• DartsPL

Wspomnienia #3: Pojedynek gigantów w Rotterdamie (Premier League 2016)

Ostatnia, szesnasta runda Premier League w 2016 roku została rozegrana w Rotterdam Ahoy. W stawce z dziesięciu pozostało ośmiu zawodników. Po dziewięciu kolejkach najsłabsza dwójka, czyli Chisnall i Smith, zostali wyeliminowani. Najważniejszym wydarzeniem wieczoru był pojedynek van Gerwena z Taylorem o pierwsze miejsce w tabeli. Przed tym starciem obaj mieli tyle samo punktów. Na drugim planie rozegrała się walka Lewisa z Wrightem o prawo do udziału w Final Four w Londynie. Zapraszamy na podsumowanie meczów.


Thornton 3:7 Wade

Do ostatniej kolejki Premier League obaj panowie podchodzili nie grając o nic. Nie mieli szans znaleźć się w fazie Final Four w Londynie. James Wade zajmował szóstą pozycję z 14 punktami, a Thornton ósmą z 6 oczkami. W tamtej edycji The Thor przegrał dwa spotkania 0-7 (z Chisnallem i Taylorem) i nie był faworytem tego starcia. Mimo to nadzwyczaj dobrze wystartował. Pierwszego lega skończył w 11 lotkach i checkoutem ze 100. W kolejnej partii także był zdecydowanie lepszy od Anglika, ale ten niespodziewanie wyzerował ze 160 i uchronił się przed stratą lega. Przy stanie 2:1 Robert miał trzy lotki na przełamanie Wade’a, ale nie wykorzystał szansy. Był to moment zwrotny w meczu. Od tego czasu to James zaczął dyktować warunki i już w następnym legu oglądaliśmy break. Kolejna faza meczu to dobra gra Machine’a przy swoich i zachowawcze rzucanie przy partiach rywala. Dopiero przy 5:3 przeprowadził atak i wyzerował z 97 zapewniając sobie punkty.


Wright 6:6 van Barneveld

To spotkanie miało dla Wrighta wielkie znaczenie. Szkot zajmował piąte miejsce w tabeli i tracił punkt do Adriana Lewisa. Przeskoczenie go zapewniało awans do Final Four. W przypadku remisu Snakebite musiał liczyć na wysoką porażkę Jackpota, a w razie zwycięstwa urządzało go dowolne potknięcie Anglika. Pojedynek obaj panowie zaczęli ze skupieniem, ale Szkot prezentował się minimalnie lepiej. Barney imponował za to na checkoucie. Pierwsze dwa swoje legi skończył ze 100+ i dał okazję Ahoy do głośnego ryknięcia. Dużą okazję do przełamania Snakebite miał przy 4:3. Obaj zepsuli 6 lotek na skończenie, ale z marazmu szybciej wyrwał się Holender i utrzymał lega. Ta sztuka nie udała mu się przy najbliższej okazji. Trzy razy nie trafił w D10, a Wright zdobył upragniony break. Tablica pokazywał 6:4 i Szkot rozpoczynał partię. Nie szło mu w niej najlepiej, momentami drżała mu ręka. Barneveld wykorzystał swoją szansę i skończył bullem ze 121. Rozdrażniony Snakebite rzucił się do odrabiania strat w decydującej partii. Rzucał bardzo dobrze, aż do momentu lotek meczowych. Trzykrotnie spudłował podwójną 19 i ostatecznie tylko zremisował. Kto awansuje do Final Four zależało od Adriana Lewisa.


Lewis 7:2 Anderson

Przed tym spotkaniem Lewis miał tyle samo punktów co Wright, ale stosunek legów wygranych do przegranych o 5 lepszy. Zatem Anglikowi brakowało dwóch wygranych partii do kwalifikacji do decydującej fazy w Londynie. Jackpot zaczął niezwykle skoncentrowany. Jego celem było utrzymanie pierwszych dwóch legów. Ta sztuka udała mu się bez żadnych problemów. Po osiągnięciu tego celu ruszył do agresywnego ataku. Prowadząc 3:2 udało mu się przełamać Andersona po raz pierwszy. Rozpędzony Lewis nie dawał szans rywalowi i po kilku minutach prowadził już 6:2, przełamując po raz drugi z 56. Flying Scotsman rzadko trafiał w potrójną dwudziestkę i pudłował podwójne. Powiedzmy sobie szczerze, że wygranie z nim nie było trudne. Przede wszystkim widoczna była różnica w nastawieniu. Anderson myślami był już w Final Four, a Lewis właśnie o nie walczył.


Taylor 5:7 van Gerwen

Na koniec emocji w Rotterdamie – deser. Pojedynek o pierwsze miejsce w tabeli. Pojedynek dwóch najlepszych darterów. Pojedynek nowego mistrza z ustępującym mistrzem. Pojedynek energicznego van Gerwena ze skoncentrowanym Taylorem. Mecz rozpoczął The Power. W otwierającym legu Mighty Mike dwukrotnie trafił maksa, ale pięć razy pomylił się na podwójnych i nie udało mu się przełamać. Holender prezentował się zdecydowanie lepiej na początku i przy stanie 1:1 dobrał się do skóry Anglikowi. Wyzerował z 80 i byliśmy świadkami pierwszego breake’a. Spokojny Phil nie stracił głowy i przy najbliższej możliwej okazji odłamał kończąc z 41. W kolejnym legu mogliśmy być świadkami efektownych checkoutów. Taylor próbował ze 112, a Gerwen ze 158. Obu zabrakło skuteczności na podwójnym, ale ostatecznie The Power utrzymał. W kolejnych partiach osoba zaczynająca pewnie wygrywała i nie dopuszczała rywala do głosu. Względny spokój przerwał Holender, który wyzerował tablicę ze 164 (!) i przełamał 16-krotnego mistrza świata. Taylor po raz kolejny dobrze zareagował i pomimo trzech pudeł w podwójną dwudziestkę doprowadził do remisu – 5:5. Po tym legu zwrócił się w stronę trybun i zachęcał ich do głośnego dopingu, ale odpowiedziano mu porcją gwizdów. Wiadomo jak Anglik odbierany jest w Niderlandach, a jak Holender na wyspach J. Phil być może lekko rozkojarzony interakcją z kibicami dopuścił Michaela do głosu, a ten skrzętnie okazję wykorzystał. Checkout z 64, szósty zdobyty leg i zapewnienie sobie pierwszego miejsca w lidze, ponieważ stosunek legów miał lepszy od Anglika. W ostatniej partii meczu pewnie zwyciężył. Rzucił sześć perfekcyjnych lotek z rzędu i wyzerował z D16.


Maksy: Taylor 2:4 van Gerwen

Średnia wszystkich meczów: 92,79


Ostateczna tabela Premier League 2016:

1. Van Gerwen – 26

2. Taylor – 24

3. Anderson – 20

4. Lewis – 19

5. Wright – 17

6. Wade – 16

7. Van Barneveld – 12

8. Thornton – 6


A już tydzień później rywalizowano w Final Four, gdzie w finale mieliśmy powtórkę z dzisiejszego starcia: Taylor vs van Gerwen. Po raz kolejny górą był Holender. Zwyciężył 11:3.


#pdc #pdceurope #pdcprotour #premierleague #adrts


Autor: Tomasz Brodko

Zdjęcie: SportingLife