach „dla dorosłych” poszło mu jednak lepiej. Wygrana w finale z Karelem Sedlackiem otworzyła mu drogę do debiutanckiego występu w Alexandra Palace. Benecky w turnieju mistrzowskim zdołał zaimponować kibicom i stoczył bardzo wyrównaną batalię z Ryanem Joycem. Czech zdołał odrobić dwa sety różnicy i uległ rywalowi dopiero po decydującym legu ostatniego seta. Niestety, jak dotąd Benecky nie jest stanie pchnąć swojej kariery na wyższy poziom i o Czechu zrobiło się cicho. Beny próbował zresztą powtórzyć swój sukces z poprzedniego roku w tegorocznych kwalifikacjach – jego próba zakończyła się jednak na przegranej z Pero Ljubiciem w trzeciej rundzie turnieju. Być może w kolejnych latach znów będziemy mogli przekonać się o jego talencie. Austriackie triumfy Jak już wspominałem we wstępie, w kilku edycjach kwalifikacji wschodnioeuropejskich udział brali Austriacy. Trzykrotnie kończyło się to nawet ich triumfami (na szczęście nie w tym roku). W 2015 roku najlepszy w nich okazał się Michael Rasztovits. Wygrana w finale z Borisem Krcmarem pozwoliła Austriakowi na debiut w Mistrzostwach Świata. Sam występ zakończył się dla niego dość szybko, bo na przegranej 0-2 w rundzie preeliminacyjnej z Robem Szabo. Rasztovits od wielu lat próbuje przebić się do PDC – od 2013 roku regularnie występuje w Q Schoolu, ale jak do tej pory nigdy nie udało mu się wywalczyć karty zawodniczej. Rasztovits pojawia się za to, co jakiś czas na scenie European Touru. Nie inaczej było i w tym roku i Rasto mogliśmy oglądać w Grazu. Turniej w rodzimej Austrii zakończył się jednak dla niego szybką porażką do 0 w starciu z Madarsem Razmą. Jego próba kwalifikacji do Mistrzostw Świata również nie zakończyła się najlepiej – Rasztovits przegrał w pierwszej rundzie z Tomisalvem Rosandiciem z Chorwacji.

źródło - https://www.pdc.tv/news/2021/02/09/rasztovits-koltsov-hogg-amongst-stage-1as-day-two-qualifiers

Michael Rasztovits swój wielki moment na Mistrzostwach Świata przeżył w 2015 roku. Wszystko dzięki wygranej w kwalifikacjach dla zawodników z Europy Wshodniej.

Dwukrotnie turniej eliminacyjny z sukcesem przechodził Zoran Lerchbacher. Austriak swoje triumfy notował w 2013 i 2016 roku i dwukrotnie kończył przygodę z Mistrzostwami na pierwszej rundzie. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że los go nie oszczędzał. Podczas Mistrzostw Świata 2014 The Hypercane najpierw wygrał w rundzie preelimnacyjnej z Benem Wardem, a następnie trafił na Michaela van Gerwena. Nie trzeba mieć specjalnie dużej wyobraźni, żeby domyślić się, jak potoczyło się jego starcie z holenderską maszyną. Podobnie było trzy lata później – najpierw wygrana w preeliminacjach z Simonem Stevensonem, a następnie na dzień dobry zawodnik z top 10 Order of Merit – tym razem numer 9 Robert Thornton. Lechrbacher od kilku lat balansuje na granicy bycia w PDC – kartę po raz pierwszy wywalczył w 2014 roku (niedługo po debiutanckim występie na Mistrzostwach Świata) i chociaż bywały sezony, w których brakowało go w Tourze, to zazwyczaj szybko do elity wracał. W tym roku kartę znów straci – na ten moment sklasyfikowany jest na 124 miejscu Order of Merit z dorobkiem nieco ponad 10 tysięcy funtów. Na Mistrzostwach Świata też go nie zobaczymy – jego występ w kwalifikacjach dla Europy Wschodniej zakończył się na przegranej z Vitezslavem Sedlakiem. Europa Wschodnia bez sukcesów To oczywiście nie wszyscy triumfatorzy turnieju kwalifikacyjnego dla Europy Wschodniej. Triumfy w nim notowali, chociażby Słoweńcy – Benjamin Pratnemer i Osman Kijament, Nandor Bezzeg z Wegięr (jedyny, jak dotąd reprezentant tego kraju, który zagrał na Mistrzostwach Świata), a nawet Serb Oliver Ferenc. Wszystkich ich łączy jednak to, że nie zaszli na turnieju finałowym dalej niż 1 runda. Czasem wiązało się to oczywiście z wygraną w rundzie preeliminacyjną, ale jeśli chodzi o główną drabinkę turniejową, to kwalifikant z Europy Wschodniej jeszcze nigdy nie zanotował wygranej. Być może zmieni to Sebastian Białecki! Jak pójdzie w Mistrzostwach Sebie? Wiele będzie oczywiście zależało od losowania, ale jeśli Łodzianin będzie miał doby dzień to stać go na wyrównaną rywalizację z wieloma zawodnikami. Dla Białeckiego podstawowym celem na kolejne tygodnie będzie z pewnością wywalczenie karty zawodniczej. Teoretycznie będzie mógł to osiągnąć już na Mistrzostwach Świata, ale w praktyce będzie zapewne potrzebował dobrego występu w Q Schoolu. Przy dobrych wiatrach w przyszłorocznych rozgrywkach możemy mieć jeszcze więcej Polaków z kartą! Autor - Arkadiusz Salomon Witrynę wspiera sklep DartTown.pl - specjalistyczny sklep darterski działający i wspierający darta od 2010 roku.